czwartek, 13 października 2022 20:00

[WYWIAD] Bochnia szuka sposobów na oszczędzenie energii

Autor Katarzyna Jamróz
[WYWIAD] Bochnia szuka sposobów na oszczędzenie energii

Olbrzymie wzrosty cen energii powodują poważne zaniepokojenie samorządów, które obawiają się, że nie będą mogły pokryć horrendalnie wysokich kosztów prądu. Już teraz wiadomo, że gmina będzie musiała mocno zaoszczędzić i wzorem innych samorządów zacząć ograniczać zużycie energii elektrycznej. Czy w związku z wysokimi cenami prądu Bochnię czeka kryzys energetyczny i oszczędności rzutujące na gminne inwestycje lub bezpieczeństwo jej mieszkańców?

Kilka tygodni temu premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej zapowiedział, że od 1 października 2022 r. administracja rządowa i samorządowa jest zobowiązana do zmniejszenia zużycia prądu o 10 proc. – Chcemy żeby to było od 1 października, ponieważ każda niezużyta megawatogodzina jest oszczędnością polskiej gospodarki, polskich rodzin– powiedział Mateusz Morawiecki. To wszystko ma związek z nowym projektem rządu “Tarcza Solidarnościowa”, któryma na celu zabezpieczyć polskie rodziny oraz przedsiębiorstwa przed kilkukrotnymi wzrostami cen prądu w 2023 r. – Polacy muszą mieć poczucie bezpieczeństwa i my to zapewniamy przez konkretne rozwiązania. To wprowadzenie m.in. Tarczy Antyinflacyjnej, dodatków osłonowych, obniżenie stawek VAT. Tarcza Solidarnościowa to kolejne wsparcie, aby rodziny wielodzietne i osoby z niepełnosprawnościami nie odczuwały negatywnych skutków podwyżki cen energii– mówiła minister Marlena Maląg.

Zdaniem Zastępcy Redaktora Naczelnego portalu Energetyka24.com, Jakuba Wiecha, wysokie ceny energii elektrycznej są pochodną problemu z przemodelowaniem polskiego systemu energetycznego. Tkwi on przede wszystkim w braku długoterminowego planu, który musiałby powstać ponad podziałami politycznymi i być konsekwentnie realizowany niezależnie od aktualnej ekipy rządzącej: – Jeżeli chodzi o taki podstawowy mankament, który dotyka polskiej transformacji energetycznej, to jest nim to, że brakuje nam konsekwencji. To znaczy z racji tego, że mamy ekstremalnie słabe instytucjonalnie państwo nie tworzymy długoletnich, długofalowych projektów politycznych, które byłyby skutecznie realizowane i wdrażane w życie – mówi w rozmowie z Głosem24 Jakub Wiech i dodaje: – Brakuje nam w Polsce ponadpartyjnej zgody co do kierunku rozwoju naszej energetyki. Obawiam się, że jeżeli na przykład w przyszłym roku partia rządząca straci władzę, to jej następca, jakikolwiek on będzie, zaora doszczętnie to co było określone, jeżeli chodzi na przykład o energetykę jądrową i postawi na swoją wizję rozwoju transformacji energetycznej. A to byłoby po prostu restartem dla tych działań. I to jak bardzo odstajemy, jeżeli chodzi o to, co realnie robimy, a to co powinniśmy robić, to widać po takiej dokumentach jak na przykład „Polityka energetyczna Polski”. Tylko przypomnę, że jeszcze do niedawna obowiązywała polityka energetyczna Polski do roku 2030 i ten dokument wskazywał, że w roku 2020 powinniśmy otwierać pierwszą Polską elektrownię jądrową. Oczywiście tego nie zrobiliśmy. Nie mieliśmy prawa tego zrobić, bo jej nie budowano, ale to jest ta skala oderwania naszych dokumentów programowych od stanu rzeczywistego. I tak jest w bardzo wielu dziedzinach a w energetyce jest to wręcz dojmujące, że nasze państwo nie jest w stanie wzbić się na dojrzałość instytucjonalną, na którą już dawno wzbili się na przykład nasi południowi sąsiedzi, Czesi, czy Słowacy. Zwłaszcza ci ostatni są tutaj ciekawym przykładem, bo Słowacja za dwa lata będzie miała praktycznie bezemisyjną energetykę, jeszcze mniej emisyjną od francuskiej, co pozwoli Bratysławie zupełnie ignorować takie mechanizmy, jak system handlu emisjami, bo to po prostu nie będzie dla nich w żaden sposób dotkliwe. Dlatego, że unijna polityka klimatyczna jest szyta na zasadzie: kto emituje, ten płaci ten a kto nie emituje, nie płaci. Więc niskoemisyjna energetyka nie jest ciężarem dla korzystających z niej obywateli.

