środa, 28 stycznia 2026 15:27, aktualizacja 2 godziny temu

Kraków poprawia regulamin Budżetu Obywatelskiego. Po „piłkarskiej” burzy miasto uszczelnia zasady

Kraków poprawia regulamin Budżetu Obywatelskiego. Po „piłkarskiej” burzy miasto uszczelnia zasady

Po gorącej dyskusji wokół wyników Budżetu Obywatelskiego 2025 i oskarżeniach o „hurtowe” zbieranie głosów, w Krakowie wchodzą w życie zmiany w regulaminie BO. Czy zadziałają? Co o nowych regulacjach sądzą Natalia Nazim i Krzysztof Kwarciak – osoby, które BO znają „od środka”, bo od lat zgłaszają projekty, a przy okazji głośno punktowały słabe strony systemu?

Aktywiści w swojej krytyce budżetu zwracali uwagę na dwa główne problemy: po pierwsze – na praktyki mobilizowania mieszkańców do oddawanie głosów na "swoje" projekty (papierowe karty wrzucane hurtowo do urn, konkursy, bonusy i presja w środowiskach klubowych, by zbierać podpisy na konkretne "piłkarskie" projekty), po drugie – na ogólnodostępność projektów, która miała być wymogiem, a w praktyce bywała – jak mówili społecznicy – fikcją.

Odpowiedzią mają być nowe przepisy: doprecyzowanie ogólnodostępności, zakaz finansowania nagród i "osobistego wyposażenia" (w przypadku części projektów sportowych pieniądze miały iść m.in. na stroje), ograniczenie ryzyka faworyzowania projektów przy głosowaniu oraz twardsze zasady dla projektów "miękkich". Po fali krytyki, która zalała Kraków po ogłoszeniu wyników edycji 2025, zmiany zapowiadał wiceprezydent Łukasz Sęk. Temat omawiano w Radzie Budżetu Obywatelskiego i podczas spotkań konsultacyjnych, w końcu trafił na sesję Rady Miasta. Teraz widać konkrety.

"Vouchery, nagrody, stroje". Miasto stawia wyraźną granicę

Zastrzeżenia aktywistów wywołało to, że w części projektów – zwłaszcza "miękkich" – pojawiały się elementy, które zdaniem krytyków bardziej przypominały korzyści dla wąskiej grupy, niż działanie w przestrzeni wspólnej, której służyć ma Budżet Obywatelski. Od nowej edycji ma się to skończyć.
– Jedną z najważniejszych i najbardziej pozytywnych zmian jest wprowadzenie zakazu finansowania w ramach BO voucherów, nagród rzeczowych oraz tzw. wyposażenia osobistego, w tym m.in. strojów sportowych. To odpowiedź Urzędu Miasta Krakowa na kontrowersje, które narosły wokół projektów z cyklu „Piłkarskie Marzenia" – komentuje Natalia Nazim, autorka wielu zwycięskich projektów BO, którą poprosiliśmy o opinię.

W podobnym tonie wypowiada się Krzysztof Kwarciak: – Dobrze, że zostały wprowadzone zmiany, które mają uszczelnić głosowanie czy zapobiec kontrowersyjnym praktykom, jak przekazywanie wartościowych nagród beneficjentom projektów. Budżet obywatelski odgrywa coraz większą rolę w życiu miasta. Narzędzie stało się takim swoistym quasi-referendum, które nie tylko przesądza o wydatkowaniu dziesiątek milionów złotych, ale często również ma duży wpływ na ważne zmiany w Krakowie. Dlatego nie jest to jakaś zabawa, a proces głosowania musi być traktowany poważnie i odpowiednio zabezpieczony – zauważa.

Ogólnodostępność. Koniec pola do interpretacji?

Ideą BO jest, aby projekty mogły służyć wszystkim mieszkańcom Krakowa. W przypadku niektórych zadań, adresowane były do "wybranych" - członków konkretnych społeczności. Aktywiści oczekiwali jasnej definicji ogólnodostępności – takiej, którą da się sprawdzić w praktyce. W nowym regulaminie miasto wpisuje konkret: przy projektach inwestycyjnych standardem ma być dostępność co najmniej 25 godzin tygodniowo (w przedziale 6.00–22.00), w miarę możliwości także w weekendy, i bez możliwości wynajmu obiektu organizacjom czy firmom.

