poniedziałek, 18 maja 2026 09:03, aktualizacja godzinę temu

„Cyrk”, „farsa”, „trzecia powtórka z rozrywki”. Gorąca dyskusja o S7 w internecie

Obwodnica Krakowa
Obwodnica Krakowa / Głos24

„Cyrk”, „farsa”, „trzecia powtórka z rozrywki” — takie komentarze pojawiły się po kolejnym spotkaniu zespołu ds. S7 Kraków–Myślenice. Choć część uczestników przyznaje, że po naciskach wojewody „coś drgnęło”, internetowa dyskusja pokazuje przede wszystkim rosnącą frustrację, brak zaufania do GDDKiA i coraz ostrzejszy konflikt wokół przyszłego przebiegu trasy.

Po kolejnym spotkaniu zespołu zajmującego się wyborem przebiegu S7 Kraków–Myślenice spór nie tylko nie przygasł, ale przeniósł się do internetu. Pod oficjalnym komunikatem Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego pojawiły się dziesiątki komentarzy, które dobrze pokazują nastroje wokół inwestycji. Jedni dziękują wojewodzie za wymuszenie części zmian i większe otwarcie na postulaty mieszkańców. Inni piszą wprost o farsie, pozornym dialogu i braku zaufania do GDDKiA. Są też głosy pokazujące, że konflikt toczy się już nie tylko między mieszkańcami a instytucjami, ale również między samymi grupami protestującymi.

Chaos wokół S7. Czy wraca zachodni wariant?
Trzecie spotkanie ws. S7 Kraków–Myślenice przyniosło bojkoty, spory o zasady prac i powrót postulatów ws. wariantu E.

Pochwały dla wojewody, ale bez hurraoptymizmu

Wśród komentarzy mocno wybrzmiały wpisy doceniające rolę wojewody Krzysztofa Jana Klęczara i wicewojewody Ryszarda Śmiałka. Część uczestników uznała, że to właśnie ich naciski przyniosły pierwsze wymierne efekty.

Magda Adams, czyli Magda Adamska z Sieprawia, napisała, że „niezwykle ważne głosy” wojewody i wicewojewody w końcu przyniosły efekt. W jej ocenie zasadny jest postulat przesunięcia kolejnych spotkań na 11 września, tak by najpierw w sposób pełny uwzględnić nowe dane, poszerzony obszar analiz, nowy GPR i obszary bezwzględnych wykluczeń. W tym komentarzu widać jednak nie tylko ostrożny optymizm, ale też wyraźne ostrzeżenie: strona społeczna nie chce powtórki z listopada i grudnia ubiegłego roku, gdy w dokumentacji wskazywano liczne błędy, co doprowadziło do załamania zaufania do GDDKiA.

„Trzecia powtórka z rozrywki”. Mocne uderzenie w GDDKiA

Znacznie ostrzejsze były komentarze uderzające bezpośrednio w Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad oraz w samą formułę spotkań.

Anna Mos napisała, że to „3 posiedzenie i 3 powtórka z rozrywki”, dodając, że nie widzi tu żadnego prawdziwego dialogu. W jej ocenie GDDKiA „robi sobie żarty” nie tylko ze strony społecznej, ale też z urzędu wojewody i wicewojewody. Jeszcze dalej poszedł Mateusz Czwartak, który przypomniał, że od listopada strona społeczna przekazuje merytoryczne uwagi, dane i zastrzeżenia do dokumentacji, a mimo to GDDKiA nadal trzyma się wyznaczonego obszaru i nie pokazuje, gdzie mieszkańcy mieliby się mylić. W jego komentarzu najmocniej wybrzmiewa zarzut, że cała dyskusja może być tylko fasadą, a przebieg trasy został już ustalony wcześniej.

Podobne emocje pobrzmiewają też we wpisie Natalii Kędzior. Jej zdaniem większość strony społecznej opuściła „ten cyrk” z wyraźnym komunikatem, ale w oficjalnym przekazie ten fakt został przemilczany. Podczas ostatniego spotkania 15 maja udział w pracach zawiesił burmistrz Myślenic Jarosław Szlachetka, wycofały się także komitety społeczne z Myślenic i Mogilan, a wcześniej bojkot tej formuły ogłosił również Kraków. W komentarzu wraca zarzut o brak raportu z konsultacji społecznych, do których wpłynęło ponad 20 tysięcy formularzy opinii, oraz pytanie, dlaczego po wykazaniu błędów projektanta IVIA wciąż nie widać wyraźnego rozliczenia tych uchybień.

Z kolei Andrzej Masny ujął sprawę bardziej politycznie. Napisał, że ani Ministerstwo Infrastruktury, ani GDDKiA „nie mają pomysłu, jak tę sytuację rozwiązać”, a samo przeniesienie decyzyjności z Krakowa do Warszawy każe pytać, o czym to właściwie świadczy.

Siepraw: „Coś się zmienia, ale fundamentu nadal brakuje”

Jednym z najobszerniejszych głosów po spotkaniu było stanowisko Magdy Adamskiej z Sieprawia, który jest próbą uporządkowania tego, co według strony społecznej faktycznie udało się wywalczyć, a czego nadal brakuje.

Autorka przyznała, że po trzecim spotkaniu pojawił się „cień szansy” na coś, czego mieszkańcy domagali się od miesięcy, czyli choćby zalążek dialogu z GDDKiA. Wymieniła konkretne zmiany: poszerzenie obszaru analiz o węzeł Morawica, doprecyzowanie, czy zespół opiniuje czy ustala, rezygnację z głosowania, zmiany w obszarach do bezwzględnego ominięcia i postępującą inwentaryzację.

Ale zaraz potem pojawia się druga część tego stanowiska, dużo mocniejsza. Zdaniem Magdy Adamskiej proces nadal nie ma pełnego fundamentu, bo brakuje pełnej analizy nowego obszaru, najnowszych danych GPR, kompletnych map, metodologii wykluczeń, porównywalności analiz i obecności obiektywnych ekspertów. To właśnie dlatego jej zdaniem kolejne spotkanie powinno zostać przesunięte na wrzesień.

W tym samym komentarzu bardzo wyraźnie wybrzmiało też stanowisko samej gminy Siepraw. Adamska podkreśliła, że nie ma zgody mieszkańców na przebieg S7 i łącznika z BDI przez teren gminy. Przypomniała protesty, tysiące pism i petycji, a także wcześniejsze konsultacje, w których brały udział setki mieszkańców. W jej ocenie żadna pojedyncza wypowiedź podczas spotkania nie zmienia tego, że sprzeciw wobec takiego przebiegu trasy został już wielokrotnie i jasno wyrażony.

Coraz wyraźniej widać też konflikt między samymi grupami

Komentarze pod postem MUW pokazują jeszcze jedno: spór nie przebiega już tylko między mieszkańcami a państwowymi instytucjami. Coraz ostrzej ścierają się też same środowiska uczestniczące w debacie.

Bardzo mocny wpis zamieściła Magdalena Pawlik. Uderzyła w nim w Komitet Południa Krakowa, zarzucając mu brak dialogu i próbę całkowitego wyłączenia południa Krakowa z analiz, przy jednoczesnym forsowaniu wariantu wschodniego. Jej zdaniem nie jest to obrona interesu całej metropolii, ale próba przerzucenia kosztów inwestycji na inne gminy, zwłaszcza na Wieliczkę i okolice. W komentarzu pojawia się też argument o rezerwie lokalizacyjnej pod wyprowadzenie S7 przez Kraków w stronę Świątnik i Myślenic, a także oskarżenie o populizm i konflikt interesów po stronie części krakowskich polityków.

Są też głosy z drugiej strony

Nie wszystkie komentarze były krytyczne wobec GDDKiA czy przychylne wobec protestujących. Pojawiły się też wpisy wyraźnie polemiczne wobec części strony społecznej.

Michał Mrowczyk ironicznie pytał, czy dobrze czyta komentarze, że „garstka krzykaczy i szantażystów” odpuściła sobie udział w spotkaniach z GDDKiA. Dodał, że to może być dobra wiadomość dla „higieny dyskusji” wokół tak ważnego i trudnego tematu, jak budowa S7 i łącznika BDI.

Ten głos pokazuje, że także po stronie osób obserwujących spór rośnie znużenie ciągnącym się konfliktem i coraz mocniej zaznacza się oczekiwanie, by w końcu przestać spierać się o samą procedurę, a przejść do konkretnych rozstrzygnięć.

Obok wielkiej trasy wracają też codzienne potrzeby mieszkańców

Wśród komentarzy pojawiały się też głosy, które próbowały wyjść poza sam spór o korytarze S7. Jan Franciszek zwracał uwagę, że mieszkańcy południowych dzielnic Krakowa, takich jak Swoszowice czy Kurdwanów, wciąż czekają na podstawowe inwestycje transportowe, na przykład bezpieczne i spójne połączenie rowerowe z centrum miasta.

Ten komentarz pokazuje ciekawe tło całej dyskusji. Bo dla części mieszkańców problemem nie jest tylko to, którędy pobiegnie nowa ekspresówka, ale też to, że wielkie plany infrastrukturalne od lat nie rozwiązują ich codziennych problemów komunikacyjnych. To przypomina, że świat nie kończy się na S7 — choć ten spór od miesięcy skupia uwagę południa Krakowa i gmin od Wieliczki po Myślenice, w tle pozostają też inne ważne sprawy i inwestycje komunikacyjne, na które od lat czekają mieszkańcy miasta i okolicznych samorządów.

Obserwuj nas w Google News

Małopolska - najnowsze informacje

Rozrywka