Premier Donald Tusk odniósł się do inicjatywy przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Szef rządu ocenił, że stoi za nią polityczna kalkulacja środowisk opozycyjnych, a sam włodarz miasta może liczyć na pełne wsparcie Koalicji Obywatelskiej. Tymczasem komitet referendalny poinformował o zebraniu blisko 102 tys. podpisów.
"Zamieszanie" i "rozróba"
Premier Donald Tusk ocenił w czwartek, 26 lutego, że inicjatywa przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa ma charakter polityczny. W rozmowie z dziennikarzami w Sejmie podkreślił, że prezydent miasta ma pełne wsparcie Koalicji Obywatelskiej.
– Wiadomo, że te pomysły o referendum w Krakowie, a później w innych miastach, one się pojawiają i to jest jakiś pomysł PiS-u czy Konfederacji na takie zamieszanie, na rozróbę polityczną, więc ja nie mam żadnej wątpliwości, że to jest jedyny powód, dla którego to referendum jest organizowane. I oczywiście prezydent Miszalski ma pełne nasze wsparcie – powiedział Donald Tusk.
Premier Donald Tusk wspierał Aleksandra Miszalskiego już podczas kampanii samorządowej w 2024 roku. W opublikowanym wtedy nagraniu zwrócił się bezpośrednio do mieszkańców Krakowa, rekomendując kandydata Koalicji Obywatelskiej. – Ośmielam się przed wami rekomendować mojego przyjaciela, bliskiego współpracownika – Aleksandra Miszalskiego – mówił. Tusk przekonywał wówczas, że Miszalski ma kompetencje potrzebne do zarządzania miastem, a Kraków potrzebuje gospodarza „przyzwoitego, spokojnego i konsekwentnego”. Deklarował też, że z „czystym sumieniem” powierzyłby mu własne miasto. Teraz może się okazać, że właśnie polityczny związek prezydenta Krakowa (który był posłem Platformy Obywatelskiej) z Donaldem Tuskiem, może być gwoździem do trumny Aleksandra Miszalskiego, który stał się przedmiotem ataku całej zjednoczonej opozycji.
Komitet: mamy 101 tys. podpisów
Inicjatorzy referendum od początku zakładali, że chcą zebrać co najmniej 100 tys. podpisów mieszkańców. W ich ocenie taka liczba miała dać margines bezpieczeństwa na wypadek odrzucenia części kart przez PKW, na przykład z powodu błędnych danych lub nieczytelnych wpisów.
W czwartek komitet referendalny poinformował, że potwierdzono zebranie 101 947 podpisów w ciągu 35 dni. W opublikowanym w mediach społecznościowych wpisie organizatorzy podkreślili, że to „ogromna mobilizacja” i zapowiedzieli dalszą zbiórkę, wskazując nowy cel na poziomie 120 tys. podpisów.
Zbiórka podpisów zyskała szeroki wymiar polityczny i społeczny. Oprócz samego komitetu oraz jego wolontariuszy angażują się w nią także działacze PiS, środowiska konfederackie oraz lokalne organizacje.
Polityczny spór wokół referendum
W ostatnich tygodniach referendum stało się jednym z głównych tematów lokalnego sporu politycznego. Dodatkowym impulsem dla przeciwników władz miasta są obowiązujące od 2 marca podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej. W części przypadków mieszkańcy odczuli wyraźny wzrost kosztów przejazdu — na przykład bilet na podróż trwającą powyżej 15 do 30 minut zdrożał z 4 do 6 zł.
Wcześniej emocje w Krakowie wywoływały także działania związane ze Strefą Czystego Transportu. Krytycy władz miasta łączą oba tematy z rosnącym niezadowoleniem części mieszkańców. Z kolei prezydent Aleksander Miszalski odpowiada na zarzuty m.in. własną kampanią informacyjną i promocyjną. W mediach społecznościowych informuje o faktycznym stanie miasta, kolejnych realizacjach obietnic i oczekiwanych przez mieszkańców inwestycji pod hasztagami #Dasię, #Zrobione, #LicząSięFakty oraz #wDobrymKierunku. W tym samym czasie jego przeciwnicy wykorzystują jednak te publikacje do internetowej krytyki i tworzenia memów, wytykając mu kolejne — w ich ocenie — błędy i potknięcia.
Wina Tuska?
Do informacji o przekroczeniu 100 tys. podpisów odniósł się także Łukasz Gibała, główny rywal Aleksandra Miszalskiego w poprzednich wyborach samorządowych. Jego stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców również włączyło się w akcję zbierania podpisów.
„Mamy już ponad 100 tysięcy podpisów pod referendum. Wielkie brawa dla wszystkich, którzy zbierają podpisy, oraz dla tych, którzy się podpisali. W ostatnim czasie tempo zbiórki znacznie przyspieszyło, co zapewne ma związek z próbą upolitycznienia referendum przez Donalda Tuska i jego słowami o tym, że referendum to rozróba polityczna PiS i Konfederacji. Widać, że krakowianie nie lubią, jak politycy obrażają zwykłych mieszkańców” – ocenił.
Podpisy to za mało
Warto przypomnieć, że procedura referendalna w Krakowie ruszyła formalnie 27 stycznia 2026 roku, gdy do krakowskiej delegatury KBW wpłynęło powiadomienie podpisane przez 21 osób. Od momentu potwierdzenia zawiadomienia dla magistratu inicjatorzy mają 60 dni na zebranie podpisów. Zgodnie z ustawą o referendum lokalnym trzeba zgromadzić poparcie co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców, co w Krakowie oznacza 58 355 podpisów.
Według wcześniejszych wyliczeń termin na złożenie wniosku wypada 28 marca, ale ponieważ to sobota, w praktyce przesuwa się na 30 marca 2026 roku. Jeśli wniosek zostanie złożony pod koniec marca, komisarz wyborczy ma do 30 dni na jego rozpatrzenie, a samo referendum — po wydaniu postanowienia — musi odbyć się najpóźniej w ciągu 50 dni, czyli jeszcze przed wakacjami.
Aby głosowanie było ważne, do urn musi pójść połowa tych, którzy wzięli udział w wyborach samorządowych w 2024 roku w Krakowie. Nie wystarczy więc zebrać same podpisy, ale by odwołać prezydenta Aleksandra Miszalskigo i Radę Miasta, trzeba przekonać do wzięcia udziału w głosowaniu ponad 158 tys. mieszkańców.
fot. Głos24











![[03.03.2026] Pogoda dla Małopolski. Sprawdź swój region](https://cdn.glos24.pl/2026/03/-02.03.2026--Pogoda-dla-Ma-opolski.-Sprawd--sw-j-region_w300.webp)







![[QUIZ] To oni decydowali o losach naszego świata. Sprawdź, czy potrafisz rozpoznać najpotężniejszych wodzów w dziejach](https://cdn.glos24.pl/2023/12/Najpot--niejsi-wodzowie-w-dziejach_w300.webp)