24 maja krakowianie zdecydują, czy Aleksander Miszalski powinien nadal rządzić miastem, czy po dwóch latach urzędowania otrzyma od mieszkańców polityczną czerwoną kartkę. Referendum dotyczy jednak nie tylko prezydenta, ale także całej Rady Miasta Krakowa.
W Krakowie zbliża się jedno z najważniejszych lokalnych głosowań ostatnich lat. W niedzielę, 24 maja 2026 roku, mieszkańcy odpowiedzą na dwa pytania: czy są za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz czy są za odwołaniem Rady Miasta Krakowa przed końcem kadencji. Głosowanie odbędzie się w godzinach od 7.00 do 21.00.
W praktyce krakowianie staną przed decyzją, czy dać obecnym władzom miasta czas na dokończenie rozpoczętej kadencji, czy uznać, że dotychczasowy sposób rządzenia wymaga przerwania mandatu i ponownego rozdania kart. To głosowanie będzie więc nie tylko oceną prezydenta, ale także testem dla całego układu politycznego w mieście.
Prezydent i rada. Kto za co odpowiada?
Zanim wyborcy zdecydują, czy zagłosować za odwołaniem władz miasta, czy przeciw, warto przypomnieć, że w samorządzie działają dwa różne organy: prezydent i rada miasta. Ich kompetencje są inne, choć w praktyce wiele decyzji wymaga współpracy obu stron.
Prezydent jest organem wykonawczym, czyli tym, który odpowiada za przełożenie polityki miasta na codzienne decyzje i działania. Rada Miasta uchwala budżet, lokalne przepisy i kierunki rozwoju, ale to prezydent ma obowiązek je realizować. W praktyce oznacza to zarządzanie urzędem, miejskimi jednostkami, inwestycjami, finansami, majątkiem komunalnym oraz zespołem ludzi, którym powierza konkretne zadania.
To prezydent kieruje bieżącymi sprawami miasta, reprezentuje je na zewnątrz i odpowiada za codzienne funkcjonowanie miejskiej administracji. Przygotowuje projekty uchwał kierowane pod obrady Rady Miasta, może proponować do nich zmiany i poprawki, a po przyjęciu uchwał odpowiada za ich wykonanie. To on przygotowuje projekt budżetu, a następnie realizuje przyjęty plan finansowy miasta. Gospodaruje też mieniem komunalnym i nadzoruje miejskie jednostki organizacyjne.
W praktyce oznacza to również konkretne decyzje kadrowe. Prezydent powołuje i odwołuje swoich zastępców, dobiera najbliższych współpracowników, może powoływać pełnomocników do określonych spraw, a także wpływa na obsadę kluczowych stanowisk w urzędzie i miejskich jednostkach. Dlatego ocena prezydentury dotyczy nie tylko inwestycji, budżetu, transportu czy miejskich usług, ale także stylu zarządzania, doboru ludzi, podziału odpowiedzialności i sposobu prowadzenia administracji. W Krakowie funkcję tę pełni jednoosobowo Aleksander Miszalski, wspierany przez zastępców, urzędników i powołanych współpracowników.
Rada Miasta Krakowa jest z kolei organem uchwałodawczym i kontrolnym. Choć radni są wybierani z konkretnych okręgów, na sesjach nie decydują wyłącznie o sprawach własnej części miasta. Głosują nad uchwałami dotyczącymi całego Krakowa: budżetu, podatków i opłat, komunikacji, parkowania, planowania przestrzennego, edukacji, kultury, miejskiego majątku czy kierunków rozwoju.
W praktyce to Rada Miasta przesądza o wielu decyzjach, które bezpośrednio odczuwają mieszkańcy. Radni głosowali m.in. nad uchwałami dotyczącymi Strefy Czystego Transportu w Krakowie, zmian w zasadach płatnego parkowania i opłat za postój, a także nad stawką opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, czy ceną biletów komunikacji miejskiej. Rada zajmuje się również sprawami oświaty, w tym zasadami i wysokością dotacji dla publicznych i niepublicznych przedszkoli oraz innych form wychowania przedszkolnego.
