Deweloper, który świadomie rezygnuje z części powierzchni możliwej do sprzedaży. Inwestor, który przeprojektowuje cały projekt, żeby lepiej wpisać go w historyczne Podgórze. Kina, coworkingi, warsztaty, ogrody a nawet myjnia dla psów. Tegoroczne Złote Sokoły pokazały, że za najlepszymi inwestycjami mieszkaniowymi stoi dziś znacznie więcej niż kalkulacja liczby metrów kwadratowych i prostego zysku ze sprzedaży.
Od gali Stowarzyszenia Budowniczych Domów i Mieszkań minęło już kilka dni, ale dyskusja, która towarzyszyła tegorocznemu konkursowi Krakowskiego Dewelopera Roku, pozostaje aktualna. Tym bardziej że dotyczy jednego z najbardziej drażliwych tematów w szybko rozwijającym się Krakowie: czy budujemy mieszkania, czy budujemy miejsca, w których rzeczywiście dobrze będzie się żyło?
W tegorocznym konkursie Złote Sokoły otrzymały Fracthon, NOHO Investment oraz Q3D Group. Każda z nagrodzonych realizacji jest inna, ale rozmowy z ich twórcami pokazują wspólny mianownik: w pewnym momencie trzeba podjąć decyzję, czy projekt ma być wyłącznie opłacalny, czy także dobry.

Przeprojektowali inwestycję dla Starego Podgórza
Fracthon został nagrodzony za inwestycję przy ul. Warneńczyka i Kalwaryjskiej w Starym Podgórzu. Punktem wyjścia była zrujnowana kamienica, z której starano się ocalić jak najwięcej historycznej substancji. Zachowano i wyremontowano zabytkową elewację, a także inne oryginalne elementy, m.in. niektóre stropy i mozaikę. Wszystko połączono z nową zabudową, tworząc komfortowy kompleks mieszkaniowo-usługowy, który nie odcina się od otoczenia, ale zachowuje charakter tej części Podgórza.
Dla Agnieszki Widłak-Lindsay, członka zarządu spółki Fracthon sam werdykt był zaskoczeniem, bo – jak podkreślała – poziom wszystkich zgłoszonych realizacji był wyjątkowo wysoki.
Co jednak ciekawsze, inwestycja nie powstała w pierwotnie zakładanej formie. Firma zdecydowała się ją całkowicie przeprojektować, właśnie ze względu na miejsce.
– To wyróżnienie dla projektu, który zdecydowaliśmy się zupełnie przeprojektować po to, żeby miasto i unikatowa dzielnica Starego Podgórza zyskały tkankę, która współgra z resztą tej dzielnicy – mówiła przedstawicielka Fracthonu. Podkreślała, że realizacja wymagała czasu, zaangażowania projektantów, wykonawcy i całego zespołu.

Q3D: można było sprzedać więcej. Wybrali przestrzeń
Inny przykład unikatowej realizacji pokazało Q3D Group, nagrodzone za Greendustry przy ul. Romanowicza na Zabłociu.
Historia firmy jest nietypowa. Q3D zaczynało jako biuro projektowe. Dopiero później architekci postanowili zostać również deweloperami, a następnie stworzyć własne zaplecze wykonawcze. Wiceprezes Q3D Locum Witold Padlewski tłumaczył, że chodziło o przejęcie odpowiedzialności za cały proces – nie tylko stworzenie projektu, ale również dopilnowanie jego realizacji.
– Dzięki temu, że jesteśmy architektami, uciekliśmy od prostych kalkulacji: minus, plus. Potrafimy wytworzyć wartość dodaną, która nie polega tylko na koszcie – mówił. Firma świadomie podejmuje też rozwiązania, które z punktu widzenia prostego arkusza kalkulacyjnego mogą wydawać się ryzykowne.
Paweł Koperski, wiceprezes zarządu Q3D, podał jeszcze bardziej konkretny przykład. W nagrodzonej inwestycji firma postawiła na jakość życia przyszłych mieszkańców.
– Zrezygnowaliśmy świadomie z części powierzchni, którą mogliśmy sprzedać, po to, żeby stworzyć lepszą jakość przestrzeni dla tych ludzi, którzy tam teraz mieszkają – mówił Koperski. Jak tłumaczył, wyższa jakość przełożyła się również na wartość całej inwestycji, więc ostatecznie nie musiała oznaczać ekonomicznej straty.
I chyba właśnie ten przykład najlepiej oddaje ideę tegorocznego konkursu. Dobra przestrzeń również ma wartość – choć nie zawsze można ją zmierzyć liczbą metrów przeznaczonych na sprzedaż.
Kino, ogród, warsztat i myjnia dla psa
Podobną filozofię było widać w innych zgłoszonych inwestycjach.
NOHO Investment, trzeci tegoroczny zdobywca Złotego Sokoła, stworzyło przy ul. Lindego nie tylko mieszkania. Są tam zielone dziedzińce, lobby z recepcją, siłownia i fitness, sala kinowa, coworking z czytelnią, pokój klubowy, warsztat majsterkowicza z lodówką na zimne napoje, a nawet myjnia dla czworonogów.

