Po czterech latach kibice Wisły Kraków doczekali się powrotu Ekstraklasy na Reymonta. Wieczysta z kolei stała się oficjalnie ósmym klubem ze stolicy naszego regionu w najlepszej lidze. Cracovia zaś zagrała z mistrzem Polski.
Wystartował równo setny sezon Ekstraklasy. Na jego rozpoczęcie Wieczysta Kraków zagrała w Radomiu z lokalnym Radomiakiem. Drużyna z Chałupnika jest dużą niewiadomą, jeśli chodzi o ten sezon, czego najlepszym przykładem może być piątkowy pojedynek.

Podopieczni trenera Moskala zagrali dobry mecz. Od pierwszych minut wyglądali na zespół, który nie będzie odstawał poziomem od rywala. Dobrze prezentował się Karol Fila, podłączając się pod akcje ofensywne, jednocześnie dobrze zabezpieczając tyły. Ben Lederman napędzał kolejne akcje Wieczystej, czasami samemu próbując swoich sił, uderzając sprzed pola karnego. Goście z Krakowa wyglądali naprawdę dobrze. Najsłabiej zaczął jednak środek obrony.
Bałkański duet stoperów w postaci Serba Aleksandara Djermanovicia oraz Chorwata Duje Dujmovicia już w pierwszych ośmiu minutach miał po żółtej kartce na zawodnika. Ten drugi został zmieniony już w 33 minucie przez swojego rodaka Antonio Milicia.
W 29 minucie Wieczysta objęła prowadzenie za sprawą Austriaka Stefana Feieratga. Finalnie trafienie nie zostało uznane przez spalonego. Żółto-Czarni nabierali rozpędu. Mimo wszystko, to Radomiak dość niespodziewanie strzelił gola na 1:0 przed przerwą po płaskim strzale Szwajcara Roberto Alvesa. Na domiar złego druga połowa zaczęła się tak, jak skończyła pierwsza. Jan Grzesik, przed przerwą dał asystę, a później dołożył gola na 2:0. Bramka Alvesa zmieniła mecz. Po nim to Radomiak zaczął przejmować kontrolę, a Wieczysta szukać kontr.
W 57 minucie Feiertag ponownie trafił do siatki, a tym razem trafienie zostało uznane stając się historycznie pierwszym strzelcem Wieczystej w Ekstraklasie. W 73 minucie wprowadzony z ławki Norweg Tobias Christensen trafił tylko w słupek bramki Radomiaka. Finalnie mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy. Wieczysta w swoim debiucie przegrywa więc w Radomiu, w następnym meczu zagra bez swojego kapitana. Duńczyk Mikkel Maigaard otrzymał w końcówce meczu drugą żółtą kartkę i wyleciał z boiska. W sobotę 1 sierpnia na Reymonta przyjedzie Lech Poznań, mierząc się z Wieczystą od 17:30.
Mecz pod znakiem jednej kontrowersji
Lekko ponad rok różnicy dzieli mecz Lecha Poznań z Cracovią. 18 lipca ubiegłego roku Pasy rozbiły Kolejorza na wyjeździe 4:1 w ramach pierwszej kolejki sezonu. Teraz ponownie doszło do starcia tych dwóch drużyn na inaugurację Ekstraklasy. Drużyna gospodarzy to główny kandydat do kolejnego, trzeciego z rzędu mistrzostwa Polski. Cracovia z kolei co najmniej nie będzie chciała tak jak w ubiegłych rozgrywkach walczyć o utrzymanie.
Pasy jako pierwsze zaatakowały już w 14 minucie. Wtedy to Filip Marchwiński był bliski pięknej bramki, ale piłka nie dokręciła się do bramki Mateusza Lisa. Na tę próbę w 20 minucie odpowiedział Antoni Kozubal, którego uderzenie obronił Sebastian Madejski. Następnie Szwed Leo Bengtsson wraz ze swoim rodakiem Mikaelem Ishakiem oddali groźne strzały, choć i one nie wpadły do bramki Cracovii. Podopieczni trenera Grzelaka mieli świetną okazję, gdy Ajdin Hasić uderzył w bramkę Lecha. Uderzenie Bośniaka zostało jednak zablokowane.
W 54 minucie doszło do największej kontrowersji pierwszej kolejki Ekstraklasy. Cracovia wyprowadzała kontrę, ale zbyt mocne podanie przechwycił do rąk bramkarz gospodarzy Mateusz Lis. Początkowo wydawało się, że golkiper słusznie został wyrzucony z boiska za złapanie piłki poza polem karnym. Po interwencji VAR okazało się, że był ona na dosłownie centymetry na linii szesnastki, dzięki czemu Kolejorz dalej grał w pełnym składzie. Kwadrans później swoich sił spróbował Radosław Murawski, ale jego strzał obronił bramkarz Pasów.

