piątek, 25 listopada 2022 12:04

Kraków. Chcą zabezpieczania środków na przystanek SKA na Prądniku. Potrzeba 100 mln zł

Autor Artykuł zewnętrzny
Kraków. Chcą zabezpieczania środków na przystanek SKA na Prądniku. Potrzeba 100 mln zł

100 mln zł - tyle zdaniem Zarządu Inwestycji Miejskich potrzeba na rozpoczęcie prac przy budowie przystanku Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej na Prądniku. Miasto zapłaciło już 1,2 mln za związane z inwestycją badania i projekty, ale z powodu zbyt małych środków na inwestycję, straciło dotację z Województwa Małopolskiego i musi zawrzeć nową umowę z PKP PLK S.A. Czy jest szansa, że budowa potrzebnego dla mieszkańców dwóch dzielnic przystanku ruszy w 2023 roku?

Pod koniec 2020 roku pojawiły się informacje, że oprócz rozpoczynających się na krakowskim Prądniku inwestycji infrastrukturalnych - budowy Krakowskiego Szybkiego Tramwaju na Górkę Narodową, przebudowy al. 29 Listopada i budowy północnej obwodnicy, Miasto rozpocznie również budowę przystanku SKA z parkingiem typu Park & Ride tuż obok os. Gotyk. Finalnie nie doszło do rozpoczęcia prac, jednak w ostatnich tygodniach temat znów powrócił.

Dlaczego projektu przystanku kolejowego pierwotnie nie udało się sfinalizować? Na jakim etapie jest on obecnie i dlaczego przystanek SKA jest w tym miejscu tak potrzebny? Mówi o tym Jan Machowski, rzecznik Zarządu Inwestycji Miejskich (od stycznia tego roku odpowiedzialnego za realizację całości zadania), a także zajmujący się sprawami infrastrukturalnymi Dariusz Partyka, Radny Dzielnicy IV Prądnik Biały.

Potrzeba większych środków

Pomimo tego, że dotąd nie udało się doprowadzić do rozpoczęcia budowy przystanku SKA w pobliżu os. Gotyk na Prądniku, prace przygotowawcze do niej zostały już poczynione. Pod koniec stycznia 2021 roku Miasto zawarło z PKP PLK S.A. umowę, która regulowała zakres zadań partnerów przy wykonywaniu tej inwestycji i umożliwiała rozpoczęcie przygotowywania materiałów przetargowych. Zawarto umowę o dofinansowanie projektu z Urzędem Marszałkowskim Województwa Małopolskiego i ogłoszono przetarg, w którym miał zostać wyłoniony przyszły wykonawca inwestycji. Do tego momentu Miasto poniosło już koszty wykonania związanych z inwestycją badań i projektów w wysokości 1,2 mln zł. Dlaczego zatem nie udało się doprowadzić do jej realizacji? Jak się okazało, przyczyną był zbyt mały budżet. Miasto przewidywało przeznaczenie na inwestycję 49,4 mln zł. Obie oferty złożone w przetargu znacznie przewyższały zakładaną kwotę (odpowiednio 84,6 ml zł i ponad 97 mln zł). – Z uwagi na fakt, że ceny ofert przekraczały wysokość zabezpieczonych przez Miasto środków finansowych na realizację zadania, rozpoczęto starania o dodatkowe środki – tłumaczy Jan Machowski. – Wymaganych funduszy nie udało się jednak w Budżecie Miasta Krakowa i Wieloletniej Prognozie Finansowej Miasta Krakowa zabezpieczyć, wobec czego 31 marca 2022 roku postępowanie przetargowe unieważniono - przypomina rzecznik ZIM.

Opóźnienia doprowadziły do utraty pozyskanej już dotacji. Ponieważ nie było możliwe rozliczenie dofinansowania ze środków unijnych do końca 2023 roku, w kwietniu tego roku rozwiązano umowę z Urzędem Marszałkowskim na dofinansowanie projektu. W czerwcu to samo stało się z umową zawartą z PKP PLK S.A.