Co ważne, miasto doprecyzowuje też ogólnodostępność dla projektów nieinwestycyjnych (czyli „miękkich”): standardem ma być otwarty nabór w przestrzeni publicznej, z priorytetem rekrutacji dla mieszkanek i mieszkańców odpowiednio dzielnicy albo całego miasta; a jeśli projekt zakłada korzystanie z wyposażenia – ma być ono dostępne w godzinach pracy podmiotu. Pojawia się też zapis, że z efektów projektu nie mogą korzystać pracownicy jednostek miejskich.
Nazim ocenie te zmiany pozytywnie: – W tym obszarze nowy regulamin rzeczywiście wzmacnia ideę ogólnodostępności – wskazuje.

Rekrutacja ma być jawna, ale… czy miasto przejmie kontrolę?

Spora część sporów dotyczyła projektów nieinwestycyjnych: wyjazdów, zajęć, szkoleń, cykli sportowych. Aktywiści podnosili, że nawet przy "otwartym naborze" realny dostęp bywa ograniczony, bo rekrutację prowadzi podmiot realizujący zadanie.

W nowym regulaminie miasto dokłada konkretne warunki: realizator ma informować o rekrutacji z 14-dniowym wyprzedzeniem na stronie BO i publikować szczegóły w BIP, a rekrutacja ma uwzględniać dostępność dla osób ze specjalnymi potrzebami.

Czy ten pomysł się sprawdzi? Nazim studzi entuzjazm i wskazuje, gdzie nadal widzi ryzyko: – Uważam, że dopóki jednostki miejskie nie przejmą pełnej kontroli nad procesem rekrutacji w przypadku zadań miękkich, idea równej i otwartej dostępności pozostanie jedynie zapisem na papierze. Dodaje też, że regulamin nie wprowadza limitu kosztu "na uczestnika" i wciąż może wracać dyskusja o bardzo drogich projektach adresowanych do niewielkiej grupy odbiorców.

Zmiany w regulaminie głosowania i identyfikowane karty

Najmocniej wybrzmiewał zarzut "hurtowych" kart do głosowania i przewagi tych, którzy potrafią zorganizować masowe dostarczanie wypełnionych formularzy. Odpowiedzią mają być m.in. elementy identyfikacyjne kart do głosowania, które mają ograniczyć możliwość drukowania kart poza punktami i niekontrolowanego zbierania głosów.

Do tego dochodzi zasada, że punktów do głosowania nie wolno lokować w miejscach realizacji projektów z danej edycji, ani obsadzać ich autorami projektów. Dopuszczone są natomiast punkty m.in. w szkołach czy instytucjach kultury – ale równolegle miasto wprowadza zakaz agitacji: instytucje miejskie (np. szkoły, placówki kultury, rady dzielnic) nie mogą prowadzić promocji ani zachęcać do głosowania na konkretne projekty.

Nazim ocenia to pozytywnie, ale z nutą sceptycyzmu: – Najbliższa edycja pokaże, czy te rozwiązania okażą się wystarczające i faktycznie ukrócą nieuczciwe praktyki.

Łatwiej oddać ważny głos? Tu pojawiają się wątpliwości

Kontrowersje wśród aktywistów budzi natomiast zmiana, która z założenia ma ułatwić udział w głosowaniu: głos ma być ważny nawet wtedy, gdy ktoś wybierze tylko jeden projekt ogólnomiejski i jeden dzielnicowy (bez konieczności wskazywania pełnej puli, czyli trzech zadań ogólnomiejskich i trzech dzielnicowych). Nazim ostrzega, że może to osłabić "edukacyjną" rolę BO: – Istnieje ryzyko, że BO zacznie coraz bardziej przypominać plebiscyt popularności, zamiast być narzędziem rzeczywistej partycypacji.

Podobnie patrzy na to Kwarciak: – Moim zdaniem błędem było również odejście od obowiązku wyboru sześciu projektów, bo to motywowało głosujących, żeby zapoznać się ze zgłoszonymi projektami i spojrzeć szerzej na problemy miasta.

