Kilkudziesięciu strażaków oraz funkcjonariuszy ze specjalistycznych grup ratownictwa wodnego z Tarnowa i Nowego Sącza szukało wczoraj zaginionego rowerzysty. Sprawdzano koryto i brzegi rzeki Uszwica, bo istniało podejrzenie, że wpadł do wezbranej wody.
W nocy z piątku na sobotę (z 19 na 20 maja) przez ponad 2,5 godziny kilkudziesięciu ratowników poszukiwało mężczyzny, który jechał na jednośladzie i zdaniem zgłaszających, zaginął. Istniało podejrzenie, że wpadł do wezbranej Uszwicy. Świadkowie zdarzenia znaleźli pozostawiony w pobliżu rzeki rower.
W poszukiwania zaginionego zaangażowano wyspecjalizowane jednostki, które przeczesywały koryto i brzegi rzeki na odcinku kilku kilometrów od miejscowości Uszew w stronę Brzeska. Strażacy na quadach sprawdzali okolice Uszwicy, tyczkami sprawdzali też dno wezbranej Uszwicy. Mężczyzny poszukiwały też patrole na łodziach.
W akcji wzięło udział kilkudziesięciu strażaków z JRG Brzesko, Specjalistyczne Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego z JRG 2 Tarnów oraz JRG 2 Nowy Sącz z łódkami i strażacy OSP z Poręby Spytkowskiej, Gnojnika, Uszewa i Zawady Uszewskiej oraz patrole policji i Zespół Ratownictwa Medycznego.
Działania zakończyły się o godz. 0.41. Okazało się, że zaginiony został odnaleziony przez policjantów w sąsiednim Gnojniku. Nic nie wskazywało na to, że wpadł do rzeki. Okoliczności zdarzenia wyjaśni teraz Policja.



