I właśnie części wspólne były jednym z najczęściej powracających tematów podczas gali. Prezes SBDiM Piotr Legerski mówił, że z edycji na edycję inwestycje stają się coraz lepiej wyposażone, z bardziej przemyślaną architekturą, zielenią i materiałami. Sam jako były laureat Złotego Sokoła wymieniał przykłady „wartości dodanej”: mural, ogród zimowy, kino na dachu, tarasy czy starannie zaprojektowane ogrody.
– Każdy chce być lepszy. Inspirujemy się nawzajem, podglądamy to, co się dzieje dookoła – mówił Legerski. Żartobliwym symbolem tej rywalizacji stała się podczas gali myjnia dla psów. – Nie wszyscy wiedzieli, że można zrobić coś takiego. Okazuje się, że można – mówił prezes SBDiM.

EkoPark został z kolei wyróżniony za Slow City, gdzie jednym z najważniejszych elementów całego osiedla jest hektarowy park. BUMA otrzymała Nagrodę Prezesa SBDiM za renowację zabytkowej kamienicy przy ul. Wenecja 1, natomiast AFI Home doceniono za efektywność energetyczną.
To różne realizacje, ale każda pokazuje inny sposób myślenia o jakości – poprzez przestrzeń wspólną, zieleń, rewitalizację, architekturę albo ograniczenie zużycia energii.

Osiedle nie zawsze tworzy miasto
Gala nie była jednak wyłącznie pochwałą nowych inwestycji. W wypowiedziach członków Sądu Konkursowego pojawiała się zdecydowanie bardziej gorzka diagnoza współczesnego Krakowa. Zwracano uwagę, że zatracają się podstawowe elementy tradycyjnie organizujące miejski układ: główna ulica, ciąg pieszy, lokalne centrum usługowe czy przestrzeń wspólna. Powstają kolejne osiedla, ale nie zawsze razem z nimi rozwija się sieć dróg, komunikacja, szkoły, przedszkola, kultura czy usługi.
Odpowiedzialność jest przy tym wspólna. Miasto powinno tworzyć wizję rozwoju całych dzielnic, a nie tylko reagować na kolejne pojedyncze inwestycje. Deweloperzy działają z kolei w warunkach ograniczonej dostępności działek, wysokich kosztów i trudniejszej sytuacji sprzedażowej.
Janusz Sepioł, Główny Architekt Miasta Krakowa, krytycznie mówił o inwestycjach projektowanych bez wystarczającego myślenia o ludziach, którzy będą później w tych miejscach żyć. Zwracał uwagę właśnie na potrzebę wspólnej przestrzeni.

Paradoksalnie film pokazujący inwestycje zakwalifikowane do konkursu był najlepszą odpowiedzią na ten zarzut. Pokazywał projekty, w których wspólna przestrzeń nie jest tylko odstępem pomiędzy budynkami, lecz ważną częścią całego założenia. Były ogrody, zielone dachy, place zabaw, a w środku przestrzenie do pracy, kina, sale do ćwiczeń i miejsca spotkań.
Poprzeczka jest naprawdę wysoko
Dzień przed galą SBDiM rozstrzygnięto także pierwszą edycję Nagrody Prezydenta Miasta Krakowa dla najlepszych obiektów architektonicznych i urbanistycznych. Podczas gali wspominała o niej arch. Magdalena Buczyńska, prezes krakowskiego SARP i członkini Sądu Konkursowego.
Oba wydarzenia dobrze się uzupełniają. Trudno bowiem mówić o wysokiej jakości inwestycji bez dobrej architektury.
Nieprzypadkowo niektóre projekty zostały zauważone przez oba gremia. Lindego 2 zdobyło nagrodę w miejskim konkursie architektonicznym i dzień później przyniosło NOHO Złotego Sokoła. Podobnie było z odrestaurowaną kamienicą przy ul. Wenecja.
Wybranie najlepszych nie było więc prostym zadaniem. Mariusz Bryksy zna konkurs z dwóch perspektyw. Jego firma trzykrotnie zdobywała nagrodę, a w tym roku on sam znalazł się po drugiej stronie – jako członek Sądu Konkursowego. Jak mówił, pozwoliło mu to zobaczyć skalę zmian na krakowskim rynku.
– Mogłem zobaczyć, jak bardzo nasz rynek deweloperski się rozwija i jak bardzo poprawia się jakość budynków, przestrzeni dla mieszkańców i przestrzeni wspólnych – podkreślał. Jego zdaniem poziom tegorocznych uczestników był bardzo wysoki.
I właśnie temu od ponad dwóch dekad ma służyć konkurs organizowany przez Stowarzyszenie Budowniczych Domów i Mieszkań. Nie tylko wskazywać najlepszych, ale także uruchamiać rywalizację, w której kolejna inwestycja powinna być lepsza od poprzedniej.
Prezes Piotr Legerski podkreślał, że konkurs jest otwarty również dla firm spoza Stowarzyszenia i organizowany co dwa lata, co odpowiada w przybliżeniu cyklowi realizacji inwestycji.
Podczas gali pokazano również, jak branżę zmienia sztuczna inteligencja – od pracy projektowej, przez organizację budowy, po prezentowanie przyszłych mieszkań klientom. Jeden z filmów poprowadzili nawet stworzone przez AI awatary.

