W poniedziałek 27 lipca na terenie Wadowic doszło do szokującego odkrycia. Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (KTOZ) wraz ze służbami zamarło, gdy weszło na teren jednej z lokalnych posesji.
— Podłogi pokrywał dywan z odchodów oraz rozkładające się maleńkie ciałka zwierząt, część zapewne zmarła z głodu, część podobno została rozdeptana przez właściciela.
— napisał KTOZ na swoim profilu na Facebooku.
Szokujące odkrycie w Wadowicach
KTOZ wraz z policją pojawił się w mieszkaniu należącym do właściciela gryzoni. Służby otrzymały zgłoszenie, iż mężczyzna miał zaniedbywać wspomniane zwierzęta. Jak się okazało, stan świnek morskich jest gorszy, niż sobie wyobrażali. Pracownicy przekazali w swoim wpisie, że w lokum miał unosić się nieznośny fetor. Na swoim profilu przedstawili zdjęcia z czasu interwencji.
— W unoszącym się fetorze, wśród śmieci, biegały świnki morskie. W różnym wieku, różnej wielkości. Część na pewno chora, część ciężarna. Zwierzęta już na pierwszy rzut oka wyglądały na znacznie niedożywione.
— dodali pracownicy KTOZ.
Jak relacjonował KTOZ, część gryzoni została znaleziona martwa między innymi przez rozdeptanie. Zwierzęce zwłoki zabrano przez policję, która bada sprawę mężczyzny. Z kolei część gryzoni, która została ocalona, przekazano do Stowarzyszenia Pomocy Świnkom Morskim.
Jak przekazują z kolei pracownicy stowarzyszenia, po interwencji w Wadowicach pod ich opiekę trafiło łącznie 32 świnki, z czego czternaście młodych, osiem samic i dziesięć samców.
We wtorek 28 lipca opublikowali kolejny post, w którym poinformowali o śmierci trzech młodych, które trafiły do nich z Małopolski. Informację potwierdził KTOZ. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, za szczególne okrucieństwo wobec zwierząt grozi nawet do 5 lat pozbawienia wolności.


Warunki w których przebywały gryzonie / Fot: KTOZ / Facebook



















