sobota, 11 stycznia 2020 06:32

O śmieciach słów kilka, czyli… kto i komu jakie prezenty daje

Autor Marzena Gitler
O śmieciach słów kilka, czyli… kto i komu jakie prezenty daje

Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia moją uwagę przyciągnął krzykliwy tytuł w jednej z popularnych gazet regionalnych, który głosił: „Na Podhalu dostali „prezent” na święta: opłaty za wywóz śmieci rosną”. Przeczytałem cały tekst, którego naczelną tezą było, że gminni radni uraczyli swoich mieszkańców świątecznym prezentem w postaci wyższych rachunków za usuwanie odpadów komunalnych. Przeczytałem uważnie i… wezbrała we mnie irytacja. Takie stawianie sprawy, zarzucanie złych intencji i przerzucanie winy na samorządy jest nie fair. Wypowiadałem się już wcześniej na ten temat, ale ponieważ sprawa jest wyjątkowo bulwersująca, pozwolę sobie i dziś na kilka słów na ten temat.

Powtórzę teraz to, co powtarzałem już wiele razy, że reforma samorządowa jest tym, co w naszym kraju wyszło najlepiej. Przekazywanie gminom coraz to nowych zadań niemal ze wszystkich obszarów życia społecznego wiązało się z tym, że każde kolejne przyjmowane przez samorządy zadania były realizowane bardzo dobrze, na ogół z jeszcze większą sprawnością i większą skutecznością, albo w co najmniej takim samym stopniu jak dotychczas, tylko na przykład efektywniej lub znacznie taniej. Mówiąc krótko: samorządy pokazały, że dają radę, więc bez oporów zaczęto zrzucać na nie realizację kolejnych wymagających i kosztownych zadań. Tak było też z usuwaniem odpadów komunalnych, które były jednym z wielu prezentów, jakie parę ładnych lat temu rząd ofiarował samorządom. Zrobiono tak, by zrealizować zobowiązania wobec Unii Europejskiej, a to właśnie samorządy były gwarantem, że zmiana systemu zostanie dobrze przeprowadzona.

Odkąd właścicielami śmieci uczyniono wójtów, burmistrzów czy prezydentów, znikło wiele istotnych problemów, z którymi nasze państwo nie mogło sobie poradzić. Zniknęła „szara strefa”, bo to nie mieszkańcy indywidualnie, ale gminy zawierają umowy z firmami wywożącymi śmieci. Każdy mieszkaniec ponosi opłaty zgodnie z obowiązującymi zasadami, a nie jak bywało wcześniej – zamiast całorocznej umowy wykpi się jednym rachunkiem punktu odbierania odpadów. Śmieci już nie opłaca się wywozić do lasu czy nad rzekę, a więc znacznie mniejszy jest problem „dzikich wysypisk”. Żeby się pozbyć śmieci, nie trzeba też większego wysiłku – wystarczy tylko pamiętać, by w odpowiednim dniu wystawić odpady przed posesję. Dawniej był tylko kubeł i to nie u wszystkich, bo – jak pamiętam około 20% mieszkańców nie miało zawartych umów na wywóz odpadów – a obecnie organizowane są nie tylko odbiory śmieci zmieszanych czy segregowanych, ale także odpadów zielonych, biodegradowalnych, budowlanych, wielkogabarytowych czy niebezpiecznych, takich jak żarówki, azbest, czy lekarstwa. Stworzony przez samorządy system preferencyjnych opłat za segregację odpadów zachęcił mieszkańców do segregacji.

A więc jest dobrze – dla naszego państwa, dla mieszkańców, dla środowiska. Dostosowaliśmy naszą gospodarkę komunalną do wymogów unijnych, osiągnęliśmy konkrety efekt ekologiczny. Funkcjonowanie takiego systemu przyniosło wymierne korzyści dla mieszkańców, którym nie tylko „zszedł z głowy” problem wywozu śmieci, ale także zaczęli otrzymywać kompleksowe usługi rozwiązujące wszystkie śmieciowe problemy. Ponadto w pierwszych latach funkcjonowania tego systemu firmy wywożące odpady komunalne – w obawie swój byt –zgłaszały się do przetargów, w bardzo ostrożny sposób kalkulując swoje zyski. To oczywiście zaowocowało także tym, że wysokości opłat ustalane przez rady gmin często były niższe od ponoszonych wcześniej.

Od tego czasu jednak bardzo wiele się zmieniło. System okrzepł, ludzie się do niego przyzwyczaili. Wzrosła też świadomość ekologiczna mieszkańców, dla których coraz częściej nie do pomyślenia jest, aby „utylizować” śmieci w domowych piecach. To wszystko spowodowało, że odpadów komunalnych jest teraz prawie dwa razy więcej. A więc ich wywóz musi więcej kosztować. Ponadto mamy wzrost zamożności społeczeństwa – rosną płace i oczekiwania społeczne. To zjawisko nie omija firm wywożących śmieci, które swoje rosnące koszty muszą rekompensować wzrostem cen świadczonych usług.

Wywóz śmieci drożeje i drożeć będzie. To nie jest wina samorządów i nie dotyczy to tylko wspomnianego na początku Podhala, gminy, czy miasta Tarnowa. To trend dotyczący znacznie szerszy, dotyczący nie tylko Polski, ale i pozostałych krajów europejskich. I trzeba przyznać obiektywnie, że mimo wyraźnego minusa, jakim jest wzrost cen, jest to system dobry, kierujący naszą gospodarkę komunalną na właściwe tory. Ale ponieważ jest drogo i pewnie będzie jeszcze drożej, warto pomyśleć, jak usprawnić system, aby te wzrosty cen rekompensować. Jeden pomysł już mam: analogicznie jak w przypadku zachęcenia mieszkańców do segregowania śmieci poprzez stosowanie preferencyjnych stawek, warto by stworzyć system nagradzania za produkowanie mniejszej ilości śmieci – żeby opłacało się oszczędzać.

Grzegorz Kozioł

Tarnów - najnowsze informacje