„24 maja to nie będzie tylko kwestia postawienia krzyżyka w odpowiednim okienku i wrzucenia kartki do urny. To jest głosowanie nad przyszłością całego miasta” — mówi Jakub Klimas z Nowej Nadziei. W najnowszej rozmowie w „Ósmej za siedem” wracamy do najgorętszego tematu ostatnich dni w Krakowie: referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa.
Czy referendum jest jeszcze obywatelską inicjatywą, czy już polityczną rozgrywką, co zarzucają organizatorom referendum działacze Koalicji Obywatelskiej? Dlaczego Konfederacja tak mocno zaangażowała się w kampanię? Czy sondaże dają zwolennikom odwołania prezydenta powody do optymizmu? I dlaczego — zdaniem Klimasa — krakowianie powinni pójść do urn niezależnie od tego, po której stronie sporu stoją?
Jakub Klimas, sekretarz Nowej Nadziei w Krakowie i działacz Konfederacji, podkreśla, że jego środowisko od początku aktywnie wspierało inicjatywę referendalną. Jak mówi, sama Konfederacja zebrała ponad 15 tysięcy podpisów. „Zebraliśmy więcej niż Prawo i Sprawiedliwość” — zaznacza. Dodaje jednak, że zebranie podpisów było dopiero początkiem. „Z samych podpisów jeszcze się referendum nie zrobi” — mówi, wskazując także na późniejsze zaangażowanie medialne działaczy i liderów Konfederacji.
Najważniejsze pytanie dotyczy jednak charakteru samego referendum. Jego przeciwnicy od tygodni przekonują, że to polityczna akcja wymierzona w prezydenta. Klimas odpowiada krótko: „Czy jest to inicjatywa obywatelska, czy rozruba polityczna? Moim zdaniem wciąż jest to inicjatywa obywatelska, bo ten temat wyszedł oddolnie”. Jego zdaniem to nie zwolennicy referendum upolitycznili sprawę najmocniej. „A kto zrobił z tego rozrubę polityczną? Platforma Obywatelska, która za wszelką cenę próbuje bronić siebie i swoich ludzi w Krakowie” — ocenia.
W rozmowie dużo miejsca zajmuje też sama kampania referendalna. Pytamy Klimasa o tworzenie fałszywych kont przez obrońców Aleksandra Miszalskigo, internetową mobilizację przeciwko głosowaniu, ostre materiały przeciwników referendum i procesy w trybie referendalnym. Padają nazwiska radnych i działaczy Koalicji Obywatelskiej, którzy musieli prostować swoje wypowiedzi i przepraszać inicjatorów referendum. Klimas nie ukrywa, że jego zdaniem granica została przekroczona. „Tonący brzytwy się chwyci. No i to właśnie robi Platforma Obywatelska” — mówi.
Działacz Nowej Nadziei wraca też do zdania, które padło już w poprzedniej rozmowie: „Ja się do tej demokracji nie zapisuję”. Tym razem rozwija tę myśl w kontekście kampanii zniechęcającej do udziału w referendum. „Tak brudna kampania zniechęcania do pójścia na referendum, czyli najwyższej możliwej formy demokracji, to jest troszeczkę za daleko. To jest właśnie o jeden most za daleko” — podkreśla.
Klimas wskazuje też na scenariusz, który uważa za najgorszy: odwołanie prezydenta przy jednoczesnym pozostawieniu Rady Miasta w obecnym składzie. „Prezydent zostaje odwołany, Rada Miasta nie. Uważam, że to jest najgorszy możliwy scenariusz” — mówi. W jego ocenie w takiej sytuacji nowy prezydent, jeśli nie byłby związany z Koalicją Obywatelską, miałby bardzo ograniczone możliwości działania.
W finale rozmowy Klimas apeluje do mieszkańców, aby nie zostawali w domach. Nie tylko do przeciwników prezydenta, ale również do tych, którzy chcą, by Aleksander Miszalski dokończył kadencję. „Bardzo apeluję o to, żeby mimo wszystko na to referendum pójść, niezależnie od tego, czy jest się za Miszalskim, czy przeciwko. Uważam, że mieszkańcy powinni się wypowiedzieć. Czy prezydent powinien dalej sprawować swój mandat, czy może spisał się na tyle słabo, że należy go odwołać przed końcem kadencji” — dodaje. Klimas zaprasza też na specjalne wydarzenie w piątek, 22 maja na krakowskim Rynku, które ma być finałem kampanii, prowadzonej przez krakowską Konfederację. Szczegóły można śledzić w mediach społecznościowych organizatorów.
Nie rozmawiamy jednak wyłącznie o Krakowie. Na początku rozmowy pojawiają się także tematy ogólnopolskie: spór Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka o gen. Wiesława Kukułę, pytanie o styl uprawiania polityki, emocje w mediach społecznościowych oraz sprawę Ziobry, Romanowskiego i odpowiedzialności państwowych służb. Klimas komentuje też kryzys w ochronie zdrowia i tłumaczy, czy propozycje Konfederacji rzeczywiście oznaczają prywatyzację. „Nie proponujemy systemu ochrony zdrowia znanego ze Stanów Zjednoczonych, co nam się bardzo często zarzuca” — mówi. Jak dodaje, jego środowisko chce przede wszystkim likwidacji monopolu NFZ i konkurencji kilku lub kilkunastu płatników.



















