niedziela, 3 października 2021 11:34

Policjant jechał pijany z 10-letnim dzieckiem? "Jechał od krawężnika do krawężnika"

Autor Marzena Gitler
Policjant jechał pijany z 10-letnim dzieckiem? "Jechał od krawężnika do krawężnika"

Policjant z jednostki w Kazimierzy Wielkiej uciekał autem przed chcącym go zatrzymać innym kierowcą, który zauważył, że wyszedł ze sklepu i zachowywał się jak pijany. Funkcjonariusz wsiadł za kierownicę samochodu, w którym było 10-letnie dziecko wraz z ojcem (jak się później okazało też pijanym). Jechał od krawężnika do krawężnika - mówi pan Piotr, który zgłosił sprawę na policję. Potem, już trzeźwy, funkcjonariusz zgłosił się komisariat w Krakowie. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura.

Do bulwersującego zdarzenia doszło w sobotę, 18 września w Bejscach. Pan Piotr, mieszkaniec gminy Bejsce, zauważył wychodzącego ze sklepu chwiejnym krokiem policjanta, który chciał wsiąść za kierownicę swojego samochodu. Próbował go zatrzymać w ramach tzw. zatrzymania obywatelskiego i wezwać policję, bo czuć było od niego alkohol, ale ten wyrwał mu się, wsiadł do auta i odjechał. Sprawa jest o tyle szokująca, że w samochodzie siedziało 10-letnie dziecko wraz ze swoim, również nietrzeźwym ojcem. - Widziałem wiele razy, że jeździł po pijanemu - mówi w rozmowie z Głos24. - Zgłaszałem to nawet, ale było bez reakcji. Pękłem jak zobaczyłem jak głąb siada z tym dzieckiem - mówi mężczyzna, który próbował zatrzymać policjanta, ale ten wyrwał mu się i odjechał.  

Bejsce to niewielka miejscowość, siedziba gminy w powiecie kazimierskim, graniczącym w proszowickim, ale już w województwie świętokrzyskim. Nasz rozmówca dobrze zna policjanta, którego próbował zatrzymać, żeby uniemożliwić mu jazdę po pijanemu.  - Zajechałem mu drogę, żeby uniemożliwić mu odjazd spod tego sklepu. On ruszył do przodu, do tyłu, próbował się wyślizgnąć. Dojechałem do jego samochodu, ale on skręcił i wyjechał, wyrwał się - relacjonuje pan Piotr.

pijany policjant Bejsce Kazimierza Wielka
Sklep w Bejscach, gdzie doszło do próby zatrzymania policjanta - fot. Głos24

Mężczyzna nie odpuścił. Próbował zajechać drogę i zatrzymać w jego ocenie pijanego policjanta. - Ruszyłem za nim. Jechał od krawężnika do krawężnika. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem na policję - relacjonuje pan Piotr, który próbował dokonać tzw. obywatelskiego zatrzymania. Pościg trwał jakieś dwa kilometry. Policjant pojechał do Morawian, pod swój dom. Tam, tuż przed posesją, dogonił go mężczyzna, który wezwał patrol. Ponieważ brama była zamknięta, policjant cofnął autem i zarysował stojący za nim samochód mężczyzny. Potem skręcił w boczną drogę i wyskoczył z samochodu. Mężczyzna złapał go, ale na pomoc ruszył pasażer, który pobiegł po bliskich policjanta. Ci zaczęli go wyrywać z rąk mężczyzny. Nagle policjant pochylił się, i uciekł zdejmując ubranie, za które ten go trzymał. Już słychać było policyjne radiowozy.

Pan Piotr ma żal do policjantów, którzy jego zdaniem "grali na zwłokę". -  Gdy przyjechały radiowozy rozpoczęło się wypytywanie mnie, a nie szukanie policjanta. Samo przeszukanie domu zajęło tylko 10 minut. Według mnie to słabo wyglądało. No nie wiem, czy można przeszukać tak szybko dwupiętrowy dom - dziwi się nasz rozmówca.

Według niego policjanci, zamiast szukać uciekiniera kilka razy pytali go o adres, sprawdzali trzeźwość pasażera, a przecież pijany policjant nie mógł być gdzieś daleko. - Potem ktoś rzucił, że on uciekł w kukurydzę i to był właśnie błąd. Ja pierwszy tam pobiegłem, a za mną ze 20 policjantów z psem. Przed bramą zebrała się już grupa ludzi, sąsiadów, którzy to obserwowali. Potem powiedział mi jeden z sąsiadów, że jak tam szukaliśmy, to z posesji wyjechała niebieska panda - dodaje i ma pretensje, że nikt nie zabezpieczył wyjazdu z posesji.

