środa, 30 marca 2022 04:00

Sądeczanie już niebawem po raz 8. wyruszą w nocną wędrówkę. Do pokonania będą mieli ok. 40 km

Autor Joanna Jamróz-Haładyj
Sądeczanie już niebawem po raz 8. wyruszą w nocną wędrówkę. Do pokonania będą mieli ok. 40 km

Ekstremalna Droga Krzyżowa 2022 odbywać się będzie pod hasłem "Droga pojednania - sztuka budowania relacji". Po dwóch latach pandemii EDK powoli wraca jako wydarzenie społeczne, choć nadal jest indywidualne. Sądeczanie 8 kwietnia wyruszą w nocną wędrówkę już po raz 8. O przygotowanych trasach i idei EDK rozmawiamy z Anną Tobiasz – liderką rejonu EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz.

Pomysłodawcy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej (EDK) przekonują, że nie warto żyć normalnie, ale... ekstremalnie. Do udziału w nocnej wędrówce zapraszają każdego, bo, jak sami mówią, życie samo się nie zrobi. Ekstremalna Droga Krzyżowa na terenie Sądecczyzny odbywać się będzie już po raz ósmy.

– Teraz możemy zobaczyć, co zostało z idealistycznych wizji wiary, Kościoła. Ekstremalna Droga Krzyżowa skutecznie obedrze nas z resztek iluzji. I bardzo dobrze! W kontekście wydarzeń w Ukrainie, tegoroczna EDK będzie modlić się o pojednanie, o relacje, o komunikację, a w czasie nocnej, samotnej wędrówki będzie nas tego uczyć

– informują organizatorzy.

Zapisy rejonu EDK Nowy Sącz- św. Kazimierz wystartowały 8 marca i potrwają do 7 kwietnia. Wszystkie trasy (a jest ich siedem) są widoczne i dostępne na www.edk.org.pl. W tym roku główne wyjście będzie miało miejsce 8 kwietnia 2022 po Mszy Świętej o 20:00 w kościele św. Kazimierza.

O nocnej wędrówce w ekstremalnych warunkach rozmawiamy z Anną Tobiasz – liderką rejonu EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz.

Anna Tobiasz – liderka rejonu EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz / Fot. archiwum prywatne.
Anna Tobiasz – liderka rejonu EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz / Fot. archiwum prywatne

Na czym polega EDK?

Ekstremalna Droga Krzyżowa to przynajmniej 40 kilometrów nocnej wędrówki w samotności lub w małej grupce, bez rozmów (bo obowiązuje reguła milczenia), bez pikników. Sam na sam z Bogiem i męką Jezusa w rozważaniach, poza wygodną strefą komfortu. A wszystko po to, by doświadczyć swoich krańcowych emocji związanych z wyczerpaniem fizycznym, w tych emocjach spotkać się z Bogiem i po tym spotkaniu stać się pięknym człowiekiem.


Gdzie należy zgłosić chęć udziału w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej?

Udział chętni zgłaszają poprzez stronę internetową: www.edk.org.pl. Na tej stronie wyszukuje się rejon, z którego chce się ruszyć i trasę, którą się wybrało. Dalej to już tylko wypełnienie formularza zgłoszeniowego z podstawowymi informacjami. EDK zostało wymyślone nie jako wydarzenie jednorazowe w ciągu roku, w jakimś konkretnym dniu. Na EDK można iść przez cały rok, kiedy tylko potrzebuje się spotkać z Bogiem. I do takiego postrzegania EDK mocno zachęcamy.

Czy EDK wymaga przygotowania, czy też można iść (trochę na własne ryzyko) z marszu?

Zawsze można iść na własne ryzyko. Nikt nikomu tego nie może zabronić, ponieważ EDK nie jest organizowana. Ja nie jestem organizatorem, jestem tylko ideodawcą w rejonie, czyli chodzę nocami po Sądecczyźnie, wytyczam trasy, wrzucam je do systemu edekowskiego i kto chce, to może z opisu trasy skorzystać. Jednak zawsze, chcę to podkreślić, taki człowiek robi to na swoją własną odpowiedzialność. Z EDK jest tak samo jak z wyjściem w góry: jeśli chcę w nie pójść, to ja się przygotowuję kondycyjnie, ja sprawdzam i załatwiam sobie transport, ja rozpatruję ewentualne scenariusze, gdyby coś poszło nie tak, ja się pakuję, ja ogarniam mapę i trasę, ja mierzę swoje siły na zamiary, ja sprawdzam pogodę itd. Jeśli cokolwiek się w tym czasie wydarzy, to nie szukam odpowiedzialnych w innych, ale w sobie, bo może czegoś nie przewidziałam lub nie mogłam przewidzieć. I dokładnie tak samo jest z EDK – każdy jest odpowiedzialny za siebie i każdy decyzję o pójściu podejmuje samodzielnie, ze wszystkimi jej konsekwencjami. Przyznam szczerze, że w naszym polskim społeczeństwie, wychowanym na organizowanych pielgrzymkach, trudno jest tę mentalność zrzucania odpowiedzialności na innych zmienić. Ze względu na porażającą długość tras i ich przewyższenia, zaleca się pójście na EDK w dobrej kondycji fizycznej, bez przeciwwskazań medycznych.
EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz / Fot. archiwum prywatne.
EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz / Fot. archiwum prywatne

Po raz który rusza EDK w Nowym Sączu?

EDK gości na Sądecczyźnie już od 8 lat. Na początku był tylko jeden rejon na cały Nowy Sącz. Z biegiem lat idea EDK przypadła do gustu Sądeczanom i zaczęły powstawać kolejne rejony. Rejon, którego od początku jestem liderem, to Nowy Sącz – św. Kazimierz, bo sztab EDK działa przy parafii św. Kazimierza w Nowym Sączu i z tego kościoła również nasze EDK wyrusza. W tym roku w Nowym Sączu, oprócz naszego rejonu, rusza rejon Nowy Sącz - św. Rita (z trzema trasami) i Nowy Sącz Kolejowa NSPJ (z dwiema trasami). Rejon Nowy Sącz – św. Kazimierz jest najstarszym rejonem EDK w Nowym Sączu. Zresztą, nie chwaląc się, sama sprowadziłam ideę EDK na Sądecczyznę. Po prostu na studiach zetknęłam się z nią w Tarnowie i tak mnie zafascynowała, że po powrocie w rodzinne strony postanowiłam zaszczepić ją w Nowym Sączu. I udało się.

Ile tras w tym roku przygotowano i jak wyglądają, jeśli chodzi o ich długość i stopień trudności?

W tym roku mamy udostępnionych 7 tras. Najkrótsza ma 35 km, ale niech to nikogo nie zmyli, że może być najłatwiejsza, bo przewyższenia dają mocno popalić. Najdłuższa ma 53 km i jest naprawdę ciężka. Wszystkie trasy, wraz z opisem, śladem GPS i niektóre z mapką, są dostępne na stronie głównej EDK, więc można się tam z nimi dokładnie zapoznać. Dwie najdłuższe trasy biegną po prawej stronie Jeziora Rożnowskiego (tam gdzie Jamna). Wszystkie kończą się w Czchowie, w kaplicy na Kozieńcu. I wszystkie są pomyślane tak, by dawały jak największy wycisk fizyczny. To nie ma być łatwa wędrówka. Ona ma boleć. Ma nas doprowadzić do granic wytrzymałości, by stanąć przed Bogiem jak najbardziej prawdziwym, odartym ze swoich możliwości.
EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz / Fot. archiwum prywatne
EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz / Fot. archiwum prywatne

Czy EDK cieszy się popularnością w regionie?

