niedziela, 29 sierpnia 2021 09:44

Ten biznes wykańcza nie tylko pandemia. "Codziennie modlę się, żeby cokolwiek się poprawiło"

Autor Aleksandra Tokarz
Ten biznes wykańcza nie tylko pandemia. "Codziennie modlę się, żeby cokolwiek się poprawiło"

Część z nich swój dramat przeżywa po cichu. Po kilku miesiącach, kiedy w zasadzie nikt ich nie odwiedzał, przyszła pociecha – dzieci jednak wracają do szkół. Miało ruszyć, pomóc, dać nadzieję. – Codziennie modlę się, żeby cokolwiek się poprawiło – mówi pani Anna, właścicielka jednej z księgarni w Małopolsce. Biznes wykańcza nie tylko pandemia. Jak się okazuje, są inne powody, a także związane z nimi obawy.

– Księgarnię otworzyłam w 2005 r. Kręciło się. Wkrótce jednak z kilku księgarni w mieście, została jedna – my. I mimo tego jesteśmy na granicy. Funkcjonujemy, bo funkcjonujemy – mówi w rozmowie z redakcją Głos24 pani Anna, właścicielka jednej z księgarni na południu Polski. Kiedy zaczęły się problemy? Ten moment nasza rozmówczyni pamięta bardzo dobrze. Program bezpłatnych podręczników dla uczniów został uruchomiony już w 2014 r. Wówczas objął tylko uczniów klas I szkół podstawowych. Od 2015 r. darmowe podręczniki trafiały do kolejnych roczników. W 2016 r. rodzice nie musieli już płacić za podręczniki dla uczniów klas I, II, III, IV oraz V. Od roku szkolnego 2017/2018 w darmowe podręczniki wyposażeni zostali wszyscy uczniowie klas szkoły podstawowej. Jak przyznaje nasza rozmówczyni, już wtedy mówiło się, że 50 proc. księgarni upadło. – Na podręcznikach zarabiamy niemal na cały rok. A żeby na podręczniku zarobić, to trzeba ich sprzedać bardzo dużo, bo nie dość, że marża na podręczniku do ceny detalicznej, jaką proponuje wydawnictwo, jest bardzo mała, to jeszcze obniżamy tę marżę jak najwięcej możemy, żeby ktokolwiek przyszedł i coś kupił – mówi właścicielka księgarni.

– Już w momencie wybuchu pandemii byliśmy jedyną księgarnią w mieście. W tamtym roku było jeszcze względnie spokojnie. W tym, kiedy ludzie wiedzą, że dzieci wkrótce znów mogą przejść na naukę zdalną, nie kupują podręczników niemal w ogóle. Jest źle, bardzo źle – tłumaczy pani Anna. Okres zakupu podręczników do szkół był bowiem w tym biznesie szczytowym, jeśli chodzi o obroty. Był. Teraz wszystko się zmieniło. – To, co dzieje się w tym roku, to dramat. Dawniej, kiedy rodzice zaopatrywali swoje dzieci do szkół, w zasadzie już od czerwca mieliśmy ruch. Ludzie rozkładali sobie te wydatki w czasie. Wtedy wiedzieliśmy, że zarobimy na kolejne miesiące, które z kolei będą słabe. Teraz mamy koniec sierpnia, a ruchu zero – mówi nasza rozmówczyni.

Ale to nie jedyny problem. W księgarniach nieraz da się słyszeć: „Nie potrzebuję tej książki, kupi nam ją nauczyciel”. Pedagodzy bowiem coraz częściej kupują podręczniki bezpośrednio u wydawców, a następnie rozprowadzają je w szkołach. A to jest prawnie zabronione. Ustawa z dnia 11 kwietnia 2007 o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 80, poz. 542) w art. 22b jasno precyzuje, że dyrektor szkoły podejmuje działania organizacyjne umożliwiające obrót wyłącznie używanymi podręcznikami.

Jeszcze kilka lat temu, tuż przed startem nowego roku szkolnego, przed księgarniami ustawiały się kolejki. Teraz nie stoi nikt. – Kilka dni temu koleżanka powiedziała mi, że usłyszała w mediach, iż księgarnie notują w tym roku wzrost obrotów o 30 proc., że zarabiają dużo więcej. Pytam więc – na czym? – zastanawia się pani Anna. Księgarnie wykańcza także szalejący ruch w internecie. Oferta księgarni internetowych robi się bowiem coraz większa.

- Nie umiem powiedzieć, co mogłoby nas uratować. Co możemy zrobić? Jeżeli nie zarobimy teraz, w sezonie podręcznikowym, to kiedy? – pyta właścicielka. Wizja przyszłości także nie maluje się w kolorowych barwach. – Modlę się. Codziennie się modlę, żeby coś się ruszyło. W porównaniu z ubiegłym rokiem wszystko jest przez pół. Naprawdę nie wiem, co będzie - mówi.

W 2020 r. wzrosło czytelnictwo. Jak podała Biblioteka Narodowa, 42 proc. Polaków przeczytało choć jedną książkę. To oznacza wzrost o 3 pkt proc. Mimo tego jednak upadło dwa razy więcej księgarni. Z danych o księgarniach wyrejestrowanych z Ogólnopolskiej Bazy Księgarń za 2020 r. wynika, że zniknęło ich 266, przy 74 w 2019 r. W rekordowym 2017 r. było ich 220. Jaka przyszłość czeka więc ten biznes?

Małopolska - najnowsze informacje