Afera z podpisami? Nie tylko „Kraków” jest problemem. Spróbuj to zmieścić

Zbieranie podpisów
Zbieranie podpisów / Fb. referendumKRK

Brak słowa „Kraków” na listach poparcia kandydatów wywołał w ostatnich dniach sporo emocji. Wyborca musi bowiem podać pełny adres zamieszkania. Teoretycznie proste. Gorzej, jeśli mieszka przy ulicy Arcybiskupa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, a na dodatek sam został obdrzony przez rodziców długim imieniem i dwuczłonowym nazwiskiem. Wtedy, żeby poprawnie podpisac się na liście trzeba przejść szybki kurs kaligrafii miniaturowej.

Krakowskie wybory przedterminowe przypomniały mieszkańcom o rzeczy, nad którą większość z nas na co dzień raczej się nie zastanawia: jak właściwie należy wpisać swój adres na liście poparcia kandydata?

Sprawa zrobiła się głośna przy okazji problemów z weryfikacją podpisów, na których zabrakło nazwy miejscowości. Bo samo „Karmelicka 10/4” nie wystarczy. Adres ma wskazywać także miejscowość – czyli w tym przypadku Kraków. Gdy go zabraknie – podpis jest nieważny. Takie problemy zaliczył sztab Łukasza Gibały.

Dobra wiadomość jest jedna: kodu pocztowego wpisywać nie trzeba. PKW wskazuje, że adres powinien obejmować miejscowość, ulicę, numer domu oraz numer lokalu, jeśli taki występuje. Kod pocztowy nie jest wymagany. W materiałach wyborczych PKW dopuszcza również posługiwanie się powszechnie używanymi i jednoznacznymi skrótami nazw. Co istotne - poprawny adres to ten za

Czyli: jest łatwiej, ale tylko trochę.

Szczęśliwi mieszkańcy ulicy Polnej

Wystarczy bowiem spojrzeć na oficjalny formularz wykazu podpisów. Wyborca otrzymuje jedną rubrykę „Adres zamieszkania”. I właśnie tam musi upchnąć wszystko.

Mieszkaniec ulicy Polnej może przejść przez tę procedurę ze spokojem.

Polna 5, Kraków.

Gotowe. Zostaje jeszcze miejsce, być może nawet na artystyczny zawijas.

Ale Kraków nie wszystkich mieszkańców potraktował pod tym względem jednakowo.

Weźmy choćby prawdziwą krakowską ulicę:

Arcybiskupa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego 29/31, Kraków.

Albo:

Profesora Bolesława Wiktora Wicherkiewicza 18/7, Kraków.

Obie nazwy rzeczywiście funkcjonują w Krakowie. Pierwszą znajdziemy m.in. w miejskich dokumentach dotyczących obwodów szkół, drugą także w oficjalnych wykazach ulic przypisanych do obwodów.

Teraz pozostaje tylko wziąć długopis i zmieścić taki adres w jednej rubryce, która ma kilka centumetrów . Czytelnie, rzecz jasna.

Osoby mieszkające przy Anny Szwed-Śniadowskiej również łatwego zadania nie mają. Tu człowiek zaczyna z nostalgią patrzeć na mieszkańców ulicy Lea.

Wzór karty na podpisy poparcia
Wzór karty na podpisy poparcia / IA

Wtopa na adresie

Jakby małej rubryki było mało, trzeba jeszcze wpisać właściwy adres – zgodny z tym, pod którym wyborca figuruje w Centralnym Rejestrze Wyborców. Adres zamieszkania, zameldowania, a może ten, który pamiętamy z dowodu? Łatwo się pogubić. I właśnie na takich pomyłkach, według Sławomira Mentzena, wyłożyła się Nowa Nadzieja przy zbieraniu podpisów dla Bartosza Bocheńczaka.

Krótko mówiąc: wyborcza wtopa może zacząć się już od pytania „gdzie właściwie mieszkam?”.

A jak nazywa się wyborca?

Na tym jednak zabawa się nie kończy.

Tuż obok znajduje się rubryka „Imię i nazwisko”. Również niespecjalnie rozrzutna pod względem powierzchni.

Jan Lis może spać spokojnie.

Ale jeśli ktoś nazywa się – czysto przykładowo – Aleksandra Katarzyna Kowalska-Wojciechowska, życie właśnie rzuciło mu kolejne wyzwanie.

Najpierw imię i nazwisko. Potem kilkudziesięcioznakowa nazwa ulicy, numer budynku, numer mieszkania i koniecznie miejscowość. A wszystko czytelnie, bo przecież podpis ma zostać zweryfikowany. O ile na wpisanie adresu (ulicy, numeru domu, mieszkania i miejscowości) wyborca ma około siedem centymetrów, na imię – a nawet imiona – i nazwisko przewidziano jeszcze mniej: około 4,6 cm.

Za to PESEL? Tutaj formularz okazuje wyborcy prawdziwą hojność. Każda z 11 cyfr ma własną, elegancką krateczkę. Żadnego tłoku, żadnego ścisku. Cyfry podróżują pierwszą klasą. Imię, nazwisko i adres jadą na stojąco.

Trudno oczywiście projektantom formularza zarzucać, że nie przewidzieli wszystkich możliwości. Krakowskie nazewnictwo ulic potrafi być wyzwaniem nawet dla nawigacji samochodowej. Jednak po ostatnich sporach o prawidłowość podpisów formularz można zobaczyć w zupełnie nowym świetle.

Bo gdy od tego, co wyborca wpisze w niewielką kratkę, zależy później ważność jego poparcia i to czy ktoś znajdzie się na liście wyborczej, znaczenie zaczyna mieć nie tylko znajomość własnego adresu. Przydaje się również drobny charakter pisma.

Wybory w Krakowie 2026 - najnowsze informacje

Rozrywka