środa, 28 stycznia 2026 09:59, aktualizacja 2 godziny temu

Ekspert o kormoranach pod Wawelem: „Czy naprawdę chcemy, żebyśmy tylko my mieli prawo do połowów?”

Ekspert o kormoranach pod Wawelem: „Czy naprawdę chcemy, żebyśmy tylko my mieli prawo do połowów?”

Kormorany pod Wawelem rozgrzewają dyskusję wśród wędkarzy i mieszkańców. Dr Jarosław Krogulec z OTOP tłumaczy, skąd ptaki biorą się własnie w Krakowie i dlaczego – jego zdaniem – spór nie dotyczy tylko ryb, ale też tego, jak patrzymy na „prawo” do korzystania z rzeki.

Zimą na Wiśle w Krakowie można zobaczyć widok, który do tej pory kojarzył się z Mazurami lub Zalewem Wiślanym. Charakterystyczne czarne ptaki krzykiem przypominają o swojej obecności. Nie jest ich dużo - obecnie 6 - 8 osobników. Przesiadują pod Wawelem na lodowych wysepkach, nurkują zwinnie po ryby i w charakterystyczny sposób suszą potem pióra, rozkładajac szeroko skrzydła. Trzymają się razem i razem polują. Wyróżniają się wielkością wśród łysek i kaczek, są zdecydowanie mniejsze od łabędzie, których na zakolu Wisły w okolicy mostu Dębnickiego jest prawie 50.

Kormorany w Krakowie na Wiśle budzą zaciekawienie i zachwyt turystów, którzy łapią je w obiektywy telefonów – ale u części mieszkańców pojawia się też niepokój. Bo skoro są to ptaki rybożerne, to czy nie oznacza to kłopotów dla ryb? A skoro kormoran potrafi zjeść sporo, to czy „nie wyczyści" rzeki ze szkodą dla wędkarzy?

W sieci – szczególnie w grupach wędkarskich – nie brakuje głosów, że kormorany „niszczą ryby” i „zagrażają łowiskom”. Padają też postulaty redukcji liczebności, a nawet odstrzału, „jak robi się to w innych krajach”. W Czechach rzeczywiście stosuje się odstrzał – ale nie w formie „otwartego sezonu”, tylko jako działanie prowadzone na podstawie zezwoleń (derogacji) i w określonych ramach. Jednym słowem - nie poluje się na kormorany bez kontroli, tylko dlatego, że zatrzymały się na jakimś zbiorniku.

O to, skąd kormorany biorą się zimą w Krakowie i czy naprawdę są zagrożeniem dla ryb, pytamy dr. Jarosława Krogulca – dyrektora ds. ochrony przyrody Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (OTOP).

Ciag dalszy pod galerią zdjęć

Skąd kormorany zimą w Krakowie i dlaczego widać je w miastach?

Pierwsze pytanie, które wraca co roku, brzmi: „Przecież kiedyś ptaki odlatywały – czemu teraz zostają?”. Dr Krogulec tłumaczy, że zimą ptaki kierują się prostą zasadą: dopóki jest otwarta woda i pokarm, dopóty nie ma sensu podejmować wyczerpującej wędrówki. Dlaczego w tym roku widać ich wiecej, niż poprzednio? – W tym roku zamarzły rzeki na wschodzie kraju, więc zmniejszyła się powierzchnia otwartej wody dla ptaków – mówi ekspert.

Ptaki nie lubią dalekich wędrówek, więc zostają tam, gdzie mają otwartą wodę i jedzenie — to pokarm jest tu czynnikiem ograniczającym. Dotyczy to nie tylko kormoranów, ale też m.in. czapli i wielu gatunków kaczek. Gdy rzeki i zbiorniki zaczynają zamarzać, ptaki przesuwają się na zachód lub południe — często najpierw tam, gdzie woda zamarza później (np. na Odrę), a jeśli i tam pojawi się lód, lecą dalej, nawet nad Morze Północne. W Małopolsce zatrzymują się wtedy, gdy lokalne warunki — przede wszystkim dostęp do pokarmu i niezamarznięta woda — im wystarczają. Efekt? Koncentracje różnych gatunków ptaków w miejscach, gdzie warunki są lepsze.
– Szczególnie tam, gdzie woda jest ciepła, podgrzana przez spływ legalnych bądź nielegalnych ścieków, jak na przykład w Krakowie – dodaje.

To zjawisko nie dotyczy wyłącznie Krakowa – podobne obserwacje pojawiają się także w innych miastach leżących nad dużymi rzekami, m.in. w Warszawie. Z perspektywy ptaka miasto nie jest „celem”, tylko po prostu fragmentem korytarza rzecznego: miejscem odpoczynku i żerowania. – Dopóki mają pokarm, to pozostają. Jeżeli zaczynają zamarzać, przenoszą się bardziej na zachód bądź południe – wyjaśnia dr Krogulec.

Co ciekawe, ptaki obserwowane zimą nad Wisłą nie muszą być tymi, które lęgną się w Polsce. Nasze odleciały na południe, a przywedrowały do nas te z północy czy ze wschodu. – Te kormorany, które widzimy teraz nad Wisłą, wcale nie muszą być to nasze, polskie. Przyroda nie jest za granic i one po prostu przelatują z innych rejonów i zimują w naszych rejonach – mówi ekspert.

Co jedzą kormorany i ile ryb potrafią zjeść?

Najbardziej „nośny” argument w sporze z wędkarzami jest prosty: kormoran je ryby. I tu pojawia się skala, która robi wrażenie. Z danych przekazanych przez dr. Krogulca (na podstawie Monitoringu Ptaków Polski) wynika, że pojedynczy kormoran zjada średnio ok. 350–500 gramów ryb dziennie. Zdarza się, że jednego dnia zje ponad kilogram, ale ma też dni bez żerowania, „wyrównując” bilans.

Kluczowe doprecyzowanie brzmi jednak: to najczęściej ryby małe. Kormorany żywią się przede wszystkim osobnikami o długości ok. 10–15 cm, wyraźnie preferując gatunki najliczniejsze (czyli takie, które najłatwiej mu złowić). To istotne w kontekście miejskiej Wisły, bo dyskusja w sieci często sugeruje, że ptaki polują głównie na „wędkarskie trofea”. – To zawsze ryby najsłabsze, które nie zdołają uciec przed drapieżnym ptakiem, wiec pełnią można powiedzieć funkcję sanitarną, dbajac o zdrowie populacji – zauważa dr Krogulec.  

Czy w Wiśle jest wystarczająco ryb, żeby kormorany w ogóle chciały tu żerować? Dr Krogulec odpowiada krótko: sama obecność ptaków jest sygnałem, że pokarm w danym miejscu jest. – Skoro tam są, to są też ryby. Jeżeli w danym miejscu żerują kormorany czy inne ptaki rybożerne, to znaczy, że mają pokarm w tym miejscu – wyjaśnia.

Ile jest kormoranów w Polsce? Co mówią liczby

Krakowski widok może zaskakiwać, bo ptaki są widoczne „na wyciągnięcie ręki” – ale w skali kraju gatunek jest monitorowany i policzony. Według danych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (Monitoring Ptaków Polski), w 2024 roku w Polsce gniazdowało łącznie 28 885 par kormorana w 78 koloniach, a populacja lęgowa w latach 2015–2024 pozostawała na stabilnym poziomie (mimo corocznych wahań).

Osobnym tematem jest sezon zimowy: dr Krogulec przypomina, że zimą 2024/2025 na rzekach i zbiornikach w Polsce zimowało nieco ponad 36 tys. kormoranów (Monitoring Zimujących Ptaków Wodnych, program koordynowany w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska). Liczenia ptaków są prowadzone regularnie i pozwalają porównywać sytuację między sezonami.

Fakty i mity: czy kormorany „wyjadają” Wisłę?

Wędkarze często pytają wprost: „Skoro ptak jest rybożerny, to czy nie jest naturalnym wrogiem ryb i wędkarzy?”. Dr Krogulec odpowiada, że to uproszczenie.

Po pierwsze – jego zdaniem – kormorany nie są czynnikiem, który ogranicza rybostan Wisły. – To, że kormorany zagrażają rybom nie jest prawdą. Potwierdzaja to prowadzone w Polsce badania naukowe – mówi.
I wskazuje inny problem, z którym borykaja się wędkarze: stan siedlisk w rzece. – Stan rybostanu w rzece Wiśle nie jest ograniczany przez ptaki rybożerne tylko przez zanik siedlisk właściwych dla ryb – dodaje, mówiąc m.in. o konsekwencjach regulacji rzeki i braku naturalnych miejsc, w których moga się rozmnażać.

Po drugie – kormorany nie wystepuja w takiej ilości na całej długości Wisły. To, że pod Wawelem widzimy ich więcej, nie oznacza, że tak jest wszędzie.
– To nie jest tak, że one są równomiernie rozmieszczane, wszędzie polują i wszędzie łowia ryby – podkreśla ekspert.

Odstrzał i przepisy: co wolno, a czego nie

Kormoran to gatunek chroniony w prawie unijnym – Dyrektywa Ptasia obejmuje ochroną wszystkie naturalnie występujące dzikie ptaki w UE. W praktyce oznacza to, że ewentualne działania „redukujące” nie są decyzją „oddolną”, tylko wymagają formalnej ścieżki.

– Konkretnie według prawa kormorany są ochronione częściowo, w związku z tym ewentualne działania redukujace ich liczbę muszą być uzgodnione z organami ochrony przyrody, w tym przypadku z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska – mówi dr Krogulec.

A co z Czechami, na które powołują się wędkarze? Tu warto doprecyzować: odstrzał bywa tam stosowany, ale jest opisywany jako narzędzie prowadzone w oparciu o derogacje i decyzje właściwych organów (zwykle w kontekście ochrony akwakultury i stawów hodowlanych). Odstrzał odbywa się w oparciu o odstępstwa od ochrony (art. 9 Dyrektywy Ptasiej) i w wyznaczonym okresie, a jego skala jest bardzo ograniczona. To działanie doraźne, które nie likwiduje problemu „raz na zawsze”, ale raczej go łagodzi.

Kormorany „jak wilki”? Kto tu rządzi – zwierzęta czy ludzie?

Na internetowych forach niekiedy kormorany porównuje się do wilków. W dyskusjach powtarza się zdanie, że „ptak zabiera człowiekowi rybę”. Dr Krogulec proponuje szerszą perspektywę – kormorany są drapieżnikiem, który faktycznie jak wilki, ale też człowiek, są na szczycie łańcucha pokarmowego.

– Kormorany są w tej najwyższej grupie. Są na szczycie piramidy pokarmowej, tak jak wilki i tak, jak ludzie – tłumaczy. I dodaje porównanie do wilków także w innym sensie: – W efekcie zjadają tylko te najsłabsze ryby, wyłapują głównie słabsze czy mniejsze osobniki. One zresztą często polują w stadzie, właśnie dlatego są często w grupach, podobnie jak wilki. Zdobycie pożywienia to duży wysiłek, bo to nie jest tak, że jak kormoran zanurkuje, to od razu złapie rybę. Muszą więc bardzo sprawnie wyszukać te ryby i je schwytać, żeby się najeść –  dodaje.

W praktyce wniosek jest prosty: kormorany pod Wawelem są częścią miejskiej przyrody, którą można obserwować z bliska – ale z dystansem i bez płoszenia. Wisła to przestrzeń wspólna: dla ptaków, ryb i ludzi. A jeśli gdzieś pojawiają się realne szkody (zwłaszcza w hodowlach), wtedy temat powinien być rozpatrywany na podstawie danych i przepisów, a nie na internetowych forach.

– Kluczowe pytanie brzmi: czy naprawdę chcemy uznać, że tylko my mamy „prawo” korzystać z zasobów Wisły — czyli pobierać z niej pokarm, tak jak robią to ptaki. Przecież nie postawiliśmy nad rzeką tablicy: „to nasza półkula, wara wszystkim innym”. I właśnie z tej perspektywy warto się zastanowić, czy chcemy strzelać do kormoranów tylko dlatego, że konkurują z nami o ryby i pojawiają się tam, gdzie my też łowimy – czysto etycznie – podsumowuje ekspert.

fot. Marzena Gitler

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka