czwartek, 22 stycznia 2026 16:52, aktualizacja 3 godziny temu

"Obecny rząd nie zrobił zupelnie nic." Miało być dojście do własności, jest pułapka kosztów. Kuriozalna propozycja PFR dla najemców

"Obecny rząd nie zrobił zupelnie nic." Miało być dojście do własności, jest pułapka kosztów. Kuriozalna propozycja PFR dla najemców

– Czuję się oszukany, zrobiony w ch... przez państwo, zrobiony w ch... przez PiS i obecny rząd koalicji, który do tej pory nie zrobił zupełnie nic, oprócz zmiany zarządu PFR – mówi 31-latek, który do "własnego M" w bloku na Klinach przy ul. ul. Anny Szwed-Śniadowskiej wprowadził się jako jeden z pierwszych do ostatnich bloków. Była nadzieja, jest wielkie rozczarowanie, bo gdy w końcu padła konkretna propozycja dojścia do własności jest taka wysoka, jak kredyt rynkowy.

Problemy z "Mieszkaniem Plus" nie tylko w Krakowie

Miało być rozwiązanie dla tych, których nie stać na kredyt i rynek komercyjny: stabilny czynsz i realna ścieżka do własnego "M". Tymczasem mieszkańcy krakowskiego osiedla w ramach programu "Mieszkanie Plus" w Krakowie mówią dziś o rosnących opłatach, wieloletniej niepewności i propozycji wykupu, która – w ich ocenie – niewiele różni się od standardowego zakupu mieszkania na kredyt. Co ważne, problem nie dotyczy tylko Krakowian. Podobne napięcia i rozczarowanie pojawiły się także w innych miejscach, gdzie powstały bloki realizowane przez spółki związane z PFR m.in. w Gdyni, Wałbrzychu, Białej Podlaskiej i Radomiu.

Dla „luki czynszowej” – bez zdolności kredytowej, z obietnicą stabilności

Program "Mieszkanie Plus" był kierowany do osób określanych jako grupa z "luki czynszowej": zbyt dobrze zarabiających, by kwalifikować się do mieszkań komunalnych, ale bez zdolności kredytowej i wkładu własnego, by kupić mieszkanie na rynku. W założeniach mieli otrzymać lokal z niskim, przewidywalnym czynszem, a w wariancie "z dojściem do własności" – szansę na wykup po latach opłacania rat. Realizacją zajmował się Polski Fundusz Rozwoju i powołane do tego spółki.

W Krakowie powstała jedna taka inwestycja – 481 mieszkań w ośmiu blokach. Zainteresowanie było ogromne: o jeden lokal starało się średnio około pięciu chętnych. Kryteria naboru ustaliło miasto (premiowano m.in. rodziny z dziećmi, młodszych wnioskodawców, repatriantów, osoby rozliczające PIT w Krakowie).

Osiedle "Mieszkania Plus" na krakowskich Klinach / fot.Głos24

Mieszkanie "w stanie deweloperskim" i rosnące opłaty – nie tylko media

Lokatorzy podkreślają, że mieszkania otrzymali bez wykończenia. Wszystkie prace musieli wykonać na własny koszt – od malowania po zabudowę kuchenną i zakup sprzętów. Inwestycje szły w dziesiątki tysięcy złotych, a w niektórych przypadkach – jak opisują – jeszcze więcej, bo wyposażenie było robione "na miarę" i dopasowane do konkretnego lokalu.

Równolegle zaczęły rosnąć comiesięczne opłaty. Podwyżki nie dotyczą wyłącznie zaliczek na media, ale też czynszu i tzw. opłaty eksploatacyjnej (niezależnej od zużycia wody czy ogrzewania). Przykładowo, za mieszkanie ok. 66 m² łączna kwota miesięczna sięga ponad 3,2 tys. zł, z wyraźnie wydzielonymi składnikami: czynsz, opłata eksploatacyjna oraz zaliczki.

Mieszkańcy czują się oszukani. Obiecana "stabilność" stała się hasłem bez pokrycia – bo koszty są waloryzowane w zaskakujący dla nich sposób, a wyjaśnienia dotyczące skoków opłat pojawiały się zbyt późno albo w ogóle.

Protest mieszkańców osiedla w 2023 roku / fot. Głos24

Usterki i niedoróbki: wilgoć, zalewane garaże i problemy z jakością

Kuriozalny obraz sytuacji dopełniają zarzuty dotyczące jakości budynków przejętych przez fundusz po deweloperze. Lokatorzy zgłaszali usterki i niedoróbki, które trudno pogodzić z wysokością stawek: były sygnały o wilgoci, grzybie na ścianach, nieszczelnościach i problemach z odwodnieniem skutkujących zalewaniem podziemnych garaży.

