wtorek, 7 czerwca 2022 16:17

Kraków: Legalne picie w plenerze? "Lepsze, niż gdzieś w krzakach". Szykuje się zmiana przepisów?

Autor Patryk Trzaska
Kraków: Legalne picie w plenerze? "Lepsze, niż gdzieś w krzakach". Szykuje się zmiana  przepisów?

W 2021 roku krakowscy strażnicy miejscy ujawnili 1633 wykroczenia dot. spożywania i usiłowania spożywania alkoholu na bulwarach wiślanych. Nałożyli 1094 mandaty karne oraz sporządzili 14 wniosków do sądu. A to tylko drobny procent rzeczywistej skali zjawiska, bo wiele osób i tak pije – nielegalnie. Jest się o co bić? Może lepiej zezwolić na spożywanie alkoholu "pod chmurką". Stowarzyszenie 1.kraków właśnie złożyło do Przewodniczącego Rady Miasta Krakowa projekt uchwały zakładający utworzenie na bulwarach wiślanych strefy, gdzie można by było legalnie spożywać alkohole niskoprocentowe. Czy jest to dobry pomysł? Jakie są szanse, aby projekt wszedł w życie?

Już teraz piją, czas aby wreszcie legalnie ?

Temat legalnego picia alkoholu na bulwarach wiślanych w Krakowie wraca średnio co kilka lat. Były już różne inicjatywy obywatelskie i nie tylko, jednak wciąż nie udało się podążyć śladem takich miast jak Warszawa czy Wrocław, gdzie takie strefy już funkcjonują. Dla zwolenników takiego rozwiązania pojawiła się kolejna nadzieja, ponieważ stowarzyszanie 1.kraków wyszło z inicjatywą zmiany prawa, w taki sposób, aby znaleźć kompromis w tej kwestii. – Już teraz na bulwarach, mieszkańcy Krakowa i nie tylko, spożywają alkohol masowo i nielegalnie. Nasz projekt jest odpowiedzią na to zjawisko, które jak widać przez lata, nie jest w żaden sposób możliwe do skontrolowania przez służby. Wyszliśmy z propozycją utworzenia przez samorząd strefy na bulwarach wiślanych, lub w innym dogodnym miejscu, gdzie będzie możliwość objęcia wzrokiem tego terenu i kontrolowania go przez Policję i Straż Miejską - mówi w rozmowie z Głos24 Mateusz Szymanek - jeden z inicjatorów projektu.

Kraków podąży śladem innych ?

Strefa, w której można legalnie pić alkohol "pod chmurką" funkcjonuje np. od 2018 roku we Wrocławiu. Jak wypada Kraków na tle innych miast w Polsce i Europie? – Fakt, że inne samorządy skutecznie wprowadziły takie strefy wcześniej, jest zachętą, aby Kraków, który jest ogromnym miastem wojewódzkim, o ogromnej ilości turystów nie pozostawał w tyle. Zależy nam przede wszystkim na rozpoczęciu debaty na ten temat. Złożyliśmy wniosek do przewodniczącego, ale nie upieramy się przy swoich założeniach. - podkreśla Mateusz Szymanek. Obecnie projekt stowarzyszenia 1.krakow czeka aż Przewodniczący Rady Miasta Krakowa, Rafał Komarewicz dopuści go do obrad. Później o jego losie zadecydują radni. Jednak skąd w ogóle wziął się taki pomysł? – Chcemy, aby ten projekt służył krakowianom. Podczas spotkań z mieszańcami padł pomysł, aby strefa "alkoholowa" była ograniczona do godziny 22:00. Dzięki temu byłaby strefą, bardziej piknikową, lunchową z możliwością napicia się alkoholu, a nie typowo imprezową. Nie upieramy się też, że mają to być bulwary wiślane. Możliwe, że miasto ma lepszą propozycję miejsca, w którym będzie łatwiej zapewnić wypoczywającym bezpieczeństwo. Jesteśmy otwarci na wszystkie rozwiązania, daliśmy tylko miastu pomysł i sygnał, że młodzież w Krakowie takiego miejsca potrzebuje - tłumaczy Mateusz Szymanek.

Polacy nie dorośli do możliwości picia pod "chmurką"?

Podczas debaty nad utworzeniem miejsca, gdzie picie alkoholi niskoprocentowych byłoby legalne, często pojawia się kontrargument, że takie rozwiązanie przełoży się na wzrost przestępczości i szerzenie patologii wśród najmłodszych mieszańców. Czy rzeczywiście jest się czego obawiać? – Zazwyczaj za incydenty po alkoholu odpowiedzialne są osoby, które są uzależnione i piją alkohol w każdym miejscu i o każdej porze. Tutaj mówimy o legalnym spożywaniu nisko procentowego alkoholu przez osoby raczej młode. Wiadomo, że mogą zdarzyć się pojedyncze incydenty, jednak uważam, że wprowadzenie takiej strefy nie pogorszy obecnego stanu rzeczy - mówi Alicja Szczepańska, Radna Miasta Krakowa (Koalicja Obywatelska) oraz była policjantka. – Osobiście jestem przeciwniczką nakazów i zakazów z uwagi na to, że wśród społeczeństwa one i tak nie działają. Świetnym przykładem  jest  kwestia kamieniołomu na Zakrzówku, gdzie pomimo ogromnej ilości siatek zabezpieczających i zakazu wstępu na tamten teren, parę osób odniosło ciężkie obrażenia – podkreśla radna. Natomiast Michał Drewnicki z klubu Prawo i Sprawiedliwość zwraca uwagę na inne aspekty. Po pierwsze na bulwarach już w tej chwili w niektórych miejscach można de facto legalnie pić alkohol, choćby przy hotelu "Forum" jest plaża. Druga kwestia to fakt, że wiele osób i tak pije nielegalnie. Sądzę, że to jest dużo gorsze, ponieważ przez ukrywanie się ludzi, służby mają mniejszą możliwość interweniowania w przypadku kiedy dzieje się coś złego. Myślę, że utworzenie takiej strefy w pewien sposób ucywilizowałoby to zjawisko, jednak jest to możliwe tylko pod kontrolą Straży Miejskiej i Policji – przyznaje radny klubu PIS.

Zakaz alkoholu na plus dla miasta

Nie jest tajemnicą, że miasto zarabia na mandatach za nielegalne picie alkoholu np. na bulwarach wiślanych. (Mandat za spożywanie alkoholu w miejscu zabronionym wynosi - 100 zł.). Jak podaje Marek Anioł - Rzecznik Prasowy Straży Miejskiej w Krakowie wynika że, w 2021 roku strażnicy miejscy ujawnili 1633 wykroczenia dot. spożywania i usiłowania spożywania alkoholu na bulwarach wiślanych. Nałożyli 1094 mandaty karne oraz sporządzili 14 wniosków do sądu. Pouczono też  525 osoby. Jest to tylko drobny procent rzeczywistej skali zjawiska. – Sądzę, że Kraków jest dość bogatym samorządem i nie musi zarabiać na mandatach, tym bardziej że tych mandatów nie jest wystawianych aż tak dużo w stosunku do liczby incydentów. Myślę, że brak wpływów z mandatów to koszty, które miasto jest w stanie ponieść za mniejsze prawdopodobieństwo aktów wandalizmu – zauważa Mateusz Szymanek.

Jak stworzyć rozwiązanie dobre dla wszystkich?

Jaki pomysł mają inicjatorzy na zaprojektowanie strefy w taki sposób, aby pogodzić interesy wszystkich? – Odbyła się pierwsza debata otwarta na ten temat. Rozmawialiśmy z radnymi dzielnicowymi społecznikami, aktywistami oraz co najważniejsze z mieszkańcami. Wpłynęło kilka pomysłów od ludzi. Zwracali oni uwagę, że  przede wszystkim strefa musi być z dala od lokali mieszkalnych. My  ten postulat od początku traktowaliśmy poważnie i zwróciliśmy na to uwagę, że musi być to odpowiednie miejsce, skonsultowane z odpowiednimi organizacjami i mieszkańcami - podkreśla jeden z inicjatorów projektu.

Co lepsze, strefa czy picie na barkach ?

Jak to jednak wygląda z perspektywy radnych, do których ostatecznie będzie należał głos w tej spawie? – Żadne rozwiązanie nie spowoduje zadowolenia wszystkich stron. Każdy ma swoje zdanie, przy którym będzie się upierać. Zdarza się, że to zdanie wynika z hipokryzji albo populizmu, ale nie zmienia to faktu, że nie da się przekonać ludzi, jeżeli oni mają już swoje zdanie w tej kwestii - mówi Alicja Szczepańska. – Uważam, że nadzorowanie takiego miejsca przez służby miejskiej daje większe bezpieczeństwo, a trzeba pamiętać, że mówimy głównie o ludziach młodych, studentach czy parach, które chcą spędzić miło czas np. na pikniku. Nie powinien być to problem. Są zwolennicy i przeciwnicy alkoholu, jednak nie można traktować takiego rozwiązania jako popularyzację picia alkoholu. Biorąc pod uwagę, że to jest miejsce bardzo uczęszczane, taka strefa, będąca pod kontrolą służb miejskich, jest lepsza niż nielegalne picie gdzieś w krzakach. W przypadku Bulwarów Wiślanych większym niebezpieczeństw niż taka strefa są barki, gdzie sprzedaje się alkohol wysokoprocentowy, a o tym się nie mówi w kategorii czegoś co powinno być zabronione - uważa radna.

A może strefa na uboczu?

Pojawiają się również głosy, że strefa powinna być w miejscu bardziej na uboczu. – Według mnie, jeśli się da oczywiście, należy utworzyć taką  strefę w miejscu, które jest najmniej uczęszczane przez  pieszych z dziećmi czy turystów. Najlepiej, aby to było miejsce raczej na uboczu. Co do samej organizacji takiej strefy, ważne jest, aby postawić tam toalety, napisać precyzyjnie regulamin, za którego złamanie groziłyby konsekwencje, albo np. zamontować kilka kamer. Nawet dwie kamery na taki teren i sytuacja jest zupełnie opanowana. Jeśli ktoś chciałby napić się jednego piwa, bo tutaj nie mówimy o upijaniu się, to sądzę, że takie warunki spowodowałyby, ucywilizowanie sytuacji na bulwarach i nie tylko. Ludzie narzekają na to, że jest picie w krzakach czy bramach. Takie łamanie prawa, dzięki strefie mogłoby zniknąć, a to przecież mogłoby być z korzyścią dla wszystkich – mówi w rozmowie z Głos24 Michał Drewnicki.

Młodzież ma głos

Warto dodać, że jeden z inicjatorów projektu jest obecnie Młodzieżowym Radnym Krakowa. 1.kraków nie wyklucza zwrócenia się do Młodzieżowej Rady Krakowa o poparcie ich pomysłu, jeżeli projekt trafiłby pod obrady Rady Miasta. – Bardzo byśmy się cieszyli, gdyby Młodzieżowa Rada Krakowa zabrała głos w tej sprawie. Być może skierujemy do nich wniosek o wstawienie się w tej sprawie. Natomiast trzeba pamiętać, że organem, który jako jedyny, może podjąć taką decyzję jest oczywiście Rada Miasta – podkreśla Mateusz Szymanenk ze stowarzyszenia 1.kraków.

Czy jest poparcie dla takiej inicjatywy ?

Słuchając różnych środowisk, od lewa do prawa w Krakowie, można odnieść wrażenie, że nikt nie ma nic przeciwko utworzeniu takiej strefy. Czy w związku z tym są realne szanse, na to aby pomysł zyskał poparcie w Radzie Miasta i wszedł w życie?

– Patrząc na obecną arytmetykę w Radzie Miasta sądzę, że nie ma obecnie zwolenników takiego rozwiązania. Jest obawa, że stworzenie takiej strefy spowoduje wzrost patologii, pijaństwa i zagrożenia życia (pijane osoby będą wpadać do Wisły). Zobaczymy jednak, jak będzie dojdzie do głosowania – przyznaje Michał Drewnicki.

fot: Andrzej Otrębski

Kraków

Kraków - najnowsze informacje