Przed pandemią EDK gromadziła na Mszy Świętej bardzo wielu Sądeczan. Kościół św. Kazimierza co roku pękał w szwach, nawet przy działających w mieście jeszcze dwóch rejonach. Nasz absolutny rekord frekwencji to zapisanych ponad 400 osób, a z kościoła wyruszyło co najmniej 600 osób. Rekordzista wiekowy miał 75 lat, najczęściej jednak zapisują się ludzie w wieku studenckim oraz trzydziestoi czterdziestolatkowie. Jeśli ktoś chce wyruszyć samotnie, to powinien mieć minimum 18 lat. Niepełnoletni powinien być pod nadzorem osoby pełnoletniej – tak stanowi polskie prawo.

Czyli pandemia nieco zniechęciła do udziału w nocnej wędrówce? Jak dokładnie wyglądała ta kwestia w zeszłym roku i dwa lata temu, a jak dziś?

Myślę, że pandemia dotknęła wszystkich obszarów życia ludzkiego. Skutki nie ominęły również EDK, ale nie mogę powiedzieć czy były one negatywne. Na pewno były oczyszczające i skłoniły nas do powrotu do korzeni EDK: samotnego marszu przez ciemność, wbrew organizmowi, zmęczeniu, niewygodom i opiniom ludzkim. W 2020 i 2021 roku postawiliśmy na indywidualne wędrówki, bez specjalnych Mszy Świętych, bez tłumów ludzi. Po prostu w Środy Popielcowe rozpoczęliśmy Wielki Post, w którym to mieliśmy 40 nocy do wykorzystania, by zmierzyć się z wyzwaniem, jakim jest Ekstremalna Droga Krzyżowa. Uczestnicy sami decydowali, kiedy chcą wyruszyć, o jakiej porze, którą trasą i sami zamawiają sobie pakiet uczestnika ze strony głównej EDK. To właśnie jest wzięcie odpowiedzialności za swoje życie i wybory, które stało u początków idei EDK, jeszcze w Męskiej Stronie Rzeczywistości. W tych dwóch latach epidemii nie prowadziliśmy rejestracji w sensie ścisłym, chyba że jako informację zwrotną do sztabu rejonowego, że ludzie byli, kiedy byli i na której trasie. Odzew był jednak znikomy. Dzięki temu mogliśmy się zorientować, ile osób postanowiło wytrwać przy EDK, nawet przy zmienionej formie związanej z pandemią. Jesteśmy wdzięczni tym, którzy dali nam znać, że idą i podzielili się przeżyciami z trasy. Była ich garstka, ale nawet dla kilku warto to robić. Nie było jakiegoś spektakularnego wyjścia, rozgłosu. Czas epidemii pokazał nam, że nie jest to konieczne i zwrócił naszą uwagę na korzenie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej: że nie trzeba czekać na jeden termin, ale można samemu wybrać sobie dowolny dzień, pobrać rozważania, opisy tras, ślady GPS, pójść na ostatnią Mszę Świętą w danym dniu i po niej ruszyć w nieznane. To jest sam rdzeń idei Ekstremalnej Drogi Krzyżowej: wziąć odpowiedzialność za swoje życie, za swoją EDK, ruszyć kiedy czujemy w sercu takie pragnienie, a nie wtedy kiedy jest ogólnopolski termin. Reszta to tylko dodatek, który gdy go zabraknie, nie narusza ciągłości i sensowności idei. Tak ona wyglądała w Męskiej Stronie Rzeczywistości w Krakowie, w której powstała i przerodziła się w ogólnopolską (a nawet międzynarodową) akcję.
Rozważania, opisy tras, ślady GPS, czy całe zestawy EDKowskie są do pobrania ze strony głównej EDK przez cały rok, więc można było przeczekać najgorszy czas epidemii i ruszyć, gdy warunki będą bardziej sprzyjające. Jednak frekwencja zaczęła spadać jeszcze przed pandemią, odkąd jako rejon zaprzestaliśmy zamawiania pakietów uczestnika (rozważania, opaska odblaskowa, pamiątkowa opaska na rękę, opis trasy). Chcieliśmy odpowiedzialność za decyzję o wyruszeniu na EDK oddać w całości w ręce każdego uczestnika, który wyrażając chęć uczestnictwa, chce również się do niej przygotować poprzez zatroszczenie się o opis trasy, ślad GPS i rozważania, gadżety EDKowskie i drewniane krzyże. W dobie zakupów przez Internet, to naprawdę nie jest trudne. Można się skrzyknąć w parę osób i zamówić kilka sztuk. Mam świadomość, że ludzie lubią mieć wszystko podstawione pod nos, ale nie taka jest idea EDK. Odpowiedzialność zaczyna się od najdrobniejszych rzeczy i spraw, w przypadku EDK od pakietu uczestnika. To jest też pytanie czy naprawdę mi zależy, by iść i spotkać się w taki sposób z Bogiem, bo jeśli chcę i zależy mi, to się przygotuję na maksa i nie będę oglądał się na innych.
W tym roku również widać skutki pandemii, bo do tej pory (27.03.2022) zapisało się niewiele ponad 20 osób. Liczyliśmy się z tym i wcale nas to nie załamuje, bo EDK nigdy nie szła na ilość, tylko na jakość. Wszystko, co staje się masowe, z biegiem czasu się deformuje. Dobrze jest, gdy w miarę często powracamy do korzeni, przypominamy sobie, co stało u początków idei, jakie były główne założenia. W przypadku EDK jest to samotna nocna wędrówka, więc im mniej ludzi na trasie, tym lepiej. Wiem, brzmi paradoksalnie, ale w kontekście Wielkiego Postu nie mniej paradoksalnie niż to, że ze śmierci jest życie. Tak naprawdę pewnie poznam rzeczywistą liczbę chętnych dopiero 8 kwietnia, na Mszy Świętej o 20:00 w kościele św. Kazimierza. Ale ilu by ich nie było, i tak będę czuć, że warto.
EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz / Fot. archiwum prywatne
EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz / Fot. archiwum prywatne

Jak wygląda taka nocna wędrówka?

Najlepiej zacząć Mszą Świętą (zakończyć Mszą Świętą jest ciężko, bo zasypia się w pięć sekund). Potem ruszamy z rozważaniami, śladem GPS, mapą i opisem trasy i zatrzymujemy się na poszczególne stacje w zaznaczonych w opisie i śladzie miejscach. Stacje to jedyne momenty w całej EDK, gdy można mówić na głos. W czasie całej wędrówki obowiązuje reguła milczenia, by zintensyfikować spotkanie z Bogiem. Po prostu, jak nie możesz do nikogo ponarzekać, że Cię boli, że chce Ci się spać, że Ci zimno i w ogóle, co to za pomysł, to siłą rzeczy zwrócisz się do Boga z narzekaniem. A Bóg to najodpowiedniejszy adresat naszych myśli, próśb, narzekań, zażaleń. Wędrujemy ile możemy i jak daleko damy radę. Nie jest nigdzie powiedziane, że trzeba koniecznie dotrzeć do ostatniej stacji. Czasem organizm nie wytrzymuje – ludzkie to i normalne. Na końcu, w kaplicy na Kozieńcu jest udzielana co 15-20 minut Komunia Święta. Można tam chwilę odpocząć i wrócić do domu na własną rękę.

A co, jeśli nie ukończy się trasy?

Nic… Nieukończenie EDK nie skutkuje żadną hańbą, wstydem czy karą. Wykorzystuje się wtedy wcześniej przygotowany przez siebie samodzielnie transport, bo przecież przy wyruszaniu na EDK dopuszczam wszelkie możliwe scenariusze wędrówki i przygotowuję się w miarę możliwości na każdą ewentualność, na skróconą EDK również. I wraca się do domu. Ważne jednak, by zadać sobie pytanie czy naprawdę dobrze się przygotowałem do takiej trasy EDK? Czy ćwiczyłem przed EDK, by wyrobić sobie kondycję, czy wziąłem wszystkie potrzebne w wędrówce rzeczy? Czy mój stan zdrowia w ogóle pozwalał na tak długie trasy z wielkimi przewyższeniami? Czy może jednak miałem przeciwwskazania, ale nie posłuchałem sygnałów z ciała, bo nie chciałem wyjść na mięczaka, który nie da rady przejść tylu kilometrów. Trzeba zlokalizować przyczyny niedokończenia EDK, popracować nad nią i spróbować w roku następnym.

Czy wyrusza pani w trasę w tym roku?

W tym roku już miałam swoje EDK, bo, sprawdzając trasy, przeszłam je parę razy. Dlatego od kilku lat odpuszczam sobie termin ogólnopolski i idę w innym, niekoniecznie w Wielkim Poście. W 2021 przeszłam EDK w lecie, bo wtedy potrzebowała tego moja dusza. Nie uzależniam się od terminu „głównego”, ale słucham swojej duszy, która doskonale wie, kiedy potrzebuje spotkać się z Bogiem. Poza tym, zazwyczaj na ogólnopolskim edekowskim wędrowaniu jest bardzo dużo ludzi, a ja nie lubię tłoku, gdy mam się spotkać z Najwyższym. Tak samo mam w górach: chodzę tam, gdzie nie ma tłumów, lub w porach, gdy mogę spotkać jak najmniej ludzi. Cenię sobie ciszę i spokój.
EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz / Fot. archiwum prywatne.
EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz / Fot. archiwum prywatne

Co pani daje udział w EDK?

Trudne pytanie. Na pewno szansę na spotkanie z Bogiem w mniej wygodnych dla mnie warunkach. To krańcowe wykończenie fizyczne i psychiczne zdziera mi maskę z twarzy, maskę tej, która zawsze sobie poradzi sama i nikogo nie potrzebuje do pomocy, człowieka, który nie potrzebuje Boga, bo ogarnia rzeczywistość. Przebieg EDK, to jedna wielka niewiadoma, wszystko może się zdarzyć, nawet spotkanie w nocy z prawdziwym niedźwiedziem (które miało miejsce 3 lata temu w okolicach Jaworza). I co wtedy? Nad wieloma rzeczami zwyczajnie nie mam kontroli, ale za to Bóg ma, więc EDK sprawia, że zdaję się na Niego, pracuję nad zaufaniem do Niego. EDK uświadamia mi za każdym razem, że bez Niego nic nie mogę uczynić, że w pewnym momencie zmęczenia moje zdolności, możliwości, siła się kończą. Na szczęście On jest Wszechmocny, więc ja już nie muszę być. Być może zabrzmi to dziwnie, ale lubię ten stan krańcowego wyczerpania, lubię mierzyć się ze swoimi ograniczeniami, siłą natury, różnymi warunkami atmosferycznymi. Wtedy najbardziej czuję, że żyję, czuję największą wdzięczność za swoje życie i za to, jak ono wygląda. Ekstremalna Droga Krzyżowa pokazuje mi również, jak niewiele potrzeba człowiekowi do życia: plecak, ciepła odzież, gorąca woda, trochę jedzenia i można czuć się szczęśliwym. Często w trakcie nocnej wędrówki dociera do mnie, jakim błogosławieństwem jest ciepły dom, ciepłe łóżko, sen, jedzenie, picie, relacje międzyludzkie. Uświadamiam sobie jak wielkie bogactwo zostało mi dane. Myślę, że w kontekście wydarzeń w Ukrainie, w tym roku będę o tym myśleć jeszcze bardziej intensywnie, dziękując Bogu, że dał mi tak wiele, a czego często nie doceniam. Lubię też spokój i ciszę nocy podczas EDK. Jest to dla mnie detoks od hałasu, zgiełku, pośpiechu, stresu. Choć męczę się fizycznie, to głowa odpoczywa i jest tu i teraz.
EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz / Fot. archiwum prywatne.
EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz / Fot. archiwum prywatne.


Wszelkie informacje można znaleźć na stronie głównej EDK: www.edk.org.pl. Informacje o rejonie EDK Nowy Sącz – św. Kazimierz: Fb: @NOWYSACZ.EDK

Nowy Sącz

Nowy Sącz - najnowsze informacje