Zakres decyzji rady jest jeszcze szerszy. W uchwałach pojawiają się m.in. zmiany w budżecie miasta i Wieloletniej Prognozie Finansowej, emisja obligacji komunalnych, czyli kolejnych zobowiązań finansowych miasta, dotacje dla instytucji kultury, środki na zadania związane z osobami z niepełnosprawnościami, dotacje na prace przy zabytkach, decyzje dotyczące miejskich nieruchomości czy wieloletni plan rozwoju wodociągów i kanalizacji. To pokazuje, że Rada Miasta nie jest tylko miejscem politycznych sporów, ale organem, który zatwierdza konkretne rozwiązania wpływające na codzienne życie mieszkańców i finanse Krakowa.
Rada ma też funkcję kontrolną wobec prezydenta. Robi to m.in. przez komisje, interpelacje, zapytania, analizę sprawozdań i prace Komisji Rewizyjnej, która sprawdza działalność prezydenta oraz miejskich jednostek pod względem legalności, rzetelności i gospodarności. Dlatego ocena Rady Miasta w referendum nie sprowadza się wyłącznie do tego, czy radni popierali lub blokowali prezydenta. Chodzi także o to, czy dobrze korzystali z własnych kompetencji: czy podejmowali trafne uchwały, pilnowali finansów miasta, reagowali na głosy mieszkańców i realnie kontrolowali władzę wykonawczą.
Najprościej mówiąc: prezydent zarządza miastem na co dzień, a rada uchwala zasady, budżet i najważniejsze decyzje. Dlatego referendum dotyczy dwóch poziomów odpowiedzialności: sposobu wykonywania władzy przez prezydenta oraz pracy rady, która powinna zarówno współdecydować, jak i kontrolować.
Gdy prezydent ma większość, miasto działa szybciej. Ale jest ryzyko
W samorządzie bardzo ważny jest układ sił. Jeżeli prezydent ma większość w radzie, łatwiej mu realizować program. Budżet, zmiany w budżecie, plany miejscowe, inwestycje czy miejskie programy mogą przechodzić szybciej. Dla miasta może to oznaczać większą stabilność i sprawczość.
Taki układ ma jednak także słabszą stronę. Jeżeli większość działa zbyt automatycznie, rada może przestać być realnym kontrolerem prezydenta, a stać się przede wszystkim politycznym zapleczem władzy wykonawczej. Wtedy rośnie ryzyko, że kontrowersyjne decyzje będą przechodziły bez wystarczającej debaty.
Dla rozwoju miasta większość może być więc korzystna, bo daje sprawność. Dla kontroli nad władzą może być jednak problemem, jeśli radni rezygnują z niezależnej oceny działań prezydenta.
W Krakowie prezydent ma dziś większość w Radzie Miasta. Wspierają go Koalicja Obywatelska i Nowa Lewica, które mają razem 24 mandaty — przy 43-osobowej radzie oznacza to stabilne zaplecze do głosowania najważniejszych uchwał. W opozycji pozostają Prawo i Sprawiedliwość oraz Kraków dla Mieszkańców, a w radzie jest także radna niezrzeszona, deklarująca niezależność od klubowych układów. Ten układ daje prezydentowi większą sprawczość, ale jednocześnie wzmacnia pytanie o realną kontrolę nad decyzjami podejmowanymi przez miejską większość.
Gdy prezydent nie ma większości, kontrola jest silniejsza. Ale grozi paraliż
Odwrotna sytuacja również nie jest jednoznaczna. Jeżeli prezydent nie ma większości w radzie, musi negocjować. Radni częściej pytają, sprawdzają, blokują lub wymuszają poprawki. To może być zdrowy mechanizm kontroli, szczególnie w sprawach budzących duże emocje społeczne.
Brak większości może jednak prowadzić do politycznego impasu. Jeżeli spór między prezydentem a radą staje się permanentny, miasto może mieć problem z uchwalaniem budżetu, prowadzeniem inwestycji i podejmowaniem szybkich decyzji. Wtedy kontrola nad władzą zaczyna zamieniać się w blokadę.