Cracovia mogła jak przed rokiem zaskoczyć kibiców w Poznaniu. Szwedzki stoper Gustav Henriksson mając dużo miejsca, uderzył jednak głową wprost w bramkarza. Ostatecznie padł remis 0:0, choć obie strony miały swoje okazje. Cracovia zagra w poniedziałek 3 sierpnia swój pierwszy mecz przy Kałuży w tym sezonie przeciwko Pogoni Szczecin o 19:00.
Wielki powrót po latach
W niedzielę 26 lipca Wisła Kraków po raz pierwszy od 2022 roku zagrała na poziomie Ekstraklasy. Na Reymonta pojawił się zespół walczący o Ligę Konferencji Europy, a więc GKS Katowice. Mimo iż w czwartek 24 lipca mierzyli się na Słowacji w Żylinie w eliminacjach do europejskich pucharów, Ślązacy zagrali w pierwszym składzie.
Do przerwy obie strony pokazały swoje atuty w ofensywie, choć nie na tyle, by pokonać bramkarza rywali. Marcel Łubik debiutujący w oficjalnym meczu w barwach Wisły pokazał się z dobrej strony, jeśli chodzi o grę nogami i interwencję na linii bramkowej. Jeszcze w pierwszej połowie świetnie zaczął akcję drużyny mocnym podaniem do Macieja Kuziemki.
Świetnie wyglądał Austrak Marco Bozić, podobnie jak Portugalczyk Federico Duarte, który w 42 minucie trafił słupek. W środku pola operował dobrze dysponowany Kacper Duda, a Francuz Maxence Maisonnueve zagrał jak prawdziwy lider obrony, choć podobnie jak wypadku Łubika, pierwszy raz zagrał o punkty w nowym zespole.
Po przerwie w 54 minucie Duarte wrzucał na dobrze ustawionego Alana Urygę. Kapitan Wisły został jednak sfaulowany przez Marcina Wasielewskiego i został tym samym podyktowany rzut karny. Do jedenastki podszedł Bozić, który zamienił stały fragment na bramkę. Podopieczni trenera Jopa poszli za ciosem i już cztery minuty później po świetnej centrze Szwajcara Raoula Gigera piłkę do bramki wpakował Hiszpan Jordi Sanchez. Słabo tamtego dnia dysponowany napastnik, będąc na fali, strzelił nawet kolejnego gola na 3:0, ale po interwencji VAR został on anulowany.

Na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry, Szymon Bartlewicz wykorzystał błąd w obronie Wisły i strzelił bramkę kontaktową. GKS, podobnie jak wcześniej gospodarze, chciał pójść za ciosem. Hiszpan Borja Galan trafił tuż obok bramki Łubika w 81 minucie. Finalnie stan meczu się nie zmienił i Biała Gwiazda Ekstraklasę zaczęła od wysokiego C w postaci trzech punktów. Następne spotkanie odbędzie się w sobotę 1 lipca o 14:45 przeciwko Piastowi w Gliwicach.











![Trzy krakowskie kluby w Ekstraklasie. Piękna historia czy początek wielkich problemów?[OPINIA]](https://cdn.glos24.pl/2026/07/Wis--a--Cracovia--Wieczysta.-Tak-widz---zbli--aj--cy-si---sezon--OPINIA-_w300.webp)