Zwracają też uwagę na restrykcyjne zasady użytkowania lokali: lista ograniczeń ma obejmować nawet drobne przeróbki, a przy wyprowadzce – obowiązek "przywrócenia lokalu do stanu pierwotnego", co w praktyce oznacza dodatkowe koszty i ryzyko sporu o zakres prac. Lokatorzy mówią, że spółka nalicza opłaty dosłownie za każdy gwóźdź w ścianie.

"Podobnie jak w inwestycjach deweloperskich w początkowym okresie użytkowania pojawiają się usterki gwarancyjne, głównie w zakresie: spękania ścian, regulacji stolarki, jakości prac wykończeniowych i montażowych. Są to typowe usterki dla nowych budynków. Niektóre ze zgłaszanych usterek wynikają z  nieprawidłowego korzystania z mieszkań przez najemców np. z zasłaniania  kratek wentylacyjnych oraz nawietrzaków, co przyczynia  się do utrzymywania się zbyt dużej wilgotności w pomieszczeniach. Obecnie na terenie krakowskiego osiedla trwają przeglądy techniczne realizowane przez pracowników spółki PFR Nieruchomości. Odbywają się w  mieszkaniach, w których zgłoszono usterki. Jako spółka chcemy mieć pewność, że prace naprawcze są wykonywane w sposób należyty i bez zbędnej zwłoki." - tłumaczyła wtedy spółka i zapewniła, że "Informacje dotyczące warunków, na których ta opcja będzie oferowana oraz terminu, w którym zostanie uruchomiona zostaną przekazane najemcom w pierwszy możliwym terminie." Od tego oświadczenia minęły trzy lata.

  • Zobacz też:
Problemy z Mieszkaniem Plus w Krakowie. PFR Nieruchomości odpowiada
Spółka PFR Nieruchomości S.A. odniosła się do zarzutów na temat realizacji lokali z programu Mieszkanie Plus w Krakowie.

Wyjście z umowy nie jest proste. Trzeba znaleźć "zastępcę"

W tle narastała frustracja związana z brakiem jasnej informacji o dojściu do własności. Mieszkańcy mówią o latach oczekiwania na konkret: kiedy, na jakich zasadach, za jaką cenę. Ten stan zawieszenia sprawił, że część osób zrezygnowała z najmu, zwłaszcza gdy nie zainwestowała jeszcze większych pieniędzy w wykończenie.

Problem w tym, że rezygnacja nie jest łatwa. Z opisywanych przypadków wynika, że lokatorzy szukający wyjścia z umowy musieli zabiegać o zgodę i – co dla wielu było najbardziej dotkliwe – znaleźć kogoś "na swoje miejsce". Przy rosnących stawkach chętnych bywało mało, a im dłużej trwały negocjacje, tym większa była presja czasu i kosztów.

Protest mieszkańców osiedla w 2023 roku / fot. Głos24

Protesty na Klinach i polityczne interwencje w Krakowie

Narastające opłaty i niepewność wokół "Mieszkania Plus" w Krakowie już w 2023 roku doprowadziły do serii protestów oraz interwencji radnych i posłów. Mieszkańcy organizowali się publicznie, podkreślając, że wchodzili do programu z obietnicą stabilnego, przewidywalnego czynszu i realnej ścieżki dojścia do własności – a w praktyce sytuacja finansowa wielu rodzin stała się coraz trudniejsza.

Jedna z głośniejszych manifestacji odbyła się 11 kwietnia 2023 roku na osiedlu Kliny. Kilkadziesiąt osób protestowało przeciwko podwyżkom, wskazując, że w momencie składania wniosków stawki miały być znacząco niższe, a umowy – w ich odczuciu – miały dawać gwarancję braku gwałtownych wzrostów. "Czuję się oszukana. Na tamte warunki było mnie stać, mogłam odłożyć część pieniędzy "na życie". Teraz jestem zmuszona żyć bardzo skromnie, zostaje mi niewiele" – mówiła jedna z mieszkanek. Protestujący podkreślali też, że mieszkania otrzymali bez wyposażenia i wykończenia w standardzie "pod klucz", więc wcześniej włożyli w lokale własne oszczędności, licząc, że systematyczne płatności doprowadzą ich do wykupu. Największy niepokój budził brak konkretów, gdy chodzi o możliwość dojścia do własności. "Mydlenie oczu, odkładanie wszystkiego na czas nieokreślony, traktowanie nas z góry, bez żadnego dialogu" - podsumował jeden z lokatorów.  

  • Zobacz też:
“Czujemy się jak margines”. Protest lokatorów Mieszkania+ w Krakowie
– Czuję się oszukana. Na tamte warunki było mnie stać, mogłam odłożyć część pieniędzy „na życie”. Teraz jestem zmuszona żyć bardzo skromnie, zostaje mi n

Sprawą zajęli się krakowscy radni, którzy zapowiadali działania formalne i przygotowanie stanowiska kierowanego do rządu oraz instytucji odpowiedzialnych za program. Podczas spotkań i konferencji z mieszkańcami obecni byli również parlamentarzyści z Krakowa, deklarując wsparcie i interwencje. W tle pojawiały się też zarzuty dotyczące usterek w budynkach oraz braków infrastruktury osiedlowej.

  • Zobacz też:
Mieszkanie Plus w Krakowie to fuszerka? “Czujemy się oszukani”
Radni klubu Kraków dla Mieszkańców zajęli się sprawą lokatorów krakowskich bloków z programu Mieszkanie Plus, którzy czują się oszukani.

Od tamtych protestów nic się nie zmieniło. – Mieszkam na osiedlu prawie od samego początku. Nabór i kwalifikacja prowadzona przez Urząd Miasta Krakowa – wszystko wydawało mi się bezpieczne. Foldery reklamowe, które zostały szybko usunięte ze strony, zapewniały o korzystnych cenach najmu dla osób, których nie stać na wynajem komercyjny i wzięcie kredytu (założenie rządowego programu Mieszkanie +). Z początkowej wyceny czynszu 1400 zł miesięcznie, szybko kwota urosła do 2000 zł za najem 43-metrowego mieszkania – mówi 31-latek (chcący pozostać anonimowy), który mieszka w jednym z ostatnich oddanych bloków. – Czuję się oszukany, zrobiony w ch... przez państwo, zrobiony w ch... przez PiS i obecny rząd koalicji, który do tej pory nie zrobił zupełnie nic, oprócz zmiany zarządu PFR – mówi rozgoryczony mieszkaniec.

Protest mieszkańców osiedla w 2023 roku / fot. Głos24

Oferta wykupu: "prawie jak rynek" i bariera nie do przejścia

Przełom miał nastąpić wraz z ofertą wykupu. Z informacji przekazanych właśnie lokatorom wynika, że zaproponowano dwa warianty: zakup jednorazowy (za gotówkę lub na kredyt) albo najem z dojściem do własności rozpisany na 25 lat. Średnia wycena metra kwadratowego dla krakowskiego osiedla została przedstawiona na poziomie 13 680 zł (z zastrzeżeniem, że każde mieszkanie ma być wyceniane indywidualnie).

I tu – jak mówią mieszkańcy – pojawia się sedno absurdu: osoby, które weszły do programu właśnie dlatego, że nie miały zdolności kredytowej, otrzymują dziś propozycję zbliżoną do klasycznego zakupu na rynku, gdy chodzi o cenę lokalu. W ich wyliczeniach całkowity koszt dojścia do własności, wraz z bieżącymi opłatami, robi się zaporowy – pojawiają się kwoty rzędu kilku tysięcy złotych miesięcznie za większe mieszkanie, zanim doliczy się koszty eksploatacji i media.

Dodatkowo część lokatorów korzysta z dopłat do czynszu (program wsparcia jest przyznawany na określony czas), ale – jak podnoszą – dopłaty nie rozwiązują problemu, bo horyzont dopłat jest krótszy niż 25-letni okres dojścia do własności.

Najbardziej poszkodowane czują się rodziny, które wykończyły mieszkania za własne środki. W przypadku rezygnacji nikt nie zwróci im kosztów kuchni, mebli czy remontu, a na koniec mogą jeszcze zostać obciążone wydatkami związanymi z „odtworzeniem stanu pierwotnego”. W praktyce są więc w sytuacji bez dobrego wyjścia: nie stać ich na wykup, a wyprowadzka oznacza finansową stratę.

Nowoczesne bloki okazały się pułapką / fot.Głos24

Mieszkańcy chcą interwencji i uczciwej drogi do własności

W tej układance wraca pytanie o sens i wiarygodność obietnicy, od której wszystko się zaczęło. Mieszkańcy liczą na kolejną interwencję – miasta, posłów, a w szerszym planie także rządu – aby uporządkować zasady działania programu i doprowadzić do takiej formuły dojścia do własności, która będzie racjonalna dla grupy, do której program był adresowany.

Bo jeśli "Mieszkanie Plus" miało być pomostem między najmem a własnością dla tych, których nie stać na kredyt, to dziś – jak słyszymy od lokatorów – coraz bardziej przypomina system, w którym ryzyko i koszty przerzucono na mieszkańców, a obiecywana perspektywa własnego mieszkania oddaliła się zamiast przybliżyć.

fot. Głos24

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka