niedziela, 6 listopada 2022 17:00

[WYWIAD] Gmina Tarnów: kto niszczy i kradnie drogowe znaki?

Autor Katarzyna Jamróz
[WYWIAD] Gmina Tarnów: kto niszczy i kradnie drogowe znaki?

Wandalizm i kradzież znaków drogowych są karalne. Jednak skutki takich czynów mogą być znacznie gorsze a czasem wręcz tragiczne dla użytkowników dróg. A to właśnie z nagminnym procederem kradzieży oraz dewastacji znaków drogowych, których największa fala przetoczyła się przez miasto w okresie wakacyjnym, zmaga się gmina. O tym, jak obecnie wygląda sytuacja i czy akty wandalizmu ustały a ich sprawcy zostali zatrzymani, porozmawialiśmy z komendantem Straży Gminnej, Arkadiuszem Łucarzem.

W ciągu ostatnich miesięcy straż Gminy Tarnów odnotowała kilkanaście przypadków dewastacji znaków drogowych, a nieznani sprawcy zdemontowali je m.in. w Tarnowcu, Porębie czy Nowodworzu. Funkcjonariusze apelują do mieszkańców o stałą ostrożność na lokalnych drogach, ponieważ tylko chwilowy brak znaku drogowego zupełnie zmienia zasady pierwszeństwa, co może skutkować kolizją lub wypadkiem. Sprawa znaków drogowych nie dotyczy tylko ich kradzieży, ale również malowania po nich sprayem czy też wyginaniem słupków. Odpowiednie służby, każdorazowo po zgłoszeniu dewastacji znaku drogowego, odtwarzają obowiązujące w danym miejscu oznakowanie drogowe. Jest to jednak nie tylko kosztowne, ale przede wszystkim bardzo niebezpieczne, ponieważ nawet krótki okres czasu bez odpowiedniego oznakowania może nieść ze sobą tragiczne konsekwencje.

O tym jak obecnie wygląda sytuacja w gminie, porozmawialiśmy z komendantem Straży Gminnej, Arkadiuszem Łucarzem.

znak drogowy gmina Tarnów
Fot. Gmina Tarnów

Na przestrzeni ostatnich miesięcy przybywało zgłoszeń o dewastacji znaków drogowych na terenie gminy Tarnów. Jaka jest obecnie skala tego zjawiska?

– Skala była większa w okresie wakacyjnym, teraz ten problem troszkę zmalał. Wcześniej dochodziło do uszkodzenia znaków i słupów na których się one znajdowały. Zdarzały się także przypadki kradzieży samych oznakowań drogowych. Gmina Tarnów jest dość rozległą gminą a do kradzieży dochodziło w każdym jej rejonie. Na przykład w miejscowości Wola Rzędzińska mieliśmy kradzież oznakowań drogowych w obrębie skrzyżowania. Te znaki informowały o tym, który użytkownik ruchu drogowego ma drogę z pierwszeństwem przejazdu, a który użytkownik ma znak ustąp pierwszeństwa czy też znak STOP. Oprócz tego dochodziło również do przekrzywiania słupków ze znakami drogowymi, taki przypadek zdarzył się akurat w miejscowości Łękawka.

Takie nieodpowiedzialnie zachowania ze strony wandali stwarzają ogromne niebezpieczeństwo w ruchu lądowym. Czy w związku z tym, że oznakowanie drogowe zostało uszkodzone wydarzył się już jakiś wypadek?

– Ostatnio mieliśmy sytuację, gdzie kierujący, który poruszał się drogą wojewódzką, został uderzony przez jadący z tyłu pojazd. W konsekwencji stracił on panowanie nad samochodem, przejechał przez rabatkę w miejscowości Poręba Radlna i uderzył w znak drogowy. Kierujący między sobą się dogadali, ale zapomnieli o tym, że na miejscu zdarzenia zostawili odpady typu szkło, jak również uszkodzone oznakowanie drogowe, które leżało między drogą wojewódzką a zajezdnią. Ustaliliśmy sprawcę (mieszkańca sąsiedniej miejscowości), który jeszcze tego samego dnia uporządkował teren, a znak po kilku dniach został postawiony w miejscu w którym stać powinien. Dodatkowo kierujący został ukarany mandatem karnym, ta sprawa zakończyła się sukcesem. Natomiast w poprzednich przypadkach ciężko było ustalić sprawcę z racji tego, że do kradzieży czy dewastacji znaków dochodziło w miejscach, gdzie nie było zabudowań i świadków. Niezwłocznie dążyliśmy do tego, żeby oznakowania jak najszybciej wracały z powrotem na swoje miejsce czy też zostały wyczyszczone, ponieważ zdarzało się, że ktoś namalował na nich jakieś bohomazy. Nie mogliśmy dopuścić do sytuacji, w której kierowcy mają wątpliwości, kto w danym miejscu ma pierwszeństwo.

znak drogowy tarnów
Fot. Gmina Tarnów

Czy sprawcami jest jakaś zorganizowana grupa, czy są to raczej pojedyncze akty wandalizmu, które w ostatnim czasie po prostu tak się skumulowały, że to wygląda na jakieś świadomie planowane działanie? Czy straż gminna ma jakieś tropy w tej sprawie?

– W tej kategorii raczej bym tego nie rozpatrywał. Mieszkańcy miejscowości w których dochodziło do takich czynów sami byli dotknięci aktami wandalizmu, np. w miejscach, gdzie prowadzili swoje gospodarstwa rolne. Mieli zabezpieczenia przeciw zwierzynie leśnej, które zostały zniszczone czy uszkodzone. Podejrzewamy, że były to osoby poruszające się pieszo, prawdopodobnie nastolatkowie, którzy w danym momencie i miejscu szukali sobie jakiegoś zajęcia, czego skutkiem było niestety uszkodzenie, przechylenie, a nawet wyrzucenie oznakowania drogowego. W wakacje do takich sytuacji dochodziło częściej, nie mówimy tutaj o skali kilkudziesięciu takich przypadków. Nie mniej, na pewno w tamtym okresie miało miejsce około dziesięciu takich zdarzeń.

Na wypadek gdyby takie sytuacje się powtarzały, czy straż gminna ma jakiś pomysł, jak sobie z nimi radzić? Czy do identyfikacji sprawców wykorzystywany jest monitoring?

– Oczywiście. Sprawdzamy monitoring, który na terenie gminy jest dość mocno rozbudowany. Montujemy swoje kamery przenośne/fotopułaki i analizujemy nagranie kto, kiedy i gdzie się poruszał. Trzeba powiedzieć, że sytuacja uspokoiła się na terenie, gdzie jest więcej kamer - jest spokojniej i bezpieczniej. Natomiast na obrzeżach danej miejscowości niestety dochodzi do zjawisk wandalizmu. Nie jesteśmy w stanie być wszędzie, dlatego liczymy na to, że mieszkańcy będą chcieli z nami współpracować a o wszystkich tego typu sytuacjach będą nas informować. Mamy nadzieję, że dzięki wiadomościom przekazywanym przez media, osoby, które dopuszczają się takich czynów następnym razem się zastanowią. Mamy też nadzieje, że rodzice będą bardziej przykładać uwagę do tego, gdzie ich dzieci przebywały i co w konkretnym miejscu robiły. W miejscowości Zgłobice kilkunastoletnie osoby na placu zabaw rozbiły szklane butelki po napojach. Wyglądało to niebezpiecznie, ponieważ w tym miejscu bawią się maluchy, które mogły się zranić. Doszło również tam do przewrócenia przenośnej toalety tzw. toi-toia. Bardzo szybko ustaliliśmy sprawców, a z racji tego, że były to osoby niepełnoletnie, została przeprowadzona rozmowa w towarzystwie ich rodziców. Sprawcy przeprosili i naprawili szkody. Mamy nadzieję, że ta przykra sytuacja, która spotkała ich na własne życzenie, więcej się nie powtórzy, a przeprowadzona rozmowa zostanie w ich głowach na długo.

Władze gminy apelują o pomoc

Oprócz niebezpieczeństwa jakie niesie ze sobą niszczenie lub kradzież znaków drogowych trzeba liczyć się również z wysokimi kosztami ich naprawy lub ponownego zakupu. W ciągu roku jest to koszt rzędu kilku tysięcy złotych. Ponadto należy zaznaczyć, iż zgodnie z art. 85 KW §1. każdy, kto samowolne ustawia, niszczy, uszkadza, usuwa, włącza lub wyłącza znak, sygnał urządzenia ostrzegawczego lub zabezpieczającego albo zmienia ich położenie, zasłania je lub czyni niewidocznymi, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Władze gminy apelują, by w przypadku zauważenia braku czy zniszczenia znaku drogowego, o natychmiastowy kontakt ze Strażą Gminną pod nr tel. 14 688 01 44. Sprawę patroluje zarówno Straż Gminna, jak i Policja.

Fot. Gmina Tarnów/Edycja własna

Tarnów - najnowsze informacje