Jednak wciąż jest szansa na rozpoczęcie tak oczekiwanej inwestycji. Mając na uwadze koszty, jakie Miasto przekazało do tej pory na ten cel, ZIM złożył wniosek o zabezpieczenie środków finansowych w wysokości 100 mln zł na realizację inwestycji. – Wedle naszych aktualnych szacunków powinna to być kwota wystarczająca na sfinansowanie całości zadania – deklaruje rzecznik ZIM. Jednostka zabiega też o zdobycie dofinansowania dla tej inwestycji z programu Fundusze Europejskie dla Małopolski 2021-2027.

Dlaczego pociąg na Prądniku jest potrzebny?

Radny Dzielnicy IV Prądnik Biały, Dariusz Partyka zauważa, że problemy z rozpoczęciem inwestycji mogą doprowadzić do co najmniej rocznego opóźnienia w jej realizacji. Jednocześnie Partyka tłumaczy, dlaczego przystanek SKA w tym jest tak ważny dla infrastruktury komunikacyjnej północy Krakowa. – Teren, na którym miałby powstać przystanek SKA, znajduje się dokładnie na granicy Prądnika Białego i Czerwonego. Dlatego byłby on równie istotny zarówno dla mieszkańców osiedla Prądnik Czerwony, których nie obsłuży planowany tramwaj na Mistrzejowice, a także dla krakowian zamieszkujących pobliskie osiedla sąsiadujące z torami od strony północnej. Mam tu na myśli zwłaszcza os. Gotyk, gdzie nie dotrze budowany tramwaj, lecz również sąsiadujące z al. 29 Listopada po stronie zachodniej os. Kuźnicy Kołłątajowskiej – mówi Dariusz Partyka. Jak tłumaczy, dodatkowo z planowanego w pobliżu przystanku kolejowego parkingu P&R skorzystać będą mogli także mieszkańcy sąsiednich miejscowości, takich jak Batowice, Węgrzce czy Bibice.

Radny wyjaśnia, że dojście do przystanku SKA będzie zajmowało stąd kilka minut, a przejazd koleją do centrum – drugie tyle. – Dla mieszkańców tej części miasta byłoby to zatem alternatywą dla komunikacji autobusowej, nawet wtedy, gdy zakończy się już przebudowa al. 29 Listopada. Dojazd samochodem czy autobusem w kierunku centrum, zwłaszcza w godzinach szczytu i tak będzie czasochłonny i uzależniony od natężenia ruchu drogowego. Za to czas przejazdu pociągu jest niezmienny i niezależny od tego typu czynników – zapewnia radny.

Stacja dopiero za kilka lat? Niekoniecznie

Realizacja tego zadania jest ściśle powiązana z zabezpieczeniem środków finansowych w kolejnej edycji Budżetu Miasta Krakowa i Wieloletniej Prognozie Finansowej Miasta Krakowa. – Od tego uzależnione będą szczegóły, jak choćby dalszy harmonogram prac związanych z inwestycją. Obecnie zakłada się jedynie, że przeprowadzenie robót budowlanych w tym miejscu zajmie około dwóch lat. Jako jednostka miejska robimy wszystko, aby rozpoczęcie prac rzeczywiście stało się możliwe – deklaruje rzecznik ZIM.

W sprawę zaangażowali się też radni Dzielnic III i IV. W odstępie kilku dni zawnioskowali ostatnio w uchwałach do Prezydenta Jacka Majchrowskiego o to, aby w nowym budżecie wygospodarowane zostały środki na ten cel. – Jako Rada Dzielnicy nie mamy możliwości prawnych, które jakkolwiek zobowiązywałyby Prezydenta do tego, aby projekt znalazł się w budżecie. Jednak w sytuacji, w której wnioskuje o to Zarząd Inwestycji Miejskich, a uchwały w tej sprawie wystosowują rady poszczególnych dzielnic, będące tak naprawdę głosem samych mieszkańców, wierzymy, że prezydent przychyli się do naszych potrzeb i że za kilka lat kolej rzeczywiście będzie mogła zatrzymywać się na przystanku „Kraków Prądnik Czerwony” – konkluduje Dariusz Partyka.

Robert Siemiński, fot. Wikimedia Commons

Kraków

Kraków - najnowsze informacje