Czy w tej sytuacji działania rządu wystarczą, żeby ustrzec Polaków przed kryzysem? Wiech nie ma złudzeń, co to tego, że obecnie podejmowane kroki są mocno spóźnione a za trwająca trzy dekady niefrasobliwość i beztroskę rządzących zapłacą obywatele. – Trzeba postawić sprawę jasno. Od bardzo dawna wiedzieliśmy, że tego typu transformacja nastąpi, bo prawo unijne było tworzone przy naszym udziale i braliśmy udział zarówno w tworzeniu dyrektywy ETS, jak i w tworzeniu pakietu klimatycznego. Jednak pomimo tego, że mieliśmy świadomość tych rygorów, które z czasem zaczęły się coraz bardziej zaciskać, nic w tym względzie nie robiliśmy. I to jest przytyk do wszystkich ekip, które rządziły na przestrzeni ostatnich 30-tu lat. Żadna z nich nie była w stanie zorganizować Polsce transformacji energetycznej i będziemy teraz za to wszystko płacić. Będziemy płacić za dekady zaniedbań – mówi Wiech. Zastępca Redaktora Naczelnego portalu Energetyka24.com w braku działań ze strony rządu widzi przede wszystkim zagrożenie dla portfeli Polaków: – Ryzykujemy przede wszystkim tym, że nasza transformacja będzie ekstremalnie kosztowna dla obywateli. I my to już powoli widzimy po naszych rachunkach. Polska jest z racji swojej wyjątkowości co do problemów energetycznych, takim węglowym rodzynkiem na mapie Unii Europejskiej. My nie płacimy za walkę ze zmianą klimatu, tylko płacimy za naszą walkę z walką ze zmianą klimatu. To, że nasza energetyka będzie generować ogromne koszty po stronie chociażby systemu handlu emisjami, wzięło się właśnie ze wspomnianych zaniedbań. I warto tutaj zauważyć, stosując taki prosty przelicznik, że największa w Polsce i zarazem największa w Europie elektrownia węglowa Bełchatów, jest obiektem, który emituje rocznie 30 milionów ton dwutlenku węgla. A prawo do emisji tony CO2 kosztuje 90 euro. Łatwo sobie zatem wyobrazić, jak dużo zapłacić musi sama elektrownia Bełchatów. Więc to są koszty, które już teraz zaczynają ciążyć na obywatelach, na Polakach i od nich prostej ucieczki nie będzie a wszystkie głosy typu: „wypowiedzmy pakiet klimatyczny” można włożyć między bajki. Państwo członkowskie nie ma prawa do jednostronnego wypowiedzenia aktu prawa unijnego, chyba, że tak zostało zapisane w danym akcie, a dyrektywa ETS takiego zapisu nie posiada. Więc raczej mamy tutaj do czynienia z sytuacją, w której Polska po trzydziestoletniej drzemce, budzi się gwałtownie wyrwana z węglowego snu i musi równie gwałtownie przestawić się na zupełnie inne tory, niż te, którymi szła dotychczas. I to będzie bardzo bolesne. Moim zdaniem, czeka nas powtórka transformacji z lat 90. i bardzo wiele osób na tym ucierpi.

Ekspert nie ma też dobrego zdania na temat polskiego górnictwa, które jego zdaniem "ma bardzo wiele patologii": – Jest to sektor, a mówię tutaj o węglu energetycznym, bo to warto rozdzielić, który utrzymuje się tylko dzięki ogromnej kroplówce państwa. Kroplówce, która jest wyciągana z kieszeni Polaków, zwykłych obywateli. W ciągu ostatnich 30 lat przeznaczyliśmy na górnictwo, na energetykę węglową 260 miliardów złotych. To jest ogromna kwota. Za takie pieniądze powstałyby dwa programy jądrowe, o których współcześnie rozmawiamy, więc to jest taki pułap pieniędzy.

  • Czytaj także:
Dlaczego prąd w Polsce jest taki drogi? Jakub Wiech: “Będziemy płacić za dekady zaniedbań”
Problematyka transformacji energetycznej i wdrażania polityki dążenia do neutralności klimatycznej jest kwestią, która w Polsce staje się coraz bardziej paląca a temperatura społecznej debaty w tym temacie to odzwierciedla. Zwłaszcza, że od czasu wybuchu wojny w Ukrainie zmagamy się z kolejnymi podw…

Czy tarcza wytrzyma?

Tarcza ma chronić Polaków przed gwałtownymi wzrostami cen, z jakimi mamy do czynienia już w tym roku, choć dotknęły one głównie przedsiębiorców. Gwarantowana cena energii będzie obowiązywać: do 2000 kilowatogodzin rocznie dla wszystkich gospodarstw domowych, do 2600 kilowatogodzin rocznie dla gospodarstw domowych z osobami z niepełnosprawnościami, rodzin trzy plus – czyli rodziny z Kartą Dużej Rodziny oraz rolników.

Administracja rządowa, ale także administracja samorządowa będzie zobowiązana do zmniejszenia zużycia prądu o 10 proc. już od 1 października 2022 r. Kolejnym krokiem będzie zmiana zewnętrznego oświetlenia na energooszczędne, które zużywa dużo mniej prądu. Jak w obecnej sytuacji radzi sobie Bochnia? Czy gmina będzie zmuszone np. do wyłączenia części miejskiego oświetlenia? O tym porozmawialiśmy z Łukaszem Chojeckim z Wydziału Promocji i Rozwoju Miasta.

Czy na ten moment miasto może już oszacować o ile energia będzie droższa w porównaniu z ubiegłym rokiem?

– Obecna umowa na sprzedaż energii elektrycznej została zawarta na okres od 01.01.2022-31.12.2024 roku i obowiązująca stawka za 1 kWh wynosi 0,5127 zł netto. Na dzień dzisiejszy Gmina Miasta Bochnia nie posiada żadnych informacji o wypowiedzeniu umowy przez wykonawcę, w związku z czym nie jesteśmy w stanie oszacować wzrostu cen za energię elektryczną na przyszły rok. Poprzednia umowa sprzedaży energii elektrycznej z firmą E.ON Polska S.A. obowiązywała przez lata 2020 i 2021. Stawka za 1 kWh wynosiła 0,3155 zł netto.

Czy w Bochni planowane jest wyłączenie oświetlenia ulicznego w godzinach nocnych, jeśli tak, to jak to będzie wyglądać? Czy bezpieczeństwo mieszkańców nie będzie zagrożone?

– W Bochni sukcesywnie trwa wyłączanie oświetlenia ulicznego w godzinach nocnych od 24:00 do 04:00. Z przyczyn technicznych nie ma możliwości pozostawienia oświetlenia na wybranych ulicach.  W Rynku oświetlenie uliczne będzie świeciło całą noc, jednak ze względu na możliwość sterowania oświetleniem, zostało zmniejszone natężenie światła.

Czy w obecnej sytuacji możemy mówić o realizacji planowanych inwestycji, czy może zostaną one wstrzymane a pieniądze z nich, zostaną przeznaczone na pomoc mieszkańcom w okresie jesienno-zimowym?

– W roku bieżącym wszystkie rozpoczęte zadania nie są zagrożone finansowo.  Rozpoczęło się wnioskowanie do nowego budżetu na 2023 rok, jednak w chwili obecnej nie jesteśmy w stanie zagwarantować, ile inwestycji zostanie wykonanych w przyszłym roku.

Czy w przypadku krytycznej sytuacji na rynku paliw i energii miasto planuje podjęcie dalszych kroków w zakresie oszczędności? Mam tutaj na myśli np. przejście szkół na pracę zdalną tudzież czasowe ograniczenie funkcjonowania placówek jak np. DPS-ów, basenów?

– Na chwilę obecną nie przewiduje się przejścia na zdalną naukę w miejskich placówkach oświatowych.  Natomiast jeśli chodzi o sprawę np. krytej pływalni, owszem, rozważane jest czasowe jej zamknięcie, jednak ostateczne decyzje jeszcze nie zostały podjęte.

Czy w tym roku świątecznych iluminacji może zabraknąć?

– Gmina Miasta Bochnia posiada iluminacje świąteczne w technologii LED, w związku z czym pojawią się w centrum miasta, jednakże w ograniczonym zakresie.

Fot. Wikipedia.pl

Bochnia

Bochnia - najnowsze informacje