poniedziałek, 26 stycznia 2026 06:48, aktualizacja 5 miesięcy temu

"Obecny rząd nie zrobił zupełnie nic." Miało być dojście do własności, jest pułapka kosztów. Kuriozalna propozycja PFR dla najemców

💬Komentarze
"Obecny rząd nie zrobił zupełnie nic." Miało być dojście do własności, jest pułapka kosztów. Kuriozalna propozycja PFR dla najemców

– Czuję się oszukany, zrobiony w ch... przez państwo, zrobiony w ch... przez PiS i obecny rząd koalicji, który do tej pory nie zrobił zupełnie nic, oprócz zmiany zarządu PFR – mówi 31-latek, który do "własnego M" w bloku na Klinach przy ul. ul. Anny Szwed-Śniadowskiej wprowadził się jako jeden z pierwszych do ostatnich bloków. Była nadzieja, jest wielkie rozczarowanie, bo gdy w końcu padła konkretna propozycja dojścia do własności jest taka wysoka, jak kredyt rynkowy.

Problemy z "Mieszkaniem Plus" nie tylko w Krakowie

Miało być rozwiązanie dla tych, których nie stać na kredyt i rynek komercyjny: stabilny czynsz i realna ścieżka do własnego "M". Tymczasem mieszkańcy krakowskiego osiedla w ramach programu "Mieszkanie Plus" w Krakowie mówią dziś o rosnących opłatach, wieloletniej niepewności i propozycji wykupu, która – w ich ocenie – niewiele różni się od standardowego zakupu mieszkania na kredyt. Co ważne, problem nie dotyczy tylko Krakowian. Podobne napięcia i rozczarowanie pojawiły się także w innych miejscach, gdzie powstały bloki realizowane przez spółki związane z PFR m.in. w Gdyni, Wałbrzychu, Białej Podlaskiej i Radomiu.

Dla „luki czynszowej” – bez zdolności kredytowej, z obietnicą stabilności

Program "Mieszkanie Plus" był kierowany do osób określanych jako grupa z "luki czynszowej": zbyt dobrze zarabiających, by kwalifikować się do mieszkań komunalnych, ale bez zdolności kredytowej i wkładu własnego, by kupić mieszkanie na rynku. W założeniach mieli otrzymać lokal z niskim, przewidywalnym czynszem, a w wariancie "z dojściem do własności" – szansę na wykup po latach opłacania rat. Realizacją zajmował się Polski Fundusz Rozwoju i powołane do tego spółki.

W Krakowie powstała jedna taka inwestycja – 481 mieszkań w ośmiu blokach. Zainteresowanie było ogromne: o jeden lokal starało się średnio około pięciu chętnych. Kryteria naboru ustaliło miasto (premiowano m.in. rodziny z dziećmi, młodszych wnioskodawców, repatriantów, osoby rozliczające PIT w Krakowie).

Osiedle "Mieszkania Plus" na krakowskich Klinach / fot.Głos24

Mieszkanie "w stanie deweloperskim" i rosnące opłaty – nie tylko media

Lokatorzy podkreślają, że mieszkania otrzymali bez wykończenia. Wszystkie prace musieli wykonać na własny koszt – od malowania po zabudowę kuchenną i zakup sprzętów. Inwestycje szły w dziesiątki tysięcy złotych, a w niektórych przypadkach – jak opisują – jeszcze więcej, bo wyposażenie było robione "na miarę" i dopasowane do konkretnego lokalu.

Równolegle zaczęły rosnąć comiesięczne opłaty. Podwyżki nie dotyczą wyłącznie zaliczek na media, ale też czynszu i tzw. opłaty eksploatacyjnej (niezależnej od zużycia wody czy ogrzewania). Przykładowo, za mieszkanie ok. 66 m² łączna kwota miesięczna sięga ponad 3,2 tys. zł, z wyraźnie wydzielonymi składnikami: czynsz, opłata eksploatacyjna oraz zaliczki.

Mieszkańcy czują się oszukani. Obiecana "stabilność" stała się hasłem bez pokrycia – bo koszty są waloryzowane w zaskakujący dla nich sposób, a wyjaśnienia dotyczące skoków opłat pojawiały się zbyt późno albo w ogóle.

Protest mieszkańców osiedla w 2023 roku / fot. Głos24

Usterki i niedoróbki: wilgoć, zalewane garaże i problemy z jakością

Kuriozalny obraz sytuacji dopełniają zarzuty dotyczące jakości budynków przejętych przez fundusz po deweloperze. Lokatorzy zgłaszali usterki i niedoróbki, które trudno pogodzić z wysokością stawek: były sygnały o wilgoci, grzybie na ścianach, nieszczelnościach i problemach z odwodnieniem skutkujących zalewaniem podziemnych garaży.

Zwracają też uwagę na restrykcyjne zasady użytkowania lokali: lista ograniczeń ma obejmować nawet drobne przeróbki, a przy wyprowadzce – obowiązek "przywrócenia lokalu do stanu pierwotnego", co w praktyce oznacza dodatkowe koszty i ryzyko sporu o zakres prac. Lokatorzy mówią, że spółka nalicza opłaty dosłownie za każdy gwóźdź w ścianie.

"Podobnie jak w inwestycjach deweloperskich w początkowym okresie użytkowania pojawiają się usterki gwarancyjne, głównie w zakresie: spękania ścian, regulacji stolarki, jakości prac wykończeniowych i montażowych. Są to typowe usterki dla nowych budynków. Niektóre ze zgłaszanych usterek wynikają z  nieprawidłowego korzystania z mieszkań przez najemców np. z zasłaniania  kratek wentylacyjnych oraz nawietrzaków, co przyczynia  się do utrzymywania się zbyt dużej wilgotności w pomieszczeniach. Obecnie na terenie krakowskiego osiedla trwają przeglądy techniczne realizowane przez pracowników spółki PFR Nieruchomości. Odbywają się w  mieszkaniach, w których zgłoszono usterki. Jako spółka chcemy mieć pewność, że prace naprawcze są wykonywane w sposób należyty i bez zbędnej zwłoki." - tłumaczyła wtedy spółka i zapewniła, że "Informacje dotyczące warunków, na których ta opcja będzie oferowana oraz terminu, w którym zostanie uruchomiona zostaną przekazane najemcom w pierwszy możliwym terminie." Od tego oświadczenia minęły trzy lata.

  • Zobacz też:
Problemy z Mieszkaniem Plus w Krakowie. PFR Nieruchomości odpowiada
Spółka PFR Nieruchomości S.A. odniosła się do zarzutów na temat realizacji lokali z programu Mieszkanie Plus w Krakowie.

Wyjście z umowy nie jest proste. Trzeba znaleźć "zastępcę"

W tle narastała frustracja związana z brakiem jasnej informacji o dojściu do własności. Mieszkańcy mówią o latach oczekiwania na konkret: kiedy, na jakich zasadach, za jaką cenę. Ten stan zawieszenia sprawił, że część osób zrezygnowała z najmu, zwłaszcza gdy nie zainwestowała jeszcze większych pieniędzy w wykończenie.

Problem w tym, że rezygnacja nie jest łatwa. Z opisywanych przypadków wynika, że lokatorzy szukający wyjścia z umowy musieli zabiegać o zgodę i – co dla wielu było najbardziej dotkliwe – znaleźć kogoś "na swoje miejsce". Przy rosnących stawkach chętnych bywało mało, a im dłużej trwały negocjacje, tym większa była presja czasu i kosztów.

Protest mieszkańców osiedla w 2023 roku / fot. Głos24

Protesty na Klinach i polityczne interwencje w Krakowie

Narastające opłaty i niepewność wokół "Mieszkania Plus" w Krakowie już w 2023 roku doprowadziły do serii protestów oraz interwencji radnych i posłów. Mieszkańcy organizowali się publicznie, podkreślając, że wchodzili do programu z obietnicą stabilnego, przewidywalnego czynszu i realnej ścieżki dojścia do własności – a w praktyce sytuacja finansowa wielu rodzin stała się coraz trudniejsza.

Jedna z głośniejszych manifestacji odbyła się 11 kwietnia 2023 roku na osiedlu Kliny. Kilkadziesiąt osób protestowało przeciwko podwyżkom, wskazując, że w momencie składania wniosków stawki miały być znacząco niższe, a umowy – w ich odczuciu – miały dawać gwarancję braku gwałtownych wzrostów. "Czuję się oszukana. Na tamte warunki było mnie stać, mogłam odłożyć część pieniędzy "na życie". Teraz jestem zmuszona żyć bardzo skromnie, zostaje mi niewiele" – mówiła jedna z mieszkanek. Protestujący podkreślali też, że mieszkania otrzymali bez wyposażenia i wykończenia w standardzie "pod klucz", więc wcześniej włożyli w lokale własne oszczędności, licząc, że systematyczne płatności doprowadzą ich do wykupu. Największy niepokój budził brak konkretów, gdy chodzi o możliwość dojścia do własności. "Mydlenie oczu, odkładanie wszystkiego na czas nieokreślony, traktowanie nas z góry, bez żadnego dialogu" - podsumował jeden z lokatorów.  

  • Zobacz też:
“Czujemy się jak margines”. Protest lokatorów Mieszkania+ w Krakowie
– Czuję się oszukana. Na tamte warunki było mnie stać, mogłam odłożyć część pieniędzy „na życie”. Teraz jestem zmuszona żyć bardzo skromnie, zostaje mi n

Sprawą zajęli się krakowscy radni, którzy zapowiadali działania formalne i przygotowanie stanowiska kierowanego do rządu oraz instytucji odpowiedzialnych za program. Podczas spotkań i konferencji z mieszkańcami obecni byli również parlamentarzyści z Krakowa, deklarując wsparcie i interwencje. W tle pojawiały się też zarzuty dotyczące usterek w budynkach oraz braków infrastruktury osiedlowej.

  • Zobacz też:
Mieszkanie Plus w Krakowie to fuszerka? “Czujemy się oszukani”
Radni klubu Kraków dla Mieszkańców zajęli się sprawą lokatorów krakowskich bloków z programu Mieszkanie Plus, którzy czują się oszukani.

Od tamtych protestów nic się nie zmieniło. – Mieszkam na osiedlu prawie od samego początku. Nabór i kwalifikacja prowadzona przez Urząd Miasta Krakowa – wszystko wydawało mi się bezpieczne. Foldery reklamowe, które zostały szybko usunięte ze strony, zapewniały o korzystnych cenach najmu dla osób, których nie stać na wynajem komercyjny i wzięcie kredytu (założenie rządowego programu Mieszkanie +). Z początkowej wyceny czynszu 1400 zł miesięcznie, szybko kwota urosła do 2000 zł za najem 43-metrowego mieszkania – mówi 31-latek (chcący pozostać anonimowy), który mieszka w jednym z ostatnich oddanych bloków. – Czuję się oszukany, zrobiony w ch... przez państwo, zrobiony w ch... przez PiS i obecny rząd koalicji, który do tej pory nie zrobił zupełnie nic, oprócz zmiany zarządu PFR – mówi rozgoryczony mieszkaniec.

Protest mieszkańców osiedla w 2023 roku / fot. Głos24

Oferta wykupu: "prawie jak rynek" i bariera nie do przejścia

Przełom miał nastąpić wraz z ofertą wykupu. Z informacji przekazanych właśnie lokatorom wynika, że zaproponowano dwa warianty: zakup jednorazowy (za gotówkę lub na kredyt) albo najem z dojściem do własności rozpisany na 25 lat. Średnia wycena metra kwadratowego dla krakowskiego osiedla została przedstawiona na poziomie 13 680 zł (z zastrzeżeniem, że każde mieszkanie ma być wyceniane indywidualnie).

I tu – jak mówią mieszkańcy – pojawia się sedno absurdu: osoby, które weszły do programu właśnie dlatego, że nie miały zdolności kredytowej, otrzymują dziś propozycję zbliżoną do klasycznego zakupu na rynku, gdy chodzi o cenę lokalu. W ich wyliczeniach całkowity koszt dojścia do własności, wraz z bieżącymi opłatami, robi się zaporowy – pojawiają się kwoty rzędu kilku tysięcy złotych miesięcznie za większe mieszkanie, zanim doliczy się koszty eksploatacji i media.

Dodatkowo część lokatorów korzysta z dopłat do czynszu (program wsparcia jest przyznawany na określony czas), ale – jak podnoszą – dopłaty nie rozwiązują problemu, bo horyzont dopłat jest krótszy niż 25-letni okres dojścia do własności.

Najbardziej poszkodowane czują się rodziny, które wykończyły mieszkania za własne środki. W przypadku rezygnacji nikt nie zwróci im kosztów kuchni, mebli czy remontu, a na koniec mogą jeszcze zostać obciążone wydatkami związanymi z „odtworzeniem stanu pierwotnego”. W praktyce są więc w sytuacji bez dobrego wyjścia: nie stać ich na wykup, a wyprowadzka oznacza finansową stratę.

Nowoczesne bloki okazały się pułapką / fot.Głos24

Mieszkańcy chcą interwencji i uczciwej drogi do własności

W tej układance wraca pytanie o sens i wiarygodność obietnicy, od której wszystko się zaczęło. Mieszkańcy liczą na kolejną interwencję – miasta, posłów, a w szerszym planie także rządu – aby uporządkować zasady działania programu i doprowadzić do takiej formuły dojścia do własności, która będzie racjonalna dla grupy, do której program był adresowany.

Bo jeśli "Mieszkanie Plus" miało być pomostem między najmem a własnością dla tych, których nie stać na kredyt, to dziś – jak słyszymy od lokatorów – coraz bardziej przypomina system, w którym ryzyko i koszty przerzucono na mieszkańców, a obiecywana perspektywa własnego mieszkania oddaliła się zamiast przybliżyć.

fot. Głos24

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka