Sezon wakacyjny w pełni, ale w Krakowie gorąco jest nie tylko na termometrach. Kandydaci i potencjalni kandydaci znów wrzucają do debaty kolejne tematy: miejskie baseny, upały, sygnalistów w magistracie, termin wyborów, protest referendalny, mieszkania, partyjne układanki i zarządzanie miastem przez komisarza.
W skrócie:
- Mimo wakacji kampania w Krakowie nie zwalnia. Kandydaci mówią o upałach, basenach, najmie krótkoterminowym, zwolnieniach i miejskich kontrolach.
- Łukasz Gibała wciąż nie ogłosił startu, ale jego środowisko buduje przekaz wokół „patrzenia władzy na ręce”, sygnalistów i rozliczeń w magistracie.
- Po lewej stronie coraz ciekawiej wygląda rywalizacja Aleksandry Owcy i Darii Gosek-Popiołek, które podejmują podobne tematy, ale robią to innym stylem.
- W tle kampanii coraz mocniej obecny jest Stanisław Kracik — formalnie nie kandydat, ale jego decyzje i wywiady stają się częścią politycznej układanki.
Kto w ostatnich dniach był najbardziej widoczny w mediach? Kto próbuje narzucić własny temat kampanii? I czy w tle tej rozgrywki coraz mocniej rośnie polityczna rola Stanisława Kracika, który sam nie kandyduje, ale coraz częściej pojawia się w komentarzach jako ktoś więcej niż tylko tymczasowy administrator miasta?
Upał jako temat kampanii. Baseny, pitniki i mniej betonu
Wakacyjna pogoda szybko stała się jednym z najmocniejszych tematów ostatnich tygodni kampanii. Gdy mieszkańcy szukają cienia, miejsca nad wodą i sposobu na przetrwanie kolejnych gorących dni, kandydaci zaczęli licytować się na pomysły: nowe kąpieliska, otwarte baseny, pitniki, zieleń, Cooling Parki i lepsze przygotowanie miasta do zmian klimatu.
Daria Gosek-Popiołek pisała o mieście, które nie może traktować upałów jak chwilowej niedogodności. Według kandydatki Lewicy Kraków musi przygotowywać się na wysokie temperatury tak samo poważnie, jak przygotowuje się na ulewy czy zimowe mrozy. „Każde kolejne lato pokazuje, że Kraków nie jest przygotowany na zmieniający się klimat” — podkreślała. Wśród jej propozycji pojawiły się m.in. Cooling Parki, sieć pitników, otwarte dla mieszkańców chłodne przestrzenie w miejskich instytucjach, powrót do rozmowy o Wiśle jako przestrzeni rekreacyjnej i odtwarzanie miejskich basenów.
Do tematu basenów wrócili też inni kandydaci. Monika Piątkowska mówiła o potrzebie zwiększenia liczby otwartych pływalni i wskazywała, że jedno takie miejsce w niemal milionowym mieście to zdecydowanie za mało. Przypomniała temat zamkniętego basenu w Borku Fałęckim, spraw kompleksu przy ul. Eisenberga i zapowiedziała, że do końca 2029 roku Kraków mógłby mieć nie jeden, ale nawet cztery otwarte baseny.
Aleksandra Owca akcentowała z kolei konieczność wykorzystania istniejących i planowanych lokalizacji wodnych atrakcji, takich jak Krakowianka, Clepardia czy Eisenberga, ostrzegając przy tym przed inwestycjami przeskalowanymi i źle dopasowanymi do potrzeb mieszkańców. Jan Hoffman zaproponował sezonowy basen w Parku Jordana, nawiązując do idei rekreacyjnej tego miejsca. Michał Drewnicki przypominał, że o miejskie baseny radni apelowali już wcześniej i przekonywał, że Kraków nie powinien liczyć wyłącznie na prywatnych inwestorów.
