Pamiętasz oburzenie sprzed kilku lat, kiedy papierowy kubek do kawy na wynos przypadkowo pojawił się w odcinku kultowego serialu Gra o tron? Fani nazwali to „cupgate”, co wywołało falę krytyki… a także mnóstwo przezabawnych memów o potajemnym uzależnieniu Daenerys Targaryen od kofeiny.
Rozwiązanie było proste: wystarczyło usunąć kubek z kadru podczas kręcenia sceny, która ma miejsce w świecie, gdzie kawiarnie z pewnością nie istnieją! Sprawa komplikuje się jednak znacznie bardziej, gdy kubek do kawy jest kluczowy dla danej sceny – dlatego w rzeczywistości w Twoim ulubionym serialu jest prawdopodobnie znacznie mniej kawy, niż mogłoby się wydawać. Gotowi uchylić rąbka hollywoodzkiej tajemnicy? Zaraz zdradzimy, co tak naprawdę popijały przez ten cały czas legendarne postacie telewizyjne!
Światła, kamera… kawa?
Choć bez naparu, do którego przygotowania potrzebna jest aromatyczna kawa ziarnista, trudno wyobrazić sobie nasz codzienny dzień, w świecie kina zasady wyglądają nieco inaczej. W świecie, w którym efekty CGI potrafią wygenerować wszystko, od dinozaurów po smoki, sprawienie, by postać realistycznie popijała z kubka do kawy, nie powinno stanowić żadnego problemu… prawda? Cóż, nie do końca. Za każdym razem, gdy w scenie pojawia się kawa, trzeba podjąć decyzję – i rzadko kiedy wygrywa opcja sięgnięcia po prawdziwe ziarna kawy, by zaparzyć napar. Stoi za tym kilka różnych powodów, z których każdy jest równie istotny:
Ciągłość montażowa. W telewizji i filmie ciągłość oznacza zasadę zachowania spójności z ujęcia na ujęcie. Gwarantuje to, że ostateczny efekt wygląda absolutnie płynnie – nawet jeśli w rzeczywistości wymagał kilkudziesięciu różnych dubli. Jeśli chodzi o ciągłość, każdy napój to logistyczny koszmar, a kubek pełen kawy zdecydowanie nie jest tu wyjątkiem. Poziom płynu w naczyniu nie może przypadkowo rosnąć i maleć w trakcie trwania sceny. Nie można też oczekiwać, że nieszczęsny aktor będzie popijał prawdziwą kawę przez wiele godzin bez nabawienia się poważnych, psujących ujęcie drgawek od nadmiaru kofeiny!
Bezpieczeństwo kostiumów. Prawdziwa kawa to na planie realne zagrożenie: elementy garderoby są często drogie, a nawet jeśli nie są, pojedyncze przypadkowe rozlanie i tak może słono kosztować – na przykład wymuszając powtórne nakręcenie sceny.
Komfort aktorów. Ryzyko przypadkowego poparzenia to jedno, ale dochodzi do tego problem częstych przerw na toaletę, a także wątpliwa przyjemność z przedawkowania kofeiny.
Koszty. Oczywiście hollywoodzkie produkcje dysponują imponującymi budżetami… ale i tak trzeba je mądrze wydawać. Czy wiesz, że według badań przeprowadzonych niedawno przez Przyjaciół Kawy, w niektórych miejscach za pojedynczą porcję espresso trzeba zapłacić nawet 18,50 zł? A mówimy tu tylko o Europie – aż strach pomyśleć, ile kosztuje latte w Los Angeles…

Od pustych kubków po piankowe wkłady
Skoro to nie kawa, co w takim razie chlupocze w kubkach bohaterów Przyjaciół czy Plotkary? Najczęściej odpowiedź jest prosta: nic!
Każdy rekwizytor przyzna, że to właśnie chlupotanie stanowi część problemu. Na żadnym planie filmowym czy telewizyjnym nie może zabraknąć dużego, czułego mikrofonu. To świetne rozwiązanie do nagrywania dialogów, ale niekoniecznie, jeśli weźmiemy pod uwagę, jak wiele różnych dźwięków z tła potrafi on wyłapać. W końcu zależy nam na tym, by słyszeć bohaterów, a nie ich kawę ze Starbucksa! O ile brak zawartości w kubku nie stanowi problemu dla sceny, najprostszym i najszybszym rozwiązaniem jest pozostawienie go pustym.
Bardziej zaangażowany rekwizytor może chcieć nadać kubkowi odpowiedni ciężar. Dzięki temu rekwizyt staje się bardziej realistyczny, a aktorzy nie machają bezwiednie swoimi udawanymi napojami. Wystarczy mały woreczek wypełniony ryżem, piaskiem, a nawet ziarnami kawy.
Jeśli częściowo wypełniony kubek może znaleźć się w kadrze, sprytnym rozwiązaniem jest żel w kolorze kawy lub piankowy wkład. W ostateczności rekwizytorzy mogą użyć dowolnego ciemnego płynu, a następnie stale uzupełniać kubek między ujęciami. Muszą jednak dbać o odpowiednią ilość sztucznej kawy przy każdej dolewce – żadna ekipa filmowa nie chce mieć na głowie kolejnego „cupgate”!
Zostaw puste kubki Hollywood
Oto cała magia kina – która, jak widać, ma niewiele wspólnego z magią parzenia pysznej kawy. Ale może wcale nie trzeba ich łączyć? Zostawmy udawanie aktorom. My, miłośnicy kawy, doskonale wiemy, że idealna, świeżo wyekstrahowana crema to coś, czego nawet Hollywood nie jest w stanie podrobić.


















