poniedziałek, 17 października 2022 11:26

Lanckorona: Wójt poddał się w sprawie praw miejskich?

Autor Tomasz Stępień
Lanckorona: Wójt poddał się w sprawie praw miejskich?

Dużą przewagą głosów mieszkańcy gminy powiedzieli „nie” dla praw miejskich w Lanckoronie. Wójt Tadeusz Łopata widzi to jednak nieco inaczej.

W ostatni weekend września zakończyły się konsultacje społeczne w sprawie przywrócenia praw miejskich Lanckoronie. To już druga takie konsultacje w tym roku. Po co je ogłaszano? Jak tłumaczy wójt, zawnioskowała o to jedna z osób na radzie sołeckiej Lanckorony, a to zobligowało go niejako z automatu do ich zarządzenia. Rzeczywiście, wójt Tadeusz Łopata nie ustaje w wysiłkach, żeby przywrócić Lanckoronie status miasta. Wskazuje korzyści – według niego miasto może przyczynić się do wzrostu prestiżu Lanckorony, podniesienia jej znaczenia, co jest ważne choćby w kontekście planów związanych z uzdrowiskiem. Powinien dawać także większe możliwości pozyskiwanie środków unijnych a tym samych przyczyniać się do dalszego rozwoju gospodarczego. Lanckorona była miastem przez ponad 550 lat, a utraciła prawa miejskie – na co zwraca uwagę wójt Łopata - w oparciu o ustawę z 1933 r., która w sposób arbitralny i bardzo formalistyczny pozbawiała praw miejskich te miasta, które nie przekraczały 5000 mieszkańców. Nawet jeśli posiadały wszystkie atrybuty organizmu miejskiego - jak Lanckorona. – Gdyby nie ten fakt, Lanckorona byłaby miastem do dziś, i to miastem nie byle jakim; miastem o szczególnym znaczeniu dla Rzeczypospolitej – pisze wójt. Kilkanaście lat temu ten formalny wymóg (5 tysięcy mieszkańców) usunięto. I jeśli konsultacje wypadłyby pozytywnie, władze gminy mogłyby złożyć wniosek do Rady Ministrów o zmianę statusu wsi na miasto.

Niestety, mieszkańcy po raz kolejny mówią „nie”. W zakończonych pod koniec wrześniach konsultacjach, wszystkie sołectwa dużą przewagą głosów, opowiedziały się, że nie chcą praw miejskich w Lanckoronie. Frekwencja była bardzo słaba – w konsultacjach wzięło udział ledwie 18% uprawnionych mieszkańców. Według radnej Katarzyny Łukasiewicz, taki wynik był do przewidzenia. – Zaskoczenie? Nie sądzę, bo od  lat słucham głosu mieszkańców Lanckorony i całej gminy – napisała w mediach społecznościowych radna i jeszcze przed ogłoszeniem wyników opublikowała cześć z nich na swoim profilu. – Jako radna i przewodnicząca komisji m.in. promocji gminy, a w niedzielę 18 września członek komisji konsultacyjnej, czuję się w obowiązku informowania zainteresowanych wynikami konsultacji – wytłumaczyła.

Fakt jest jednak taki, że ponad 80% głosów było na „nie”. Jednak wójt interpretuje te wyniki na swój sposób. Przeciw, według Tadeusza Łopaty, głosowali przede wszystkim przedstawiciele totalnej opozycji w gminie, którzy od dnia wyboru wójta, kwestionują dokładnie wszystko co robi. – Wystarczy przyjrzeć się argumentom, którymi operują; są to albo jawne nieprawdy, często wręcz żenujące kłamstwa, które podają niezorientowanym ludziom, aby kolejny raz rozbudzać negatywne emocje (jakże destrukcyjne dla naszej wspólnoty) – pisze Tadeusz Łopata w oświadczeniu. Jak zwraca uwagę, 82% osób nie brało udziału w konsultacjach. Dlaczego? Bo… większość mieszkańców ma pewność, że zrobi wyłącznie to, co dla dobre dla nich i dla gminy. Poza tym te 80 procent, które było na „nie”, to ledwie 16% wszystkich uprawnionych. – Trudno zatem byłoby powiedzieć, że jest to głos mieszkańców gminy – konkluduje wójt.

Czy zatem to już koniec starań Lanckorony o prawa miejskie? Trudno powiedzieć. Jak twierdzi radna Katarzyna Łukasiewicz, wójt Łopata zebraniu wiejskim w Izdebniku 30 września oficjalnie przyznał, że sam złożył wniosek do MSWiA o prawa miejskie w Lanckoronie uzasadniając to tym, że ma do tego prawo. I radna składa wniosek o udostępnienie informacji publicznej, czy taki wniosek został złożony. Rzeczywiście wygląda na to, że wójt łatwo się nie podda. Jak nieco enigmatycznie pisze, nie będzie wybierał złych rozwiązań, mając w zasięgu ręki autentyczne dobro mieszkańców. – Miałbym dopuścić się tak skandalicznego zaniedbania w odniesieniu do tak ważnego dobra — w imię czego? Chyba nie w imię głosu 16% mieszkańców, którzy nie przedstawili żadnej sensownej argumentacji na rzecz takiego czy innego rozwiązania – argumentuje wójt. – Naszymi czynami budujemy sobie albo pomnik mądrości, odwagi i chwały, albo głupoty, tchórzostwa i hańby. Każdy ma wybór. Ja wiem co mam robić. Podkreślę raz jeszcze z mocą: wiem po co mnie wybrano, za jak wielkie dobro mieszkańców odpowiadam, i znam wartość zaufania, którym mnie obdarzono. Z pewnością go nie zawiodę. Decyzji głupiej, tchórzliwej i haniebnej na pewno nie podejmę. Radni niech się dobrze zastanowią, każdy osobiście, bo odpowiedzialność nie jest zbiorowa, lecz indywidualna, a nie chodzi o przysłowiową czapkę gruszek, lecz decyzję o ogromnych i dalekosiężnych konsekwencjach – dodaje.

Fot: Wikipedia, Jakub Hałun/Gmina Lanckorona

Wadowice

Wadowice - najnowsze informacje