Historia niczym z jednego z kultowych filmów o gangu złodziei - nieudaczników wydarzyła się w Wieliczce. Złodziej roweru wpadł, bo... zostawił ślady na śniegu, po których ruszyli ścigający go policjanci.
5 lutego br. oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Wieliczce otrzymał zgłoszenie o kradzieży roweru. Złodziej w nocy z soboty na niedzielę zabrał rower z balkonu i odjechał. Dzień później mundurowi po śladach pozostawionych na śniegu dotarli za nim do osiedla Bogucice.
Funkcjonariusze sprawdzili, że miejsce kradzieży jest objęte monitoringiem, łatwo więc wytypowali sprawcę i gdy trop się urwał, bo droga dalej została odśnieżona rozpoczęli „przeczesywanie” osiedla. Na jednej z ulic zauważyli mężczyznę, który odpowiadał rysopisowi sprawcy.
Policjanci zatrzymali podejrzewanego. 42-latek początkowo nie przyznawał się do kradzieży, po krótkiej chwili przyznał, że to on dokonał kradzieży wskazując, że rower pozostawił na parkingu w sąsiedniej miejscowości.
Jeszcze tego samego dnia, 42 -latek usłyszał zarzut kradzieży w warunkach recydywy. Zgodnie z kodeksem karnym za kradzież grozi do 5 lat pozbawienia wolności, a w warunkach recydywy kara może zostać zwiększona o połowę.
fot. KPP w Wieliczce



