Obecny projekt Wieczystej prowadzi donikąd. Pompowane miliony to za mało

Od lewej: Sławomir Peszko, Łukasz Ścigalski
Od lewej: Sławomir Peszko, Łukasz Ścigalski / Fot: Krystian Kwiecień / Głos24

Ponad miesiąc na poziomie Ekstraklasy w wydaniu Wieczystej Kraków pokazuje, że wewnątrz klubu nie wiele się zmieniło, jeśli chodzi o pomysł na budowanie kadry, czy całego projektu. Ciężko mi podchodzić do tego zespołu na poważnie.

Nie będę wchodził w narrację, mówiącą, że Wieczysta to klub bez historii. W przyszłym roku klub będzie obchodził swoje 85-lecie, więc z całą pewnością można mówić o długowieczności, nawet jeśli nadal uznawać projekt z Chałupnika za osiedlowy. Nie jest jednak tajemnicą, że Żółto-Czarni mają jednak swoje problemy pomimo kolejnych awansów w ligowych szczeblach.

W domowym meczu zremisowanym na Reymonta z Zagłębiem Lubin 1:1 na stadionie pojawiła się garstka ludzi. To, że Wisła i Cracovia w Krakowie nie mają sobie równych w ilości fanów, nikogo nie dziwi, ale nie jestem pewny miejsca Wieczystej na czołowych lokatach w tej klasyfikacji. Trzecią siłą nazwałbym Hutnika Kraków, którego kibice regularnie chodzą na mecze swojej drużyny, nawet jeśli godzina jest bliżej południa, aniżeli wieczora. Gdy Garbarnia Kraków grała na poziomie 2 ligi, można było liczyć, że na stadionie na Ludwinowie zobaczymy grono fanów z okolicy. Może nie tej skali, co drużyna z Suchych Stawów, ale nawet kilkaset osób mogło się pojawić.

Nowy partner Wieczystej Kraków. Wiemy co ze stadionem
Na miejscu podpisania umowy udało nam się porozmawiać z jednym z piłkarzy zespołu, a także dyrektorem Zarządu Infrastruktury Sportowej.

Pewnie tutaj dopiero wspomniałbym o Wieczystej, której fani przychodzili na obiekt przy Chałupnika. W czasach gdy Wojciech Kwiecień zaczynał dopiero wspierać klub swoimi pieniędzmi, a koszulkę Żółto-Czarnych przywdziewał jeszcze Sławomir Peszko, Radosław Majewski czy Michał Miśkiewicz, stadion się wypełniał. Oczywiście w późniejszym czasie, gdy Wieczysta pojawiła się w trzeciej czy 2 lidze, drużyna nadal grała u siebie i mogła liczyć na wsparcie z trybun. O nowym obiekcie dla zespołu mówi się, że ma mieć niezbędne minimum licencyjne, na około 4,5 tysiąca osób. Czy to jest realna liczba zainteresowanych fanów, to ciężko powiedzieć, ale nawet jeśli to nowy dom dla Żółto-Czarnych powstawałby długo, więc to bardziej wizja przyszłościowa.

Teraz gdy widzę Wieczystą na Reymonta, to aż nie wiem, co myśleć. Awans tego klubu do Ekstraklasy jest świetną informacją dla miasta, jeśli chodzi o liczbę spotkań najlepszej ligi w naszym mieście. Jednocześnie takie „kwiatki” jak kilka tysięcy osób na ponad 30-tysięcznym stadionie Synerise Arena, będą moim zdaniem zdarzały się coraz częściej. Ponadto obecny model sprowadzania piłkarzy nie ma szansy obronić się na dłuższą metę.

Jeżeli co roku w letnie okienko transferowe dochodzi o rewolucji kadrowej, a zawodnicy, którzy nawet polubili tę otoczkę małego klubu w wielkim mieście, najczęściej są żegnani z kwitkiem. Ostatnim głośnym przykładem był Michał Pazdan, który chciał zostać, ale finalnie w klubie podjęto decyzję, by stoper szukał sobie kolejnego klubu. Podobnie kwestia wygląda w sprawie trenerów. Wieczysta od przejęcia przez Wojciecha Kwietnia zazwyczaj zwalnia szkoleniowca po kilku miesiącach. Najdłużej na tym stanowisku już po wejściu biznesmana, działał Sławomir Peszko, bo łącznie 576 dni. Relatywnie długo pracował Kazimierz Moskal, bo 271 dni. Zazwyczaj jednak są to historie jak Przemysława Cecherza, pracującego od maja do października 2025 roku, Macieja Musiała (lipiec-wrzesień 2023), czy Dariusza Marca (wrzesień 2022-marzec 2023). Dla porównania Jacek Zieliński w Cracovii pracował dwa lata i dwa miesiące, Dawid Kroczek rok i dwa miesiące, a Mariusz Jop w Wiśle Kraków ma staż już blisko dwuletni.

Oczywiście nie twierdzę, że wspomniani trenerzy lokalnych rywali Wieczystej to historie jednoznacznie dobre, lub złe. Nie mniej ci trenerzy mieli lub mają minimum czasu na to, by móc cokolwiek autorskiego wprowadzić w prowadzeniu drużyny, taktyki czy sprowadzanych pod nią zawodników. Wspomniany wcześniej przeze mnie Michał Pazdan w trzy lata pracował z sześcioma różnymi trenerami licząc tymczasową kadencję Rafała Jędrszyczka. Czy trener Kopić zmieni tę tendencję? Osobiście nie widzę powodu, by tak się miało stać. To, że przegrał na start derby z Wisłą 0:2, raczej nie było zaskoczeniem, ale odpadnięcie z Pucharu Polski z drugoligową Avią Świdnik (1:3) to już coś, co już wpisuje się w jego CV długopisem, nie ołówkiem.

Opanować chaos. Wieczysta Kraków z nowym trenerem
W środę 26 sierpnia Wieczysta Kraków przedstawiła za pomocą swoich mediów społecznościowych nowego trenera.

Wieczysta sprowadza do siebie jakościowo dobrych piłkarzy. Tylko na podstawie ich dotychczasowych karier należałoby wpisać klub z Chałupnika do przynajmniej bezpiecznego utrzymania w Ekstraklasie. Wedle portalu transfermarkt Żółto-Czarni mają kadrę o podobnej wycenie co Legia Warszawa, przeskakując w tej kategorii łącznie siedem innych rywali ligowych. Jednocześnie tak jakościowa drużyna zdobyła w sześć spotkań cztery punkty, lądując jak na razie na przedostatnim miejscu w tabeli. Dotychczas Wieczysta jest jednym z pięciu zespołów bez wygranej u siebie, a poniedziałkowy remis z Zagłębiem jest pierwszym nieprzegranym meczem przy Reymonta.

Być może cała moja refleksja zaraz będzie mogła pójść do kosza. Terminarz podopiecznych trenera Kopicia jest sprzyjający. Na rozkładzie jazdy są mecze z Pogonią Szczecin, Widzewem Łódź, czy Wisłą Płock. Każda z tych ekip ma problemy z ustabilizowaniem formy, podobnie jak Żółto-Czarni. Czy z tego projektu coś jeszcze będzie? Moim zdaniem pomysł od samego początku był tyle ambitny, co na siłę. Awans do Ekstraklasy to niepodważalny sukces na skalę kraju, w dodatku w absurdalnie szybkim tempie, wszak jeszcze w 2021 roku Wieczysta grała w lidze okręgowej. Jednak w mieście, w którym wybiera się między Wisłą i Cracovią, w trzeciej kolejności Hutnikiem, ciężko zbudować zainteresowanie, a ciągłymi zmianami kadry, nawet ci, którzy staną się kibicami zespołu, nie mają szansy uznać kogoś za ulubionego piłkarza, bo za kilka miesięcy może go już tutaj nie być.

Sport - najnowsze informacje

Rozrywka