„Najlepszym sposobem przewidzenia przyszłości jest jej tworzenie” – miał powiedzieć Alan Kay, jeden z pionierów informatyki i wizjonerów, który już dekady temu patrzył na technologię jak na narzędzie dostępne dla każdego człowieka, a nie tylko dla wąskiej grupy specjalistów. Trudno o zdanie bardziej pasujące do FabLabu Wiśniowski — miejsca, w którym ta myśl przestaje być cytatem i staje się codzienną praktyką, bo edukacja nie zatrzymuje się tu na teorii, ale szybko przechodzi w działanie, a pomysły z wyobraźni zmieniają się w realne przedmioty i prototypy, które można dotknąć i udoskonalić.
W tę przestrzeń zabiera nas Maciej Denenfeld — trener i moderator, który na co dzień prowadzi zajęcia z uczestnikami FabLabu Wiśniowski. Jak sam mówi z lekkim uśmiechem, zakulisowo nie przepada za jedzeniem kolorowych motyli i — wbrew literackim wizjom Pana Kleksa — nie umie lewitować, ale jednocześnie trudno nie zauważyć, że energii, pasji i zaangażowania w pracy z ludźmi ma tyle, że FabLab staje się czymś więcej niż miejscem nauki — staje się przestrzenią wspólnego odkrywania możliwości.

Wyjątkowa przestrzeń
FabLab Wiśniowski nie przypomina klasycznej szkoły ani typowej pracowni technicznej. To przestrzeń, w której nie chodzi o bierne słuchanie, ale o działanie — od pierwszej minuty.
– FabLab (Fabrication Laboratory) jest to otwarta, kreatywna przestrzeń wyposażona w nowoczesne narzędzia, takie jak drukarki 3D, frezarki CNC, plotery laserowe, maszyny do szycia, roboty czy specjalistyczne oprogramowanie, które umożliwiają prototypowanie i realizację własnych projektów
– wyjaśnia Maciej Denenfeld.
I jak podkreśla, sama technologia to dopiero początek:
– FabLab to nie tylko miejsce z maszynami, ale przede wszystkim ludzie, którzy pomagają wykorzystać możliwości tych narzędzi we własnych projektach oraz uczą podstaw potrzebnych do działania w wybranym obszarze.
To właśnie ten model sprawia, że uczestnicy nie „uczą się o technologii”, tylko pracują z nią od razu w praktyce.

Miejsce, gdzie wiek przestaje mieć znaczenie
FabLab Wiśniowski jest przestrzenią otwartą dla wszystkich — od przedszkolaków po seniorów. Każda grupa wnosi tu inną energię, ale wszyscy zaczynają w tym samym miejscu: od ciekawości.
– FabLab dostępny jest praktycznie dla wszystkich grup wiekowych. Pracujemy z grupami szkolnymi od przedszkola po studentów, ale mamy też ofertę dla osób dorosłych. Jeśli ktoś ma pomysł i chęci, może tworzyć w FabLabie
– mówi trener.
Jak dodaje, ważne jest też poczucie bezpieczeństwa i swobody:
– Dbamy o to, aby każdy – niezależnie od wieku, zdrowia czy sprawności – mógł czuć się tu swobodnie. Technologia nie ma tu onieśmielać, tylko zachęcać do działania.

Pierwszy kontakt, który zmienia sposób myślenia
Pierwsze spotkanie z FabLabem często ma w sobie element zaskoczenia. Nagle uczestnicy trafiają do przestrzeni, gdzie wszystko można dotknąć, sprawdzić i spróbować zrobić samemu. Nasz rozmówca z uśmiechem na ustach wspomina najczęstsze słowa wypowiadane przez nowych podopiecznych:
– „Ale mi serce wali!”
– „To jest super!”
– „W końcu to umiem!”
– „Teraz będę mógł sam naprawiać sprzęt!”
Jak opowiada Maciej Denenfeld, bardzo szybko pojawia się moment przełamania:
– Dzieci i dorośli po niecałych dwóch godzinach potrafią obsługiwać maszyny do szycia i samodzielnie stworzyć własne etui na telefon czy torbę, często w duchu upcyklingu i ponownego wykorzystania materiałów. Najważniejsze jest to, że ktoś po raz pierwszy widzi, że naprawdę potrafi coś zrobić samodzielnie”.

Kiedy technologia staje się zrozumiała
Są momenty, w których FabLab dosłownie „otwiera się” na uczestników — zwłaszcza gdy po raz pierwszy widzą halę maszyn.
– O! Centrum obróbcze CNC i tokarka! A tam jest laser!
– relacjonuje prowadzący.
I bardzo szybko pojawiają się własne pomysły:
– „wydrukowałbym elementy do swojego mrówczego królestwa”
– „zrobiłbym cylinder do swojego quada”
– „chciałbym mieć taką maszynę w swoim garażu”
– To moment, w którym technologia przestaje być abstrakcyjna i zaczyna być narzędziem wyobraźni
– dodaje.

Nauka, która zostaje na dłużej
FabLab Wiśniowski nie kończy się na obsłudze maszyn. Równie ważne są kompetencje, które uczestnicy zabierają ze sobą dalej.
– Współpraca, kreatywność, pewność siebie, umiejętność znajdowania rozwiązań w ograniczonych warunkach, empatia, komunikacja oraz umiejętność cieszenia się z małych sukcesów to nasze paliwo do tej kreatywnej podróży
– mówi prowadzący.
I dodaje:
– Pomyłka czy błąd jest integralną częścią procesu tworzenia, nauki i rozwoju. Nie trzeba znać idealnych odpowiedzi. Trzeba mieć tylko chęć spróbować i odrobinę cierpliwości – wszystko przyjdzie z czasem i praktyką.
Przestrzeń, która nie zwalnia
Warsztaty pokazują, że uczestnicy szybko zaczynają myśleć projektowo i zauważają, że ich pomysły mogą realnie zmieniać otoczenie.
– Na początku jest zaskoczenie, później pojawia się duża energia i bardzo kreatywne pomysły, a na końcu powstają rozwiązania koncepcyjne, które w wielu przypadkach realnie wpływały na decyzje podejmowane w szkołach
– relacjonuje Maciej Denenfeld.
Zainteresowanie FabLabem stale rośnie, a wraz z nim liczba uczestników i projektów.
– Obecnie nasze zajęcia cieszą się tak dużym zainteresowaniem, że mamy zapełnione terminy do października. W projekcie wzięło już udział około 7000 uczestników
– dodaje.

Jednocześnie FabLab wchodzi w kolejny etap rozwoju. Jak zaznacza Maciej Denenfeld, projekt już trwa, a jego pełne rozwinięcie nastąpi od września.
– Od września przyjmujemy rezerwacje na nowe zajęcia. Do obecnych grup dołączają także przedszkola — bo to moment, w którym ciekawość świata jest naturalnie największa. Rozszerzamy ofertę również dla nauczycieli, pokazując jak prowadzić zajęcia w duchu STEAM i jak łączyć naukę, technologię, inżynierię, sztukę i matematykę w jedną spójną całość.
Jednocześnie przestrzeń nie zatrzymuje się w jednym modelu działania — rozwija się poprzez współpracę i wymianę doświadczeń z innymi ośrodkami w regionie. W praktyce oznacza to budowanie szerszej sieci miejsc, które łączy wspólny sposób myślenia o edukacji poprzez działanie, eksperyment i pracę projektową.
– Nasze nowe projekty realizujemy w partnerstwie z innymi FabLabami w regionie — m.in. w Nowym Sączu oraz w Krakowie. Dzięki temu tworzymy sieć miejsc, które uczą przez działanie i wymieniają się doświadczeniami
– wyjaśnia Maciej Denenfeld.
Jak dodaje, mimo rozwoju i coraz większej skali działania, jedno pozostaje niezmienne — podejście do uczestników i ich różnorodności.
– Każda grupa jest inna i każda traktowana indywidualnie. Dołączają kolejne warsztaty, dostosowane do wieku i potrzeb uczestników
– podkreśla.

Od idei do działania
FabLab Wiśniowski pozostaje przestrzenią, w której edukacja wykracza poza szkolne schematy i opiera się na działaniu, eksperymencie oraz współpracy. Pomysły nie kończą tu swojej drogi na etapie koncepcji — szybko stają się realnymi projektami, które można zrealizować, przetestować i ulepszać, często zmieniając przy tym sposób myślenia ich autorów.
Najważniejszy nie jest jednak sam efekt końcowy ani dostępne technologie, lecz moment przejścia od wątpliwości do działania — od „nie potrafię” do „spróbowałem i się udało”. Bo właśnie w tym prostym przesunięciu perspektywy kryje się istota tworzenia: świadomość, że sprawczość nie jest czymś danym, ale czymś, czego można się nauczyć.



















