wtorek, 30 sierpnia 2022 19:00

Widok jak z horroru. "Nie życzyłabym nikomu, żeby to zobaczył"

Autor Katarzyna Jamróz
Widok jak z horroru. "Nie życzyłabym nikomu, żeby to zobaczył"

Na próżno szukać odpowiednich słów, które opisałyby to, co przeżyła jedna z mieszkanek Tarnowa. Nie dość, że kobieta znalazła rozkładające się ciało swojego brata, to przez kilka dni nie mogła go pochować. Dlaczego? Biurokracja...

Pani Elżbieta od dłuższego czasu nie mogła skontaktować się ze swoim bratem. Postanowiła więc, że spotka się z nim osobiście. – Jak weszłam do klatki, to smród był niesamowity, także wtedy już wiedziałam, że coś jest nie tak. A jak weszłam do mieszkania... nie życzyłabym nikomu, żeby to zobaczył. Zwłoki w stanie rozkładu i to dość mocnego, robaki, ciemne czarne ciało. No masakra. Widok dla mnie to był nie do zniesienia – powiedziała w rozmowie z Tarnowska.tv.

Wtedy rozpoczął się prawdziwy horror...

Po tym tragicznym odkryciu, rodzina zmarłego zadzwoniła pod numer alarmowy 112. Podczas rozmowy dowiedzieli się, że o śmierci mężczyzny trzeba zawiadomić szpital, który na miejsce powinien wysłać lekarza dyżurnego w celu wydania karty zgonu. By potwierdzić tożsamość mężczyzny do mieszkania zmarłego przyjechała policja, jednak... bez lekarza. – Pan doktor stwierdził, że nie przyjedzie, bo nie znał pacjenta, więc on go nie może zidentyfikować, z tego względu, że ciało jest w stanie mocnego rozkładu – dodała pani Elżbieta.

Identyfikacji denata dokonał lekarz rodzinny, jednak i tutaj nie obyło się bez problemów. Ze względu na brak numeru dowodu osobistego mężczyzny, lekarka nie mogła wydać rodzinie aktu zgonu. Jego bliskich tym razem wysłano do Urzędu Miasta, który ze względu na liczne przepisy dotyczące danych osobowych miał ograniczone możliwości.

Przepisy, przepisy...

Urząd Miasta udostępnił dane mężczyzny dopiero po interwencji zarządcy budynku, w którym cały czas leżało ciało zmarłego.

– My jako zakład pogrzebowy nie możemy odebrać ciała i go przewieźć bez karty zgonu. Ani my, ani żaden inny zakład pogrzebowy w Tarnowie. To jest przepis ogólnopolski. Na podstawie tego jednego dokumentu, czyli karty zgonu, czyli stwierdzenia zgonu przez lekarza my możemy zawieźć zwłoki np. do naszej chłodni czy kostnicy – przekazała Karolina Derus z Zakładu Pogrzebowego Derus w Tarnowie.

Biskim zmarłego dopiero po kilku dniach udało się załatwić niezbędne formalności. Sprawie natomiast przygląda się prokuratura i Centrum Usług Społecznych.

Źródło: Tarnowska.tv
Fot. KPP Brzesko/Ilustracyjne

Tarnów - najnowsze informacje