W sieci krążą fałszywe reklamy, w których wykorzystano wizerunek metropolity krakowskiego kard. Grzegorza Rysia. Kuria podkreśla, że to materiały typu deepfake – spreparowane nagrania mające wprowadzać odbiorców w błąd i zachęcać m.in. do zakupu suplementów czy wejścia w „okazyjne” inwestycje.
Kuria: „to oszustwo”. Kardynał nie nagrywa reklam
Rzecznik Archidiecezji Krakowskiej ks. Łukasz Michalczewski wydał komunikat w sprawie nagrań pojawiających się w internecie. Jak zaznaczono, kardynał nigdy nie brał udziału w reklamach, a podszywanie się pod niego narusza jego dobra osobiste. "Archidiecezja Krakowska informuje, że nagrania jakichkolwiek reklam z udziałem Księdza Kardynała Grzegorza Rysia, szczególnie promujące suplementy diety, lekarstwa i fundusze inwestycyjne, pojawiające się w przestrzeni internetowej to tzw. deepfake, czyli materiały fałszywe. Ksiądz Kardynał nigdy nie brał udziału w reklamach, a wykorzystanie wizerunku Metropolity Krakowskiego narusza Jego dobra osobiste. Ostrzegamy wszystkich przed manipulacją, dezinformacją i oszustwem" - czytamy w oświadczeniu.
Autentyczne nagrania prawdziwych słów Kardynała Grzegorza Rysia można odnaleźć na stronie internetowej i w mediach społecznościowych Archidiecezji Krakowskiej.
Kuria apeluje o ostrożność i ostrzega przed manipulacją oraz dezinformacją.
Warto dodać, że kard. Ryś objął urząd metropolity krakowskiego 20 grudnia 2025 r., zastępując abp. Marka Jędraszewskiego – co tym bardziej zwiększa „zasięg” takiej prowokacji i ryzyko, że ktoś uzna nagranie za wiarygodne.
To nie pierwszy taki numer: dominikanie z Warszawy i inne głośne przypadki
Sprawa z Krakowa nie jest odosobniona. W ostatnich dniach warszawscy dominikanie (Służew) ostrzegali, że ktoś bez ich zgody publikuje kazania i tworzy kanały podszywające się pod zakonników (wskazywano m.in. na materiały przypisywane o. Krzysztofowi Pałysowi OP). W komunikacie podano też, że jedynie autoryzowane źródła nagrań znajdują sie w mediach zakonu.
Wcześniej podobny komunikat publikowała też Archidiecezja Warszawska – w 2024 r. ostrzegano przed deepfake’ami z udziałem kard. Kazimierza Nycza.
A mechanizm jest bardzo podobny także poza Kościołem: oszuści chętnie sięgają po wizerunki znanych osób, by „uwiarygodnić” reklamy rzekomych platform inwestycyjnych. Demagog opisywał m.in. przypadek materiału, w którym prezydent Karol Nawrocki miał zachęcać do korzystania z podejrzanej aplikacji inwestycyjnej (deepfake). W podobnym kontekście opisywano też wykorzystanie wizerunku m.in. Dominiki Kulczyk czy Rafała Brzoski.
Jasne — i warto to tłumaczyć „po ludzku”, bo mnóstwo osób udostępnia takie rzeczy w dobrej wierze.
Co to jest deepfake i jak go rozpoznać?
Deepfake to fałszywy film lub nagranie dźwiękowe, które wygląda jak prawdziwe, bo zostało zrobione przy pomocy sztucznej inteligencji.
Najprościej: ktoś bierze prawdziwą twarz (np. kardynała, aktora, polityka) i nakłada ją na inne nagranie albo generuje wideo od zera tak, żeby wyglądało, jakby ta osoba mówiła konkretne zdania. Często do tego „dokleja się” też głos, który brzmi bardzo podobnie. Efekt bywa taki, że widzimy „nagranie”, na którym znana osoba: „poleca suplement”, „zachęca do inwestycji”, „mówi sensacyjne rzeczy” choć w rzeczywistości nigdy tego nie powiedziała i nie nagrała.
Sygnały ostrzegawcze, że to może być deepfake (proste do zapamiętania)
- Nienaturalne usta: ruch warg „nie klei się” z głosem, dziwne zęby, rozmycia przy brodzie.
- Dziwne oczy i mimika: „szklane” spojrzenie, rzadkie mruganie, twarz jakby „gumowa”.
- Głos brzmi dobrze, ale… ma dziwną intonację, nienaturalne pauzy, „radiowy” pogłos.
- Treść jest podejrzanie „sprzedażowa”: „kliknij”, „promocja dziś”, „ostatnia szansa”, „gwarancja”.
- Brak konkretów: brak pełnej nazwy firmy, adresu, danych, a jest tylko link i „cud”.
- Źródło: profil bez historii, z kilkoma postami, świeżo utworzony, komentarze wyglądają jak boty.
Co robić, gdy ktoś nam to wyśle albo chcemy to udostępnić? Najbezpieczniej:
- Zatrzymać się na 10 sekund: „czy to na pewno jest z oficjalnego źródła?”
- Wejść na oficjalny profil danej osoby/instytucji (albo stronę, o której pisze komunikat) i sprawdzić, czy to tam jest.
- Jeśli to reklama „cudów”: nie klikać w link, nie podawać danych.
- Zgłosić reklamę/post na platformie jako oszustwo / fałszywe informacje.
- Jeśli ktoś już podał dane lub zapłacił: kontakt z bankiem (blokada transakcji/karty) i zgłoszenie na policję.
Spór o wolność słowa w internecie. W tle weto do ustawy wdrażającej DSA
Sytuacja wykorzystania osoby kardynała Rysia wpisuje się w szerszą dyskusję: jak skutecznie ograniczać oszustwa i nielegalne treści w sieci, a jednocześnie nie tworzyć narzędzi do nadużyć. 9 stycznia br. prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą w Polsce unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA). Ministerstwo Cyfryzacji wskazywało, że przepisy miały wzmacniać prawa użytkowników wobec platform (m.in. mechanizmy odwoławcze i większą przejrzystość moderacji) oraz ułatwiać walkę z poważnymi przestępstwami w internecie – w tym z oszustwami.
Argumentem za wetem były zastrzeżenia, że urzędnik "jednym kliknieciem" miałby wydawać nakazy działań wobec nielegalnych treści i pytania o to, jak miałaby wyglądać kontrola sądowa. W praktyce takie sprawy jak deepfake’owe reklamy pokazują, że problem jest realny – i że spór dotyczy nie tego „czy”, tylko „jak” ustawić skuteczne, a zarazem bezpieczne dla wolności słowa mechanizmy.
fot. Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej














![[14.01.2026] Prognoza pogody dla Małopolski. IMGW ostrzega: możliwa gołoledź](https://cdn.glos24.pl/2026/01/Widok-na-Wis---ze-Wzg-rza-Wawelskiego_w300.webp)




