środa, 23 lutego 2022 15:12

Minął rok, a mimo obietnic autobusy na Słowację nadal nie kursują. Marszałek się obraził?

Autor Artykuł zewnętrzny
Minął rok, a mimo obietnic autobusy na Słowację nadal nie kursują. Marszałek się obraził?

Mimo sukcesu samorządowych autobusów transgranicznych i bardzo dobrego przyjęcia Eurolinii Tatry przez pasażerów, niespodziewanie dla wszystkich 1 stycznia zeszłego roku połączenie zostało zawieszone. Marszałek Witold Kozłowski tłumaczył, że to tylko na chwilę i że połączenia wrócą w nowej formule, z przesiadką na granicy w szczerym polu między Chochołowem a Suchą Horą. Dokładnie rok temu, 19 lutego 2021, odbyło się w tej sprawie spotkanie w formie videokonferencji. Niestety, minął rok a połączenia nadal nie ma.

Już półtora roku temu inicjatorzy połączeń transgranicznych z Inicjatywy Obywatelskiej „Polska – Słowacja – autobusy” alarmowali, że urzędnicy z Krakowa nie mają odpowiedniej wiedzy na  temat Słowacji z czego, ich zdaniem, biorą się problemy z uruchomieniem linii autobusowej na południowej granicy Polski. Aby pomóc administracji i marszałkowi w zrozumieniu problemu, powstała nawet książka „Nieznany sąsiad. Podręcznik współpracy polsko-słowackiej”, którą autor nieodpłatnie podarował urzędnikom odpowiedzialnym projekt Eurolinii Tatry, deklarując również swoją pomoc, wiedzę i podzielenie się 20-letnim doświadczeniem w zakresie transgranicznego transportu publicznego. Pracownicy urzędu marszałkowskiego zamiast podziękować, obrazili się na wspomnianą propozycję pomocy. Marszałek zadeklarował, że jej nie potrzebuje i, jako urząd, poradzą sobie sami – efekt jest taki, że autobusów transgranicznych nadal nie ma, a nawet gdy wrócą, będą omijać słowackie Tatry.

Obietnice marszałków

Rok temu na oficjalnym portalu urzędu marszałkowskiego ukazał się komunikat na temat rozmów ze stroną słowacką w sprawie reaktywacji połączeń transgranicznych w nowej formule, który poniżej cytujemy. Należy nadmienić, że biorąc pod uwagę terminy ustawowe, przy właściwym podejściu organizacyjno-zarządczym uruchomienie połączeń powinno zająć maksymalnie pół roku a autobusy powinny kursować już od września zeszłego roku. Tak by było, gdyby urzędnicy podeszli do projektu profesjonalnie: ustanowili regularne cotygodniowe spotkania robocze w formie videokonferencji ze Słowakami, zaprosili do współpracy ekspertów z Inicjatywy Obywatelskiej „Polska – Słowacja – autobusy” i regularnie kontrolowali efekty prac, co było zadaniem marszałka.

Tymczasem w komunikacie możemy przeczytać, że „Inicjatorem spotkania był marszałek Witold Kozłowski, który wystąpił z propozycją uruchomienia regularnych połączeń autobusowych na linii Bukowina Tatrzańska – Zakopane – Chochołów przy jednoczesnym uruchomieniu przez Kraj Żyliński linii, która umożliwiałaby kontynuację podróży do miejscowości Dolny Kubin”. Z kolei w innym miejscu napisano:„Przypomnijmy, że w 2019 r. Województwo Małopolskie zadecydowało o samodzielnym udzieleniu zamówienia na obsługę linii Bukowina Tatrzańska – Zakopane – Chochołów, z jednoczesnym zapewnieniem dalszej podróży na terytorium Republiki Słowackiej".

– Połączenie w obecnym kształcie będzie funkcjonować do marca. Wielokrotnie otrzymywaliśmy sygnały, że połączenie sprawdza się i jest potrzebne. Dlatego chcemy je kontynuować, by służyło nie tylko mieszkańcom przygranicznych miejscowości, ale także turystom, którzy będą gościć w tych stronach i korzystać z ich walorów turystycznych. Na dniach zostanie ogłoszone postępowanie na kontynuowanie przewozów do końca roku. Dodatkowo, na dzisiejszym spotkaniu uzgodniliśmy, że wspólnie ze stroną słowacką podpiszemy w tej sprawie list intencyjny

– mówił w tamtym roku marszałek Witold Kozłowski.

Jak tłumaczył, w opinii Samorządu Województwa Małopolskiego zasadne byłoby przyjęcie modelu, w którym zorganizuje ono przewozy o charakterze użyteczności publicznej na linii komunikacyjnej Bukowina Tatrzańska – Zakopane – Chochołów – tj. do granicy państwa. W tym modelu, Kraj Żyliński ze swej strony zapewniłby organizację przewozów w Republice Słowacji. Rozkłady jazdy zostałyby przy tym skoordynowane w taki sposób, aby pasażerowie zamierzający podróżować pomiędzy oboma państwami, mogli podróżować płynnie, bez zbędnego oczekiwania na granicy.

– Podejmiemy wspólne działania celem ogłoszenia przetargu na wyłonienie jednego przewoźnika, który będzie operatorem po stronie polskiej i słowackiej. Ta linia może być świetnym przykładem dobrej współpracy partnerów. To ważne, bo podobnych przykładów zakończonych sukcesem, jest bardzo mało

– mówił z kolei wicemarszałek Łukasz Smółka.”

Eksperci mają uwagi

Eksperci z Inicjatywy Obywatelskiej „Polska – Słowacja – autobusy” już ponad rok temu poprosili marszałka Smółkę o spotkanie, ten jednak odmówił. Ten fakt, jest kluczem do zrozumienia, dlaczego autobusy transgraniczne nadal nie wyjechały na trasę. Autor niniejszego artykułu wielokrotnie zwracał uwagę radnym województwa i marszałkowi na niewłaściwe podejście zarządcze, m.in. brak koordynatora projektu. Sugerowaliśmy, by marszałek wyznaczył jedną konkretną osobę w urzędzie (nie w randze dyrektora), która od początku do końcu odpowiadałaby za projekt, a w razie nieobecności (urlop, choroba) miała jednego z góry wyznaczonego zmiennika. Prosiliśmy również o powołanie społecznego zespołu roboczego z udziałem ekspertów ze strony społecznej o charakterze doradczym i umożliwienie autorowi tych słów prac w takim zespole.

Niestety, uwagi te zostały odrzucone przez marszałka. Autobusami transgranicznymi zajmowały się w Krakowie urzędnicy z doskoku, w efekcie żaden z nich się do tego obowiązku nie poczuwał ani nie miał odpowiedniej wiedzy i doświadczenia. Warunkiem koniecznym jest, by za projekt odpowiadała osoba znająca język słowacki i odpowiednio przeszkolona w zakresie słowackich realiów, prawa i administracji, przekazanie tej wiedzy również oferowaliśmy. Tę podstawową zasadę marszałek również odrzucił, efekty widzimy.

Eksperci zgłaszali marszałkowi również inne uwagi, tłumacząc, że urzędnicy nie posiadają wiedzy i doświadczenia na temat Słowacji i robią to źle. Oto najważniejsze z nich:

  • Niewłaściwy tabor – kursy powinny być realizowane dużymi komfortowymi autobusami w standardzie takim, jak autobusy słowackie, podczas, gdy marszałek wybrał ciasne busy
  • Źle wybrane miejsce przesiadkowe – przystanek przesiadkowy na granicy jest położony pośrodku pola, nie ma tam nawet ławki, czy wiaty. Okolica odstrasza potencjalnych podróżnych. Punkt przesiadkowy należało zorganizować w centrum wsi – albo Chochołowa, albo Suchej Hory, a następnie województwo powinno udzielić dotacji lokalnej gminie na jego doposażenie.
  • Jeżeli jednak marszałek upiera się przy punkcie przesiadkowym na granicy, województwo już rok temu powinno zainicjować projekt z zakresu stworzenia tam profesjonalnego minidworca autobusowego. Inwestorem byłby Zarząd Dróg Wojewódzkich. Należało na podstawie ZRID-u wykupić grunty i stworzyć utwardzony plac z peronami autobusowymi, parking, budynek poczekalni z miejscem na punkt handlowo-usługowy lub przynajmniej automat z napojami/kawą, automat Małopolskiej Karty Aglomeracyjnej. Powinna tam również znaleźć się mapa oraz tablica informacyjna w języku polskim, słowackim, angielskim i niemieckim.
  • Zaproponowano za małą częstotliwość połączeń. Aby minia miała sens, autobusy w relacji Bukowina Tatrzańska – Sucha Hora powinny kursować co godzinę, tak jak słowackie autobusy Sucha Hora – Trstena. To jest powszechnie przyjęty takt dla tego typu połączeń lokalnych.
  • Polskie autobusy dojeżdżające do granicy powinny znaleźć się w słowackiej wyszukiwarce połączeń www.cp.sk i powinien o to zadbać nie przewoźnik, tylko organizator – urząd marszałkowski. To czego nie ma w tej wyszukiwarce, nie istnieje.
  • Źle ustalona trasa słowackiego autobusu. Marszałek Kozłowski powinien zaproponować Słowakom, że chodzi nam wszystkim o autobus transgraniczny umożliwiający dotarcie z Polskich Tatr Zachodnich (Zakopane) w słowackie Tatry Zachodnie – a więc do Oravic, Zuberca i Doliny Rohackiej. Oczywiście nie jest to przeszkodą dla dodatkowego skomunikowania polskich autobusów z połączeniami do Trsteny. Marszałek w rozmowach ze Słowakami nie wspomniał nic o Tatrach, poprosił o autobusy do Dolnego Kubina – i Słowacy przychylili się do jego prośby, przygotowując swoją linię omijającą Tatry (Chochołów granica – Trstena). W efekcie linia nawet, gdy powstanie, będzie bezużyteczna – a wszystko przez to, że marszałek nie skorzystał z porad i oferty pomocy ekspertów.
  • Już dawno Województwo Małopolskie powinno zainicjować prace nad kolejnymi, obiecanymi w 2017 roku połączeniami transgranicznymi: Nowy Targ – Poprad, Zakopane – Stary Smokowiec – Podbańskie, Trstena – Jabłonka, a także połączeń wokół Babiej Góry i bezpośrednich codziennych całorocznych połączeń Kraków – Łysa Polana – Poprad (lub przynajmniej Kraków – Łysa Polana skoordynowanych ze słowackimi autobusami) oraz Kraków – Trstena (w Trstenie można się przesiąść na wiele połączeń lokalnych i dalekobieżnych). Takich działań nie podjęto, mimo, iż rozpoczęły się przygotowania do Igrzysk Europejskich.
  • Apelujemy o podjęcie przez Departament Transportu Urzędu Marszałkowskiego marketingu transportu publicznego na wzór Kolei Małopolskich. Wnioskujemy o utworzenie przez urzędników ww. departamentu strony na Facebooku „Małopolskie Autobusy” i prowadzenie w profesjonalny sposób tego profilu tak, jak to robią Koleje Małopolskie: zachęcanie do korzystania z autobusów wojewódzkich, informacja pasażerska, kontakt z opinią publiczną, uwzględnianie zgłaszanych przez FB uwag i wniosków Małopolan oraz turystów. Aktualnie urzędnicy Departamentu Transportu zachowują się jak oblężona twierdza – udają że ich nie ma, są niewidoczni, nie odpisują na maile, nie prowadzą dialogu ze społeczeństwem, na rzecz którego pracują.

Urzędnicy zamiast podziękować, obrażają się

Najbardziej oburzającą sprawą w tym wszystkim jest reakcja marszałka i jego urzędników na stworzoną specjalnie dla nich publikację, która powstała z intencją pomocy urzędnikom w zorientowaniu się w słowackich realiach. Mowa o książce „Nieznany sąsiad. Podręcznik współpracy polsko-słowackiej”. Prace nad nią trwały dziewięć miesięcy, w efekcie powstała pierwsza i jedyna na polskim rynku publikacja w tak kompleksowy sposób opisująca różne aspekty słowackiej rzeczywistości, pomyślana właśnie jako pomoc urzędnikom realizującym tego typu projekty.

Książkę kupiło miasto Zakopane, Nowy Targ i wiele innych samorządów, tamtejsi urzędnicy chwalą tę publikację za cenną wiedzę o Słowacji, przydatną im w pracy. Natomiast Urząd Marszałkowski dostał ją od autora w prezencie. Wersję elektroniczną książki otrzymał rzecznik prasowy, dyrektor Departamentu Transportu Michał Pierzchała, wicedyrektor zajmujący się autobusami transgranicznymi Paweł Obrzut, zastępca dyrektora Kancelarii Zarządu odpowiedzialny za współpracę zagraniczną Dawid Puszko. Ani jeden z nich nie zdobył się na zwykłe „dziękuję”, co dobitnie świadczy o braku elementarnej kultury i podstawowych zasad współżycia społecznego.

Propozycje, by przełamać pięcioletni impas

Starania o uruchomienie autobusów transgranicznych podjęto w Urzędzie Marszałkowskim już pięć lat temu, w 2017 roku. Autobusy udało się uruchomić, gdy dyrektorem departamentu transportu był Tomasz Warchoł, obecny prezes Kolei Małopolskich. Obecny dyrektor Michał Pierzchała nie zdołał ich przywrócić, jest też negatywnie nastawiony do współpracy z inicjatorami połączeń, ekspertami Inicjatywy Obywatelskiej "Polska – Słowacja – autobusy". Apelujemy zatem do marszałka do wyciągnięcia wniosków z tego faktu i powierzenia koordynacji połączeń osobie, która ma inne podejście do tematu.

Oczekujemy od urzędników, że z szacunku wobec całej społeczności przeczytają przesłaną im książkę „Nieznany sąsiad. Podręcznik współpracy polsko-słowackiej”. Trudno zrozumieć upór urzędników i marszałka przed dokształcaniem się i pogłębianiem wiedzy w temacie słowackim.

I wreszcie, apelujemy o utworzenie przez marszałka społecznej grupy roboczej ds. połączeń transgranicznych z udziałem przedstawicieli Inicjatywy Obywatelskiej „Polska – Słowacja – autobusy”, która będzie miała formę regularnych spotkań na żywo lub w formie wideokonferencji, z udziałem marszałka i wicemarszałka województwa. Może to mieć również formę spotkań w innym formacie, ważne, aby marszałek zaczął w końcu rozmawiać z ekspertami, zamiast traktować ich jak intruzów.

Apelujemy również o pomoc do posłów (mediacja) i Rady Miasta Krakowa – rezolucja do marszałka. Skoro marszałek nie chce rozmawiać z ekspertami sam z siebie, być może takie rozmowy podejmie po interwencji poselskiej, na co bardzo liczymy.

Jakub Łoginow

Fot.: Facebook/Inicjatywa Obywatelska "Polska – Słowacja – autobusy"
Autor tekstu: Jakub Łoginow

Podhale

Podhale - najnowsze informacje