Owca kontra Gosek-Popiołek. Walka o podobnego wyborcę
Ciekawą rzeczą do obserwacji jest rywalizacja po lewej stronie kampanii. Aleksandra Owca i Daria Gosek-Popiołek prześcigają się we wpisach o podobnych sprawach: mieszkaniach dla Krakowian, Airbnb, remoncie Starowiślnej, zwolnieniach i jakości życia w mieście. Obie celują w wyborców, którzy chcą Krakowa bardziej społecznego, nie podporządkowanego deweloperom i wrażliwego na codzienne problemy mieszkańców.
Różnią się jednak stylem. Owca chce być głosem miejskiego buntu. Gosek-Popiołek — polityczką od interwencji, kontroli i konkretnych procedur. Owca przy Starowiślnej mobilizowała mieszkańców i przekonywała: „Nie pozwólmy zniszczyć szansy na rozwój miasta”. W sprawie najmu krótkoterminowego uderzała w problem mieszkań zamienianych w lokale dla turystów, a przy zwolnieniach mówiła o potrzebie szybkiej, miejskiej pomocy dla pracowników tracących zatrudnienie.
Gosek-Popiołek gra podobnymi tematami, ale częściej sięga po narzędzia poselskie. Przy Starowiślnej nie tylko komentowała decyzję miasta, ale skierowała interwencję do Stanisława Kracika, pytając o unijną dotację, koszty i przyszłość inwestycji. W sprawie Airbnb mówi o konieczności uporządkowania „chaotycznej sytuacji” najmu krótkoterminowego, bo — jak przekonuje — to jeden z powodów wypychania mieszkańców z centrum.
Pytanie brzmi, który z tych przekazów mocniej zadziała. Czy wyborcy lewicy wybiorą ostrzejszy język Razem, czy poselskie doświadczenie Gosek-Popiołek? I czy obie kandydatki będą poszerzać lewicowy elektorat, czy raczej zaczną odbierać go sobie nawzajem?
Gibała: sygnaliści, kontrole i cisza w sprawie startu
Łukasz Gibała wciąż nie ogłosił formalnie startu, ale nie oznacza to, że pozostaje poza kampanią. Jego środowisko konsekwentnie buduje przekaz oparty na kontroli magistratu, miejskich spółek i decyzji podejmowanych w okresie przejściowym po referendum. Radni Krakowa dla Mieszkańców weszli już z kontrolami do urzędu i miejskich jednostek. Na pierwszy ogień poszły Wydział Architektury i Urbanistyki oraz Wydział Planowania Przestrzennego, a w tle pojawiły się zgłoszenia od sygnalistów dotyczące możliwych nieprawidłowości.
Gibała, Michał Starobrat i Łukasz Maślona mówili przed urzędem o pierwszych ustaleniach i kolejnych pytaniach kierowanych do miejskich struktur. Według lidera Krakowa dla Mieszkańców do jego środowiska trafiło już ponad 20 zgłoszeń, które mają być na bieżąco weryfikowane. Polityk zwrócił się też do osób z urzędu i spółek, które mają wiedzę o nieprawidłowościach. „Chciałem zaapelować do wszystkich sygnalistów, żebyście się nie bali. Jako Stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców gwarantujemy wam anonimowość i pełną ochronę prawną. Wierzę, że wspólnie oczyścimy Kraków z nadużyć i nieprawidłowości” — mówił.
Ten sam ton pojawił się w najnowszym wpisie Gibały, w którym przekonywał, że po referendum Kraków wszedł w „ryzykowny stan przejściowy” pod rządami Stanisława Kracika. Zapowiedział, że jego klub będzie w tym czasie prowadził ścisłą kontrolę urzędu, aby — jak napisał — zatrzymać strategię „złotych spadochronów”. „Nie pozwolimy, by ten czas posłużył działaczom do betonowania układów, wypłacania odpraw czy wydawaniu deweloperom korzystnych wuzetek” — stwierdził.
