poniedziałek, 25 kwietnia 2022 09:22

Mały Albert walczy o lepsze jutro! Razem możemy mu pomóc

Autor Norbert Kwiatkowski
Mały Albert walczy o lepsze jutro! Razem możemy mu pomóc

Albercik to skrajny wcześniak, z 26 tygodnia ciąży. Ważył zaledwie 800 gram. Przeszedł szereg zabiegów operacyjnych, nie licząc już znieczuleń ogólnych do regularnych badań. Chłopcowi nie dawano wielki szans, jednak dzisiaj ma już 3-latka i brnie ku lepszemu życiu i funkcjonowaniu.

Skrajne wcześniactwo to wielka niepewna - jeśli już dzieciątko przeżyje ten koszmar, czeka go życie z ciągłymi rehabilitacjami i wsparciem logopedy i innych specjalistów.

  • Albercik  to skrajny wcześniak. Ważył zaledwie 800 gram. Przeszedł szereg  zabiegów operacyjnych, nie licząc już znieczuleń ogólnych do regularnych  badań. Nie dawano mu cienia nadziei na życie, dziś chłopczyk ma 3 latka  i brnie ku lepszemu życiu i funkcjonowaniu. Skrajne wcześniactwo to  wielka niepewna - jeśli już dzieciątko przeżyje ten koszmar, czeka go  życie z ciągłymi rehabilitacjami, wsparciem logopedy i innych  specjalistów. Albercik ma 3 latka, ale jest jak dziecko w wieku  niemowlęcym. Nie chodzi, nie mówi, nie je samodzielnie. Przez 17  miesięcy od urodzenia przebywał na oddziale intensywnej terapii. Tam,  odwiedziny dziecka możliwe były tylko na chwile każdego dnia. W czasie  pandemii w ogóle. Pozostawiony w czterech ścianach szpitalnych,  przezywał koszmar. Koszmar samotności, widoku specjalistycznych  sprzętów, zupełnie obcych mu ludzi.  Po 17 miesiącach szpitala, w  późniejszym czasie również okresowo hospitalizowany. W tym czasie  przechodził kilkukrotnie zapalenie płuc, infekcje, duszności.  Pięciokrotnie umierał, pięciokrotnie wygrał walkę o życie. Na  intensywnej terapii rodzice widzieli spadającą saturację poniżej normy. W  ostatnich momentach saturacja wskakiwała na właściwy tor. Główną  zmorą Albercika jest mikrocja obustronna, a zatem niewykształcenie się  małżowin usznych po obu stronach.  Chłopczyk będzie poddany kilkunastu  operacjom rekonstrukcyjnym uszu. Uszka "tworzy się" z chrząstki  żebrowej. Ryzyko jest bardzo duże. Koszta operacji ogromne. Na domiar  złego, chłopczyk ma zwężone przewody słuchowe i głęboki niedosłuch.Chłopczyk  ma jeszcze założoną rurkę tracheotomijną do oddychania (w szyi), która  pomaga mu oddychać, przez to nie jest wstanie zacząć uczyć się mówić i  samodzielnie jeść. Taką rureczkę trzeba wymieniać 2 razy w miesiącu,  robią to rodzice dziecka, a to przecież wielka odpowiedzialność. Dziecko  nie zawsze chce współpracować, rodzice muszą wtedy szybko reagować na  wypadek niechcianej duszności. Temu wszystkiemu pomagają wszelakie  sprzęty medyczne, do których obsługi rodzice również musieli być  przeszkoleni na szpitalnym oddziale. Tutaj trzeba mieć głowę na karku,  by na czas właściwie opanować sytuacje. Rodzice są w trakcie  dekaniulacji dziecka, to jednak wiąże się z regularną nauką  samodzielnego oddychania. Mama chłopczyka przeszła szereg szkoleń  medycznych, sama podjęła się tego trudnego wyzwania. Nie chciała, by  ktokolwiek  z grona medycznego jej w tym pomagał. Albercik karmiony jest  do specjalnej stomii, która znajduje się w brzuszku dziecka. Rodzice  pod okiem logopedy starają się,by chłopczyk nauczył się samodzielnego  jedzenia. Dzień w dzień maluch ma zapewniony trening przełykania  pokarmów.To wiąże się z codziennymi masażami, mama szkoli się pod tym  kątem na każdych zajęciach u logopedy.  Dzięki wspaniałym szkoleniowcom z  Ośrodka "Orew " widać efekty tej pracy. Na domiar złego, chłopczyk ma  założoną zastawkę komorowo-otrzewnową. Przechodzi ona z komory mózgu aż  do otrzewnej. Założono ją wskutek wodogłowia, jakie wystąpiło u dziecka  po wylewach dokomorowych. Wcześniaki bowiem są narażone na wylewy krwi  do mózgu, ponieważ ich organizm jest bardzo słaby i nierozwinięty. Taką  zastawkę można założyć mniej więcej wtedy, gdy dziecko waży 3kg. Wylewy  dokomorowe miały miejsce u Albercika w 4 dobie życia. Od razu wówczas  zamiast zastawki miał założony dwukrotnie, operacyjnie tzw. Zbiornik  Rickhama, z którego odciągano nadmiar płynu mózgowego przy użyciu igły. Kiedy  miał 2.5 roku wykryto krytyczne zwężenie oskrzela,rodzice  pod ogromnym  ryzykiem podjęli decyzje o operacji synka. Gdyby nie ona, mogłoby dojść  do amputacji płuca. Pierwsza z operacji zakończyła się niepowodzeniem,  dopiero druga dała rezultat. Na szczęście chłopczyk to przetrwał. Jest  bardzo silnym dzieckiem, pogodnym i bystrym. Rozumie otaczający go  świat, uwielbia książki. Szpitalne mury, inkubator nie pozwalały w żaden  sposób na rozwój dziecka. Dziś chłopczyk wymaga intensywnej  rehabilitacji, każdego dnia. Tutaj również mama chłopczyka musi  wykazywać się znajomością kolejnych ćwiczeń, które pomogą mu w walce o  sprawność. Jako mama jego odtrąciłam  złe wyrocznie lekarzy jakie dawali  na niego w jego ciężkim stanie. Chłopczyk nauczył się już samodzielnie  siedzieć. Przed nim trudna droga do postawienia pierwszych kroczków.Synek ma też Mikrocję po obydwu stronach tak zwane nieukształtowane uszka.Ogólnie jaka kwota jest do zebrania to 100.000tys złotych.
Pomóc dzielnemu 3-latkowi oraz jego dzielnej mamie można na stronie Siepomaga

Foto: Gabriela Hajos

Małopolska - najnowsze informacje