– Czuję się oszukany, zrobiony w ch... przez państwo, zrobiony w ch... przez PiS i obecny rząd koalicji, który do tej pory nie zrobił zupełnie nic, oprócz zmiany zarządu PFR – mówi 31-latek, który do "własnego M" w bloku na Klinach przy ul. ul. Anny Szwed-Śniadowskiej wprowadził się jako jeden z pierwszych do ostatnich bloków. Była nadzieja, jest wielkie rozczarowanie, bo gdy w końcu padła konkretna propozycja dojścia do własności jest taka wysoka, jak kredyt rynkowy.
Problemy z "Mieszkaniem Plus" nie tylko w Krakowie
Miało być rozwiązanie dla tych, których nie stać na kredyt i rynek komercyjny: stabilny czynsz i realna ścieżka do własnego "M". Tymczasem mieszkańcy krakowskiego osiedla w ramach programu "Mieszkanie Plus" w Krakowie mówią dziś o rosnących opłatach, wieloletniej niepewności i propozycji wykupu, która – w ich ocenie – niewiele różni się od standardowego zakupu mieszkania na kredyt. Co ważne, problem nie dotyczy tylko Krakowian. Podobne napięcia i rozczarowanie pojawiły się także w innych miejscach, gdzie powstały bloki realizowane przez spółki związane z PFR m.in. w Gdyni, Wałbrzychu, Białej Podlaskiej i Radomiu.
Dla „luki czynszowej” – bez zdolności kredytowej, z obietnicą stabilności
Program "Mieszkanie Plus" był kierowany do osób określanych jako grupa z "luki czynszowej": zbyt dobrze zarabiających, by kwalifikować się do mieszkań komunalnych, ale bez zdolności kredytowej i wkładu własnego, by kupić mieszkanie na rynku. W założeniach mieli otrzymać lokal z niskim, przewidywalnym czynszem, a w wariancie "z dojściem do własności" – szansę na wykup po latach opłacania rat. Realizacją zajmował się Polski Fundusz Rozwoju i powołane do tego spółki.
W Krakowie powstała jedna taka inwestycja – 481 mieszkań w ośmiu blokach. Zainteresowanie było ogromne: o jeden lokal starało się średnio około pięciu chętnych. Kryteria naboru ustaliło miasto (premiowano m.in. rodziny z dziećmi, młodszych wnioskodawców, repatriantów, osoby rozliczające PIT w Krakowie).

Mieszkanie "w stanie deweloperskim" i rosnące opłaty – nie tylko media
Lokatorzy podkreślają, że mieszkania otrzymali bez wykończenia. Wszystkie prace musieli wykonać na własny koszt – od malowania po zabudowę kuchenną i zakup sprzętów. Inwestycje szły w dziesiątki tysięcy złotych, a w niektórych przypadkach – jak opisują – jeszcze więcej, bo wyposażenie było robione "na miarę" i dopasowane do konkretnego lokalu.
Równolegle zaczęły rosnąć comiesięczne opłaty. Podwyżki nie dotyczą wyłącznie zaliczek na media, ale też czynszu i tzw. opłaty eksploatacyjnej (niezależnej od zużycia wody czy ogrzewania). Przykładowo, za mieszkanie ok. 66 m² łączna kwota miesięczna sięga ponad 3,2 tys. zł, z wyraźnie wydzielonymi składnikami: czynsz, opłata eksploatacyjna oraz zaliczki.
Mieszkańcy czują się oszukani. Obiecana "stabilność" stała się hasłem bez pokrycia – bo koszty są waloryzowane w zaskakujący dla nich sposób, a wyjaśnienia dotyczące skoków opłat pojawiały się zbyt późno albo w ogóle.

Usterki i niedoróbki: wilgoć, zalewane garaże i problemy z jakością
Kuriozalny obraz sytuacji dopełniają zarzuty dotyczące jakości budynków przejętych przez fundusz po deweloperze. Lokatorzy zgłaszali usterki i niedoróbki, które trudno pogodzić z wysokością stawek: były sygnały o wilgoci, grzybie na ścianach, nieszczelnościach i problemach z odwodnieniem skutkujących zalewaniem podziemnych garaży.
Zwracają też uwagę na restrykcyjne zasady użytkowania lokali: lista ograniczeń ma obejmować nawet drobne przeróbki, a przy wyprowadzce – obowiązek "przywrócenia lokalu do stanu pierwotnego", co w praktyce oznacza dodatkowe koszty i ryzyko sporu o zakres prac. Lokatorzy mówią, że spółka nalicza opłaty dosłownie za każdy gwóźdź w ścianie.
"Podobnie jak w inwestycjach deweloperskich w początkowym okresie użytkowania pojawiają się usterki gwarancyjne, głównie w zakresie: spękania ścian, regulacji stolarki, jakości prac wykończeniowych i montażowych. Są to typowe usterki dla nowych budynków. Niektóre ze zgłaszanych usterek wynikają z nieprawidłowego korzystania z mieszkań przez najemców np. z zasłaniania kratek wentylacyjnych oraz nawietrzaków, co przyczynia się do utrzymywania się zbyt dużej wilgotności w pomieszczeniach. Obecnie na terenie krakowskiego osiedla trwają przeglądy techniczne realizowane przez pracowników spółki PFR Nieruchomości. Odbywają się w mieszkaniach, w których zgłoszono usterki. Jako spółka chcemy mieć pewność, że prace naprawcze są wykonywane w sposób należyty i bez zbędnej zwłoki." - tłumaczyła wtedy spółka i zapewniła, że "Informacje dotyczące warunków, na których ta opcja będzie oferowana oraz terminu, w którym zostanie uruchomiona zostaną przekazane najemcom w pierwszy możliwym terminie." Od tego oświadczenia minęły trzy lata.
- Zobacz też:

Wyjście z umowy nie jest proste. Trzeba znaleźć "zastępcę"
W tle narastała frustracja związana z brakiem jasnej informacji o dojściu do własności. Mieszkańcy mówią o latach oczekiwania na konkret: kiedy, na jakich zasadach, za jaką cenę. Ten stan zawieszenia sprawił, że część osób zrezygnowała z najmu, zwłaszcza gdy nie zainwestowała jeszcze większych pieniędzy w wykończenie.
Problem w tym, że rezygnacja nie jest łatwa. Z opisywanych przypadków wynika, że lokatorzy szukający wyjścia z umowy musieli zabiegać o zgodę i – co dla wielu było najbardziej dotkliwe – znaleźć kogoś "na swoje miejsce". Przy rosnących stawkach chętnych bywało mało, a im dłużej trwały negocjacje, tym większa była presja czasu i kosztów.

Protesty na Klinach i polityczne interwencje w Krakowie
Narastające opłaty i niepewność wokół "Mieszkania Plus" w Krakowie już w 2023 roku doprowadziły do serii protestów oraz interwencji radnych i posłów. Mieszkańcy organizowali się publicznie, podkreślając, że wchodzili do programu z obietnicą stabilnego, przewidywalnego czynszu i realnej ścieżki dojścia do własności – a w praktyce sytuacja finansowa wielu rodzin stała się coraz trudniejsza.
Jedna z głośniejszych manifestacji odbyła się 11 kwietnia 2023 roku na osiedlu Kliny. Kilkadziesiąt osób protestowało przeciwko podwyżkom, wskazując, że w momencie składania wniosków stawki miały być znacząco niższe, a umowy – w ich odczuciu – miały dawać gwarancję braku gwałtownych wzrostów. "Czuję się oszukana. Na tamte warunki było mnie stać, mogłam odłożyć część pieniędzy "na życie". Teraz jestem zmuszona żyć bardzo skromnie, zostaje mi niewiele" – mówiła jedna z mieszkanek. Protestujący podkreślali też, że mieszkania otrzymali bez wyposażenia i wykończenia w standardzie "pod klucz", więc wcześniej włożyli w lokale własne oszczędności, licząc, że systematyczne płatności doprowadzą ich do wykupu. Największy niepokój budził brak konkretów, gdy chodzi o możliwość dojścia do własności. "Mydlenie oczu, odkładanie wszystkiego na czas nieokreślony, traktowanie nas z góry, bez żadnego dialogu" - podsumował jeden z lokatorów.
- Zobacz też:

Sprawą zajęli się krakowscy radni, którzy zapowiadali działania formalne i przygotowanie stanowiska kierowanego do rządu oraz instytucji odpowiedzialnych za program. Podczas spotkań i konferencji z mieszkańcami obecni byli również parlamentarzyści z Krakowa, deklarując wsparcie i interwencje. W tle pojawiały się też zarzuty dotyczące usterek w budynkach oraz braków infrastruktury osiedlowej.
- Zobacz też:

Od tamtych protestów nic się nie zmieniło. – Mieszkam na osiedlu prawie od samego początku. Nabór i kwalifikacja prowadzona przez Urząd Miasta Krakowa – wszystko wydawało mi się bezpieczne. Foldery reklamowe, które zostały szybko usunięte ze strony, zapewniały o korzystnych cenach najmu dla osób, których nie stać na wynajem komercyjny i wzięcie kredytu (założenie rządowego programu Mieszkanie +). Z początkowej wyceny czynszu 1400 zł miesięcznie, szybko kwota urosła do 2000 zł za najem 43-metrowego mieszkania – mówi 31-latek (chcący pozostać anonimowy), który mieszka w jednym z ostatnich oddanych bloków. – Czuję się oszukany, zrobiony w ch... przez państwo, zrobiony w ch... przez PiS i obecny rząd koalicji, który do tej pory nie zrobił zupełnie nic, oprócz zmiany zarządu PFR – mówi rozgoryczony mieszkaniec.

Oferta wykupu: "prawie jak rynek" i bariera nie do przejścia
Przełom miał nastąpić wraz z ofertą wykupu. Z informacji przekazanych właśnie lokatorom wynika, że zaproponowano dwa warianty: zakup jednorazowy (za gotówkę lub na kredyt) albo najem z dojściem do własności rozpisany na 25 lat. Średnia wycena metra kwadratowego dla krakowskiego osiedla została przedstawiona na poziomie 13 680 zł (z zastrzeżeniem, że każde mieszkanie ma być wyceniane indywidualnie).
I tu – jak mówią mieszkańcy – pojawia się sedno absurdu: osoby, które weszły do programu właśnie dlatego, że nie miały zdolności kredytowej, otrzymują dziś propozycję zbliżoną do klasycznego zakupu na rynku, gdy chodzi o cenę lokalu. W ich wyliczeniach całkowity koszt dojścia do własności, wraz z bieżącymi opłatami, robi się zaporowy – pojawiają się kwoty rzędu kilku tysięcy złotych miesięcznie za większe mieszkanie, zanim doliczy się koszty eksploatacji i media.
Dodatkowo część lokatorów korzysta z dopłat do czynszu (program wsparcia jest przyznawany na określony czas), ale – jak podnoszą – dopłaty nie rozwiązują problemu, bo horyzont dopłat jest krótszy niż 25-letni okres dojścia do własności.
Najbardziej poszkodowane czują się rodziny, które wykończyły mieszkania za własne środki. W przypadku rezygnacji nikt nie zwróci im kosztów kuchni, mebli czy remontu, a na koniec mogą jeszcze zostać obciążone wydatkami związanymi z „odtworzeniem stanu pierwotnego”. W praktyce są więc w sytuacji bez dobrego wyjścia: nie stać ich na wykup, a wyprowadzka oznacza finansową stratę.

Mieszkańcy chcą interwencji i uczciwej drogi do własności
W tej układance wraca pytanie o sens i wiarygodność obietnicy, od której wszystko się zaczęło. Mieszkańcy liczą na kolejną interwencję – miasta, posłów, a w szerszym planie także rządu – aby uporządkować zasady działania programu i doprowadzić do takiej formuły dojścia do własności, która będzie racjonalna dla grupy, do której program był adresowany.
Bo jeśli "Mieszkanie Plus" miało być pomostem między najmem a własnością dla tych, których nie stać na kredyt, to dziś – jak słyszymy od lokatorów – coraz bardziej przypomina system, w którym ryzyko i koszty przerzucono na mieszkańców, a obiecywana perspektywa własnego mieszkania oddaliła się zamiast przybliżyć.
fot. Głos24















![[22.01.2026] Prognoza pogody dla Małopolski. Sprawdź swój region](https://cdn.glos24.pl/2026/01/depositphotos_208411626-stock-photo-wawel-castle-krakow-twilight-krakow-1_w300.webp)


![[QUIZ] To oni decydowali o losach naszego świata. Sprawdź, czy potrafisz rozpoznać najpotężniejszych wodzów w dziejach](https://cdn.glos24.pl/2023/12/Najpot--niejsi-wodzowie-w-dziejach_w300.webp)

