środa, 10 marca 2021 07:03

Sebastian Mlak: "Szedłem do samorządu, jako społecznik, nie polityk"

Autor Marzena Gitler
Sebastian Mlak: "Szedłem do samorządu, jako społecznik, nie polityk"

Sebastian Mlak jest radnym Rady Powiatu Wadowickiego od 2018 roku oraz szefem Platformy Obywatelskiej w Wadowicach. W marcu rozpoczął cykliczne dyżury radnego. Jak ocenia wpływ pandemii na powiat wadowicki? Jakie widzi największe potrzeby w strategii regionu? Gdzie i kiedy można spotkać się z nim na dyżurze?

Mija właśnie rok pandemii w Polsce i w Małopolsce, a Pan pomimo wzrostu zakażeń decyduje się na spotkania bezpośrednie z mieszkańcami - na dyżury radnego. Skąd taki pomysł? Nie obawia się Pan koronawirusa?

− Jako radny zostałem wybrany przez mieszkańców i muszę mieć z nimi kontakt, żeby wiedzieć jakie są ich problemy, aby z poziomu radnego starać się im pomóc. Koronawirusa obawiam się jak każdy, ale dyżury odbywają się w reżimie sanitarnym, w maseczkach.

Jak Pan osobiście przeżył ten rok epidemii? Co było najtrudniejsze?

− Początek epidemii był zaskakujący dla nas wszystkich. Na pewno początek był ciężki, bo nie jestem domatorem, więc musiałem jakoś się z tym oswoić. Ale pandemia pokazała nam perspektywę np. pracy zdalnej czy studiowania zdalnego, co w przeszłości nie było możliwe lub występowało sporadycznie. Na pewno martwię się o naszych przedsiębiorców, którzy bardzo cierpią ze względu na pandemię i tutaj trzeba się zastanowić ile jeszcze mają czekać na otwarcie, jak długo jeszcze mogą to wytrzymać?

Startując w wyborach dwa lata temu deklarował Pan, że liczy na dobrą współpracę powiatu i gmin, na współpracę ludzi o różnych korzeniach politycznych. Teraz jednak duża polityka schodzi też do gmin i powiatów. Widzimy, że choćby środki z Narodowego Funduszu Inwestycji Lokalnych są dzielone według niejasnych kryteriów. Powiat wadowicki akurat został hojnie obdarzony przez rząd, ale inne samorządy nie dostały nic. Jak ocenia to Pan z punktu widzenia radnego powiatowego?

− Dokładnie tak i dalej jestem tego samego zdania, że najważniejsza jest współpraca ponad podziałami dla dobra naszych mieszkańców. Akurat Powiat Wadowicki i same Wadowice otrzymały środki z NFIL co cieszy, ale nie może tak być, że środki dzielone są według kryterium partyjnego, a nie aktualnych potrzeb gmin. Przecież w każdej z gmin są wyborcy wszystkich partii − czy PiS-u, czy PO, czy też Lewicy, więc dla mnie jest to niezrozumiałe i nie popieram tego typu praktyk dzielenia pieniędzmi.

Wadowice i powiat wadowicki są szczególnie związane z postacią Jana Pawła II. Odwiedzają je turyści, którzy szukają pamiątek i miejsc związanych z naszym ojcem świętym. Czy uważa Pan, że wciąż Jan Paweł II jest ważny dla Wadowic i jak wykorzystać ten potencjał?

− Oczywiście postać Jana Pawła II jest wciąż ważna dla Wadowic i jego rodzinny dom to główny punkt na trasie turystów, którzy odwiedzają Wadowice. Jednak należałoby się zastanowić co zrobić, żeby zatrzymać turystę na dłużej u nas, w Wadowicach, gdyż obecnie turysta odwiedza kościół, Dom rodzinny JP II, je kremówkę i wyjeżdża.

W jakim kierunku powinien rozwijać się powiat wadowicki? Co według Pana jest największym potencjałem tego rejonu? Jakie walory nie są jeszcze odpowiednio docenione? Jakie inwestycje są Pana zdaniem najbardziej oczekiwane i potrzebne?

− W ostatnim czasie jako Rada Powiatu Wadowickiego przyjęliśmy strategię rozwoju Powiatu Wadowickiego na lata 2021-2027. Na pewno niewykorzystanym potencjałem jest Jezioro Mucharskie. To ważny punkt na mapie naszego regionu. Należałoby w odpowiedni sposób wykorzystać jego walory, by dać mieszkańcom naszego powiatu miejsca pracy, wypoczynku, ale też przyciągnąć tu turystów.

Czy po tych dwóch latach nie jest Pan rozczarowany pracą w radzie powiatu? Czy młody aktywny człowiek, taki jak Pan, może zrobić karierę w samorządzie czy polityce? Jakie Pan sobie stawia cele na przyszłość?

− Nie jestem rozczarowany, wręcz przeciwnie jestem szczęśliwy, że przez ten okres czasu wielu ludziom udało mi się pomóc, rozwiązać ich problemy, potrzeby, bo z taką myślą szedłem do samorządu, jako społecznik, nie polityk. Nie traktuję tego jako kariery, raczej jako służbę dla mieszkańców. To czy ktoś zostanie wybrany na daną funkcję czy nie, zawsze zależy to od wyborców. Jesteśmy w połowie kadencji, przed nami jeszcze wiele pracy. Moim celem jest jak najbardziej wsłuchiwać się w głos mieszkańców.

Od początku marca rozpoczął Pan cykliczne dyżury radnego. Gdzie i kiedy będzie Pan czekał na mieszkańców? Z jakimi problemami mogą się do Pana z wrócić?

− Dyżury będą się odbywać cyklicznie w pierwszą środę miesiąca w biurze Posła na Sejm RP Marka Sowy przy placu Jana Pawła II nr 12 na 1 piętrze (obok biura Herodot). Oczywiście w zależności od zainteresowania mieszkańców, jeśli będzie taka potrzeba, te dyżury będą częściej. Jeśli jednak któryś z zainteresowanych mieszkańców nie będzie mógł pojawić się na dyżurze może zawsze zadzwonić pod nr 795-486-801 lub napisać do mnie maila na sebastian-mlak@wp.pl.

Dziękuję za rozmowę.

Marzena Gitler, foto arch. pryw. Sebastian Mlak

Wadowice

Wadowice - najnowsze informacje