Zima w Zakopanem ma swoje żelazne rytuały: tłumy kibiców pod Wielką Krokwią, kolejki do stoisk z gorącymi napojami i kubki, które mają szybko "postawić człowieka na nogi". W miniony weekend okazało się jednak, że nie każdy "rozgrzewacz" jest wart zaufania.
Kontrola jednego z punktów sprzedaży grzanego wina zakończyła się zajęciem alkoholu z nieustalonego źródła – a wstępne ustalenia sugerują, że mógł być skażony i potencjalnie groźny dla zdrowia.
Kontrola wśród straganów, a finał w magazynie dowodów
Jak poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa, w dniach 9–11 stycznia prowadzone były kontrole w punktach i lokalach gastronomicznych działających podczas zawodów w skokach narciarskich w Zakopanem. To czas, kiedy do miasta przyjeżdżają kibice z całej Polski i z zagranicy, a obok klasycznych stoisk z jedzeniem pojawiają się też miejsca serwujące grzane wino i nalewki.
W jednym z kontrolowanych punktów ujawniono 317 litrów alkoholu pochodzącego – według ustaleń służb – z niewiadomego źródła. Butelki nie miały wymaganych znaków akcyzy. Co ważne, kontrolerzy wskazali także, że zawartość mogła być skażona, a jej spożycie mogłoby stanowić realne zagrożenie dla zdrowia.

Zajęty alkohol został zabezpieczony, a próbki przekazano do badań laboratoryjnych. Dopiero ich wyniki mają odpowiedzieć na pytanie: co dokładnie znajdowało się w butelkach sprzedawanych jako zimowe specjały.
W komunikacie wskazano też, że jeśli badania potwierdzą skażenie, właścicielowi punktu sprzedaży mogą grozić dotkliwe konsekwencje – od grzywny do 45 tys. zł po karę pozbawienia wolności do 5 lat (lub obie te kary łącznie).
KAS apeluje, by podczas zimowych imprez masowych kupować grzane napoje alkoholowe wyłącznie w legalnych, sprawdzonych punktach. W tym przypadku nie chodzi tylko o paragon czy formalności – stawką jest zdrowie.
Fot. KAS



















