czwartek, 22 stycznia 2026 17:23, aktualizacja 2 godziny temu

Blisko 20 zgłoszeń na policję. Mieszkańcy bloku na os. Kalinowym czują się bezsilni

Blisko 20 zgłoszeń na policję. Mieszkańcy bloku na os. Kalinowym czują się bezsilni

Zdewastowana klatka schodowa, wulgarne napisy, uszkodzenia okien i tynków oraz obawy o bezpieczeństwo instalacji – z takim problemem mierzą się mieszkańcy jednego z bloków na os. Kalinowym w Nowej Hucie. Sprawę nagłośnił radny Łukasz Gibała po spotkaniu z lokatorami. Policja potwierdza liczne zgłoszenia, zatrzymanie mężczyzny i postawienie mu zarzutów. Postępowanie trwa, ale – jak podkreślają mieszkańcy – ich codzienna sytuacja nadal się nie zmieniła, bo mężczyzna został już zwolniony.

„Klatka grozy” na os. Kalinowym. Mieszkańcy proszą o pomoc

Łukasz Gibała opublikował w mediach społecznościowych zdjęcia z klatki schodowej, nazywając ją „klatką grozy”. Jak relacjonuje, mieszkańcy zwrócili się do niego o pomoc, bo – jak pisze – czują się bezsilni wobec zachowania jednego z lokatorów. W spotkaniu uczestniczył też działacz społeczny Kamil Chaber, który zaangażował się w pomoc mieszkańcom.

Radny opisuje, że część zdjęć wykonano już po sprzątaniu, jednak jeszcze kilka dni wcześniej na klatce miał zalegać gruz, a elementy przestrzeni wspólnej były poważnie zanieczyszczone. Według relacji mieszkańców mężczyzna demolował nie tylko swoje mieszkanie, ale również części wspólne budynku.

„Tak wygląda klatka grozy na os. Kalinowym, gdzie jeden z mieszkańców terroryzuje sąsiadów. Wczoraj spotkałem się z mieszkańcami, którzy poprosili mnie o pomoc, bo czują się bezsilni wobec tej sytuacji. Na miejscu był również działacz społeczny Kamil Chaber, który również zaangażowany jest w pomoc mieszkańcom. Większość zdjęć, które widzicie wykonano już po sprzątaniu, ale jeszcze kilka dni temu na klatce zalegał gruz, a ściany i okna były wysmarowane fekaliami. Jeden z lokatorów demolował nie tylko swoje mieszkanie, ale również wspólną przestrzeń. Twierdził, że „prowadzi remont” i że sąsiedzi powinni być mu za to wdzięczni. W wyniku jego działań została naruszona instalacja elektryczna i niewiele brakowało, by doszło do uszkodzenia rury gazowej. Sąsiad próbował skuwać okna i balustrady, a na ścianach zamieszczał wulgarne napisy o niepokojącej treści." - napisał prezes Stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców.

Tak wygląda klatka grozy na os. Kalinowym, gdzie jeden z mieszkańców terroryzuje sąsiadów. Wczoraj spotkałem się z...

Opublikowany przez Łukasz Gibała Czwartek, 15 stycznia 2026

Jak przekazał, mieszkańcy wielokrotnie wzywali policję, ale znaczna część z tych interwencji kończyła się bez skutecznej reakcji. "Obecnie sąsiad przebywa w szpitalu pod opieką specjalistów. Na ten moment bezpieczeństwo mieszkańców jest priorytetem, dlatego w tej sprawie będę podejmować szereg działań.
Sprawa zostanie zgłoszona do sanepidu ze względu na możliwe zagrożenie sanitarne. Dodatkowo zwrócimy się z apelem do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego o przeprowadzenie kontroli stanu budynku. Złożymy również zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia szeregu przestępstw. Mieszkańcy mogą liczyć na wsparcie zespołu prawnego naszego stowarzyszenia w kwestii składania indywidualnych wniosków i zawiadomień. Będę informować o dalszych postępach w sprawie." - zapewnił.

Policja: Ponad 20 zgłoszeń, kilka interwencji

Policja przedstawia własną chronologię działań. Jak przekazał kom. Piotr Szpiech, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, pierwsze zgłoszenie wobec jednego z mieszkańców bloku na os. Kalinowym odnotowano 24 grudnia 2025 r. Od tego czasu miało miejsce blisko 20 zgłoszeń, początkowo dotyczących zaśmiecania i zakłócania porządku. W związku z tym policjanci sporządzili do sądu wniosek o ukaranie.

Kolejne zgłoszenia dotyczyły już także dewastacji klatki schodowej – m.in. nanoszenia napisów oraz uszkadzania okien i tynków. 29 grudnia 2025 r. policjanci potwierdzili uszkodzenia; na miejscu obecny był przedstawiciel administracji. Wykonano oględziny z udziałem policyjnego technika. Mężczyzna wskazany jako sprawca został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie, a kolejnego dnia usłyszał zarzut uszkodzenia mienia.

Policja informuje, że do kolejnej sytuacji dewastacji doszło 3 stycznia – wykonano oględziny i nie stwierdzono naruszenia żadnej z instalacji. Funkcjonariusze wezwali zespół ratownictwa medycznego, który nie stwierdził wskazań do hospitalizacji. Sporządzono dokumentację, a podejrzanemu wręczono wezwanie do komisariatu. Podobne interwencje miały miejsce 4 i 5 stycznia; podczas jednej z nich mężczyzna został ukarany mandatem za zakłócanie spokoju.

5 stycznia przedstawiciel administracji złożył zawiadomienie o dokonanych uszkodzeniach. Policja prowadzi czynności zmierzające do uzupełnienia zarzutów. Jak wynika z przekazanej informacji, w Komisariacie Policji VII w Krakowie toczą się postępowania, gromadzony jest materiał dowodowy, a policjanci pozostają w kontakcie z prokuraturą. Funkcjonariusze mają być również w kontakcie z MOPS.

Co będzie, kiedy wróci?

Dewastator jak poinformował Łukasz Gibała - obecnie przebywa w szpitalu, ale co będzie kiedy wróci? Policja zatrzymywała go kilkukrotnie, ukarała mandatem, postawiła zarzuty i... zwolniła do domu. Lokatorzy bloku żyją więc nadal w strachu. Nie rozwiązany też został problem napraw i wyczyszczenia klatki schodowej. Mieszkańcy wciąż czekają na realną zmianę. Nawet przy toczącym się śledztwie ich poczucie bezpieczeństwa i warunki życia nadal są dalekie od normalności, a problem – w ich ocenie – nie został "zamknięty" wraz z zatrzymaniem, skoro mężczyzna został już zwolniony.

fot. Fb. Łukasz Gibała

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka