sobota, 5 marca 2022 21:00

Rektor UEK: Sankcje nałożone na Rosję wpłyną na naszą gospodarkę

Autor Mirosław Haładyj
Rektor UEK: Sankcje nałożone na Rosję wpłyną na naszą gospodarkę

W wyniku wojny na Ukrainie na agresora – Rosję, nałożono szereg sankcji ekonomicznych. Ich najbardziej widocznym skutkiem był ogromny spadek kursu rubla, który odnotował najniższy wynik w historii. Wprowadzenie restrykcji wobec Rosji spotkało się z entuzjastycznym odbiorem społeczeństw zachodnich. Jednak reperkusje, które spotkały państwo Putina odbiją się także na krajach europejskich. – Konsekwencje rosyjskiej agresji na Ukrainę odczują, szczególnie w perspektywie krótkookresowej, gospodarki wielu państw. Dotyczyć to będzie m.in. sfery energii, wymiany handlowej oraz sektora finansowego – mówi w rozmowie z redakcją Głosu24 rektor i zarazem profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie dr hab. Stanisław Mazur.

Kolejne organizacje międzynarodowe i korporacje ogłaszają nowe restrykcje wobec putinowskiej Rosji, a informacje o nich z entuzjazmem przyjmowane są przez społeczeństwa państw zachodnich. Duże marki wycofują swoje produkty z rosyjskiego rynku, wstrzymują także eksport swoich towarów. I choć ogromna satysfakcja, którą wywołują te działania, jest zrozumiała, to trudno nie zapytać, jakie skutki w epoce globalizacji przyniosą takie działania.

O skutkach płynących z restrykcji nałożonych na Rosję, dla polskiej gospodarki, rozmawiamy z Rektorem Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie dr. hab. Stanisławem Mazurem, prof. UEK.

Rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie dr. hab. Stanisław Mazur, prof. UEK/Fot.: UEK
Rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie dr. hab. Stanisław Mazur, prof. UEK/Fot.: UEK

W kontekście wojny na Ukrainie dużo mówi się o sankcjach ekonomicznych, jakie zostały narzucone na Rosję.
– W odpowiedzi na bezprecedensową rosyjską agresję na Ukrainę, naruszającą elementarne zasady porządku międzynarodowego oraz łamiącej podstawowe zasady etyczne, państwa wolnego świata nałożyły szereg sankcji gospodarczych na Rosję.
Już teraz widzimy, że sankcje te sparaliżowały krwiobieg gospodarki rosyjskiej. Zamrożone zostały aktywa rosyjskiego banku centralnego, zablokowano możliwość zawierania transakcji, których stroną jest bank centralny Rosji oraz zamknięto przestrzeń powietrzną dla rosyjskich samolotów. Ponadto rosyjskie banki zostały usunięte z międzynarodowego systemu rozliczeń SWIFT, wstrzymany został też transfer wysokich technologii. Zablokowano możliwość pozyskiwania przez firmy rosyjskie oraz rosyjskie ministerstwo finansów środków finansowych na zachodnich rynkach. Wiele krajów zamknęło lub ogranicza wszelką kooperację gospodarczą, ale też kooperację na innych polach współpracy. Zamykana jest przestrzeń powietrzna dla transportu rosyjskiego. W konsekwencji Rosja traci inwestorów i dostęp do technologii. Sankcje objęły także oligarchów z kręgu Putina. Uderzą one również niestety w zwykłych obywateli. Nie będą oni mogli kupować, podróżować i studiować za granicą, a ceny w sklepach wzrosną z powodu wysokiej inflacji i deficytów, towary importowane znikną bowiem ze sklepowych półek. Skutki tych sankcji mogą i powinny prowadzić do dezaprobaty Rosjan wobec polityki Putina i jego popleczników, jak również do nieuniknionej recesji gospodarki rosyjskiej.

Po kursie rubla widać, że przynoszą one skutek, ale czy uderzenie ekonomiczne w Rosję w perspektywie długoterminowej nie odbije się na Polsce?
– Wprowadzone sankcje gospodarcze, jak już powiedziałem, są bardzo dotkliwe, a ich skutki niemal natychmiastowe dla Rosji. Konsekwencje rosyjskiej agresji na Ukrainę odczują z całą pewnością, szczególnie w perspektywie krótkookresowej, gospodarki wielu państw. Dotyczyć to będzie m.in. sfery energii, wymiany handlowej oraz sektora finansowego.
W przypadku Polski warto zwrócić uwagę na fakt, że Rosja i Ukraina odpowiadają za 5% polskiego eksportu. A co jeszcze bardziej istotne negatywny wpływ tej sytuacji na polską gospodarkę będzie się wiązał ze wzrostem cen surowców energetycznych i płodów rolnych. Należy się także spodziewać silnych wzrostów ceny pszenicy i kukurydzy, chociażby z powodu wzrostu cen nawozów. Może to prowadzić do dalszego wzmocnienia impulsu inflacyjnego oraz wzrostu podwyżek stóp procentowych. Nie sposób pominąć także potencjalnych pośrednich skutków gospodarczych wojny na Ukrainie, jak na przykład pogorszenia nastrojów inwestycyjnych. Jedną z konsekwencji dramatycznych wydarzeń na Ukrainie będzie też fala emigrantów ekonomicznych. Ten ostatni czynnik może się okazać – w całej złożoności aktualnej sytuacji – zjawiskiem pozytywnym dla polskiej gospodarki.
Pomimo tych negatywnych, krótkookresowych konsekwencji gospodarczych dostrzegam w perspektywie długookresowej potencjalne korzyści z tego wynikające, w tym zacieśnienie współpracy gospodarczej państw kręgu euroatlantyckiego, uniezależnienie się od rosyjskiego szantażu gazowego oraz wzmocnienie potencjału obronnego państw zachodu. Świat wolnych, demokratycznych państw, zintegrowanych w wysiłkach na rzecz obrony fundamentalnego prawa narodu ukraińskiego i jego obywateli do samostanowienia, pokazał swoją wielką siłę. To dobry prognostyk na przyszłość.

