„Metro zanim powstanie, to kwestia 10, być może 15 lat”, „Kraków potrzebuje miejskich akademików”, „Przywrócę bilet dwudziestominutowy” – kandydaci na prezydenta Krakowa coraz wyraźniej pokazują, czym chcą przekonać wyborców. W ciągu ostatnich tygodni na pierwszy plan wysunęły się transport, mieszkania, edukacja, turystyka i finanse miasta. Co jeszcze mają do powiedzenia kandydaci i czym spróbują zaskoczyć Krakowian przed wyborami?
Do przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa zostało nieco ponad dwa tygodnie. Ostatnie dni kampanii zdominowały jednak perturbacje związane z weryfikacją podpisów. Teraz, gdy lista kandydatów jest już zamknięta, wyborczy wyścig wraca do programów. Sprawdzamy, jakie tematy dominowały w ciągu ostatnich tygodni i czym ośmioro kandydatów próbuje przekonać Krakowian.
- O urząd prezydenta Krakowa powalczy ośmioro kandydatów, a ostatni tydzień kampanii zdominowały problemy z weryfikacją podpisów.
- W programach najczęściej powracają transport, mieszkania, edukacja, turystyka i finanse miasta.
- Kandydaci korzystają też ze wsparcia polityków ogólnopolskich – do Krakowa przyjeżdżali m.in. Donald Tusk i Adrian Zandberg.
- Przed wyborami zaplanowano jeszcze kilka debat, które mogą być ostatnią okazją do bezpośredniego starcia kandydatów.
Tydzień napięcia wokół podpisów
Przez blisko tydzień kampanię zdominowało pytanie nie o programy, ale o to, kto w ogóle znajdzie się na karcie do głosowania. Miejska Komisja Wyborcza stopniowo weryfikowała kolejne zgłoszenia, media publikowały przecieki o problemach kandydatów, a sztaby czekały na oficjalne decyzje. Część kandydatów nadal prowadziła kampanię w terenie, ale ich wystąpienia programowe przegrywały uwagę z kolejnymi komunikatami z MKW.
Największe emocje wzbudziła sprawa Łukasza Gibały. Lider sondaży sam otarł się o wypadnięcie z wyborczego wyścigu, gdy komisja zakwestionowała znaczną część złożonych podpisów. Jego sztab w trzy dni zebrał jednak około 9 tys. nowych, co pozwoliło na rejestrację kandydatury. Jeszcze bardziej dotkliwie problemy z podpisami zakończyły kampanię Bartosza Bocheńczaka. Zabrakło mu 122 ważnych podpisów. Kandydat skomentował sprawę jednym słowem: „Zawaliłem”, a Sławomir Mentzen odwołał go z funkcji szefa krakowskich struktur Nowej Nadziei i wyciągnął konsekwencje wobec lokalnych działaczy. Sprawa nie jest jeszcze zakończona, bo trwa ponowne liczenie głosów i kandydat Konfederacji może jeszcze wrócić do gry.
Odwołanie od decyzji MKW, która odmówiła przyjecia jego zgłoszenia zapowiedział równiez Marian Banaś: "Miejska Komisja Wyborcza odmówiła rejestracji mojej kandydatury na Prezydenta Krakowa, odrzucając aż 3096 spośród 5648 złożonych podpisów poparcia. Tak ogromna liczba zakwestionowanych podpisów budzi nasze poważne wątpliwości. Za każdym z nich stoi konkretny mieszkaniec Krakowa, który świadomie udzielił mi swojego poparcia. Nie możemy pozwolić, aby głos tysięcy krakowian został pominięty bez pełnego i przejrzystego wyjaśnienia. Skorzystamy ze wszystkich przysługujących nam środków prawnych i odwołamy się od tej decyzji. Będziemy również domagać się ponownej, szczegółowej weryfikacji podpisów w obecności upoważnionych przedstawicieli naszego komitetu. Szanujemy instytucje państwa, ale mamy prawo oczekiwać od nich całkowitej transparentności. Krakowianie zasługują na pewność, że każdy podpis został oceniony rzetelnie, a każdy głos potraktowany z należnym szacunkiem. Nie składamy broni. Będziemy walczyć o prawo mieszkańców Krakowa do wolnego i demokratycznego wyboru. Czas na porządek! - zapowiedział Marian Banaś.
Z wyścigu odpadli definitywnie Marta Ratuszyńska i Stanisław Kułach – we wszystkich tych przypadkach powodem była niewystarczająca liczba prawidłowych podpisów.
Ostatecznie według danych na dziś o urząd prezydenta Krakowa powalczy ośmioro kandydatów. Na karcie, w kolejności alfabetycznej, znajdą się:
- Michał Drewnicki,
- Łukasz Gibała,
- Daria Gosek-Popiołek,
- Jan Hoffman,
- Michał Klimek,
- Aleksandra Owca,
- Monika Piątkowska
- Sławomir Pietrzyk.
Po wpisaniu na listę ośmiu nazwisk, można było wrócić do pytania, które na kilka dni zeszło na dalszy plan: czym kandydaci chcą przekonać Krakowian?
Transport łączy niemal wszystkich. Pomysły są już różne
Jeżeli szukać jednego tematu powracającego u większości kandydatów, jest nim transport. Różnią się jednak odpowiedzi na pytanie, co powinno zostać zrobione najpierw.
Michał Drewnicki rozpoczął 7 września „tydzień transportowy” przy przystanku Kraków Piastów. Zaproponował stworzenie kolei miejskiej jako „rusztu komunikacyjnego” Krakowa: pociągi co 15 minut na głównych trasach, autobusy dowozowe, P+R, lepsze dojścia do peronów i audyt wszystkich krakowskich przystanków kolejowych w ciągu pierwszych stu dni prezydentury.
– „Metro zanim powstanie, to kwestia 10, być może 15 lat. Natomiast kolej mamy już dzisiaj” – przekonywał.
Dwa dni później przedstawił drugi element programu: drogi. Chce domknięcia III obwodnicy, budowy brakujących połączeń między dzielnicami, P+R oraz ograniczenia tranzytu przez osiedla.
– „Kraków ma drogi. Problem w tym, że nie zostały połączone w spójny układ” – mówił.
Aleksandra Owca 1 września wybrała Azory – osiedle czekające na tramwaj od kilkudziesięciu lat. Kandydatka Razem wskazywała również Kliny i Rżąkę jako miejsca wymagające nowych połączeń tramwajowych.
– „Kiedy rozmawiamy o transporcie, rozmawiamy o czasie, który ludzie tracą każdego dnia” – przekonywała.
7 września na os. Piastów wystąpiła razem z Adrianem Zandbergiem. Zapowiedziała wspólny bilet mieszkańca na kolej, tramwaje i autobusy oraz mocniejsze włączenie kolei do miejskiego systemu komunikacyjnego.
Jan Hoffman już 21 sierpnia zapowiedział przywrócenie biletu 20-minutowego oraz taryfę odcinkową, w której opłata rozpoczynałaby się od 1 zł i rosła wraz z długością przejazdu.
– „Zamiast zmuszać ludzi do komunikacji miejskiej, sprawmy, żeby po prostu opłacało się z niej korzystać” – mówił.
Do biletu 20-minutowego chce również wrócić Daria Gosek-Popiołek. Zapowiada także reformę SCT – w pierwszym etapie ograniczenie jej do obszaru strefy płatnego parkowania, a później wypracowanie dalszych rozwiązań z mieszkańcami i ekspertami.
Z kolei w kampanii Moniki Piątkowskiej nadal jednym z najważniejszych projektów pozostaje metro. 20 sierpnia, podczas wizyty Donalda Tuska w Krakowie, premier deklarował rządowe wsparcie dla tej inwestycji i wskazywał Kraków jako pierwszy w kolejce do przygotowywanego systemowego wsparcia metra.
Opłata turystyczna. Walka o dodatkowe miliony dla Krakowa
Jednym z tematów, który połączył sporą część kandydatów, jest opłata turystyczna. Dla zadłużonego Krakowa mogłaby oznaczać dodatkowe dziesiątki milionów złotych rocznie. Miasto zarabia na ruchu turystycznym pośrednio, ale jednocześnie ponosi związane z nim koszty – m.in. sprzątania i wywozu odpadów, utrzymania przestrzeni publicznych, transportu, bezpieczeństwa czy ochrony zabytkowego centrum.
20 sierpnia Donald Tusk, występując w Krakowie u boku Moniki Piątkowskiej, zadeklarował, że 100 proc. wpływów z nowej opłaty powinno pozostawać w gminie. Dzień później Aleksandra Owca przypomniała o swoim apelu „Jednym Głosem dla Krakowa”. Pod dokumentem domagającym się skutecznych zmian podpisali się również Łukasz Gibała, Michał Drewnicki, Daria Gosek-Popiołek i Jan Hoffman. Owca podkreślała przy tym, że sama polityczna deklaracja nie wystarczy – potrzebne są takie zapisy w ustawie, które rzeczywiście dadzą Krakowowi możliwość pobierania opłaty.
W temat mocno zaangażowała się też Daria Gosek-Popiołek. Jako posłanka uczestniczyła w Warszawie w rozmowach z Ministerstwem Sportu i Turystyki oraz przedstawicielami klubów parlamentarnych dotyczących regulacji najmu krótkoterminowego. Według jej sztabu wypracowane poprawki mają dać samorządom, wspólnotom i spółdzielniom większe możliwości ograniczania „patohotelarstwa” i niekontrolowanego rozwoju najmu krótkoterminowego.
– „Potrzeby turystów nie mogą stać ponad interesem mieszkańców” – przekonywała kandydatka.
Gosek-Popiołek informowała również o poprawkach dotyczących samej opłaty turystycznej, które mają umożliwić jej pobieranie przez Kraków. Według wyliczeń jej sztabu przy stawce 5 zł za noc do miejskiej kasy mogłoby trafić około 45 mln zł rocznie. Kandydatka uważa jednak, że maksymalna stawka powinna wynosić co najmniej 7 zł.
Na razie nie wiadomo jednak, ile ostatecznie zapłacą turyści ani jaka część tych pieniędzy zostanie w Krakowie. Mimo wcześniejszej deklaracji Tuska o pozostawieniu 100 proc. wpływów w gminach, procedowany projekt przewiduje obecnie podział: 80 proc. dla samorządu, 18 proc. dla Polskiej Organizacji Turystycznej i 2 proc. dla inkasenta. Prace nad ustawą nadal trwają.
Szkoła i młodzi. Trzy różne odpowiedzi
1 września edukacja stała się jednym z głównych tematów kampanii Michała Drewnickiego i Darii Gosek-Popiołek.
Drewnicki przedstawił program „Szkoła, która zauważa”. Zapowiedział miejski standard reagowania na przemoc i kryzysy, Krakowskie Akademie Talentów, ograniczenie o co najmniej 30 proc. dokumentacji nakładanej przez miasto na szkoły, większe wsparcie prawne i organizacyjne dla nauczycieli oraz pilotaż asystenta AI.
– „Nie chcę, żeby przyszłość dziecka zależała od przypadku (...). W Krakowie nie może być dzieci pierwszej i drugiej kategorii” – mówił.
Gosek-Popiołek zaproponowała m.in. mikrogranty na lekcje poza szkołą, rozpoczęcie przygotowań do budowy publicznego liceum na południu Krakowa, podniesienie dodatków dla nauczycieli i wychowawców oraz ulgi w komunikacji miejskiej dla pedagogów.
– „Dzieci nie mogą spędzać godziny w autobusie czy tramwaju, próbując dojechać do szkoły” – mówiła, wskazując m.in. na Dębniki, Kliny i Swoszowice.
Aleksandra Owca 9 września skierowała swoją propozycję do studentów. Pod budynkiem UKEN na Krowodrzy zapowiedziała zaangażowanie miasta w budowę miejskich akademików. Jej zdaniem dostęp do studiów w Krakowie coraz mocniej zależy od kosztów mieszkania.
– „Jeśli zdolnej maturzystki z małego miasta nie będzie stać na wynajęcie tutaj pokoju, wybierze inne miasto albo zrezygnuje ze studiów” – przekonywała. Kandydatka argumentowała przy tym, że akademiki są również elementem polityki mieszkaniowej: zwiększenie liczby tanich miejsc dla studentów ogranicza konkurencję na zwykłym rynku najmu.
Mieszkania, plan miasta i miejsca pracy
W polityce mieszkaniowej i przestrzennej kandydaci także rozkładają akcenty inaczej.
Łukasz Gibała 9 września zapowiedział, że jednym z jego pierwszych zadań będzie Plan Ogólny Krakowa. Chce ujawnić aktualną wersję dokumentu, przeprowadzić konsultacje i jawnie rozpatrzyć wnioski mieszkańców.
– „To fundament, na którym będzie się opierać Kraków przez najbliższe 20–30 lat” – mówił.
Gosek-Popiołek 24 sierpnia na Kazimierzu mówiła o ochronie mieszkaniowo-usługowego charakteru dzielnicy i ograniczeniu powstawania kolejnych hoteli. – „Nie pozwolę zrobić z Kazimierza drugiego Rynku tylko dla turystów” – deklarowała. W swoim programie proponuje też, aby przy korzystnych dla inwestora zmianach planistycznych w ramach ZPI miasto negocjowało przekazanie 15 proc. mieszkań do miejskiego zasobu.
Owca 4 września na Alei Róż skupiła się z kolei na lokalnym biznesie. Zapowiedziała niższe czynsze w miejskich lokalach dla rzemieślników, księgarń i drobnych usługodawców oraz remontowanie pustych lokali m.in. przez miejskie brygady.
– „Dobre miasto potrzebuje także lokalnych miejsc pracy, a nie wyłącznie kolejnych biur międzynarodowych korporacji” – mówiła.
Kandydaci szukają również własnych tematów
Drewnicki już 20 sierpnia, rozpoczynając nowy etap kampanii, mocno postawił na gospodarkę. Zapowiedział zabezpieczenie ponad 200 ha terenów dla nowoczesnego przemysłu, badań i produkcji, ostrzejsze wymagania infrastrukturalne wobec nowych inwestycji mieszkaniowych oraz likwidację miejskiej gazety.
Gosek-Popiołek tego samego dnia na Starym Kleparzu proponowała tworzenie niewielkich osiedlowych punktów targowych dla lokalnych rolników i producentów żywności. 3 września, po tragicznym wypadku przy Solnej i Nadwiślańskiej, domagała się natomiast od władz miasta informacji, jak reagowano na wcześniejsze zgłoszenia mieszkańców dotyczące niebezpiecznych ulic.
Gibała 6 września przedstawił program dla seniorów: cykliczne szkolenia przeciw oszustwom, bezpłatną pomoc prawną w dzielnicach, rozwój Centrów Aktywności Seniora, profilaktykę i współpracę międzypokoleniową ze szkołami. – „Samo reagowanie na oszustwa, kiedy już do nich dojdzie, to za mało” – argumentował.
Piątkowska 4 września rozpoczęła prezentowanie „Piątek dla dzielnic”. Założenie jest proste: po spacerach i rozmowach z mieszkańcami chce przedstawiać pięć konkretnych propozycji dla każdej z 18 dzielnic Krakowa. Pierwszy pakiet przygotowała dla Prądnika Czerwonego – znalazły się w nim m.in. kanał ulgi dla Sudołu Dominikańskiego, przystanek SKA Prądnik Czerwony, remont ulic po budowie KST IV, inwestycje na Prądniczance oraz Błonia Prądnickie. Sztab zapowiada, że kolejne „Piątki” będą powstawały po spotkaniach w następnych częściach miasta.
