Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi? Wydaje się, że Prezydent Nowego Sącza Ludomir Handzel to akurat potrafi. O zamiarze likwidacji kilku nowosądeckich placówek oświatowych, w tym „jedynki” zastępca prezydenta Nowego Sącza Magdalena Majka oraz dyrektor Wydziału Edukacji i Wychowania Małgorzata Belska poinformowały dziennikarzy na briefingu prasowym, a zapomniano o zawiadomieniu o planowanych zmianach zainteresowanych. Rodzice, dyrektorzy i nauczyciele dowiedzieli się o pomysłach włodarza z mediów i Internetu. Czy odbudować zaufanie pomoże Okrągły Stół Nowosądeckiej Oświaty, którego kolejne posiedzenie odbyło się 14 lutego?
Powinny być szersze konsultacje
- 24 stycznia w czwartek sprawie proponowanych zmian poświęcona była komisja oświaty – informuje przewodniczący Komisji Edukacji radny Grzegorz Ledziński. – Projekty uchwał trafiły do mnie w poniedziałek rano, 21 stycznia, a do Biura Rady w piątek po południu – czyli 18 stycznia. Na tydzień przed komisją były już nieoficjalne informacje, że pojawią się takie propozycje – przypomina Ledziński. – Mieliśmy zaledwie kilka dni na zajęcie się takimi poważnymi sprawami. Najbardziej zaskoczeni sytuacją byli rodzice. Moim zdaniem powinniśmy wcześniej o tym wiedzieć, może nie tyle Komisja, ale środowiska związane z tym szkołami - Rada Pedagogiczna i przede wszystkim rodzice. Powinny być szersze konsultacje. Wydaje mi się, że przy takich decyzjach warto było by poświęcić temu odpowiedni dużo czasu. Nawet na komisji edukacji, której obrady trwały 7 godzin były takie sytuacje, że padały pytania o coś, co powinno być kilka miesięcy wcześniej wyjaśnione. Ostatecznie projekty jednak zostały wycofane przez wnioskodawcę. Prezydent wycofał je na sesji 30 stycznia.
Obiecywał, że nie zamknie żadnej szkoły
- O zamiarze likwidacji naszej szkoły dowiedzieliśmy się z Internetu, pocztą pantoflową – mówi Anita Zontek, przewodnicząca Rady Rodziców Szkoły Podstawowej nr 1 im. Adama Mickiewicza, której jedno dziecko chodzi do przedszkola w „jedynce” a drugie kończy gimnazjum. – Było to w poniedziałek 21 stycznia, w drugi tydzień ferii. Informacja o tym, że pan prezydent chce zlikwidować naszą szkołę pojawiła się na stronie internetowej urzędu miasta. Nikt nie przyszedł i nie odwiedził naszej szkoły. Nikt nie dawał nam do zrozumienia, że coś takiego może nastąpić. Dla nas, rodziców, to był szok. Pierwsze co zrobiliśmy jako rada rodziców, to udaliśmy się do pani dyrektor naszej szkoły. Pani dyrektor wybrała się od razu do Wydziału Edukacji do dyrektor Belskiej. Potwierdziło się, że szkoła faktycznie jest do likwidacji. Brakowało jednak konkretnej informacji. Rodzice: pytali jak to, dlaczego?
- Poprosiliśmy o pomoc radnych – wspomina Anita Zontek. - Rozmawialiśmy z panią przewodniczącą Iwona Mularczyk, panem Wojciechem Piechem, panem Michałem Kądziołką. Są to osoby, które nas najbardziej wsparły. Sami byli tym pomysłem zaskoczeni. Ja osobiście bardzo jestem wdzięczna pani Iwonie Mularczyk, która nie zostawiła nas z tym wszystkim. Mam za to żal do władz, że nikt z nami nie porozmawiał, że zrobił się chaos i niemiłe sytuacje. To tym bardziej przykre, że w czasie kampanii nauczyciele otrzymali list, w którym Ludomir Handzel obiecywał, że nie zamknie żadnej szkoły, że nie zwolni żadnego nauczyciela. Myśmy nawet podczas naszych protestów na banerach umieściliśmy cytat z tego listu, z podpisem pana prezydenta. Na radzie miasta powiedziałam do pana prezydenta, że my jako rodzice, liczyliśmy, że on nam pomoże „rozkręcić” tę szkołę i promować ją, bo ona na to zasługuje, a nie, że po dwóch miesiącach swojej prezydentury, od razu będzie ją likwidował.
Jeszcze przed sesją zrobiliśmy zebranie rodziców. Było na nim dużo osób – przypomina szefowa rady rodziców „jedynki”. - Niektórzy byli w szoku, bo dopiero od nas dowiedzieli się o planach prezydenta. Byli rodzice, którzy przenieśli do naszej szkoły dzieci z innych szkół, a po kilku miesiącach dowiedzieli się, że szkoła ma być zamknięta! Napisaliśmy list do pana prezydenta i list do pani przewodniczącej, wyrażając nasze stanowisko. Napisaliśmy z wielkim smutkiem do pana prezydenta, że nie daje nam szansy. Ponieważ władza nie przyszła do nas, stwierdziliśmy, że my jako rodzice i nauczyciele przejdziemy pod Ratusz, żeby przed najbliższą radą miasta prezydent nas usłyszał, bo przecież nie znał naszego stanowiska. Ostatecznie prezydent wycofał te uchwały, ale nas też nikt o tym mnie poinformował – dodaje Zontek. Rodzice nadal nie wiedzą, jak będzie wyglądała sytuacja. Nikt do tej pory się z nimi nie spotkał.
Czerwona kartka dla prezydenta Handzla
- Projekt uchwały o likwidacji naszej szkoły został wycofany – potwierdza dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 Jolanta Bodziony. – Na ten temat była dyskusja radnych na sesji, 29 stycznia i radni jasno się wypowiedzieli, że są przeciwni tej likwidacji. Nie tylko teraz, ale w ogóle. Kiedy pojawił się projekt likwidacji naszej szkoły przedstawiciele nauczycieli spotkali się z każdym z radnych. Argumenty, jakie przekonały radnych to sukcesy i osiągniecia naszej szkoły i przede wszystkim to, że rodzice chcą zapisywać dzieci do tej placówki. Przypomnieliśmy remonty szkoły, dostosowanie do szkoły do dzieci młodszych. Mamy odpowiednie toalety. Szkoła jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych. Nasza kadra ciągle się doskonali i kształci. Były też argumenty historyczne: „jedynka” to najstarsza szkoła w Nowym Sączu. Ekonomia nie może być najważniejsza.
Podobnego zdania jest też szef Komisji Edukacji. - Moim zdaniem „jedynka” powinna pozostać – twierdzi Grzegorz Ledziński. – Niedawno w szkole przeprowadzono dość gruntowny remont. Odwiedziłem tę szkołę – wszystko schludnie, nowocześnie. Poza tym – przypomniano na komisji - w okolicznych szkołach – w „siódemce” i „dwójce” jest dwuzmianowość. Dzieci uczą się do godziny 16. Można zmienić obręby granic obwodów szkolnych. Oczywiście nie ma rejonizacji i rodzic może posłać dziecko do wybranej szkoły, ale można zachęcać rodziców do wybrania „jedynki”. Ta szkoła się odtwarza. W ostatnich latach dotknęła ją reorganizacja. Zawsze też przychodzi do niej więcej dzieci, niż jest w obwodzie.
Szkoła nie będzie pusta
- Nie mamy wolnych sal, bo mamy jeszcze klasy gimnazjalne – wyjaśnia dyrektor Bodziony. – Nie można stwierdzić, że będą puste, bo zamierzamy przeprowadzić rekrutację. Potrzebujemy też sale na świetlicę. Bardzo niewielkim kosztem można też jeszcze jedną salę dostosować do oddziału przedszkolnego 5-godzinnego, bo sala przylega do oddziałów przedszkolnych. Nasza kadra ma duże osiągnięcia w edukacji dzieci i młodzieży. Wygasające gimnazjum było przez lata na drugim miejscu w Nowym Sączu.
Warto przypomnieć, że szkoła przeszła wszystkie etapy zmian wraz z reformą edukacji. Najpierw, gdy powstały gimnazja, była to sześcioletnia szkoła podstawowa, potem, gdy powstała inicjatywa, by w centrum powstało jeszcze jedno gimnazjum, potem „wygaszano” szkołę podstawową, a na jej miejsce przyjmowano gimnazjalistów. Teraz z kolei, szkołę kończy ostatni rocznik gimnazjalistów, a szkoła podstawowa, w która ją ponownie przekształcono, jeszcze nie zapełniła się uczniami.
– W zeszłym roku mieliśmy jeszcze 12 klas gimnazjalnych, teraz mamy ich sześć plus klasę ósmą – nie mogliśmy od razu przyjąć uczniów do wszystkich klas podstawówki – tłumaczy dyrektor. – Nigdy nie chcieliśmy mieć uczniów zbyt dużo. Braliśmy zawsze pod uwagę możliwości lokalowe szkoły. Nie chcieliśmy też wprowadzać nauki na drugą zmianę. W zeszłym roku szkolnym możliwości ograniczał też remont, który wyłączył część sal z użytkowania. Reforma nauczania nie może pogarszać warunków nauki dla gimnazjalistów, którym przy przyjęciu zadeklarowaliśmy określony standard. Mają prawo dokończyć edukację w naszej szkole w dobrym standardzie.
Okrągły stół – nadzieja czy fikcja?
- Dostałem zaproszenie na pierwsze spotkanie okrągłego stołu i byłem na nim obecny – opowiada Grzegorz Ledziński. - Spotkanie było dość merytoryczne. Jednak wątpliwości budzi to, jak wybierano uczestników spotkania. Nie zostali na niego zaproszeni wszyscy dyrektorzy szkół. Odbywało się to chyba na zasadzie losowania. Nie mogli w nim uczestniczyć również wszyscy zainteresowani radni. Apelowałem nawet do prezydenta w formie pisemnej, żeby dać możliwość uczestniczenia w okrągłym stole jeżeli już nie wszystkim radnym, to chociaż całej Komisji Edukacji. Niestety, nie było takiej możliwości.
- Nie powiem co sadzę o okrągłym stole, bo mnie na nim nie było. Nie dostałam zaproszenia na pierwsze spotkanie – mówi dyrektor „jedynki” - placówki, która w zamyśle prezydenta miała zostać zlikwidowana. – Nie wszyscy mogli się zgłaszać do udziału w okrągłym stole. Dyrektorzy byli wytypowani. Teraz formuła została rozszerzona, więc dopiero będzie można powiedzieć coś po kolejnym posiedzeniu, bo teraz może zgłosić się każdy. Jak oceniam okrągły stół? Teraz za wcześnie, żeby o tym mówić, ale rozmowa jest zawsze potrzebna.
- Trudno po pierwszym posiedzeniu oczekiwać, że coś się wyjaśni – relacjonuje swój udział u spotkaniu okrągłego stołu Anita Zontek. Do tej pory odbyło się spotkanie organizacyjne, które miało miejsce 4 lutego. Na nim też powołano tzw. zespoły robocze – tematyczne, które mają opracować listy postulatów, dotyczących oświaty w Nowym Sączu. Kolejne zaplanowano na 14 i 20 lutego. – Światełko w tunelu jest. Jestem optymistycznie nastawiona. Myślę, że to było potrzebne i bardzo fajnie, że taka inicjatywa została powołana – dodaje przewodnicząca rady rodziców. – „Jedynka” to była kiedyś wielka podstawówka. Później powstało tu gimnazjum. Myślę, że ta szkoła ma wielkie szanse na odrodzenie się. Mamy dużo chętnych dzieci. Wystarczy tylko promocja szkoły, trochę zmiana obwodów – i nie będzie problemu z naborem. Można odciążyć przeciążone szkoły. Mamy dobrą lokalizację. Rodzice są bardzo zadowoleni z tej szkoły i będziemy o nią walczyć.
Marzena Gitler, foto: UM NS




















