niedziela, 29 maja 2022 04:43

Przewodniczący Głuc: To nauczka dla nas wszystkich. Nie można milczeć, kiedy osobiste ambicje biorą górę

Autor Mirosław Haładyj
Przewodniczący Głuc: To nauczka dla nas wszystkich. Nie można milczeć, kiedy osobiste ambicje biorą górę

Okazało się, że był to czas istotnej edukacji dla nas wszystkich, o tym co w polityce, także tej lokalnej – ważne, że nie wolno zgadzać się na łamanie reguł, że nie można milczeć, kiedy osobiste ambicje biorą górę nad tym co powinno być wspólnotowe, że wreszcie warto być konsekwentnym, gdy w grę wchodzi spór o elementarne wartości. Uważam, że to nauczka dla nas wszystkich i daj Boże wyciągniemy z niej właściwe wnioski. Mam też nadzieję, że radni „zgłodnieli” normalności i spokojnych, merytorycznych sesji. Czas pokaże – mówi w rozmowie z Głosem24 nowo wybrany Przewodniczący Rady Miasta Nowego Sącza Krzysztof Głuc, komentując zawirowania związane z odwołaniem Iwona Mularczyk z funkcji. Ostatecznie radna z ramienia Prawa i Sprawiedliwości zrezygnowała z zajmowanego stanowiska.

Na początku maja Iwona Mularczyk zrezygnowała z funkcji Przewodniczącej Rady Miasta Nowego Sącza. Tym samym Prawo i Sprawiedliwość straciło większość w radzie miasta. Miejsce Iwony Mularczyk zajął Krzysztof Głuc z Porozumienia, który wchodzi w skład nowego klubu „Sojusz dla Nowego Sącza”.

Zmiana przewodniczącego pociągnęła za sobą zmianę wiceprzewodniczących. Funkcję tę objęli Tadeusz Gajdosz z klubu Koalicja Obywatelska i Krzysztof Ziaja z klubu Koalicja Nowosądecka.

– Ufff... kończy się melodramat w sądeckiej radzie miasta. Po kilku miesiącach Pani Mularczyk zwołała stacjonarną sesje Rady Miasta. Wcześniej pomimo zmiany statutu miasta, który umożliwiał już personalne głosowania w trybie zdalnym prowadziła sesje skutecznie nie poddawała pod głosowanie tego wniosku

– napisał na Facebooku lokalny działacz Jakub Bocheński i dodał:

– Cieszę się, że przestała Pani trzymać się stołka za wszelką cenę i znalazła Pani resztki honoru i skończyła z tą farsą. Gratuluję nowemu Przewodniczącemu Krzysztof Głuc oraz Wiceprzewodniczącym: Radny Krzysztof Ziaja oraz Tadeusz Gajdosz! Nareszcie w rezydium Rady są reprezentanci każdego z klubów. To jest właśnie demokracja. Mam nadzieję, że w kolejnej kadencji Rady znajdą się również przedstawiciele Lewicy, aby jeszcze skuteczniej działać dla lokalnej społeczności.

Gratulacje nowemu przewodniczącemu złożył Tomasz Urynowicz, były wicemarszałek Małopolski i działacz Porozumienia.

– Gratulacje dla Krzysztofa Głuca i dla całego Nowego Sącza. Powodzenia!

– napisał w mediach społecznościowych.

Sprawa odwołania Iwony Mularczyk z funkcji Przewodniczącej Rady Miasta ciągnęła się od października ubiegłego roku, kiedy to 12 radnych podpisało wniosek o jej odwołanie. Tyle tylko, że przez te pół roku wniosek nigdy nie został poddany pod pod głosowanie.

– Przewodnicząca zasłaniała się tym, że obrady są zdalnie prowadzone i że jest COVID

– mówił Leszek Zegzda, przewodniczący klubu radnych KO.