Podobną kampanię w dzielnicach prowadzi Aleksandra Owca, choć w nieco innej formule. 29 sierpnia rozpoczęła akcję „Osiemnaście dzielnic – jeden Kraków” i zapowiedziała, że do 18 września odwiedzi wszystkie dzielnice. Kolejne przystanki łączy ze spotkaniami z mieszkańcami i prezentacją konkretnych elementów programu związanych z miejscem, w którym akurat jest – na Azorach mówiła o tramwaju i transporcie, w Nowej Hucie o miejskich lokalach dla lokalnego biznesu, a na Krowodrzy o miejskich akademikach.
Także pozostali kandydaci prowadzą kampanię poza centrum i odnoszą swoje propozycje do lokalnych problemów. Nie widać jednak u nich równie wyraźnej deklaracji, że dla każdej z 18 dzielnic powstanie osobny zestaw konkretnych rozwiązań.
Kto przyjechał wesprzeć kandydatów?
Najmocniejsze wsparcie z polityki krajowej otrzymała Monika Piątkowska. 20 sierpnia do Krakowa przyjechał Donald Tusk i podczas wspólnego wystąpienia jednoznacznie poparł jej kandydaturę, łącząc wizytę z deklaracjami dotyczącymi metra i opłaty turystycznej. Tydzień później, 27 sierpnia, Piątkowską wsparł również Władysław Kosiniak-Kamysz. Podczas wspólnej konferencji wicepremier poinformował o pozytywnej rekomendacji MON dla przeznaczenia 500 mln zł na Trasę Pychowicką i podkreślał skuteczność kandydatki w zabieganiu o środki dla Krakowa.
5 września podczas Kongresu Kobiet w ICE Kraków Piątkowską poparła grupa parlamentarzystek i samorządowczyń, m.in. Kamila Gasiuk-Pihowicz, Katarzyna Lubnauer, Dorota Marek, Iwona Karolewska, Aleksandra Kot, Sylwia Bielawska i Elżbieta Polak. Sama kandydatka wskazywała tam jako trzy główne wyzwania Krakowa zadłużenie, strategię rozwoju i Plan Ogólny.
Aleksandrę Owcę 7 września wsparł w Krakowie Adrian Zandberg. Ich wspólne wystąpienie na os. Piastów nie ograniczyło się do samej deklaracji poparcia – przedstawili wspólnie pomysł lepszego wykorzystania kolei i wspólnego biletu mieszkańca.
Po odpadnięciu Bartosza Bocheńczaka Grzegorz Braun publicznie wezwał do poparcia Michała Klimka, kandydata Konfederacji Korony Polskiej, jednak jak dotąd nie wystapił wspólnie z kandydatem w Krakowie.
Piękne słowa nie wystarczą. Obietnice zweryfikuje Rada Miasta
Debat w tej kampanii nie brakuje – od dużych, telewizyjnych starć po spotkania poświęcone jednemu tematowi albo jednej dzielnicy. Była debata „Super Expressu”, rozmowy o bezpieczeństwie i gospodarce, są też spotkania organizowane przez mieszkańców, m.in. na Dębnikach. Przed kandydatami kolejne – m.in. 12 września o Nowej Hucie, 20 września debata organizowana przez Jarosława Królewskiego i 24 września duże starcie telewizyjne w Hali Cracovii.
To właśnie podczas debat najlepiej widać, kto zna swój program, potrafi odpowiedzieć bez kartki i zachować spokój, gdy pytanie nie jest wygodne. Briefingi i konferencje są łatwiejsze – tam każdy może pokazać Kraków ze swojej wyborczej wizji.
Problem zacznie się później. Nowy prezydent obejmie miasto tylko na dwa lata. (tyle pozostało z kadencji), z wysokim zadłużeniem, rozpoczętymi inwestycjami i Radą Miasta w niezmienionym składzie. KO ma w niej 19 radnych, PiS 12, Kraków dla Mieszkańców 6, Nowa Lewica 4, a dwoje radnych pozostaje niezrzeszonych.
W kampanii można obiecać prawie wszystko. Po wyborach Rada Miasta zweryfikuje piękne obietnice i nie każdemu da zielone światło na ich realizację.


















