czwartek, 19 lutego 2026 13:55, aktualizacja 4 godziny temu

Warszawa przejmuje S7. Mieszkańcy: to mydlenie oczu

Warszawa przejmuje S7. Mieszkańcy: to mydlenie oczu

Po ogłoszeniu, że dotychczasowe warianty S7 Kraków–Myślenice zostaną odrzucone, a nadzór nad dalszymi pracami przejmie centrala GDDKiA w Warszawie, w regionie nie brakuje głosów, że protesty przyniosły sukces — ale równolegle rośnie też nieufność. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział „nowy etap” przygotowań i większe zaangażowanie państwa w projekt. To jednak nie wszystkich uspokoiło.

"Restart": koniec konsultacji i przekazanie S7 do Warszawy

Kilka dni temu rząd ogłosił „restart” prac nad S7 Kraków–Myślenice. Podczas briefingu w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim minister infrastruktury Dariusz Klimczak poinformował o odrzuceniu wszystkich sześciu dotychczas analizowanych wariantów przebiegu trasy. Jak podkreślano, decyzja zapadła po zakończeniu konsultacji społecznych (15 stycznia) i miesiącach narastających protestów mieszkańców. Wskazywano, że napłynęła bardzo duża liczba uwag, a żadna z propozycji nie uzyskała społecznej akceptacji.

W regionie odbywały się spotkania informacyjne i manifestacje, a mieszkańcy zwracali uwagę m.in. na ryzyko wyburzeń, ingerencję w tereny zabudowane oraz możliwe skutki dla środowiska i lokalnego układu komunikacyjnego. Wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar zaznaczył, że choć końcowy raport z konsultacji nie jest jeszcze gotowy, już zgromadzone dane pozwoliły na jednoznaczny wniosek: żaden z sześciu wariantów nie jest społecznie akceptowalny.

Jednocześnie zapowiedziano nowy etap przygotowań — kolejne analizy i konsultacje — a nadzór nad projektem ma przejąć centrala GDDKiA w Warszawie. Według rządu ma to oznaczać większe zaangażowanie państwa i szerszą perspektywę planistyczną.

  • Zobacz też:
S7 Kraków–Myślenice: rząd odrzuca wszystkie warianty
Wszystkie warianty S7 Kraków–Myślenice odrzucone. Decyzja po protestach i konsultacjach. Co dalej z inwestycją?

W komentarzach mieszkańców i społeczników wraca wątek, że ten ruch może być „mydleniem oczu”: próbą wyciszenia tematu i rozmycia odpowiedzialności. Pojawiają się obawy, że przeniesienie sprawy na poziom centralny utrudni kontrolę społeczną — bo trudniej będzie dostarczać pisma, protestować, umawiać się na spotkania. A jeśli proces stanie się mniej przejrzysty, ludzie boją się, że wszystko znów potoczy się „po cichu”, a mieszkańcy Krakowa, Wieliczki, Myślenic i okolic — jak piszą — „staną przed faktem dokonanym”.

Siepraw: „Układanka, której nie widać na pierwszy rzut oka”

Najbardziej rozbudowany komentarz opublikowało Stowarzyszenie Mieszkańców Gminy Siepraw „Nie dla S7 i łącznika”, związane z protestami przeciwko tzw. wariantom wschodnim. Ich wpis zaczyna się od tezy, że decyzja ogłoszona na konferencji 16 lutego „brzmi jak sukces”, ale to tylko pozory. Autorzy ironizują, że „już strzelają gdzieniegdzie korki od szampana”, a hasła w stylu „zrobione” pojawiają się na profilach polityków, którzy — zdaniem stowarzyszenia — chcą przypisać sobie ojcostwo sukcesu. Post z pełnym komentarzem dostępny jest w grupie: ZAKLICZYN, SIEPRAW,CZECHÓWKA, ŁYCZANKA PRZECIW S7 na Facebooku.

Stowarzyszenie rozkłada sprawę na „puzzle” — elementy, które mają budować złudzenie przełomu, podczas gdy realne ryzyko dla mieszkańców ma się utrzymać albo nawet rozszerzyć.

  • „Puzzel 1” — zamiast 6 wariantów tysiące kombinacji. Stowarzyszenie ostrzega, że w praktyce „analizowany może być cały obszar od Wieliczki aż po Skawinę”, a to oznacza, że zagrożony może poczuć się każdy mieszkający między Krakowem a Myślenicami. Pada też pojęcie „hybryd”, czyli mieszania odcinków wariantów w różne kombinacje.
  • „Puzzel 2” — Warszawa i mniejszy wpływ lokalny. Autorzy wpisu wskazują, że przeniesienie decyzyjności do centrali oznacza „ograniczenie bezpośredniego wpływu społeczności lokalnych”, „mniejsze znaczenie lokalnych uchwał” oraz sprowadzenie udziału społecznego do roli konsultacyjnej, a nie współdecyzyjnej. Wprost pada ocena: „W praktyce (…) głos społeczny będzie zupełną fikcją”.
  • „Puzzel 3” — zespół samorządowcy+mieszkańcy+eksperci, ale czasu ma być mało. Stowarzyszenie zwraca uwagę na wypowiedzi o przesunięciu harmonogramu „raptem o kilka miesięcy”. Ich zdaniem to zbyt krótko, by realnie: wypracować wspólne stanowisko między gminami o sprzecznych interesach, wykonać rzetelne analizy (środowiskowe, geologiczne, komunikacyjne) i dojść do „wariantu społecznego”. Ostrzegają, że brak porozumienia może stać się argumentem do jednostronnego wyboru wariantu przez GDDKiA.
  • „Puzzel 4” — przerzucenie odpowiedzialności na gminy i mieszkańców. Wpis opisuje mechanizm, w którym każda gmina broni własnego terytorium, porozumienie jest trudne, a winą za brak konsensusu można obarczyć stronę społeczną.
  • Wątek zmian legislacyjnych. Stowarzyszenie wskazuje też na równoległe prace nad przepisami mającymi przyspieszać inwestycje i ograniczać formalności. W ich ocenie może to oznaczać krótszy czas na odwołania oraz słabszą kontrolę środowiskową — a w efekcie utrudnienia w blokowaniu niekorzystnych rozwiązań.

W podsumowaniu autorzy kreślą scenariusze: brak „wariantu społecznego” i „błyskawiczne decyzje z GDDKiA Warszawa”, albo przeciąganie tematu do kolejnych wyborów. Całość nazywają „precyzyjną, przemyślaną” grą, która ma tworzyć pozór dialogu, przy zachowaniu kontroli nad rozstrzygnięciem. Kończą jednoznaczną deklaracją: sprzeciw wobec wariantu wschodniego pozostaje aktualny.

Kraków: „ustawka”, „rozmycie odpowiedzialności” "Tylko kolejne obietnice"

Z kolei środowiska protestujące przeciwko przebiegowi S7 przez Kraków komentują, że „teoretyczny nadzór GDDKiA z Warszawy to ustawka”. W ich narracji „niewiele się zmieni”, bo — jak podkreślają — sam minister ma mówić, że to nie oznacza zakończenia prac w oddziale regionalnym. Pada zarzut, że będzie „ten sam projektant, ten sam oddział”, a zmiana ma jedynie „zagmatwać proces” i „rozmyć odpowiedzialność”, przy okazji pozwalając ogłosić sukces. Protestujący podnoszą też wątek jakości dokumentacji: „Dokumentacja projektowa to BUBEL!” — i mobilizują do udziału w proteście.

🔥Byliśmy na konferencji! Nie było NIC o przebiegu S7. Nie ma żadnych formalnych decyzji, tylko kolejne obietnice....

Opublikowany przez NIE dla S7 przez Kraków Poniedziałek, 16 lutego 2026

Mogilany: „Nie zapadły żadne decyzje”

Gmina Mogilany Przeciw S7 przypomina w komentarzu, że „w sprawie S7 nie zapadły żadne decyzje” i że procedura jest kontynuowana. Ich przekaz jest prosty: „Nie ma naszej zgody na to, by S7 niszczyła Gminę Mogilany” — i znów pada wezwanie do udziału w proteście jako „najskuteczniejszym” narzędziu nacisku.

13 marca „wielki protest” w Krakowie

Na 13 marca zapowiadany jest obywatelski marsz w Krakowie pod hasłem: „TAK dla drogi, NIE dla błędów”. Organizatorzy podkreślają, że S7 jest potrzebna, ale decyzje o jej przebiegu muszą opierać się na rzetelnych danych. W swoich materiałach mówią o uchybieniach proceduralnych, błędach obliczeniowych, manipulacjach kryteriami społecznymi oraz braku niezależnej weryfikacji projektu.

Można jednocześnie uważać, że droga jest potrzebna, i domagać się rzetelnych dokumentów. To nie są sprzeczne postawy....

Opublikowany przez NIE dla S7 przez Kraków Niedziela, 15 lutego 2026

Trasa marszu ma prowadzić spod Urzędu Miasta Krakowa na pl. Wszystkich Świętych, dalej m.in. przez Grodzką, Rynek Główny i Floriańską, a finał ma się odbyć pod Małopolskim Urzędem Wojewódzkim przy ul. Basztowej. Organizatorzy zapowiadają pokojową formułę: „bez agresji, bez blokad, z dokumentami”.

Co dalej z S7? Pytania, które zostają po „restarcie”

Decyzja o przeniesieniu sprawy do Warszawy i zapowiedź „nowego etapu” miały zamknąć spór o warianty (w atmosferze zapowiadanego referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego i Rady Miejskiej w Krakowie) — ale w komentarzach widać, że dla wielu to dopiero początek kolejnej odsłony. Czy „restart” oznacza realne otwarcie na nowe rozwiązania, czy raczej próbę wyciszenia konfliktu i rozmycia odpowiedzialności? Czy mieszkańcy będą mieli realny wpływ, czy — jak obawiają się protestujący — nowy przebieg drogi będzie procedowany „po cichu”, a społeczności znów staną przed faktem dokonanym?

Będziemy śledzić kolejne decyzje, terminy i dokumenty, które pojawią się w nowym etapie prac — i sprawdzać, czy zapowiadana „nowa perspektywa” faktycznie zmienia zasady gry.

fot. Głos24

Obserwuj nas w Google News

Małopolska - najnowsze informacje

Rozrywka