Takie napięcia nie są wyłącznie krakowskim problemem. Dobrym przykładem jest gmina Mszana Dolna, gdzie konflikt między wójtem a częścią rady doprowadził do sytuacji niemal demonstracyjnej. Po sporze o miejsce obrad radni podzielili się na dwie grupy i nie zdołali rozpocząć sesji z powodu braku kworum. Wójt Mirosław Cichorz publicznie zaapelował wtedy, aby ewentualne referendum dotyczące odwołania rady rozszerzyć również o głosowanie nad jego własnym odwołaniem. Tłumaczył, że wspólne głosowanie zwiększyłoby szanse na frekwencję, a on sam jest gotów „zaryzykować utratę stanowiska”, jeśli mieszkańcy mieliby rozstrzygnąć spór. Jednocześnie zarzucał opozycyjnej części radnych blokowanie rozwoju gminy i inwestycji.
Ten przykład dobrze pokazuje, że konflikt między organem wykonawczym a radą nie jest tylko politycznym sporem „na górze”. Może bardzo szybko przełożyć się na konkretne decyzje, sesje, uchwały, inwestycje i codzienne funkcjonowanie samorządu.
Dlatego pytanie o układ sił w mieście jest bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać.
Co jest lepsze dla Krakowa?
Nie ma jednej prostej odpowiedzi. Z punktu widzenia szybkiego zarządzania miastem korzystniejszy bywa układ, w którym prezydent ma stabilne zaplecze w radzie. Łatwiej wtedy prowadzić duże inwestycje i konsekwentnie realizować program.
Z punktu widzenia kontroli nad władzą bezpieczniejszy może być układ bardziej zrównoważony, w którym rada nie działa automatycznie i potrafi zatrzymać lub poprawić decyzje prezydenta. Problem zaczyna się wtedy, gdy kontrola zamienia się w permanentną wojnę polityczną.
Najzdrowszy dla miasta jest więc model pośredni: prezydent ma możliwość rządzenia, ale rada nie daje mu czeku in blanco. Radni powinni wspierać dobre decyzje, poprawiać słabsze i blokować te, które mogą szkodzić mieszkańcom.
Dwa pytania i dwie odpowiedzi
Z inicjatywą jego przeprowadzenia wyszło 21 mieszkańców, którzy zawiązali Komitet Referendalny. Następnie, wspierani przez wolontariuszy, partie polityczne i stowarzyszenia, zebrali blisko 143 tys. podpisów mieszkańców, którzy uznali, że referendum w Krakowie jest konieczne. Po weryfikacji podpisów przez Krajowe Biuro Wyborcze w Krakowie głosowanie zarządzono na niedzielę, 24 maja. Komisje będą utworzone w stałych lokalach, w których zazwyczaj głosują mieszkańcy.
Na kartach do głosowania znajdą się dwa pytania. Pierwsze brzmi: „Czy jest Pani/Pan za odwołaniem Pana Aleksandra Jana Miszalskiego z funkcji Prezydenta Miasta Krakowa przed upływem kadencji?”. Drugie: „Czy jest Pani/Pan za odwołaniem Rady Miasta Krakowa przed upływem kadencji?”. Przy każdym z pytań wyborca będzie mógł zaznaczyć odpowiedź „TAK” albo „NIE”.
Kluczowa będzie jednak nie tylko przewaga głosów „za” albo „przeciw”, lecz także frekwencja. To oznacza, że referendum będzie nieważne, jeśli do urn nie pójdzie odpowiednia liczba mieszkańców. W takim przypadku cały proces przeprowadzenia referendumnie przyniosą rezultatu i koszty poniesione na jego organizację pójdą na marne.
Decyzja należy do mieszkańców
24 maja krakowianie nie będą wybierać spośród długich list kandydatów. Tym razem wybór zostanie sprowadzony do dwóch prostych pytań: czy odwołać prezydenta i czy odwołać Radę Miasta Krakowa.
Za głosowaniem przeciw odwołaniu może przemawiać argument stabilności i przekonanie, że obecne władze powinny mieć czas na dokończenie kadencji. Za głosowaniem za odwołaniem — przekonanie, że dotychczasowe decyzje i styl rządzenia wymagają mocnej korekty, a referendum jest właśnie narzędziem obywatelskiej kontroli.
Jedno jest pewne: w referendum to wyborcy bezpośrednio decydują o losie władz miasta.



