– Pomimo tego, że nastąpił powrót do normalności, zniesiono wszystkie obostrzenia i nastąpiło ściągnięcie maseczek, dalej konsekwentnie pani przewodnicząca mówiła, że nie może poddać tego wniosku pod głosowanie, ponieważ jest COVID i są zdalne obrady. Oczywiście wszyscy wiemy i wszyscy rozumiemy, że to jest pretekst i to na dodatek pretekst haniebny, ponieważ używa jako argumentację naprawdę poważną pandemię, którą wszyscy wspólnie przeżyli, ale dzisiaj już nie ma żadnych powodów do tego, żeby w sposób normalny nie funkcjonować

– argumentował Zegzda.

W końcu opozycyjni radni złożyli 31 marca w krakowskiej prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Iwonę Mularczyk, Przewodniczącą Rady Miasta Nowego Sącza.

– W związku z tym, ponieważ nasze wielokrotne apele o to, żeby taka sesja się odbyła, czy nadzwyczajna, czy zwyczajna, nie odnoszą żadnego skutku, nie pozostaje nam nic innego, jak odwołać się do rządów prawa demokracji

– mówił wtedy Zegzda.

Wczoraj, na pierwszej sesji Rady Miasta Nowego Sącza zwołanej w trybie stacjonarnym po dwóch latach przerwy,  Iwona Mularczyk złożyła rezygnację z funkcji przewodniczącej. Teraz Nowym Sączem będzie rządzić nowa koalicja. Kto ją tworzy?

– Wszyscy przeciw PiS

– odpowiada krótko Tomasz Urynowicz.

Z nowo wybranym Przewodniczącym Rady Miasta Nowego Sącza Krzysztofem Głucem porozmawialiśmy na tematy związany z dotychczasową sytuacją w samorządzie, kulisach wyboru na nowe stanowisko, lokalną polityką oraz planach na przyszłość.

Przewodniczący Rady Miasta Nowego Sącza Krzysztof Głuc/Fot.: archiwum prywatne
Przewodniczący Rady Miasta Nowego Sącza Krzysztof Głuc/Fot.: archiwum prywatne

Jakub Bocheński w swoim wpisie na Facebooku traktującym o Pana wyborze napisał, że „Kończy się melodramat w sądeckiej radzie miasta”. Czy zgodzi się pan z tym, że był to „melodramat”? Może jednak bardziej trafne jest mówienie o „dramacie”?
– Dla mnie to ani „melodramat” ani „dramat”. Faktem jest, że ciągnęło się to, jak nowela brazylijska, ale cóż, takie są realia współczesnej polityki, także i tej lokalnej. W gruncie rzeczy była to rywalizacja o prymat i wizerunek ze strony PiS – skoro reguły prawne dawały możliwość, to z nich korzystano, wbrew logice i powszechnym normom niepisanym. Ot, kolejny symbol dewaluacji życia publicznego…

No, właśnie, sprawa odwołania Iwony Mularczyk z funkcji Przewodniczącej Rady Miasta ciągnęła się od października ubiegłego roku. Co pan sądzi o tym, że przez pół roku wniosek nigdy nie został poddany pod głosowanie? Przypomnijmy, że skończyło się to złożeniem w krakowskiej prokuraturze zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.
– Jak wspomniałem, jesteśmy obecnie świadkami systematycznego psucia znanych od pokoleń w państwach demokratycznych reguł życia publicznego. Rzeczywiście, zapisy ustawy o stanie epidemii pozwalały na zwoływanie sesji zdalnych, mimo braku przesłanek rzeczywistych. Skoro sesje zdalne, to przyjęto założenie, że nie da się przeprowadzić głosowań tajnych – zatem można było, zdaniem Pani Przewodniczącej ignorować wniosek o jej odwołanie. Większość Rady zdecydowała wtedy o zmianie Statutu Miasta, w taki sposób, aby możliwe było przeprowadzenie głosowania tajnego nawet w sytuacji sesji zdalnych. Oprotestowana przez radnych PiS uchwała została uznana przez Wojewodę za zgodną z prawem i stała się obowiązująca. Pani Przewodnicząca uznała jednak, że i tak się z tym nie zgadza – czyżby kolejny przykład dewaluacji? W gruncie rzeczy wniosek, który został złożony do prokuratury nie dotyczył kwestii niezwoływania sesji stacjonarnych, ale, w opinii kilkunastu radnych, uporczywego łamania przepisów prawa – ustaw i statutu. Argumenty logiczne, polityczne nie działały, zatem należało złożyć wniosek o zbadanie legalności tych działań. Poszanowanie prawa jest obowiązkiem każdego obywatela, a szczególnie tych, którzy w imieniu obywateli piastują odpowiedzialne funkcje.

Czas stracony na przepychanki wewnątrz rady można uznać czasem straconym?
– Odpowiem może przekornie, że w mojej opinii nie był to czas stracony. Okazało się, że był to czas istotnej edukacji dla nas wszystkich, o tym co w polityce, także tej lokalnej – ważne, że nie wolno zgadzać się na łamanie reguł, że nie można milczeć, kiedy osobiste ambicje biorą górę nad tym co powinno być wspólnotowe, że wreszcie warto być konsekwentnym, gdy w grę wchodzi spór o elementarne wartości. Uważam, że to nauczka dla nas wszystkich i daj Boże wyciągniemy z niej właściwe wnioski. Mam też nadzieję, że radni „zgłodnieli” normalności i spokojnych, merytorycznych sesji. Czas pokaże.

Należy pan do Klubu „Sojusz dla Nowego Sącza" i zarazem szefem okręgu sądeckiego Porozumienia. Klubowo i partyjnie nie jesteście najbardziej liczebną siłą. Wybór trochę zaskakuje. Spodziewał się pan, że pana kandydatura zostanie wyłoniona?
– Klub „Sojusz dla Nowego Sącza”, jak i sądeckie Porozumienie nie są liczebnie dominującymi siłami, ale czy w polityce musi liczyć się zawsze liczba szabel? A może jednak czasem warto docenić aspekty merytoryczne i zdolność do budowania, a niekoniecznie burzenia. Wszak istotą polityki jest jej skuteczność. Rola przewodniczącego rady gminy jest służebna w stosunku do radnych i tak ją widzę. Moja kandydatura była jedną z rozpatrywanych i ostatecznie uznano, że jest na ten moment odpowiednią. Czy się spodziewałem? Nie będę teraz udawał, że nie miałem pojęcia. Oczywiście, że miałem tego świadomość i zwyczajnie uznałem, że skoro uzyskaliśmy konsensus w sprawie kandydata, to nie należy się uchylać przed taką odpowiedzialnością. To logiczna konsekwencja bycia radnym.

Uchyli Pan rąbek tajemnicy i zdradzi, jak wyglądały zakulisowe negocjacje?
– Oczywiście nie będę wchodził w szczegóły, jednak nie przeceniałbym tej decyzji i w ogóle nie nazywałbym tego negocjacjami. Po prostu – analiza kilku potencjalnych kandydatur, rozmowa pomiędzy radnymi tworzącymi większość, decyzja. Ot i cały proces…

Nowym Sączem będzie rządzić nowa koalicja. Kto ją utworzy? Tomasz Urynowicz nie miał złudzeń, co skwitował krótko: "Wszyscy przeciw PiS". Czy rzeczywiście wszystkie kluby staną razem przeciwko Prawu i Sprawiedliwości?
– To ciekawe pytanie, zarazem, proszę wybaczyć, bardzo odzwierciedlające rzeczywistość centralną. Biorąc pod uwagę także naturę funkcjonowania miasta, mam nadzieję, że prace rady skupią się na rozwiązywaniu problemów i wspieraniu władzy wykonawczej w dobrym rządzeniu, a nie walce plemiennej. Rozumiem oczywiście słowa Tomka wyrażone w skrótowej formie, szczególnie podkreślające symbolikę tego zdarzenia. Mam jednak nadzieję, że da się współpracować mimo różnic i nieszczęsnej historii ostatnich miesięcy.

Czy mieszkańcy mogą liczyć w najbliższym czasie na jakieś zmiany, jeżeli chodzi o politykę miasta?
– Nie przesadzajmy co do roli przewodniczącego rady – nie jej, czy jego rolą jest prowadzenie własnej polityki i zastępowanie władzy wykonawczej. Moją ambicją jest doprowadzenie do sytuacji współpracy i rzeczywistego dialogu pomiędzy radnymi, prezydentem i mieszkańcami. Mam też nadzieję, że uda nam się sporo trudnych spraw rozwiązywać w rozmowie przed sesją – na posiedzeniach komisji, w negocjacjach z szefami klubów. W trakcie sesji wymagana jest rozwaga i wzajemny szacunek. Zakładam również, że podejmowane będą nowe inicjatywy konsultacyjne – niebawem z resztą odbędzie się w Nowym Sączu referendum w sprawie budowy zakładu termicznego przetwarzania odpadów, czyli tzw. spalarni.

Które ze spraw samorządowych zważa Pan za najpilniejsze i najważniejsze?
– Dzisiaj kluczowe kwestie dotyczą zdolności samorządu do realizacji swych zadań. Uważny obserwator sceny politycznej w Polsce zapewne łatwo zauważy, że ostatnie 2-3 lata to czas systematycznego i bardzo konsekwentnie realizowanego ograniczania uprawnień samorządu terytorialnego w Polsce. Stosowana metoda jest dosyć prosta – w jaki sposób ograniczyć samodzielność? Ograniczając możliwości finansowe. Lista jest długa: rosnący corocznie rozdźwięk pomiędzy wydatkami oświatowymi a wartością subwencji, „zerowy” PIT dla osób poniżej 26 roku życia, skutki podatkowe tzw. Polskiego Ładu, najnowsze pomysły redukcji PIT do 12% w I progu podatkowym, uzależnianie finansowego wsparcia inwestycji ze środków centralnych od decyzji politycznych. Po raz pierwszy w historii planowane dochody gmin z podatku dochodowego na rok 2022 spadną poniżej dochodów z lat ubiegłych. Konieczne jest zatem wprowadzenie reformy finansowania samorządów, nie drobnej korekty, bo naruszyliśmy już trwale system, ale zmiany podejścia i zastosowania nowych instrumentów, np. udziału jednostek samorządu terytorialnego w dochodach z VAT. Koniecznym jest także uporządkowanie systemu finansowania oświaty.
Powyższe ma także znaczenie ze względu na zbliżające się poważne turbulencje ekonomiczne i społeczne. Wszyscy mamy świadomość nadchodzących trudnych lat i samorządy muszą się do tego przygotować, także w kontekście rewizji swych planów finansowych i praktyki wydatkowania środków. W pierwszej kolejności zadbać musimy o jak najbardziej skuteczne oferowanie wysokiej jakości usług dla mieszkańców. Być może ograniczyć trzeba będzie śmiałe plany inwestycyjne, czy też realizację mniej lub bardziej realistycznych wizji na rzecz solidnego realizowania potrzeb społeczności.

Jakie cele wyznaczył pan sobie? Pytam zarówno o te krótko-, jaki długoterminowe.
– Cele krótkoterminowe związane są rzecz jasna z przywróceniem sprawności funkcjonowania rady miasta i tylko, a może aż tyle. Zdaję sobie sprawę, że nie zostało już zbyt dużo czasu do końca kadencji, jednak przekonany jestem, że rada winna pokazać mieszkańcom Nowego Sącza, że demokracja lokalna może mieć też, nazwijmy to, „normalne” oblicze. Co do dłuższej perspektywy, to czas pokaże – jesteśmy świadkami tak radykalnych zmian w sytuacji ekonomicznej, politycznej, że naiwnością byłoby zakładać jeden scenariusz. Mam w głowie kilka pomysłów, ale chyba za wcześnie aby o nich mówić…

Fot.: Krzysztof Głuc/archiwum prywatne

Nowy Sącz

Nowy Sącz - najnowsze informacje