Ważne: nowe zasady weryfikacji

Aktywiści zwracali uwagę także na chaos i napięcia na etapie oceny wniosków – zwłaszcza gdy masowo odpadały projekty po wstępnej weryfikacji, a autorzy mieli poczucie braku jasnych standardów. Teraz miasto wprowadza kilka istotnych zmian.

Po pierwsze: wnioski nie mogą zawierać podpisanych list poparcia – miasto argumentuje to ochroną danych osobowych i tym, że projekt ma być oceniany merytorycznie, nie przez liczbę podpisów. Jednocześnie, jeśli projekt ma być realizowany na terenie instytucji, wnioskodawca ma dostarczyć oświadczenie o współpracy tej instytucji.

Po drugie: pojawia się lista 25 konkretnych przesłanek odrzucenia projektu. Wśród nowych i najmocniej "porządkujących" zapisów są m.in. limit kosztów osobowych do 15% w zadaniach nieinwestycyjnych, zakaz ingerencji w cenne tereny zielone i wprowadzania obcych gatunków, zakaz hałasu nocnego, zakaz zakupu sprzętu osobistego, zakaz infrastruktury ograniczającej dostęp publiczny, zakaz nagród finansowych oraz stałych wynagrodzeń niezwiązanych z projektem. To ma uciąć część pomysłów "na granicy" i ograniczyć pole do uznaniowości.

Po trzecie: miasto dokłada obowiązek badania rynku i liczenia kosztów długoterminowych – weryfikatorzy mają analizować oferty i ceny, a przy projektach wymagających utrzymania uwzględniać koszty eksploatacji w kolejnych latach.

Większe projekty, większa trwałość

W regulaminie pojawia się też zmiana, która może mocno przełożyć się na to, co w ogóle trafia do głosowania: podniesiono minimalne koszty projektów – dla ogólnomiejskich do 50 tys. zł, a dla dzielnicowych do 5 tys. zł. Miasto tłumaczy to inflacją i wzrostem cen materiałów oraz usług, a celem ma być "skupienie środków" na projektach o realnym, trwałym wpływie.

Wchodzi również zasada trwałości: projekty inwestycyjne mają utrzymywać efekty przez co najmniej 5 lat, a oznakowanie projektów ma wisieć przez 5 lat (w przypadku drzew – do 3 lat).

„Piłkarskie Marzenia”: aktywiści czekają na audyt

Aktywiści oczekiwali nie tylko zmian na przyszłość, ale też rozliczenia tego, co wzbudziło największe emocje. Nazim przypomina o audycie dotyczącym projektów „Piłkarskie Marzenia”, na które w ramach BO miasto planuje przeznaczyć blisko 10 mln zł.

"Wyniki audytu, który miał zakończyć sie najpóźniej 31 grudnia 2025 r. nadal nie są opublikowane. Uważam, że brak raportu i rzetelnego rozliczenia tych projektówi może podważyć zaufanie mieszkańców do całego procesu i wpłynąć negatywnie na frekwencję w tegorocznej edycji BO. Dlatego opublikowanie raportu z audytu powinno być jednym z priorytetów Urzędu Miasta Krakowa."

„Coś drgnęło”. Ale test dopiero przed nami

Kraków przeznacza na BO dziesiątki milionów złotych (w 2025 r. było to 51 mln zł), więc emocje wokół zasad nie są zaskoczeniem – stawka jest realna, a BO coraz częściej działa jak lokalny barometr potrzeb i nastrojów. Z jednej strony mamy pakiet konkretnych „uszczelnień”, z drugiej – pytanie o praktykę i konsekwencję w egzekwowaniu.

– Na razie można powiedzieć jedno: to krok w dobrą stronę. O tym, czy regulamin faktycznie zwiększy zaufanie mieszkańców do budżetu obywatelskiego, zdecyduje przede wszystkim jego stosowanie w praktyce. – podsumowuje Natalia Nazim.
A Krzysztof Kwarciak dodaje: – Czas pokaże jak wprowadzane regulacje sprawdzą się w praktyce. Większość zmian oceniam pozytywnie.

I to chyba najlepsza puenta. Po awanturze o BO miasto wykonało pierwszy ruch, ale odpowiedź na pytanie „czy to działa” poznamy dopiero przy kolejnej edycji.

fot. Piotr Wojnarowski - Kancelaria Prezydenta Miasta Krakowa / krakow.pl

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka