wtorek, 3 marca 2026 16:22, aktualizacja 2 godziny temu

Z 93 aż 14 to Małopolanie. Po co Nawrockiemu nowa Rada Samorządu?

Z 93 aż 14 to Małopolanie. Po co Nawrockiemu nowa Rada Samorządu?

W nowo powołanej Radzie Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie RP znalazło się 93 członków, a aż 14 z nich to samorządowcy z Małopolski. To bardzo mocna reprezentacja regionu — i zarazem ciekawy polityczny sygnał. Bo na tej liście są zarówno samorządowi weterani, którzy w lokalnej polityce działają od dekad, jak i osoby, które dopiero weszły do pierwszej kadencji.

Prezydent RP Karol Nawrocki wziął udział w XI Europejskim Kongresie Samorządów, który zorganizowano w Mikołajkach w woj. warmińsko–mazurskim. Kongres w tym roku odbywa się pod hasłem: „Samorząd w czasach niepewności – lokalne odpowiedzi na globalne wyzwania”. Sam pomysł powołania Rady prezydent Karol Nawrocki tłumaczył potrzebą przywrócenia „realnego dialogu” między władzą centralną a samorządami. Mówił też o wsparciu dla samorządowców w sygnalizowaniu ich codziennych problemów, zwłaszcza tych związanych z pieniędzmi, inwestycjami strategicznymi i rozwojem regionów. Zapowiedział ponadto, że z prac Rady mogłyby wyjść propozycje bardziej kompleksowych rozwiązań prawnych, być może nawet w formie prezydenckiej inicjatywy ustawodawczej.

Prezydent powołał Radę Samorządu Terytorialnego / fot. Mateusz Książkiewicz

W małopolskiej czternastce więcej jest starych wyjadaczy niż debiutantów

Jeśli spojrzeć na małopolską reprezentację, na pierwszy plan wysuwają się samorządowcy z naprawdę długim stażem. Leszek Skowron, wójt Korzennej, należy do najdłużej urzędujących gospodarzy w regionie i w 2024 roku sięgnął po kolejną kadencję. Grzegorz Cichy z samorządem jest związany od 1994 roku; wcześniej był radnym, a od 2014 roku kieruje Proszowicami. Norbert Bień to z kolei człowiek samorządu powiatowego od 1998 roku, dziś pełniący już trzecią kadencję jako wójt Klucz. Za nimi plasują się kolejne dobrze znane nazwiska: Wojciech Pałka, wcześniej radny, wicestarosta i starosta krakowski, dziś sekretarz województwa; Jacek Lelek, od lat kojarzony ze Starym Sączem; Dawid Chrobak, który zaczynał od rady powiatu, a od 2014 roku jest burmistrzem Zakliczyna; Jarosław Szlachetka, wcześniej radny wojewódzki i poseł, dziś burmistrz Myślenic; oraz Łukasz Smółka, który przeszedł drogę od radnego sejmiku przez funkcję wicemarszałka do marszałka województwa.

To jednak nie jest wyłącznie klub samorządowych nestorów. W tym gronie są też politycy lokalni z krótszym stażem, ale już rozpoznawalni w swoich gminach i powiatach. Krzysztof Gil wygrał w Gręboszowie jako bardzo młody kandydat i dziś jest już samorządowcem drugiej kadencji. Rafał Ślęczka nie jest debiutantem w samorządzie, bo wcześniej był m.in. wiceburmistrzem i radnym, ale jako burmistrz Wieliczki jest dopiero w trakcie pierwszej kadencji.

Ciekawą nominacją jest też powołanie Jarosława Baziaka, wybranego na wójta Gródka nad Dunajcem w 2024 roku. Jarosław Baziak to w samorządzie „świeża twarz” – nie ma wcześniejszego stażu jako radny ani doświadczenia w pracy w strukturach gminy. Ma jednak mocne zaplecze organizacyjne i wyraźne powiązania z polityką „od kuchni”. Przed wejściem do samorządu Baziak był bezpośrednio związany z posłem PiS Andrzejem Gutem-Mostowym — najpierw jako jego asystent, a następnie dyrektor biura poselskiego w Nowym Sączu. Politycznie funkcjonował też w środowisku Porozumienia Jarosława Gowina, z którym współtworzył lokalne struktury na Sądecczyźnie.

Jeszcze bardziej czytelny politycznie jest przypadek Tomasza Hamerskiego. Syn senatora PiS Jana Hamerskiego pojawił się w samorządzie jako radny powiatowy z klubu Prawa i Sprawiedliwości, potem bez konkursu objął stanowisko kierownicze w Urzędzie Marszałkowskim, a po wyborach 2024 roku został starostą nowotarskim. Dziś zasiada także w prezydenckiej Radzie Samorządu Terytorialnego. To szybka kariera, w której doświadczenie samorządowe jest stosunkowo krótkie, ale polityczne zaplecze — bardzo wyraźne.

Samorządowcy z Małopolski w Radzie Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie RP / fot. Mateusz Książkiewicz

Czy to rada jednej opcji? Nie całkiem, ale politycznego tła nie da się przeoczyć

Najuczciwsza odpowiedź brzmi: to nie jest rada, którą da się opisać jednym partyjnym szyldem, ale też nie jest to zupełnie neutralny przekrój samorządowej Polski. W samorządzie etykiety partyjne bywają mylące, bo wielu polityków lokalnych wygrywa wybory z własnych komitetów. Tak było choćby w przypadku Grzegorza Cichego, który startował z KWW Grzegorza Cichego, Jacka Lelka, który szedł do wyborów z KWW Gminne Porozumienie Wyborcze Jacka Lelka, czy Rafała Ślęczki, który w Wieliczce także zwyciężył jako kandydat z własnego komitetu, a jednak nie kryje swojej wyraźnej sympatii do Prawa i Sprawiedliwości (w kampanii był wspierany m.in. przez posłankę PiS Urszulę Rusecką). W małopolskiej reprezentacji są również osoby mocno osadzone w polityce partyjnej, jak Łukasz Smółka, który został marszałkiem ze wskazania Prawa i Sprawiedliwości.

Choć w składzie Rady nie brakuje osób jednoznacznie kojarzonych z prawicą, jak były poseł PiS Jarosław Szlachetka — włodarz Myślenic, nie jest to gremium całkowicie jednobarwne politycznie — zasiada w nim także m.in. Jerzy Kolarz, starosta buski i wieloletni lider PSL w rejonie, a obok polityków mających wyraźne zaplecze partyjne są też samorządowcy wywodzący się z lokalnych komitetów, jak choćby prezydent Gorzowa Jacek Wójcicki, związany z samorządem od 2002 roku, który w publicznych wypowiedziach podkreśla, że "chowa głęboko poglądy polityczne", skupiając się na działaniach lokalnych i dbaniu o dobro mieszkańców.

Prawdziwy test może przyjść szybciej, niż się wydaje

Najciekawsze pytanie nie brzmi dziś jednak: „kto wszedł?”, ale: po co ta rada została powołana właśnie teraz? Oficjalnie — po to, by rozmawiać o finansach samorządów, inwestycjach i rozwoju regionów. Politycznie — trudno nie zauważyć, że na horyzoncie jest sprawa, która dla wielu włodarzy miast i gmin ma znaczenie fundamentalne: dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. W Sejmie jest projekt, który zakłada zniesienie tego ograniczenia, które zostało wprowadzone z inicjatywy i w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Karol Nawrocki w Mikołajkach nie zadeklarował jednoznacznie, czy taką ustawę podpisałby, zaznaczając, że dopóki projekt nie wyjdzie z parlamentu, sprawa pozostaje dla niego nierozstrzygnięta. Jednocześnie padła sugestia, że właśnie forum nowej Rady może być miejscem dyskusji także o tej zmianie.

I właśnie tu zaczyna się polityczna gra. Bo jeśli Rada ma być czymś więcej niż efektownym zdjęciem z Mikołajek, to prędzej czy później będzie musiała odpowiedzieć na pytanie, czy jest tylko miejscem konsultacji, czy także zapleczem do przygotowania ważnych decyzji ustrojowych. A wśród nich temat dwukadencyjności wydaje się pierwszym, który naprawdę pokaże, ile ta nowa konstrukcja waży. Oficjalnie więc chodzi o dialog. Nieoficjalnie — warto uważnie obserwować, czy nie chodzi także o stworzenie politycznego zaplecza w terenie i szukanie usprawiedliwienia dla kontrowersyjnej decyzji o podpisaniu lub zawetowaniu ustawy znoszącej dwukadencyjność.

fot. Mikołaj Bujak/ KPRP

Obserwuj nas w Google News

Małopolska - najnowsze informacje

Rozrywka