Zapadł precedensowy wyrok w sprawie biskupa Andrzeja Jeża. Sąd uznał, że hierarcha zbyt późno zawiadomił organy ścigania o przestępstwach seksualnych księży wobec dzieci. Tarnowska kuria nie zgadza się z rozstrzygnięciem i zapowiada apelację.
W skrócie:
- Biskup został skazany za niedopełnienie obowiązku niezwłocznego zawiadomienia organów ścigania o wykorzystywaniu seksualnym dzieci przez dwóch duchownych.
- Sąd skazał go na dwa lata ograniczenia wolności, wykonywane poprzez potrącenia z wynagrodzenia. Wyrok jest nieprawomocny.
- To pierwszy taki proces karny urzędującego biskupa w Polsce.
- Kuria nie zgadza się z wyrokiem. Obrońcy wystąpią o jego pisemne uzasadnienie, a następnie złożą apelację.
Historia procesu
Akt oskarżenia przeciwko biskupowi Andrzejowi Jeżowi skierowano do sądu w kwietniu 2024 roku. Proces rozpoczął się 18 lutego 2026 roku. W toku postępowania sąd analizował dokumenty, przesłuchał świadków oraz wysłuchał wyjaśnień oskarżonego, który odmówił odpowiedzi na pytania prokuratora.
15 października wygłoszono mowy końcowe. Prokurator Marcin Stępień domagał się uznania biskupa za winnego i wymierzenia mu dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na trzy lata oraz 20 tys. zł grzywny. Obrona wnosiła o uniewinnienie.
Wyrok zapadł 29 października, po ponad ośmiu miesiącach od rozpoczęcia procesu. Sąd uznał biskupa za winnego obu zarzucanych mu czynów, ale zdecydował o zastosowaniu innego rodzaju kary.
Był to pierwszy w Polsce proces karny urzędującego biskupa dotyczący niedopełnienia obowiązku zawiadomienia organów ścigania o przestępstwach seksualnych podległych mu duchownych. Wyrok nie jest prawomocny.
Za co skazano biskupa?
Sprawa dotyczyła informacji o przestępstwach seksualnych popełnionych przez dwóch duchownych diecezji tarnowskiej: Stanisława P. i Tomasza K. Według oskarżenia biskup dysponował wiarygodnymi informacjami o wykorzystywaniu seksualnym przez nich osób poniżej 15. roku życia, ale nie przekazał ich niezwłocznie organom ścigania.
W przypadku Stanisława P., który miał krzywdzić chłopców m.in. podczas posługi w Ukrainie, do kurii w 2019 roku trafiła dokumentacja dotycząca podejrzeń wobec księdza. Zawiadomienie polskich organów ścigania nastąpiło w sierpniu 2020 roku. Duchowny został później wydalony ze stanu kapłańskiego. W odrębnej sprawie Tomasza K. chodziło o podejrzenia wykorzystywania seksualnego małoletnich, w tym osoby poniżej 15. roku życia.
Przepisy przewidujące odpowiedzialność karną za niezawiadomienie o określonych poważnych przestępstwach, mimo posiadania wiarygodnej informacji, weszły w życie w 2017 roku. Sprawa dotyczyła tego, że biskup zbyt późno zawiadomił organy ścigania o przestępstwach seksualnych księży wobec dzieci. Zawiadomienia ostatecznie zostały złożone, ale według prokuratury nastąpiło to z naruszeniem ustawowego obowiązku niezwłocznego zgłoszenia.
Biskup nie przyznawał się do winy
Andrzej Jeż nie przyznawał się do zarzutów. Podczas pierwszej rozprawy 18 lutego 2026 roku przekonywał, że kierowana przez niego diecezja sama zgłosiła sprawy organom ścigania. „Paradoksalnie za gorliwość jestem oskarżony” – mówił, odnosząc się do swoich działań. Wyrażał również ubolewanie z powodu cierpienia pokrzywdzonych.
Obrona wskazywała na wątpliwości prawne dotyczące obowiązku zgłaszania czynów popełnionych przed 2017 rokiem, a także na okoliczność, że część przestępstw Stanisława P. miała zostać popełniona w Ukrainie. Argumentowała, że w diecezji prowadzono postępowania na gruncie prawa kościelnego i weryfikowano napływające informacje.
Prokuratura uznała, że biskup już wcześniej dysponował wiarygodnymi informacjami o przestępstwach seksualnych wobec dzieci i powinien był niezwłocznie powiadomić organy ścigania. Hierarcha przekonywał natomiast, że dopiero później uzyskał informacje, które zobowiązywały go do złożenia zawiadomienia.
W przypadku Tomasza K. biskup utrzymywał, że dopiero pod koniec 2021 roku dowiedział się, iż wśród pokrzywdzonych mogła być osoba poniżej 15. roku życia. Według kurii zawiadomienie w tej sprawie złożono 16 grudnia 2021 roku.
Biskup Jeż i samorządowcy Małopolski
Andrzej Jeż urodził się 3 maja 1963 roku w Limanowej. Święcenia kapłańskie przyjął w 1988 roku, w 2009 roku został biskupem pomocniczym diecezji tarnowskiej. 12 maja 2012 roku papież Benedykt XVI mianował go biskupem tarnowskim.
Hierarcha jest także delegatem Konferencji Episkopatu Polski do spraw Duszpasterstwa Samorządowców i Pracowników Administracji Samorządowej. Od lat uczestniczy w wydarzeniach z udziałem władz lokalnych i przedstawicieli administracji, a niektóre z nich sam inicjuje.
Proces i poważne zarzuty wobec hierarchy nie przerwały jego oficjalnych kontaktów z małopolskimi samorządowcami. Biskup nadal uczestniczył w organizowanych dla nich wydarzeniach religijnych, przewodniczył mszom świętym i wygłaszał homilie.
19 marca 2026 roku, już w trakcie procesu, Andrzej Jeż przewodniczył mszy świętej podczas Dnia Skupienia dla Samorządowców w Grybowie. W spotkaniu, zorganizowanym z jego inicjatywy, uczestniczyli burmistrzowie, radni, pracownicy administracji samorządowej oraz parlamentarzyści. Biskup wygłosił homilię poświęconą odpowiedzialności osób zaangażowanych w życie publiczne. W programie znalazła się również konferencja dotycząca etyki i wykorzystania sztucznej inteligencji w administracji lokalnej.
Mimo trwającego procesu i ciążących na biskupie zarzutów przedstawiciele samorządów nadal uczestniczyli w spotkaniach z jego udziałem, słuchali jego homilii i występowali z nim podczas publicznych uroczystości. Zarzuty nie doprowadziły więc do zerwania tych oficjalnych kontaktów.
Wyrok nieprawomocny. Kuria zapowiada apelację
Wyrok Sądu Rejonowego w Tarnowie nie jest prawomocny. Jeszcze 29 października Kuria Diecezjalna w Tarnowie opublikowała stanowisko, w którym zakwestionowała rozstrzygnięcie i zapowiedziała jego zaskarżenie.
„Kuria nie zgadza się z rozstrzygnięciem Sądu” – podkreślono w komunikacie. Jak zaznaczono, obrońcy wystąpią o pisemne uzasadnienie wyroku, a po jego analizie zostanie wniesiona apelacja.
Kuria przypomniała, że w obu sprawach ostatecznie przekazano zawiadomienia organom ścigania. Zwróciła też uwagę, że wiedzę o tych przypadkach miały posiadać inne osoby i instytucje państwowe. W odniesieniu do Stanisława P. utrzymuje, że dokumentacja otrzymana w 2019 roku wymagała weryfikacji, a zgłoszenia dokonano w sierpniu 2020 roku po przeprowadzeniu procedur kościelnych. W sprawie Tomasza K. podtrzymała stanowisko, że informację o możliwości pokrzywdzenia osoby poniżej 15. roku życia biskup uzyskał dopiero pod koniec 2021 roku i polecił niezwłocznie zgłosić sprawę.
Na zakończenie kuria ponownie wyraziła „głębokie ubolewanie z powodu krzywdy i cierpienia wszystkich osób pokrzywdzonych przestępstwami seksualnymi” i zapewniła je o szacunku i współczuciu.


















