wtorek, 8 stycznia 2019 12:43, aktualizacja 7 lat temu

Sylwester w Zakopanem „dał popalić” mieszkańcom

Sylwester w Zakopanem „dał popalić” mieszkańcom

Podhale tonie w korkach. Obecna infrastruktura drogowa to zaledwie „kropla w morzu” potrzeb, zwłaszcza w takich momentach, jak powrót z sylwestra, o czym przekonano się dotkliwie kilka dni temu… Jedynym ratunkiem jest kolej.

Zakopane nie jest przygotowane na taki ruch samochodów

Wiele osób upatruje przyczyny paraliżu komunikacyjnego Podhala w organizacji Sylwestra w Zakopanem. Jak twierdzą, na takie duże imprezy pod Tatrami po prostu nie ma ani powierzchni, ani odpowiedniej infrastruktury.

Jak w dużym mieście organizujesz mecz i na stadionie ma być 30 tysięcy ludzi, to musisz zapewnić parkingi, transport miejski (specjalne autobusy) i drogi ewakuacyjne. A maluteńkie Zakopane sprosiło całą Polskę, nie zapewniając absolutnie nic, poza Zenkiem Martyniukiem z playbacku – napisał jeden z internautów.

Inni podkreślają, że to głębszy problem, niezwiązany głównie z samą imprezą sylwestrową, relacjonowaną w telewizji. Powtarza się przecież co roku.

– Korki w Sylwestra w Zakopanem to nie jest tylko zasługa imprezy sylwestrowej, od wielu lat na sylwestra mamy najazd ludzi + goście zza wschodniej granicy, którzy w tym terminie też zaczynają masowo zjeżdżać. Czy jest organizowany „sylwester marzeń” czy nie, Zakopane nie jest przygotowane na taką liczbę samochodów. Ludzi pomieścimy, bo jest na tyle kwater, ale z drogami jest już gorzej – pisze internauta. – Nie ma miejsca na nowe parkingi, nie ma jak poszerzyć ulic, bo Zakopane jest po prostu za małe.

Mieszkańcy obawiają się, że za kilka dni drogowy koszmar się powtórzy… Zbliżają się przecież ferie zimowe.

Tylko szybkie połączenie kolejowe uratuje Podhale

Jedynym ratunkiem w takiej sytuacji jest dla Podhala kolej – szybkie połączenie Zakopanego z Krakowem i Nowym Sączem.

W poniedziałek 7 stycznia 2019 pojawiło się „światełko w tunelu”. Rozpoczął się pierwszy z trzech etapów budowy nowej linii, zwanej „Podłęże – Piekiełko” i modernizacji istniejącej linii nr 104 Chabówka – Nowy Sącz. Podpisana została umowa na opracowanie dokumentacji.

Jest to jeden z najważniejszych kroków w kierunku budowy linii „piekielnej”. Nowoczesna linia kolejowa umożliwi podróż z Krakowa do Zakopanego w czasie poniżej dwóch godzin, a do Nowego Sącza w godzinę – napisali przedstawiciele kampanii „Pociąg-autobus-góry”, którzy od lat angażują się w rozwój infrastruktury kolejowej na południu Polski.

Ta inwestycja to na razie jedyny ratunek dla zakorkowanych górskich miejscowości.

To najważniejszy dzień dla Podhala w tym wieku! Dziś podpisano umowę na zaprojektowanie linii kolejowej Podłęże – Piekiełko, która radykalnie skróci czas jazdy do Zakopanego (ale też Nowego Sącza). Ta linia to jedyna szansa na zmniejszenie koszmarnej liczby samochodów przyjeżdżających pod Tatry. Bez niej nie poradzimy sobie z korkami – dodał Piotr Manowiecki, przedstawiciel kampanii „Pociąg-autobus-góry”, od lat zaangażowany w sprawy kolei.

To inwestycja o ogromnym znaczeniu dla regionu – również szansa rozwoju przemysłowo-gospodarczego Sądecczyzny, Limanowszczyzny i Podhala.

Nowa trasa będzie wymagała m.in. budowy 58 km nowych linii kolejowych, 11 tuneli, 8 estakad, 20 mostów, ponad 30 wiaduktów. Zmodernizowana zostanie 75-kilometrowa istniejąca linia między Chabówką a Nowym Sączem – powiedział Ireneusz Merchel, Prezes PKP Polskich Linii Kolejowych S.A.

Pierwszy, rozpoczęty właśnie etap potrwa dwa lata. Kolejne będą realizowane odpowiednio w latach 2020–2024 i 2020–2027.

Ponieważ realizacja wyczekiwanej od dawna inwestycji się opóźnia, kwestią kluczową jest dopilnowanie, by tym razem doszła do skutku.

– Projektowanie linii potrwa około dwa lata. Przez ten czas nadal trzeba będzie pilnować, żeby politycy „nie rozmyślili się” – podkreślił Piotr Manowiecki, przedstawiciel kampanii „Pociąg-autobus-góry”.

Anna Piątkowska-Borek

fot. Czytelnik / PKP PLK SA

Obserwuj nas w Google News

Podhale - najnowsze informacje

Rozrywka