Gibała łączy ten przekaz z pytaniem o termin wyborów. Pyta, dlaczego głosowanie wciąż nie zostało ogłoszone, i przekonuje, że każdy kolejny tydzień zwłoki działa na niekorzyść miasta. „Każdy dzień zwłoki to ewidentnie działanie wbrew demokracji i wbrew interesowi naszego miasta” — podkreślił.
W jego poście wraca też obraz „Krakowa dwóch prędkości” — z jednej strony codzienne problemy mieszkańców, z drugiej publiczne posady i wysokie zarobki części miejskich polityków. To pokazuje, że jego kampania, choć formalnie nadal bez deklaracji startu, coraz mocniej opiera się na haśle kontroli, rozliczeń i „przewietrzenia” magistratu.
Wantuch: mocny wywiad i kampania na własnych zasadach
Łukasz Wantuch buduje kampanię inaczej niż większość kandydatów. Bez wielkiego partyjnego zaplecza, bez billboardów i plakatów, ale z dużą aktywnością w sieci, programowymi grafikami i mocnymi wypowiedziami. W ostatnim wywiadzie dla Kanału Krakowskiego padło zdanie, które może dobrze oddawać jego pomysł na urząd: „Jeśli zostanę prezydentem i przyjdzie do mnie urzędnik czy mieszkaniec ze słowami: »panie prezydencie, mamy problem«, to ja mu odpowiem: »nie przychodź do mnie tylko z problemem. Przyjdź z problemem i od razu z propozycją jego rozwiązania«”.
Konfederacja i Korona. Kto przejmie prawą stronę kampanii?
Po prawej stronie kampanii nadal aktywny jest Bartosz Bocheńczak. Kandydat Konfederacji buduje widoczność przez wydarzenia terenowe i obecność rozpoznawalnych polityków. W Krakowie odbył się m.in. grill i spotkanie Q&A ze Sławomirem Mentzenem, promowane hasłem „Jest ogień”, skierowanym przede wszystkim do wyborców antysystemowych, bedących przeciw układom, biurokracji, oczekujących ulg dla przedsiębiorców i niższych kosztów życia w mieście.
Osobnym wątkiem jest aktywność środowiska Grzegorza Brauna. Kandydatem Konfederacji Korony Polskiej pozostaje Michał Klimek, przedstawiany jako przedsiębiorca i kandydat spoza dotychczasowego układu. W jego kampanii pojawiają się hasła o końcu biurokracji, marnowania pieniędzy podatników i potrzebie przywrócenia głosu mieszkańcom.
Podobny przekaz pokazuje, że Bocheńczak, Klimek i środowiska skupione wokół Konfederacji oraz Korony mogą walczyć o podobnych wyborców.
Śliz nie mówi „nie”. Polska 2050 z własną układanką?
Ciekawy sygnał przyszedł też ze strony Pawła Śliza. W Radiu Kraków polityk Polski 2050 nie wykluczył jednoznacznie startu w wyborach na prezydenta Krakowa. Gdy usłyszał, że nie powiedział ostatecznego „nie”, odpowiedział: „Czas pokaże, czas pokaże”.
Śliz mówił również o terminie wyborów. Zwracał uwagę, że procedura po proteście referendalnym może jeszcze potrwać, a realny termin głosowania może wypaść dopiero w połowie października. To ważne, bo im dłużej nie ma daty wyborów, tym więcej miejsca na nowe decyzje personalne, spekulacje i testowanie kolejnych nazwisk. Opada też zapał wyborców zaangażowanych w odwołanie Aleksandra Miszalskiego, co może działać na korzyść KO i jej kandydatki Moniki Piatkowskiej.
Kracik: nie kandyduje, ale jest coraz bardziej polityczny
Na końcu tej układanki coraz mocniej pojawia się Stanisław Kracik. Formalnie pełni obowiązki prezydenta Krakowa po decyzji premiera Donalda Tuska i nie jest uczestnikiem kampanii, ale jego decyzje coraz częściej są komentowane politycznie. Tak było choćby przy Starowiślnej, gdzie zrezygnował z pełnej przebudowy ulicy i zapowiedział remont z zachowaniem obecnego układu ruchu. To samo dotyczy planu ogólnego, organizacji pracy magistratu czy zapowiedzi uporządkowania najważniejszych miejskich projektów.
W tle pojawiają się też spekulacje, czy Kracik — choć sam nie startuje — może stać się kołem ratunkowym dla KO i zastapić Monikę Piątkowska, gdy okaże się, że jej szanse na zastąpienie Miszalskiego słabną. W mediach społecznościowych zaczęło krążyć zdjęcie tabliczki z nazwiskiem Kracika na drzwiach z tabliczka "Prezydent Miasta Krakowa, Sekretariat". Choć samo zdjęcie niczego nie przesądza (objęcie gabinetu to formalność), wykorzystanie go dobrze pokazuje klimat ostatnich tygodni: Kraków czeka na wybory, a "tymczasowy prezydent" coraz mocniej chce decydować o przyszłości miasta.
Kracik jednak w wywiadach konsekwentnie definiuje swoją rolę nie jako kandydata, ale administratora, który ma przeprowadzić miasto przez najbliższe miesiące. W rozmowie dla Kraków.pl mówił, że chce zająć się najważniejszymi projektami: planem ogólnym, strategią rozwoju Krakowa i zadaniami z zewnętrznym finansowaniem. Podkreślał też, że chce zostawić urząd bardziej sprawny, ale nie budować sobie politycznego „pomniczka”. „W życiu dość się narządziłem – samo rządzenie nie jest już dla mnie źródłem satysfakcji” — powiedział.
Najmocniej odciął się od kampanii w końcówce rozmowy. „Nie kandyduję i nie biorę udziału w kampanii, która jest pewnego rodzaju targami próżności i obietnic bez pokrycia” — stwierdził Kracik. Dodał też, że kandydaci powinni pamiętać o zasadzie, że „nie można obiecać więcej, niż da się sfinansować”.
W Radiu Kraków pełniący obowiązki prezydenta odniósł się z kolei do apelu Łukasza Gibały do sygnalistów w magistracie. Zapewniał, że się ich nie obawia, a przy planie ogólnym przypominał, że nie ma pełnego mandatu społecznego, by jednoosobowo rozstrzygać najważniejsze sporne kwestie.
Są nowe sondaże?
Na razie nie widać nowego, dużego sondażu, który wywróciłby układ po czerwcowych badaniach IBRiS i Opinii24. W obiegu wciąż najmocniej pracują więc dwa wcześniejsze wyniki: jeden z Gosek-Popiołek wysoko na drugim miejscu, drugi z Piątkowską jako główną rywalką Gibały i Hoffmanem na trzeciej pozycji.
To oznacza, że kampania nadal toczy się bardziej wokół interpretacji nastrojów niż twardych danych. Jedno się nie zmienia: w obu badaniach prowadził Łukasz Gibała. Drugie pytanie pozostaje otwarte: kto może znaleźć się za jego plecami?
Co z terminem wyborów?
Największy znak zapytania wciąż dotyczy daty wyborów. Procedurę opóźnia protest referendalny Edwarda Nowaka i kolejne kroki sądowe. Dopiero po ostatecznym rozstrzygnięciu będzie można uruchomić dalszy kalendarz.
Według Pawła Śliza realnym terminem może być połowa października. Inni komentatorzy idą jeszcze dalej, wskazując, że przy maksymalnym wykorzystaniu terminów procedura może przeciągnąć się jeszcze bardziej.
A to oznacza jedno: wakacje mogą minąć, temperatura spadnie, ale kampania w Krakowie dopiero się rozgrzeje.



















