wtorek, 19 maja 2026 11:22, aktualizacja 22 dni temu

Szokujący post Młodzieży Wszechpolskiej. Piszą o „deprawacji” i „dewiantach”

💬Komentarze
Flaga na Marszu Równości i post MW
Flaga na Marszu Równości (fot. Bogusław Świerzowski / krakow.pl) i post MW / Facebook

Na dzień przed krakowskim referendum ulicami miasta przejdzie XXII Marsz Równości. Do tego wydarzenia odniosła się Młodzież Wszechpolska Kraków. Wpis zapowiadający kontrmanifestację, już teraz wywołuje oburzenie. Osoby LGBT+ nazwano w nim „dewiantami”, a wydarzenia równościowe — „szerzeniem tęczowej deprawacji”. Sprawdzamy, co mówi prawo, gdzie można zgłaszać takie treści i czy miasto może zakazać zgromadzenia organizowanego pod agresywnym hasłem.

W Krakowie znów zrobiło się gorąco wokół Marszu Równości. Tym razem nie chodzi jednak wyłącznie o samo wydarzenie, ale o język, którym posługuje się jego polityczna przeciwwaga.

Na profilu Młodzieży Wszechpolskiej Kraków pojawił się wpis zapowiadający kontrmanifestację 23 maja o godz. 14 na placu ojca Studzińskiego. Autorzy wpisu nazywają Marsz Równości „marszem dewiantów”, piszą o „tęczowym lobby” i przekonują, że miejskie pieniądze mają być wydawane na „szerzenie tęczowej deprawacji”. Wpis kończy się zaproszeniem na kontrmanifestację pod hasłem „Nie będziecie pluć nam w twarz”.

To język, który nie tylko eskaluje polityczny spór, ale przede wszystkim uderza w konkretną grupę mieszkańców — osoby LGBT+ i osoby wspierające ich prawa.

Post MW o Marszu Równości w Krakowie / Facebook

Marsz Równości 2026 już w tę sobotę

XXII Marsz Równości w Krakowie odbędzie się w sobotę, 23 maja. Wydarzenie wspierane w ramach miejskiego programu „Maja Równości”, rozpocznie się o godz. 14 przed gmachem głównym Muzeum Narodowego. Marsz będzie inicjatywa otwartą dla wszystkich, a jego celem jest integruja mieszkańców wokół idei równości. Ma być znakiem solidarności, widoczności i walki o prawa osób LGBT+. Marsz został objęty patronatem prezydenta Krakowa i jest współfinansowany ze środków miasta. Warto dodać, że rok temu prezydent sam wział udział w Marszu Równości w Krakowie. Był to pierwszy raz, gdy włodarz królewskiego miasta zdecydowal sie na taki gest.

Tegoroczna trasa Marszu Równości przebiega od placu przed Muzeum Narodowym, przez al. Mickiewicza, Karmelicką, Szewską, Rynek Główny, Grodzką, św. Idziego, Stradomską, Krakowską i Kalwaryjską, aż na Rynek Podgórski. Zgromadzenie zgłoszono na godz. 14–22, a przewidywana liczba uczestników to 5 tys. osób. W tym samym wykazie znajduje się również zgromadzenie na placu o. Studzińskiego w godz. 14–17, na które zaprasza Młodzież Wszechpolska. Zostało zgłoszone dla 50 osób.

Wielotetnia tradycja

Marsze Równości mają w Krakowie już ponad dwudziestoletnią tradycję. Ich idea nie sprowadza się do „tęczowego święta”, jak często próbują przedstawiać to przeciwnicy. To również publiczny sprzeciw wobec homofobii, przemocy, wykluczenia i dyskryminacji. Organizatorzy ubiegłorocznego marszu podkreślali, że chodzi o pokazanie, iż „równość, akceptacja i godność należą się każdemu”.

Marsz został objęty patronatem prezydenta Krakowa i jest współfinansowany ze środków miasta. Warto przypomnieć, że Aleksander Miszalski jako pierwszy urzędujący prezydent Krakowa wziął udział w Marszu Równości 18 maja 2024 roku, podczas jubileuszowej, XX edycji wydarzenia. Rok później, 17 maja 2025 roku, również pojawił się na marszu. W tym roku zapowiedział jednak nieobecność, tłumacząc ją zobowiązaniami rodzinnymi.

Przykład z góry?

Język użyty przez Młodzież Wszechpolską nie pojawia się w Krakowie w próżni. Podobna narracja — przedstawiająca osoby LGBT+ nie jako część społeczeństwa, ale jako zagrożenie, „ideologię” albo siłę niszczącą wspólnotę — była już wcześniej obecna w wypowiedziach osób pełniących ważne funkcje publiczne lub mających duży wpływ na debatę w Małopolsce.

Najgłośniejszym przykładem pozostaje homilia abp. Marka Jędraszewskiego z 1 sierpnia 2019 roku, wygłoszona w Krakowie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Metropolita krakowski mówił wtedy, że po Polsce nie chodzi już „czerwona zaraza”, ale pojawiła się nowa — „tęczowa”. Sformułowanie „tęczowa zaraza” odbiło się szerokim echem w całym kraju i zostało odebrane przez wiele osób jako odczłowieczające wobec społeczności LGBT+.

Sprawa trafiła później również na drogę sądową. Sąd Apelacyjny w Krakowie ostatecznie oddalił apelację ze względów formalnych, ale — jak relacjonowały media — w uzasadnieniu wskazano, że porównanie do zarazy było obraźliwe.

Podobny język przez lata pojawiał się także w wypowiedziach Barbary Nowak, byłej małopolskiej kurator oświaty, a obecnie przewodniej PiS w Krakowie. W 2020 roku, komentując środowisko LGBT, mówiła w Radiu Maryja, że ma ono „jeden cel: zniszczyć świat”. W tej samej wypowiedzi przekonywała, że na gruzach dotychczasowego świata ma powstać „świat neobarbarzyński”.

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował później w sprawie wypowiedzi Nowak, wskazując, że jej komunikat do szkół w Tarnowie określał działania na rzecz praw osób nieheteronormatywnych jako „szkodliwe” i sugerował ich deprawujący charakter. RPO oceniał, że taka wypowiedź miała wymiar homofobiczny.

Dlatego wpis Młodzieży Wszechpolskiej Kraków można czytać nie tylko jako jednorazową prowokację przed Marszem Równości i referendum. Różnica polega na tym, że dziś ten język jest używany bezpośrednio wobec uczestników konkretnego zgromadzenia, które odbędzie się w centrum miasta.

Co grozi za takie słowa?

Sprawa nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. W polskim prawie nie każda skandaliczna, obraźliwa czy homofobiczna wypowiedź automatycznie oznacza przestępstwo ścigane z urzędu.

Obecne przepisy Kodeksu karnego dotyczące nawoływania do nienawiści i publicznego znieważania grup chronią przede wszystkim przed atakami ze względu na narodowość, pochodzenie etniczne, rasę, wyznanie albo bezwyznaniowość. Art. 256 k.k. przewiduje karę do 3 lat więzienia za publiczne nawoływanie do nienawiści na tych właśnie tłach. Art. 257 k.k. przewiduje taką samą karę za publiczne znieważenie grupy ludności albo osoby z tych powodów. W tych przepisach nie ma dziś wprost orientacji seksualnej ani tożsamości płciowej.

Na tę lukę od lat zwraca uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich. RPO wskazywał, że osoby doświadczające przestępstw motywowanych uprzedzeniami ze względu na orientację seksualną czy tożsamość płciową nie są chronione w taki sam sposób jak osoby atakowane z powodów rasowych, narodowościowych, etnicznych czy wyznaniowych.

Nie oznacza to jednak pełnej bezkarności. Jeżeli obraźliwy wpis jest wymierzony w konkretną osobę albo możliwą do ustalenia grupę osób, w grę może wchodzić prywatny akt oskarżenia o zniewagę lub zniesławienie. Art. 216 k.k. przewiduje za znieważenie za pomocą środków masowego komunikowania grzywnę, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do roku. Art. 212 k.k. przewiduje podobną odpowiedzialność za pomówienie, które może poniżyć osobę lub grupę w opinii publicznej. Oba te czyny są co do zasady ścigane z oskarżenia prywatnego.

Pozostaje także droga cywilna. Kodeks cywilny chroni dobra osobiste, takie jak cześć, godność czy dobre imię. Osoba, której dobro osobiste zostało naruszone, może żądać m.in. zaniechania naruszeń, przeprosin, zadośćuczynienia albo zapłaty odpowiedniej kwoty na cel społeczny.

Gdzie można zgłaszać takie treści?

Jeżeli ktoś uzna, że wpis narusza prawo albo może wpływać na bezpieczeństwo uczestników Marszu Równości, powinien najpierw zabezpieczyć dowody: zrobić zrzuty ekranu, zapisać link, datę publikacji, nazwę profilu oraz komentarze, zwłaszcza te zawierające groźby lub nawoływanie do przemocy. Takie materiały może zgłosić każda osoba — uczestnik marszu, mieszkaniec, organizacja społeczna albo osoba, której wpis bezpośrednio dotyczy.

Sprawę można skierować na policję lub do prokuratury jako zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Treść można też zgłosić administratorowi platformy, czyli w tym przypadku Facebookowi, a także do Dyżurnet.pl, który przyjmuje zgłoszenia dotyczące nielegalnych i szkodliwych treści w internecie. W sprawach dotyczących dyskryminacji lub naruszenia praw obywatelskich możliwe jest również skierowanie wniosku do Rzecznika Praw Obywatelskich.

W Krakowie osobną ścieżką jest zawiadomienie Urzędu Miasta Krakowa, zwłaszcza w kontekście zgłoszonej kontrmanifestacji. Materiały można przekazać do Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, który zajmuje się zgromadzeniami publicznymi, m.in. na adres: zgromadzeniapubliczne@um.krakow.pl. Chodzi nie o „zwykły sprzeciw” wobec zgromadzenia, bo mieszkaniec nie może samodzielnie zablokować jego rejestracji, ale o przekazanie informacji, które mogą pomóc urzędnikom ocenić, czy hasła, zapowiedzi organizatorów albo ryzyko konfrontacji nie naruszają prawa lub nie zagrażają bezpieczeństwu.

Prawo pozwala miastu zakazać zgromadzenia tylko w wyjątkowych sytuacjach — m.in. gdy jego cel lub przebieg narusza przepisy karne, zagraża życiu, zdrowiu albo mieniu w znacznych rozmiarach. Samo ostre czy obraźliwe hasło nie zawsze wystarczy do zakazu, ale może być ważnym elementem oceny, zwłaszcza jeśli towarzyszą mu zapowiedzi nękania uczestników innego legalnego zgromadzenia, nawoływanie do przemocy albo język odczłowieczający konkretną grupę mieszkańców. Nawet jeśli zgromadzenie się odbędzie, miasto i policja mogą reagować w trakcie jego przebiegu, a w skrajnych przypadkach zgromadzenie może zostać rozwiązane.

Sprawę można także zasygnalizować Pełnomocniczce Prezydenta Miasta Krakowa ds. Polityki Równościowej, którą jest Ewelina Pytel. To naturalny adres w sytuacjach dotyczących języka dyskryminacji, bezpieczeństwa osób narażonych na wykluczenie i reakcji miasta na homofobiczne treści w przestrzeni publicznej.

Polityczny spór nie usprawiedliwia języka pogardy

Wpis Młodzieży Wszechpolskiej Kraków próbuje połączyć Marsz Równości z kampanią referendalną i atakiem na prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Taki kontekst polityczny nie jest przypadkowy. Marsz odbędzie się dzień przed referendum, a sprawy światopoglądowe stały się jednym z elementów ostrej miejskiej kampanii. Warto zaznaczyć, że jeżeli pojawią się na nim hasla wzywające do odwołania prezydenta, bedzie to złamaniem ciszy referendalnej, która obowiązuje od godz. 00:00 w sobotę, 23 maja.

Złamanie ciszy wyborczej i nielegalna kampania. Jak zgłosić
Agitacja, bojkot, social media miasta i publiczne pieniądze. Sprawdzamy, gdzie zgłaszać naruszenia referendum.

Ale nawet najostrzejszy spór polityczny nie usprawiedliwia języka, który sprowadza ludzi do „dewiantów” i przedstawia ich obecność w przestrzeni publicznej jako „deprawację”. Krakowski Marsz Równości od lat jest wydarzeniem, w którym uczestniczą nie tylko osoby LGBT+, ale też ich rodziny, przyjaciele, organizacje społeczne i mieszkańcy, którzy chcą zamanifestować solidarność.

Można krytykować decyzje prezydenta, patronaty, wydatki publiczne czy program miejskich wydarzeń. To część debaty publicznej. Czym innym jest jednak krytyka urzędowych decyzji, a czym innym używanie języka pogardy wobec całej grupy mieszkańców.

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka