Trzecie posiedzenie zespołu konsultacyjnego GDDKiA ds. budowy S7 Kraków–Myślenice upłynęło pod znakiem emocji, sporów i wzajemnych oskarżeń. Część strony społecznej i samorządowej zawiesiła udział w pracach, a dyskusja zamiast przybliżać rozstrzygnięcie, znów skupiła się na zasadach oceny wariantów. Tymczasem coraz głośniej wraca postulat powrotu do wariantu E z węzła Tuchowska.
Koniec kontrowersyjnych wariantów i restart prac nad S7
Przypomnijmy, po fali protestów i krytyce sześciu wariantów S7 pokazanych w listopadzie 2025 roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zmieniła formułę dalszych prac nad odcinkiem Kraków–Myślenice. Koordynację przeniesiono z oddziału w Krakowie do centrali GDDKiA w Warszawie, a sama dyrekcja ogłosiła, że dotychczasowe warianty A–F straciły jej rekomendację i nie są już traktowane jako warianty wiodące czy preferowane. W zamian zapowiedziano powrót do analizy całego obszaru, liczącego ponad 500 kilometrów kwadratowych.
Nowy etap prac ruszył po marcowym spotkaniu z udziałem samorządowców, strony społecznej i przedstawicieli świata nauki. GDDKiA zapowiedziała wtedy powołanie specjalnego zespołu, w którym większość mieli stanowić samorządowcy i organizacje społeczne. W pierwotnym modelu mówiono o 19 przedstawicielach jednostek samorządu terytorialnego, 22 przedstawicielach komitetów i stowarzyszeń, wojewodzie małopolskim oraz 10 przedstawicielach GDDKiA. Podczas pierwszego posiedzenia doprecyzowano, że po stronie społecznej udział bierze 48 podmiotów, z czego 12 ma prawo głosu, a po stronie samorządowej 19 jednostek, z czego 18 z prawem głosu, bo Kraków z tego prawa w obecnej formule zrezygnował.
Do tej pory odbyły się trzy posiedzenia zespołu — 10 kwietnia, 24 kwietnia i 15 maja, wszystkie w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie. W założeniach celem konsultacji jest wypracowanie kryteriów wyboru optymalnego wariantu trasy, a nie o wskazanie gotowego przebiegu drogi. W trzecim spotkaniu, które odbyło sie 15 maja w Małopolskim Urzędzie Wojewodzkim uczestniczyli m.in. II wicewojewoda małopolski Ryszard Śmiałek, senator Monika Piątkowska, przedstawiciele strony społecznej, komitetów i stowarzyszeń, samorządowcy oraz szeroka delegacja centrali GDDKiA.
Jednym z ważniejszych wątków tego nowego etapu są tzw. „wyłączenia”, czyli obszary uznawane za takie, które powinny zostać bezwzględnie albo co najmniej warunkowo ominięte przy dalszych analizach. W praktyce chodzi o tereny szczególnie wrażliwe — na przykład gęstą zabudowę, obiekty publiczne, obszary cenne przyrodniczo czy uzdrowiskowe. W dokumentach z posiedzeń zespołu wprost zapisano, że część terenów wcześniej traktowanych jako obszary do warunkowego ominięcia została już przekwalifikowana na obszary do bezwzględnego ominięcia.
W tym kontekście regularnie wraca temat krakowskiej dzielnicy Swoszowice. Podczas kwietniowego posiedzenia przedstawiciele strony społecznej podkreślali, że szczególną ochroną powinien być objęty nie tylko obszar samego uzdrowiska Swoszowice, czyli strefa A, ale także strefy ochronne B i C. W dyskusji potwierdzono, że z analiz wyłączono strefy B i C Uzdrowiska Swoszowice, jednak mieszkańcy przekonują, że także tereny położone dalej, na południe i wschód od tych granic, powinny zostać potraktowane równie ostrożnie.
Spór o formularze, wagi i definicje
Majowe spotkanie zespołu konsultacyjnego, które odbyło się w ostatni piątek, przez wiele godzin skupiało się głównie na sprawach formalnych. Uczestnicy krytykowali zmianę sposobu wyrażania stanowiska — zamiast głosowania mają teraz składać opinie w formularzu. Zgłaszali też zastrzeżenia do samego formularza: braku możliwości zapisania go częściowo, niejasnych definicji podkryteriów oraz ryzyka, że niektóre z nich się powielają. Pytali również o termin zgłaszania uwag, sposób wykorzystania zebranych opinii i o to, czy dostaną roboczą wersję formularza przed jego oficjalnym wypełnieniem.
Strona społeczna wskazywała, że bez znajomości wszystkich wariantów i ich szczegółowego przebiegu wypełnienie formularza jest pozbawione sensu — tym bardziej że do rozmowy wrócił także wariant zachodni, przebiegajacy teoretycznie przez rejon Morawicy i gminę Liszki, a szczegółowe dane dla tego obszaru miały zostać pokazane dopiero po kilku tygodniach.
Lucjan Rówiński, wiceburmistrz Wieliczki, zwracał uwagę, że nadal nie wiadomo dokładnie, jak rozumieć kryteria i ich bardziej szczegółowe elementy, według których mają być oceniane warianty trasy. Jak podkreślał, bez precyzyjnych definicji te same kwestie mogą trafiać do różnych grup. — Kryteria i podkryteria bez precyzyjnych definicji nieuchronnie się przenikają i nakładają. Mówiłem o tym na pierwszym i drugim spotkaniu — przypominał. Jego zdaniem właśnie to było widać podczas posiedzenia, gdy uczestnicy przez długie minuty dyskutowali o tym samym problemie, przypisując go raz do grupy społecznej, raz do technicznej, a innym razem do środowiskowej. Rówiński dodał też jednoznacznie: — Nie wypełnię formularza, dopóki nie będę znał metodologii.
Najdalej poszedł Arkadiusz Śnieżek, przedstawiciel komitetu „S7 dla mieszkańców”, który zaprezentował przygotowany z niezależnymi naukowcami interaktywny model oceny wariantów. Pokazywał na konkretnych przykładach, że o końcowym wyniku konsultacji może decydować nie tylko to, jakie dane zostaną zebrane, ale też to, jakie kryteria przyjmie się przy porównywaniu tras i jak dużą rangę nada się każdemu z nich. Innymi słowy: jeśli jakiś element zostanie uznany za szczególnie ważny, może mocno wpłynąć na końcową ocenę całego wariantu. — Jedno boisko, któremu przypisze się odpowiednio wysoką wagę, może w matematyce modelu przeważyć nad 200 wyburzeniami domów — tłumaczył. Jego zdaniem przy odpowiednio dobranym sposobie porównywania danych można doprowadzić do sytuacji, w której z góry wybrany wariant wyjdzie na papierze jako najlepszy, a cały proces będzie sprawiał wrażenie obiektywnego. Obecny na spotkaniu ekspert GDDKiA przyznał, że taki problem jest realny, ale nie odniósł się wprost do tego, w jaki sposób dyrekcja zamierza porównywać warianty.
Kolejne strony bojkotuja obrady: "To fasada"
Na tym tle doszło do gestów politycznych. Burmistrz Myślenic Jarosław Szlachetka ogłosił zawieszenie udziału w pracach zespołu.
— Od stycznia tego roku czuję się oszukany. Generalna Dyrekcja stworzyła ten zespół tylko po to, aby odwrócić uwagę od skompromitowanych prac prowadzonych przez Krakowski Oddział GDDKiA razem z firmą Ivia — mówił Szlachetka. — Ten zespół ma tylko zalegitymizować prace, które trwają już prawie dwa lata. Ja na pewno nie będę do tego przykładać ręki.
Udział w pracach zespołu zawiesiły też komitety społeczne z Myślenic i Moglilan.
— Chciałem wyrazić swój stanowczy sprzeciw dla formuły w jakiej realizowany jest proces zaproponowany przez Generalną — mówił Cyprian Prochot z komitetu "Nie dla S7 i łącznika BDI z Głoczowa".
Wcześniej decyzję o bojkocie zespołu podjęły też władze Krakowa, nie wystawiając swoich przedstawicieli. Choć miasto od początku nie uczestniczyło formalnie w konsultacjach, Kraków zgłosił swoje uwagi pisemnie i część z nich została uwzględniona – między innymi objęcie ochroną strefy C uzdrowiska Swoszowice.
Niespodziewana deklaracja: Morawica wraca do gry
Największą niespodzianką spotkania była deklaracja dyrektora Kwiecińskiego o rozszerzeniu obszaru analiz o całą gminę Liszki i możliwe połączenie drogi S7 z autostradą A4 w okolicach miejscowości Morawica. Był to jeden z głównych postulatów strony społecznej od miesięcy odrzucany przez GDDKiA.
Reakcja była natychmiastowa i dramatyczna. Justyna Piechnik ujawniła, że kilka dni wcześniej, podczas spotkania w gminie Mogilany, dyrektor Kwieciński miał powiedzieć jej w cztery oczy coś zupełnie przeciwnego.
— W poniedziałek powiedział mi pan wprost: "Nie ma szans na Morawicę. W piątek pokażemy prezentację, na której uzasadnimy dlaczego." I proszę spojrzeć, co się teraz dzieje — mówiła. — Żałuję, że nie nagrywałam tej rozmowy. Naprawdę żałuję.
Dyrektor Kwieciński zaprzeczył, by kiedykolwiek wykluczał ten wariant definitywnie, tłumacząc, że mówił jedynie o wynikach wcześniejszych analiz, a nowe dane GPR wskazują, że wariant zachodni "ma potencjał ruchowy". GDDKiA zadeklarowała przygotowanie map dla gminy Liszki w ciągu trzech tygodni.
Zagadka hydrologiczna i spór o zbiorniki wody
Jednym z najciekawszych momentów spotkania była prezentacja hydrogeologa, który wyjaśnił, dlaczego domy w Swoszowicach nie mają piwnic: wody siarczkowe i lecznicze występują już na głębokości 1,2 metra, a pale konstrukcyjne pod estakadami drogi ekspresowej sięgają 20–30 metrów. Przebicie warstwy izolującej mogłoby zdegradować uzdrowisko, a skutki ujawniłyby się dopiero po kilkunastu latach.
Mieszkanka Swoszowic przedstawiła równie alarmującą analizę obszaru Baryczy i zbiornika Bogucice – projektowane warianty przebiegają przez teren dawnej kopalni otworowej soli, wysypiska bez uszczelnienia podłoża i pustek pokopalnianych o nieustalonym zasięgu. — Gdyby doszło do skażenia, ucierpiałby nie tylko zbiornik Bogucice, ale też Dobczycki, bo są ze sobą połączone — ostrzegała.
Burmistrz Dobczyc: "To jezioro, z którego wszyscy piją wodę "
Podczas spotkania obecny był burmistrz Dobczyc Tomasz Suś, który w ubiegłym tygodniu apelował w nagraniu wideo o jak najszybsze podjęcie decyzji i lokowanie trasy tam, gdzie to najmniej kosztowne i najmniej szkodliwie, zwracając uwagę że mieszkańcy są coraz bardziej zdezorientowani i zdenerwowani nowymi informacjami. – Chcielibyśmy, aby to się wszystko szybko zakończyło i aby ten wynik był ostateczny – mówił na nagraniu.
Na samym spotkaniu skupił się na ochronie zbiornika Dobczyckiego, z którego wodę pije niemal milion mieszkańców regionu. —ardzo dziękuję, że zbiornik został w ogóle dostrzeżony, bo to nie jest jezioro podziemne, tylko jezioro, z którego milion ludzi pije wodę — mówił na posiedzeniu Tomasz Suś.
Głos z Wieliczki: "Brońmy rozsądku"
Podczas gdy prace zespołu się rozmywają, z Wieliczki coraz głośniej słychać głosy nawołujące do powrotu do pierwotnego wariantu E z węzła Tuchowska – tego samego, który GDDKiA rekomendowała w listopadzie 2025 roku, a następnie wycofała pod presją protestów. Nowo projektowany węzeł Kraków Tuchowska to kluczowy element proponowanego nowego przebiegu drogi ekspresowej S7 (tzw. nowej zakopianki) na odcinku Kraków – Myślenice. Miałby on powstać na autostradzie A4, a według planów Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) jest on uwzględniony jako jeden z możliwych punktów startowych nowej trasy wylotowej na południe.

Radny miejski z Wieliczki Bartłomiej Krzych ze Stowarzyszenia Otwarta Wieliczka, prowadzi własną kampanię informacyjną na billboardach między Wieliczką a Krakowem z hasłem "TAK DLA S7, ale przez Kraków, a nie Wieliczkę" i kampanię w mediach społęcznościowych. W nagraniu wideo nawołuje do akceptacji wariantu E z węzła Tuchowska — Powinniśmy nie tylko bronić Wieliczki przed absurdalnymi wariantami zagrażającymi kopalni soli, które są najdroższe i wymagają najwięcej wyburzeń, ale też akceptować rozsądne rozwiązania. Wariant E jest najtańszy, najszybszy w realizacji i wymaga najmniej wyburzeń — uważa Krzych.
Jest to wariant, który między Myślenicami, a Głogoczowem wykorzystuje obecny korytarz Zakopianki. Po publikacji wariantów w ramach STEŚ w listopadzie 2025 wariant E z węzła Tuchowska zaakceptowali wójt Sieprawia, burmistrz Dobczyc oraz starosta myślenicki. Pozostałe samorządy kwestionowały wszystkie zaproponowane przez GDDKiA warianty A-F, co doprowadziło do ponownych analiz nowych obszarów i konsultacji.
Co dalej? Czerwiec miesiącem protestów
GDDKiA zapowiedziała kolejne spotkania zespołu, prezentację kompletnej metodologii i opublikowanie raportu z konsultacji listopadowych na początku czerwca. Strona społeczna, która zawiesiła udział, uzależnia powrót do stołu od spełnienia kilku warunków: poszerzenia obszaru analiz zgodnie z postulatami z marca 2026 roku, poprawionych i rozszerzonych map inwentaryzacji, nowego prognozowania ruchu opartego na aktualnych danych oraz analizy szerokiego ringu komunikacyjnego dla całej aglomeracji krakowskiej. Zapowiedziano kolejne protesty i blokady dróg na początek czerwca.
Artykuł powstał na podstawie transkrypcji trzeciego posiedzenia Zespołu ds. budowy drogi ekspresowej S7 w województwie małopolskim oraz materiałów wideo opublikowanych przez uczestników konsultacji.



















