KO walczy o Kraków. Tusk znów przyjedzie wesprzeć kandydatkę KO

Donald Tusk w Krakowie w 2024 roku
Donald Tusk w Krakowie w 2024 roku / Głos24

Donald Tusk znów przyjedzie do Krakowa wesprzeć Monikę Piątkowską. To kolejny mocny polityczny akcent w kampanii kandydatki, przy której pojawili się już ministrowie, parlamentarzyści i samorządowcy KO oraz PSL. W tym samym czasie Łukasz Gibała i Jan Hoffman łączą siły pod zupełnie innym hasłem – bezpartyjności i niezależności od Warszawy. Na finiszu kampanii kontrast robi się więc coraz bardziej wyraźny.

W skrócie:

  • Donald Tusk w czwartek ponownie przyjedzie do Krakowa wesprzeć Monikę Piątkowską.
  • Kandydatkę od początku kampanii wspierają czołowi politycy KO i PSL.
  • W ostatnich dniach u jej boku pojawili się m.in. Waldemar Żurek i Andrzej Domański.
  • W tym samym czasie Jan Hoffman wycofał się z wyborów i poparł Łukasza Gibałę, a obaj mocno akcentują swoją bezpartyjność.

Zaczęło się w Warszawie

Kampania Moniki Piątkowskiej właściwie od początku miała mocną oprawę polityczną. Jej kandydatura została ogłoszona 9 czerwca nie w Krakowie, ale podczas konferencji prasowej w Warszawie. Obok senator stanęli wtedy premier Donald Tusk i wicepremier, lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Piątkowska podziękowała obu za poparcie jej startu.

Ten warszawski początek szybko stał się jednym z tematów kampanii i był wykorzystywany przez konkurentów Piątkowskiej. Ona sama tłumaczyła później, że nie oznacza to sterowania jej kandydaturą z partyjnej centrali.

Formalnie rzeczywiście nie startuje z listy partyjnej. Zarejestrowała KWW Moniki Piątkowskiej „Ponad Podziałami”. Jednocześnie nie ukrywa, że ma pełne poparcie Donalda Tuska, Władysława Kosiniaka-Kamysza, Koalicji Obywatelskiej i PSL. I to zaplecze podczas kampanii regularnie przyjeżdżało do Krakowa.

20 sierpnia u boku Piątkowskiej w Krakowie stanął Donald Tusk. Premier mówił m.in. o rządowym wsparciu dla budowy metra i zmianach dotyczących opłaty turystycznej.

Tydzień później przyjechał Władysław Kosiniak-Kamysz. Wicepremier i minister obrony poinformował o pozytywnej rekomendacji dla 500 mln zł na Trasę Pychowicką i jednocześnie otwarcie poparł Piątkowską.

Ale lista była znacznie dłuższa. U boku Piątkowskiej pojawiali się wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar, wicemarszałek Sejmu Dorota Niedziela, europosłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz, wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer oraz posłanki Dorota Marek, Iwona Karolewska, Aleksandra Kot, Sylwia Bielawska i Elżbieta Polak. Co znamienne, nie były to wyłącznie osoby związane z Małopolską – do Krakowa przyjeżdżali także parlamentarzyści i samorządowcy z innych części kraju.

Do tego Jakub Stefaniak, sekretarz stanu i zastępca szefa KPRM, a na finiszu kampanii dwaj ministrowie: Waldemar Żurek oraz Andrzej Domański. Wsparcie kandydatki KO i PSL zaczęło więc przypominać polityczną sztafetę – niemal co kilka dni przy jej boku pojawiał się ktoś z rządu, parlamentu albo partyjnego zaplecza. I właśnie teraz, na sam koniec, do Krakowa ponownie przyjeżdża Donald Tusk. Tak, jakby Krakusów trzeba było utwierdzać w przekonaniu, że mało rozpoznawalna w mieście, świerzo upieczona senator najlepiej wyprowadzi miasto z finansowego kryzysu i odbuduje nadwątlony autorytet prazydenta.

Jeden raz nie wystarczył. Tusk znów przyjedzie do Krakowa

Tusk pojawi się w Krakowie w czwartek, 24 września. O godz. 18 w hali ComCom Zone w Nowej Hucie weźmie udział w otwartym spotkaniu z Moniką Piątkowską i mieszkańcami. To już jego kolejna wizyta w tej kampanii i jedna z ostatnich okazji do mobilizacji elektoratu przed niedzielnym głosowaniem.

Premier przyjeżdża niemal na sam finał – kampania kończy się w piątek o północy, później rozpoczyna się cisza wyborcza.

Trudno przy tym traktować te wizyty wyłącznie jako serię grzecznościowych gestów. Po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego Kraków znalazł się pod szczególną obserwacją ogólnopolskiej polityki. Wynik referendum szybko odbił się szerzej – politycy PiS zaczęli mówić o możliwości podobnych prób w innych dużych miastach, m.in. we Wrocławiu, Rzeszowie, Częstochowie czy Radomiu.

Dla Koalicji Obywatelskiej stawka jest więc większa niż samo nazwisko kolejnego prezydenta. Po utracie urzędu przez Miszalskiego przegrana kandydatki wspieranej przez KO oznaczałaby, że ugrupowanie nie odzyskało prezydentury w drugim największym mieście w Polsce. Z kolei zwycięstwo Piątkowskiej pozwoliłoby KO pokazać, że majowe referendum nie przełożyło się na trwałą zmianę politycznego układu w Krakowie.

Wszystkie ręce na pokład

Że Kraków jest dziś cenną polityczną zdobyczą, pokazuje również kampania Michała Drewnickiego. Na jego ostatniej konwencji w hali „Sokoła” pojawiła się mocna reprezentacja PiS: posłowie, samorządowcy, byli ministrowie i działacze partii. Wśród najbardziej rozpoznawalnych nazwisk byli m.in. Małgorzata Wassermann, Andrzej Adamczyk, Łukasz Smółka, Barbara Nowak oraz prof. Andrzej Nowak.

Najmocniej wybrzmiało jednak wsparcie Beaty Szydło. Była premier przekonywała, że Drewnicki „zna Kraków od podszewki”, jest pracowity i konsekwentny, a jego start nie jest kolejnym etapem politycznej kariery, lecz świadomą decyzją człowieka od lat związanego z miastem. Innymi słowy – przedstawiała go jako najlepszego kandydata własnego obozu do przejęcia odpowiedzialności za Kraków.

Samo miejsce konwencji też trudno uznać za zupełnie przypadkowe. Krakowski „Sokół” ma dla PiS niemal status politycznego talizmanu. Partia organizowała tam wydarzenia związane z kampanią Andrzeja Dudy, a w listopadzie 2024 roku właśnie w tej hali ogłoszono Karola Nawrockiego jako kandydata na prezydenta RP. Obaj później wygrali wybory. Można półżartem powiedzieć, że PiS wierzy w szczęście hali „Sokoła” niemal jak w polityczny talizman.

Obie największe partie stawiają więc na mocne nazwiska i polityczne autorytety. Tyle że po drugiej stronie kampanii coraz wyraźniej wybrzmiewa przekaz niemal dokładnie przeciwny.

Łukasz Gibała od początku swojej kampanii buduje ją wokół niezależności. Już podczas jej inauguracji przekonywał, że Krakowianie mają wybór między kandydatem mającym „szefów w Warszawie” a prezydentem, którego jedynymi szefami będą mieszkańcy miasta.

Podsumował to jeszcze mocniej: „Ja mocno wierzę w Kraków dla mieszkańców. Nie dla tabunów partyjnych, nie dla hord politycznych”.

Po środowym porozumieniu z Janem Hoffmanem ten przekaz dostał dodatkowe wzmocnienie.

Hoffman nie wystartuje w wyborach. Przekazał poparcie Gibale
Jan Hoffman rezygnuje z wyborów i popiera Łukasza Gibałę. Sprawdzamy, co ich porozumienie może zmienić według ostatnich sondaży.

Jedni pokazują ministrów, drudzy mówią: bez partii

W środę Jan Hoffman zrezygnował ze startu w wyborach i przekazał swoje poparcie Łukaszowi Gibale. Obaj podpisali również pięciopunktowy „Pakt Współpracy dla Krakowa”.

Hoffman podczas wspólnej konferencji bardzo mocno podkreślał, że dwóch bezpartyjnych kandydatów powinno połączyć siły. Mówił też o samorządzie niezależnym od poleceń płynących z partyjnych central – niezależnie od tego, która partia miałaby je wydawać.

Gibała od lat buduje swoją polityczną markę właśnie na niezależności od partii, choć sam ma za sobą partyjną przeszłość. Był posłem VI i VII kadencji, wcześniej związanym z Platformą Obywatelską, a później z Ruchem Palikota i Twoim Ruchem. Z czasem odszedł jednak od polityki i zaczął budować własny lokalny ruch w Krakowie. Dziś jest radnym miasta i liderem stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców.

Na finiszu kampanii kontrast staje się bardzo czytelny. Po jednej stronie Piątkowska i kolejne nazwiska z pierwszych stron krajowej polityki – ministrowie, parlamentarzyści i samorządowcy KO oraz PSL. Po drugiej Gibała i Hoffman, którzy przekonują, że Krakowem powinien kierować prezydent wsłuchujący się przede wszystkim w głos mieszkańców i odpowiadający za swoje decyzje tylko przed nimi.

Co wybiorą Krakowianie?

Ostatecznie to wyborcy zdecydują, co jest dla nich ważniejsze: wsparcie rządu i obietnice pomocy przy dużych krakowskich inwestycjach czy zmiana sposobu zarządzania miastem, której domagali się, odwołując Aleksandra Miszalskiego.

Piątkowska pokazuje, że dzięki dobrym relacjom z rządem Kraków może skuteczniej zabiegać o pieniądze i decyzje potrzebne miastu. Gibała i Hoffman chcą z kolei odsunąć Kraków od partyjnej polityki i oddać mieszkańcom.

Który z tych argumentów okaże się mocniejszy, zobaczymy przy urnach. Niewykluczone jednak, że walka o Kraków nie zakończy się 27 września.

Wybory w Krakowie 2026 - najnowsze informacje

Rozrywka