wtorek, 30 listopada 2021 15:29

Małopolska. Zarabiali na portalu "dla dorosłych". Usłyszeli zarzuty kuplerstwa

Autor Marzena Gitler
Małopolska. Zarabiali na portalu "dla dorosłych". Usłyszeli zarzuty kuplerstwa

Właściciele i pracownicy małopolskiego portalu dla dorosłych, który funkcjonował od 15 lat, zostali potraktowani przez podlaską policję jak grupa przestępcza i usłyszeli zarzuty kuplerstwa. Wszystko przez to, że za umieszczanie ogłoszeń pobierali 50 złotych.

Z nieoficjalnych informacji, uzyskanych przez Onet wynika, że policyjna akcja dotyczy małopolskiego portalu Roksa.pl, który reklamował się że zawiera darmowe ogłoszenia towarzyskie i anonse erotyczne. Nie ukrywał też, że jest dla osób, którym chodzi o szybki seks. Jak się okazało, właściciele portalu czerpali jednak zyski z umieszczania ogłoszeń, a portal zdaniem śledczych miał ułatwiać uprawianie prostytucji. Tego właśnie dotyczy zarzut kuplerstwa.

Białostoccy policjanci potraktowali funkcjonującą od 15 lat małopolską firmę jak grupę przestępczą i chwalą się jej rozbiciem. "11 osób biorących udział w zorganizowanej grupie przestępczej czerpiącej korzyści z ułatwiania prostytucji. To pokłosie śledztwa, które wykazało, że przez 15 lat działalności firmy podejrzani uczynili sobie z kuplerstwa stałe źródło dochodu. Z ogłoszeń dla dorosłych zamieszczanych na jednym z popularnych portali osiągnęli korzyści majątkowe w wysokości ponad 40 milionów złotych. Mieszkańcy Małopolski w wieku od 31 do 43 lat usłyszeli już zarzuty" - czytamy w komunikacie na stronie podlaskiej policji.

Śledztwo prowadzone wspólnie z z białostocką Prokuraturą Krajową trwało ponad rok. Policjanci podejrzewali, że właściciel i osoby zatrudnione w małopolskiej firmie zarabiają, ułatwiając uprawianie prostytucji. Jak ustalili śledczy, za każde z kilkunastu tysięcy ogłoszeń zamieszczonych miesięcznie na tym portalu, pobierali opłatę w wysokości 50 złotych. Zdaniem policji właściciel oraz pracownicy uczynili sobie z przestępstwa kuplerstwa stałe źródło dochodu. Przez 15 lat tego procederu mogli zarobić ponad 40 milionów złotych. Efektem działań policji było m.in zawieszenie działalności portalu.

Wielka akcja policji w małopolskiej firmie

Tydzień temu blisko 50 policjantów z podlaskiego garnizonu, wspieranych przez funkcjonariuszy z Komendy Głównej Policji, zatrzymało na terenie Małopolski 11 osób zatrudnionych w tej firmie oraz przeszukało blisko 20 pomieszczeń z nimi związanych.

Wśród zatrzymanych jest 43-letni właściciel firmy i jego 39-letni brat, którzy usłyszeli dodatkowo zarzuty założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Pozostałe zatrzymane osoby w wieku od 31 do 42 lat to pracownicy firmy, zajmujący się obsługą strony internetowej. Wszyscy usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej trudniącej się czerpaniem korzyści majątkowych z kuplerstwa. Jak informuje KWP w Białymstoku za założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą właścicielom portalu grozi do 10 lat pozbawienia wolności, natomiast pracownikom za udział w niej - do 5 lat więzienia. Za kuplerstwo Kodeks Karny przewiduje do 3 lat pozbawienia wolności.

Czy tworzenie portalu randkowego może być kuplerstwem?

Podobny przypadek do zarzutów postawionych właścicielom i pracownikom małopolskiego portalu randkowego, ale sprzed kilkunastu lat, opisuje na łamach portalu rp.pl prokurator i karnista Piotr Kosmaty. "Z zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa wynikało, iż w sieci znajduje się ogólnie dostępna strona internetowa, na której kobiety oferują bogaty asortyment płatnych usług seksualnych. Oczywiście, reklama strony wskazuje, że jest to miejsce dla prywatnych ogłoszeń towarzyskich, aczkolwiek nie ulegało wątpliwości, iż że oferowane tam usługi są prostytucją. Odnaleźć tam bowiem można było wiele propozycji w kilku językach od pań z całego kraju, do spędzania wspólnie wolnego czasu za odpowiednią opłatą. Każde ogłoszenie zaopatrzone było w galerię, w tym zdjęcia oferujących swoje usługi pań, informacje o ich wieku, kolorze włosów, nadto informacje o preferencjach usługodawczyni, znajomości języków obcych i oczywiście cennik. Ceny dotyczyły ściśle określonego czasu, w którym klient chce skorzystać z usługi – od 30 minut do całej nocy. Na końcu ogłoszenia znajdowało się zaproszenie do spędzenia wspólnego czasu ze wskazaniem niebudzącym wątpliwości, że chodzi o odpłatne świadczenie usług seksualnych.

Jak widać z powyższego, trudno mieć wątpliwości, że kobiety zamieszczające ogłoszenia trudniły się prostytucją. Istotnym jednak pytaniem pozostaje, czy stworzenie strony internetowej, dzięki której osoby uprawiające prostytucję mogą oferować swoje usługi, jest ułatwianiem jej uprawiania. Odpowiedź wydaje się prosta i jednoznaczna: tak, może to być ułatwianie prostytucji. Trudno zaprzeczyć, że umieszczanie na stronie oferty usług seksualnych ułatwia prostytucję. Jedyny cel, jaki przyświeca kobietom reklamującym w ten sposób swoje usługi, to chęć jak najłatwiejszego i jak najpełniejszego dotarcia do potencjalnych klientów" - argumentuje ekspert.

Innego zdania jest adwokat Adam Bernau, publikujący na stronie prawna.eu, który przytacza wyrok Sądu Najwyższego w podobnej sprawie. "Sąd Najwyższy wypowiedział się niegdyś co do charakteru strony internetowej z anonsami seksualnymi. Sąd stwierdził, że strona internetowa z anonsami seksualnymi to nie kuplerstwo. Udostępnianie bowiem miejsca na stronie internetowej na ogłoszenia seksualne jest działalnością gospodarczą i nie stanowi udzielania pomocy do uprawiania nierządu."

Każdy przypadek jest inny, ale tu być może kwestią rozstrzygającą dla śledczych było to, że ogłoszenia ukazywały się odpłatnie. Czy Sąd uzna zarzuty prokuratury, czy też uzna, że prowadzenie portalu randkowego nie jest kuplerstwem, a prowadzenie firmy, która się tym zajmuje nie można uznać za kierowanie zorganizowaną grupa przestępczą - zobaczymy. Z pewnością będzie to ciekawa i warta obserwowania sprawa sadowa.

Małopolska - najnowsze informacje