W ukraińskich miastach ludzie masowo wypłacali pieniądze z bankomatów. W Polsce nerwowość też można zaobserwować np. na stacjach paliw czy przy wypłacie gotówki – w bankomatach niektórych miast zaczyna brakować pieniędzy. Czy te przejawy paniki nie destabilizują ekonomicznie naszego państwa? A może są one uzasadnione?
– Mechanizm powstawania społecznych niepokojów jest dobrze rozpoznany. Nieomal zawsze zachowania o takim charakterze pojawiają się w sytuacji wojny, braku poczucia pewności, kryzysu, czy narastającego zagrożenia. To właśnie z tymi emocjami mamy dzisiaj do czynienia. Warto podkreślić, że skala tych zachowań jest stosunkowo niewielka, co oznacza, że Polacy zachowują się racjonalnie. To bardzo ważne. Obecnie nie dostrzegam istotnych powodów gospodarczych i politycznych do niepokoju społecznego.

Jak długość czasu trwania konfliktu wpłynie na międzynarodową sytuację gospodarczą?
– Dłuższy konflikt będzie w większym zakresie i bardziej niekorzystnie wpływał na sytuację globalnej gospodarki. Ważna jest jednakże nie tylko długość tego konfliktu, ale również jego skutki i warunki jego zakończenia. To będzie mieć wielkie znaczenie nie tylko dla sytuacji gospodarczej, ale i społecznej na świecie.

Co Pana zdaniem najbardziej powinno niepokoić w obecnej sytuacji, z punktu widzenia globalnego i krajowego, jeśli chodzi o finanse?
– Wojna zawsze przynosi efekt paniki na różnych rynkach – także tych nie objętych działaniami wojennymi. Dzisiaj już widzimy duże wahania kursów walut, rośnie cena złota, co jest w miarę normalną reakcją na taki ciąg zdarzeń. Rosną ceny surowców energetycznych. Im dłużej trwać będzie taka niepewność, tym bardziej grozi nam niestabilność systemu walutowego, co w oczywisty sposób przekładać się będzie na niekorzystną sytuację ekonomiczną. Kolejnym problemem jest z pewnością zmiana sposobu myślenia o inwestowaniu pieniędzy – sprzyjają mu przesunięcia na rynkach finansowych, upadek części firm, powstawanie nowych aliansów regionalnych i globalnych. Należy wspomnieć jeszcze o czymś, co łatwo nam umyka. W Europie tak naprawdę nie wiemy co to może dla nas oznaczać. Właściwie od 1945 r. żyliśmy w czasach pokoju i nie mamy gotowych scenariuszy postępowania na wypadek wojny. Trochę zaniedbaliśmy myślenie wielotorowe, ale trudno się temu w gruncie rzeczy dziwić.

Wojna zawsze wiąże się z trudnym okresem ekonomicznym? A może jest wręcz przeciwnie?
– Krótkookresowo wojna jest na ogół niekorzystna. Giną ludzie, rozkładowi ulegają więzi społeczne, gospodarka popada w ruinę, znacząco spada wartość PKB per capita, następuje zerwanie więzi handlowych, ucieczka kapitału, zniszczeniu ulega infrastruktura komunikacyjna, telekomunikacyjna i energetyczna, dochodzi do osłabienia instytucji państwa.
W dłuższej perspektywie czasowej sytuacja może się już przedstawiać odmiennie. Nierzadko po wojnie dochodzi do zawarcia nowych sojuszy lub wzmocnienia tych istniejących, do rozwiązania poważnych problemów gospodarczych (np. uniezależnienia surowcowego), jak i poszukiwania lepszych sposobów zapobiegania kolejnym wojnom. Jednoznacznie chciałbym w tym miejscu dodać, że mówienie o tych, nazwijmy to, wpływach o charakterze pozytywnym nie zmienia mojego jednoznacznego osądu, że wojna jest bezwzględnie zjawiskiem złym. Należy wręcz stwierdzić, że jest czymś niegodnym w kontekście działania człowieka cywilizowanego.

Czy powinniśmy w jakiś sposób, jako obywatele, zabezpieczać się na najbliższą przyszłość?
– Przede wszystkim powinniśmy obserwować sytuację i zachować rozwagę. Nie powinniśmy podejmować chaotycznych decyzji dotyczących zarządzania posiadanymi przez nas zasobami finansowymi. To szczególnie ważne w czasach niepokoju. Inwestowanie w waluty obce (np. dolar) lub w szlachetnie kruszce, wydaje się być dobrą decyzją. Jeśli stopy procentowe będą rosły (co jest prawdopodobne), to lokaty bankowe także mogą okazać się dobrą inwestycją. Obserwujmy, słuchajmy opinii ekspertów, racjonalnie kalkulujmy, nie działajmy pod wpływem doraźnych emocji. Nie podlegajmy wpływom nasilających się procesów dezinformacyjnych. Tylko tyle i aż tyle.

Fot.: UEK Kraków

Finanse i Gospodarka

Finanse i Gospodarka - najnowsze informacje