Pan Piotr dziwi się też, że policjant, którego gonił, zgłosił się sam po kilku godzinach na komisariat w Krakowie, gdzie okazało się, że jest już trzeźwy. Obawia się, że teraz to on okaże się napastnikiem, który próbował zatrzymać "bogu ducha winnego" funkcjonariusza. Że policja odwróci kota ogonem.

Okoliczności zdarzenia potwierdza mł. asp. Monika Cichy, Oficer Prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kazimierzy Wielkiej. Jej zdaniem funkcjonariusze działali prawidłowo. - W sobotę 18 września 2021 roku oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Kazimierzy Wielkiej około godziny 12.40 otrzymał zgłoszenie, z którego treści wynikało, że 39-letni mężczyzna w miejscowości Morawiany (w gminie Bejsce) miał zatrzymać nietrzeźwego kierującego fiatem. Natychmiast na miejsce zdarzenia zostali skierowani policjanci z Komendy Powiatowej w Kazimierzy Wielkiej. Po przybyciu na miejsce (po kilkunastu minutach od zgłoszenia) funkcjonariusze zastali tylko zgłaszającego. Mężczyzna, który miał kierować pojazdem w stanie nietrzeźwości oddalił się. Jak ustalono w rozmowie z 39-latkiem, wskazanym pojazdem miał kierować funkcjonariusz z miejscowej komendy powiatowej. Około godziny 18.20 wskazywany funkcjonariusz zgłosił się na jeden z komisariatów Policji w Krakowie. Tam został przebadany na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu – badanie wykazało, że był trzeźwy. Została również pobrana jego krew do dalszych badań - dodaje Monika Cichy.

Rzecznik KPP w Kazimierzy Wielkiej informuje też, że dochodzenie prowadzone w tej sprawie było nadzorowane na miejscu przez prokuratora z Prokuratury Rejonowej w Pińczowie. - W działaniach tych brali udział zarówno policjanci z miejscowej jednostki Policji, jak również policjanci z innych komend, w tym funkcjonariusze Wydziału Kontroli KWP w Kielcach - informuje Cichy.

Czy policjant, który miał prowadzić po pijanemu, poniesie jakieś konsekwencje? - Na chwilę obecną wobec funkcjonariusza zostało wszczęte wewnętrzne postępowanie dyscyplinarne - informuje rzecznik. - Zebrany materiał w tej sprawie został przesłany do Prokuratury Rejonowej  w Pińczowie, która zajmuje się wyjaśnieniem wszystkich okoliczności zdarzenia z 18 września 2021r.

Policjantka podkreśla też, że odpowiedzialności nie uniknie też ojciec, który sam będąc nietrzeźwy, jechał z dzieckiem z policjantem. - Wobec mężczyzny, który w tamtym dniu opiekował się swoim dzieckiem, będąc w stanie nietrzeźwości wszystkie zebrane materiały zostały przekazane do Sądu Rejonowego w Busku Zdroju VII Zamiejscowy Wydział Rodzinny i Nieletnich z siedzibą w Kazimierzy Wielkiej - informuje rzecznik KPP w Kazimierzy Wielkiej.

O procedury dotyczące działań Policji, gdy chodzi o zdarzenie z udziałem policjanta pytamy też nadkom. Kamila Tokarskiego, Rzecznika Prasowego
Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. - W każdym przypadku gdy zdarzenie (przestępstwo lub wykroczenie) dotyczy funkcjonariusza, obowiązkowo powiadamiany jest prokurator. Na miejscu interwencji nie ma znaczenia, z jakiej jednostki policjanci uczestniczą w czynnościach. Działają pod nadzorem prokuratora. Dodam, że w tym przypadku na miejscu działań byli obecni funkcjonariusze Wydziału Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.

Rzecznika KWP w Kielcach zapytaliśmy też o wcześniejsze zgłoszenia o jeździe po pijanemu policjanta z Kazimierzy Wielkiej. - W ostatnim czasie nie było podobnych potwierdzonych zgłoszeń dotyczących wskazanego funkcjonariusza. Okoliczności te są oczywiście przedmiotem ustaleń zarówno w wewnętrznym postępowaniu, jak również w czynnościach prowadzonych przez prokuraturę.

Imię naszego rozmówcy celowo zostało zmienione.

fot. pixabay

Proszowice - najnowsze informacje