czwartek, 23 lipca 2026 16:41, aktualizacja 2 godziny temu

Mogła zniknąć na zawsze. Niezwykłe znalezisko w Krauszowie

💬Komentarze
Mogła zniknąć na zawsze. Niezwykłe znalezisko w Krauszowie
Reportaż z odnalezienia i wydobycia macewy / Fb. Ludzie, Nie Liczby-People, Not Numbers

Macewy mogą ukrywać się niemal wszędzie. Przez dziesięciolecia bywają traktowane jak zwykłe kamienne płyty. Tym razem ktoś jednak dostrzegł, że nie jest to zwykły materiał budowlany. Dzięki wrażliwości ludzi odnaleziony żydowski nagrobek ma wrócić tam, gdzie jego miejsce – na cmentarz.

W skrócie:

  • Projekt „Ludzie, Nie Liczby” poinformował o odnalezieniu kolejnej macewy.
  • Żydowskie nagrobki podczas wojny i po jej zakończeniu wykorzystywano między innymi do budowy dróg, murów, schodów i posadzek.
  • Znalezionej macewy nie powinno się samodzielnie czyścić ani ustawiać. Najpierw należy udokumentować odkrycie i skontaktować się ze specjalistami.

Macewy mogą ukrywać się niemal wszędzie: pod warstwą ziemi, w murach budynków, posadzkach, schodach, chodnikach, a nawet pod drogami. Przez dziesięciolecia bywają traktowane jak materiał budowlany. Ta została odnaleziona podczas prac ziemnych w Krauszowie, w gminie Nowy Targ. Była pod ogrodzeniem. Dzięki odpowiedzialnej reakcji mieszkańca ma szansę wrócić tam, skąd najprawdopodobniej została zabrana.

O odebraniu nagrobka poinformował projekt „Ludzie, Nie Liczby”, prowadzony przez Fundację Centrum Dariusza Popieli. Macewa została przekazana przez mieszkańców Krauszowa, którzy natrafili na nią w ziemi podczas prowadzonych prac.

„Każda odnaleziona macewa to coś więcej niż fragment kamienia – to świadectwo historii, pamięci i szacunku dla ludzi, którzy przez pokolenia współtworzyli nasze lokalne społeczności” – podkreślili przedstawiciele projektu „Ludzie, Nie Liczby”.

Wszystko wskazuje na to, że nagrobek pochodzi z cmentarza żydowskiego w Nowym Targu. Jego pochodzenie musi jednak zostać jeszcze potwierdzone. Jeżeli przypuszczenia okażą się prawdziwe, macewa zostanie przewieziona na właściwy cmentarz i ponownie stanie się częścią miejsca pamięci.

Fundacja podziękowała mieszkańcom Krauszowa za odpowiedzialną postawę i przekazanie znaleziska. To właśnie ich wrażliwość sprawiła, że kamienna płyta nie została rozbita, wyrzucona ani ponownie wykorzystana jako materiał budowlany.

„To piękny przykład troski o wspólne dziedzictwo i pamięć o tych, których już z nami nie ma” – zaznaczono we wpisie.

To nie jest zwykły kamień

Macewa jest żydowskim nagrobkiem, najczęściej mającym formę pionowo ustawionej kamiennej płyty. Wyryta na niej inskrypcja może zawierać imię zmarłego, imię jego ojca, datę śmierci oraz informacje o życiu i cechach pochowanej osoby. Odnaleziona w Krauszowie płyta to nagrobek Jetty Goldmann z domu Goldmann, żony i matki, która zmarła 15 grudnia 1914 roku w 37. roku życia.

„Tu spoczywa nasza niezapomniana żona i matka Jetty Goldmann, z domu Goldmann, zmarła 15 grudnia 1914 roku, w 37. roku życia. Spoczywaj spokojnie”. - napisali bliscy kobiety.

Pojawiające się na nagrobkach płaskorzeźby również mają znaczenie – świeczniki często umieszczano na grobach kobiet, dłonie w geście błogosławieństwa na grobach potomków kapłanów, a dzban na nagrobkach lewitów.

Czasem nawet niewielki fragment płyty pozwala przywrócić czyjeś imię. Tak było między innymi podczas prac prowadzonych przez fundację na lotnisku w Nowym Targu. Po intensywnych opadach z ziemi zaczęły tam wychodzić kamienie z hebrajskimi literami. Po uzyskaniu odpowiednich zgód odnaleziono kilkanaście macew i ich fragmentów.

Wśród nich znajdował się nagrobek doktora Ernesta Geisslera – nowotarskiego adwokata, radnego i społecznika, którego rodzina mieszkała w kamienicy przy Rynku. Nagle kamienna płyta przestała być anonimowym przedmiotem. Znów zaczęła opowiadać o konkretnym człowieku.

Dlaczego macewy znajdują się w drogach i domach?

Podczas niemieckiej okupacji wiele cmentarzy żydowskich zostało zniszczonych. Nagrobki wywożono i wykorzystywano jako łatwo dostępny materiał budowlany. Powstawały z nich drogi, chodniki, krawężniki, schody, mury, fundamenty, cembrowiny studni, a nawet budynki gospodarcze.

Proceder nie zakończył się wraz z wojną. Z miejscowości zniknęli niemal wszyscy ludzie, którzy mogliby upomnieć się o groby swoich bliskich. Cmentarze pozostawały bez opieki, zarastały i były stopniowo rozbierane. Płyty nadal trafiały na prywatne posesje oraz do przestrzeni publicznej. Fotograf Łukasz Baksik, dokumentujący wtórne wykorzystanie macew, odnalazł je między innymi w oborach, murach, drogach, chodnikach, schodach i urządzeniach gospodarskich.

Na lotnisku w Nowym Targu macewy prawdopodobnie wykorzystano do utwardzenia terenu w czasie okupacji albo krótko po niej. Z zachowanych relacji wynikało również, że jeszcze w latach 60. płyty miały być przewożone do Krakowa i sprzedawane przez kamieniarza. Dopiero po wielu latach deszcz wypchnął część fragmentów na powierzchnię.

Dlatego podobne znalezisko może pojawić się podczas remontu starego domu, rozbierania muru, wymiany podłogi, przebudowy drogi albo prac w ogrodzie. Hebrajskie litery mogą być ledwie widoczne. Czasem napis znajduje się od spodu, ponieważ płytę celowo ułożono inskrypcją do ziemi.

Sąsiedzi, którzy nagle zniknęli

Przed wybuchem II wojny światowej w Polsce mieszkało około 3,35 mln Żydów. Stanowili blisko 10 proc. obywateli kraju. Według materiałów Muzeum POLIN w Zagładzie zginęło nie mniej niż 2,7 mln polskich Żydów, a przeżyło nie więcej niż około 425 tys. osób.

Nie była to jednolita społeczność. Żydowscy mieszkańcy Małopolski byli kupcami, rzemieślnikami, przedsiębiorcami, lekarzami, adwokatami, nauczycielami, radnymi i sportowcami. Byli religijni i świeccy, mówili w jidysz, po polsku, hebrajsku lub niemiecku. W niektórych miejscowościach posługiwali się nawet lokalną gwarą i nosili regionalne stroje.

W przedwojennym Tarnowie żyło około 25 tys. Żydów – stanowili mniej więcej połowę mieszkańców miasta. W czerwcu 1942 roku około 13,5 tys. osób deportowano stamtąd do niemieckiego ośrodka zagłady w Bełżcu.

W Nowym Sączu żydowskie pochodzenie miał przed wojną mniej więcej co trzeci mieszkaniec. Dziś na miejscowym cmentarzu znajduje się pomnik z 12 tys. nazwisk. To nie jest lista anonimowych ofiar, lecz zapis historii rodzin, które mieszkały przy tych samych ulicach, chodziły do szkół, prowadziły sklepy i planowały przyszłość.

Najbardziej tragiczny etap Zagłady w regionie przypadł na 1942 rok. Żydowskich mieszkańców zamykano w gettach, ograbiano, zmuszano do pracy, rozstrzeliwano, a następnie deportowano do niemieckich ośrodków zagłady. Latem 1942 roku z samego dystryktu krakowskiego wywieziono do Bełżca ponad 120 tys. Żydów. W obozie tym zamordowano łącznie co najmniej 434,5 tys. osób.

Jeden gest może przywrócić pamięć

Dariusz Popiela podkreśla, że zapomniani Żydzi to mieszkańcy Małopolski, sąsiedzi, znajomi, przyjaciele, a zapomniano o nich, bo w czasie II wojny światowej ginęły całe wioski. „Każdy z nich miał twarz, imię, rodzinę, zawód, dzieci, marzenia. Nie byli tylko cyframi w statystykach Holocaustu” – mówił Popiela w rozmowie z Głos24. Pozostały puste domy, zamknięte sklepy, porzucone przedmioty i cmentarze, o które nie miał już kto się upomnieć. „Ci ludzie byli stąd” – podkreślał w rozmowie z Głos24.

„Za każdą liczbą kryje się człowiek” – Dariusz Popiela ocala pamięć
W „Ósmej za siedem” rozmawiamy z Dariuszem Popielą – olimpijczykiem i mistrzem Europy, który ocala żydowskie cmentarze w ramach projektu Ludzie Nie Liczby

Olimpijczyk i utytułowany kajakarz górski w 2018 roku założył Fundację Rodziny Popielów Centrum, która realizuje projekt „Ludzie, Nie Liczby”. Jego celem jest przywracanie imion i historii żydowskich mieszkańców regionu, porządkowanie cmentarzy, odzyskiwanie macew oraz edukowanie młodzieży. Już do 2021 roku w ramach tych działań upamiętniono z imienia i nazwiska ponad 5 tys. ofiar Zagłady z Krościenka nad Dunajcem, Grybowa, Czarnego Dunajca i Nowego Targu, a na pomniku w Nowym Sączu znalazło się około 12 tys. nazwisk. Jak tłumaczył Popiela, nie jest to historia ludzi obcych ani wydarzenie oderwane od lokalnej przeszłości, lecz los dawnych mieszkańców tych samych miejscowości, w których żyjemy dzisiaj.

Odnaleziona macewa jest właśnie takim śladem konkretnego człowieka. Być może wyryte litery pozwolą poznać jego imię, rodzinę i datę śmierci. Być może nagrobek po kilkudziesięciu latach wróci do miejscowości, w której spoczął jego właściciel. Może swojego bliskiego odnajdą jego krewni?

Gdzieś indziej kolejna macewa może nadal tkwić pod posadzką, w murze albo pod warstwą ziemi. Jej los będzie zależał od tego, czy ktoś zobaczy w niej tylko stary kamień, czy też ostatni ślad po człowieku.

Co robić po odnalezieniu macewy?

Najważniejsze jest, aby nie traktować płyty jak zwykłego kamienia. Nie powinno się jej wyrzucać, rozbijać ani ponownie wykorzystywać. Nie należy również samodzielnie przewozić jej na najbliższy cmentarz i ustawiać w przypadkowym miejscu.

W pierwszej kolejności warto:

  • wykonać zdjęcia płyty oraz miejsca jej odnalezienia,
  • zanotować dokładną lokalizację i okoliczności odkrycia,
  • nie szorować inskrypcji i nie stosować środków chemicznych,
  • zabezpieczyć znalezisko przed dalszym uszkodzeniem,
  • skontaktować się z Komisją Rabiniczną do spraw Cmentarzy, lokalną gminą żydowską, Fundacją Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, konserwatorem zabytków albo organizacją zajmującą się żydowskim dziedzictwem.

Jeżeli płyta znajduje się na terenie cmentarza, nie należy jej odkopywać, podnosić ani samodzielnie ustawiać. Pod powierzchnią ziemi mogą znajdować się groby, których zgodnie z zasadami religijnymi nie wolno naruszać.

Komisja Rabiniczna wskazuje, że macewy należą do zmarłych i powinny powrócić na cmentarz, z którego pochodzą. Jeżeli nie można ustalić pierwotnego miejsca grobu, nagrobki umieszcza się najczęściej w uzgodnionym lapidarium, tak aby nie sugerować, że stoją dokładnie nad miejscem pochówku.

Ważne jest także, by nie oceniać osób, na których posesjach znajdują się macewy. Dzisiejsi właściciele często nie wiedzą, skąd pochodzą kamienne płyty ani kto wykorzystał je kilkadziesiąt lat wcześniej. Najważniejsze jest stworzenie możliwości spokojnego, również anonimowego zgłoszenia znaleziska.

Obserwuj nas w Google News

Podhale - najnowsze informacje

Rozrywka