– Zaprezentowaliśmy 18 nominowanych inwestycji deweloperskich. To wydarzenie pokazuje, jak rozwija się Kraków i jak zmienia się sposób myślenia o budownictwie – nie tylko o samych mieszkaniach, ale o całej przestrzeni do życia. Coraz większą rolę odgrywają części wspólne: siłownie, coworkingi, myjnie dla psów i rowerów, tarasy na dachach czy inne udogodnienia, które mają poprawiać komfort mieszkańców. Pokazaliśmy też, jak sztuczna inteligencja wpływa na branżę i zmienia sposób naszej pracy – podsumowała Aneta Wątor z LV Development, prowadząca galę SDBiM.
Technologia się zmienia, podobnie jak oczekiwania klientów. Sens konkursu pozostaje jednak ten sam: pokazywać rozwiązania, które mogą stać się punktem odniesienia dla kolejnych inwestorów.

Sobiesław Zasada z Nagrodą im. Jacka Michalskiego
Gala finałowa rozpoczęła się od wyróżnienia osoby wyjątkowej – łączącej przedsiębiorczość, odwagę w podejmowaniu nowych wyzwań i umiejętność realizowania pomysłów, które dla innych mogły wydawać się zbyt śmiałe. Nagrodę SBDiM im. Jacka Michalskiego otrzymał w tym roku Sobiesław Zasada – jeden z najbardziej utytułowanych polskich kierowców rajdowych, ale także przedsiębiorca, który przez dziesięciolecia rozwijał własne przedsięwzięcia. W jego imieniu nagrodę odebrał wnuk. Sam Zasada nie mógł pojawić się na gali, bo mimo 96 lat brał w tym czasie udział w Argentynie w rajdzie Gran Premio Argentino Histórico.

Jacek Michalski, którego imię nosi nagroda, był założycielem BUMY i jedną z ważnych postaci krakowskiego rynku budowlanego. W branży zapamiętano go jako wizjonera – człowieka, który potrafił dostrzegać nowe kierunki rozwoju i miał odwagę wprowadzać swoje pomysły w życie. Był też mocno związany ze Stowarzyszeniem Budowniczych Domów i Mieszkań. Po jego śmierci ustanowiono nagrodę jego imienia dla osób, które podobnie łączą przedsiębiorczość, innowacyjność i odwagę w realizacji ambitnych przedsięwzięć.
Wyróżnienie przyznawane jest od 2010 roku. Jego pierwszym laureatem był architekt Stanisław Deńko, a później otrzymywali je m.in. Ryszard Florek, Rafał Sonik, Roman Kluska, Robert Konieczny, Olga Malinkiewicz, prof. Andrzej Wyżykowski i Ewelina Woźniak-Szpakiewicz.
Deweloper nie musi oznaczać „betonowania”
W Krakowie słowo „deweloper” nie zawsze ma dobre konotacje. Dyskusjom o nowych inwestycjach regularnie towarzyszą spory o zabudowę, gęstość, zieleń, korki czy niewystarczającą infrastrukturę. I część tej krytyki ma realne podstawy.
Tegoroczny konkurs pokazuje jednak, że nie da się całego rynku zamknąć w prostym stereotypie dewelopera, którego interesuje wyłącznie maksymalna liczba metrów na sprzedaż. Że liczą się elementy, których mogłoby nie być, a które tworzą zdecydowanie lepszą jakość życia, a ich mieszkańcy otrzymują coś, czego można im naprawdę pozazdrościć.
Nie oznacza to, że zniknęły problemy krakowskiej urbanistyki. Najlepszy budynek nie zastąpi szkoły, tramwaju, parku i dobrze zaplanowanej dzielnicy, ale pokazuje, że da się budować inaczej. I być może właśnie w tym jest największa wartość Złotych Sokołów: nie w samej statuetce, ale w stawianiu poprzeczki coraz wyżej.









Gala XII edycji Konkursu o tytuł Krakowskiego Dewelopera Roku i nagrody Złotego Sokoła / Mateusz Łysik


















