wtorek, 19 stycznia 2021 12:37

Najlepsi bramkarze w historii Wisły Kraków

Autor Artykuł zewnętrzny
Najlepsi bramkarze w historii Wisły Kraków

Wisła Kraków niewątpliwie jest jednym z największych klubów w historii rodzimej piłki. Pierwsza dekada XXI wieku w polskim futbolu to był okres dominacji Wisły, która zdobyła 6 z 10 możliwych tytułów mistrza kraju. W następnym dziesięcioleciu ten sukces udało się powtórzyć tylko raz...

Obecnie „Biała Gwiazda” boryka się z pewnymi problemami, ale jak na to co przeszła i tak radzi sobie zaskakująco dobrze. Jak szanse ocenia dany legalny bukmacher dowiecie się na portalu o tematyce zakładów. Ogólnie rzecz biorąc, Wisła Kraków ostatnio rzadko jest faworytem.

Ale dziś nie o teraźniejszości, a tym co miało miejsce wcześniej. Z przeszłości Wisłę Kraków kojarzymy ze świetnymi piłkarzami w zasadzie na każdej pozycji. Na szpicy brylowali Żurawski i Frankowski, na skrzydłach Kosowski, Uche czy Błaszczykowski, w środku mieliśmy mieszankę zawodników spoza Polski – jak Maor Melikson czy Mauro Cantoro z Polakami, z których pierwszy do głowy przychodzi nam Mirosław Szymkowiak. W defensywie natomiast od razu przypominają się Arkadiusz Głowacki i Marcin Baszczyński, a tych nazwisk moglibyśmy wymieniać i wymieniać. Jednak dzisiaj nie skupiamy się na wszystkich zawodnikach, jacy grali w Wiśle.

Bo inaczej jest jednak z obsadą bramkarza, z którą Wisła miała momentami spore problemy. Tutaj brak absolutnych faworytów, a niektórzy z tych, których z perspektywy czasu należy wspomnieć w absolutnym TOPie bramkarskim Wisły Kraków, nie mieli zbyt pochlebnych opinii kiedy występowali między słupkami „Białej Gwiazdy”. Czas jak widać zmienia postrzeganie, dlatego przechodzimy do przedstawienia najlepszych bramkarzy Wisły. Kolejność wymienionych zawodników jest przypadkowa.

Artur Sarnat (1993-2001, 2002-2004)

Co do niego w zasadzie nie mieliśmy wątpliwości. Artur Sarnat trafił do Wisły Kraków... z Cracovii i już to zasługuje na uwagę. Mierzący 188 centymetrów golkiper zagrał barwach Wisły w ponad 200 spotkaniach. Co prawda nie załapał się na całą serię sukcesów „Białej Gwiazdy” z pierwszej dekady XXI wieku, ale był w klubie na początku – i między innymi dzięki niemu Wisła zdobywała mistrzostwa w 1999 oraz 2001 roku. Co prawda Artur Sarnat walczył o miejsce między słupkami z Adamem Piekutowskim oraz Maciejem Szczęsnym, ale z tej trójki spisywał się najlepiej, mimo tego, że konkurencja nie była taka prosta. W mistrzowskich sezonach zaliczył kolejno 10 i 11 czystych kont, a w tym drugim wszystko mimo tego, że rywale do miejsca w bramce „zabrali” mu aż 13 spotkań ligowych.

Sergei Pareiko (2011-2013)

To nie jest jakiś oczywisty wybór, ale trudno nie wyróżnić ostatniego bramkarza, który do tej pory poprowadził Wisłę Kraków do mistrzowskiego tytułu. Tak, tak, to właśnie z nim między słupkami Wisła sięgała po mistrzostwo w sezonie 2010/2011. Robert Maaskant stawiał na niego w trudnych meczach i nie zawodził się na nim: 14 meczów i 7 czystych kont, a to wszystko po tym, jak trafił do Wisły dopiero w styczniu 2011 roku.  Estończyk nie był wybitnym bramkarzem, opinie były o nim różne, ale miał jedno zadanie – odratować ten sezon, był ściągany awaryjnie i ten manewr wyszedł całkiem nieźle. W naszej opinii, zasługuje na miejsce w gronie najlepszych.

Maksymilian Koźmin (1927-1936)

O grze tego jegomościa nie powiemy za wiele z oczywistych względów. W Wiśle spędził kawał czasu i sięgnął po dwa mistrzostwa (1927 i 1928). Zagrał dwukrotnie w reprezentacji kraju, a piłkę łączył z grą w teatrze. Koźmin zasłynął tym, że nie trzymał się kurczowo linii bramkowej, a ta była wtedy przecież standardem wśród bramkarzy. Mówiono o nim, że dysponował dobrymi warunkami fizycznymi i na tej podstawie możemy powiedzieć jak wiele w piłce się zmieniło, bo Koźmin miał mierzyć 176 centymetrów wzrostu. Dziś nie tylko trudno wyobrazić sobie bramkarza na takim poziomie z takim wzrostem, ale również rzadko spotykamy środkowych obrońców o takich parametrach...

Angelo Hugues (2002-2003)

Po legendzie Wisły czas na kogoś, komu do tej legendy daleko. Bo trudno kogoś obsypywać laurami po zaledwie jednym sezonie w klubie, który na dodatek był naznaczony wzlotami i upadkami. Hugues miał jednak duży wpływ na to jak Wisła poradziła sobie w Pucharze UEFA i na to, że sięgnęła po mistrzowski tytuł w lidze. Tak, to ta Wisła, która odpadała z Lazio. Francuz był za to obarczany winą, ale należy pamiętać, że zwłaszcza w pierwszej części sezonu wyglądało na to, że Wisła pozyskała kapitalnego golkipera. Koniec końców Hugues zapisał się w historii klubu – bo można oczywiście twierdzić, że mecz z Lazio to jego wina, że przy wyjściach do dośrodkowań różnie z nim bywało i momentami podejmował złe decyzje, ale wyniki z nim w bramce mówią same za siebie. Na dodatek to bramkarz, który przychodząc do Wisły, miał już za sobą występy w wielkich francuskich klubach. Tak mocnych nazwisk na pozycji bramkarza „Biała Gwiazda” nie miała.

Jerzy Jurowicz (1933-1955)

Wisła w swojej historii miała tak naprawdę jednego świetnego bramkarza, który przez całą swoją karierę grał właśnie w tym klubie. Od 1933-1955 roku barwy Wisły reprezentował Jerzy Jurowicz – bierzemy tu również pod uwagę karierę juniorską. Mistrzostwo udało mu się zdobyć dopiero pod koniec kariery, w latach 1949 i 1950, ale między słupkami „Białej Gwiazdy” stanął ponad 200 razy. Podobnie jak Koźmin mierzył zaledwie 176 centymetrów, co jak na tamte czasy nie było słabymi warunkami. Zadebiutował w pierwszym zespole już w wieku 17 lat, co akurat nie było wtedy normalnością, zwłaszcza, ze mówimy o meczu derbowym.

Sport

Sport - najnowsze informacje