środa, 14 sierpień 2019 12:12

Wpływamy do zatoki

Napisane przez Bartosz Wilczyński - Ruch Narodowy

O ile tydzień temu naszym oczom ukazywały się pierwsze detale wyborczego nabrzeża, tak obecnie niemal wszytko jest już w pełni widoczne. Konfederacja zaś, wraz z innymi uczestnikami życia politycznego wpływa do zatoki. Zdaje się też, że Prawo i Sprawiedliwość dołożyło wszelkich starań, aby akwen manewrowy zawęzić najbardziej jak to możliwe. Już to przez stosunkowo późne ogłoszenie daty wyborów. Już to przez kilkudniowe przesunięcie w opublikowaniu tejże decyzji w dzienniku ustaw. A wreszcie przez zrobienie tego w sobotę, co sprawiło, że najwcześniejszym terminem zgłaszania komitetów został poniedziałek (12.08). Wtedy organy Państwowej Komisji Wyborczej rozpoczęły rejestrację. Z kolei jej finalizacja również pochłania istotną ilość czasu.

Dla środowisk dopiero przebijających się do świadomości szerszych grup wyborców jak Konfederacja jest to dość problematyczne. Wówczas do zebrania ok. 125 tys. podpisów (6 tys. [5 tys. wymaganych z tzw. górką] mnożone przez 21 okręgów [dla uzyskania statusu ogólnokrajowego]) zostaje nam nieco ponad dwa tygodnie. Pomyślną rejestrację list można przyrównać do procesu cumowania. Teraz już tylko od zwinności naszej załogi zależy czy zrobimy to gładko, czy może zaryjemy o brzeg, uszkadzając statek. Dość pozytywnym sygnałem był wynik, jaki uzyskali konfederaci w ostatnim z sondaży przedwyborczych. 5% ankietowanych wskazało na nasz ruch. Świadczy to, co najmniej o stabilnym poziomie poparcia. Utrzymaniu dotychczasowego elektoratu nawet z lekkim jego zwiększeniem. Interesujące, że PSL razem z Kukiz’15 uzyskał w tym badaniu 4%.

Z innym problemem zmaga się lewica. Jej przedstawiciele zarejestrowali komitet partyjny (KW) na bazie SLD. Z jego list mieli kandydować także działacze pozostałych składowych koalicji (Razem i Wiosna). Otrzymał on nazwę Lewica, co w wymiarze wizerunkowym było w moim przekonaniu bardzo dobrą decyzją. W tym takie smaczki jak kropka nad „i” w logotypie reprezentująca najprawdopodobniej środowisko Zielonych o tymże kolorze (humorystycznie opisywanych w kręgach konserwatywnych jako niedojrzali czerwoni). Wyrażało to bowiem silnie akcentowaną i społecznie nośną tezę, że w naszym parlamencie nie ma obecnie grup reprezentujących obywateli o przekonaniach lewicowych. Co nie jest też prawdą. Jak się jednak okazało nazwa ta, w świetle kodeksu wyborczego niedostatecznie nawiązuje do nazwy partii, która była jej podstawą.

To, jak się wydawało, idealne rozwiązanie stało się ostatecznie idealistycznym. Nie wzięto bowiem pod uwagę przyziemnych realiów reguł prawnych. Niestety idealizm jest cechą lewicy. Przytoczony przykład to oczywiście drobiazg. Gorzej, gdy ta doktryna ma wpływ na znacznie poważniejsze aspekty naszego życia.

Bartosz Wilczyński, Pełnomocnik Ruchu Narodowego w okręgu Małopolskim

Niniejszy felieton prezentuje poglądy autora i może lecz nie musi być zbieżny z poglądami redakcji.