Wokół leczenia 12-letniej pacjentki z Limanowej, która w stanie bezpośredniego zagrożenia życia trafiła do szpitala z ciężkim zatruciem tlenkiem węgla, narosły poważne kontrowersje. Szpital w Limanowej utrzymuje, że Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie-Prokocimiu odmówił przyjęcia dziecka na oddział, natomiast krakowska placówka odpowiada oświadczeniem – polemiką wobec tych zarzutów – i zapewnia, że nie doszło do odmowy, bo nie było wniosku o hospitalizację, a jedynie konsultacja. Sprawę ma wyjaśnić Małopolski Oddział NFZ, a dodatkowo do Ministerstwa Zdrowia trafiła interpelacja poselska.
Niebezpieczne zdarzenie w Limanowej: krytyczne zatrucie czadem
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w niedzielę 4 stycznia. 12-latka nagle zasłabła podczas kąpieli. Straciła przytomność w łazience ogrzewanej piecykiem gazowym. Dziewczynka trafiła na SOR w Szpitalu Powiatowym w Limanowej. Tam okazało się, że je stan jest krytyczny. Dyrekcja placówki podkreśla, że wyniki badań wskazywały na ciężkie zatrucie tlenkiem węgla – poziom karboksyhemoglobiny wyniósł aż 44,7 proc., co oznaczało bezpośrednie zagrożenie życia.
Historia na happy end. 7 stycznia pacjentka opuściła szpital. Dyrektor limanowskiej placówki Marcin Radzięta zapewnił, że dziewczynka wyszła „cała i zdrowa”, zaznaczając zarazem, że był to jeden z najtrudniejszych przypadków tego typu, z jakimi mierzył się szpital. To jednak nie koniec sprawy. Narosło wokół niej dużo kontrowersji.
Męczące podróże do placówki w Krakowie. Czy mozba było ich uniknąć?
Z uwagi na konieczność terapii w komorze hiperbarycznej dziecko z limanowskiego szpitala było przewożone do Krakowa. Jak opisuje szpital w Limanowej przez cztery kolejne dni 12-latka była codziennie transportowana karetką z oddziału dziecięcego w Limanowej do krakowskiej placówki, gdzie znajduje się komora hiperbaryczna, i z powrotem.
To właśnie ten element – codzienne, wielokilometrowe przewozy pacjentki w bardzo ciężkim stanie, w trudnych warunkach drogowych i pogodowych – stał się jednym z głównych punktów sporu i źródłem pytań o to, czy hospitalizacja nie powinna mieć miejsce w Krakowie, w szpitalu o wyższej referencyjności, jakim jest Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Prokocimiu, tym bardziej, że pacjentka była w stanie zagrożenia życia.
Limanowa: „nie uzyskano zgody na przyjęcie” i zapis w dokumentacji
Według dyrekcji Szpitala Powiatowego w Limanowej, ze względu na znaczną odległość i niesprzyjające warunki atmosferyczne podejmowano próby hospitalizacji pacjentki w USDK, jednak „nie uzyskano zgody na przyjęcie”. Placówka podtrzymuje stanowisko, że zgromadzona dokumentacja wskazuje, iż Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie-Prokocimiu odmówił przyjęcia 12-latki.
Dyrektor limanowskiego szpitala, Marcin Radzięta mówi, że nie widzi „podstaw ani powodów”, by nie wierzyć personelowi, a w dokumentacji medycznej miał się znaleźć wpis o odmowie przyjęcia.
Prokocim odpowiada oświadczeniem: „to była konsultacja, nie wniosek o hospitalizację”
Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie-Prokocimiu w wydanym wczoraj oświadczeniu stanowczo zaprzecza, by doszło do odmowy przyjęcia dziecka. Placówka podkreśla, że przekazy medialne w tej sprawie „nie są zgodne z faktami” i wprowadzają opinię publiczną w błąd.
Szpital opisuje, że kontakt ze strony Limanowej miał dotyczyć rozmowy o charakterze konsultacyjnym – lekarz miał rozmawiać ze starszym dyżurnym, a następnie z Oddziałem Neurologicznym. Według USDK rozmowa miała dotyczyć stanu pacjentki, sposobu leczenia i planowanego transportu do komory hiperbarycznej. Krakowska placówka akcentuje, że taka konsultacja jest praktyką standardową i „nie stanowi ani zgłoszenia pacjenta do przyjęcia, ani wniosku o hospitalizację”.
W sprawę właczył się Małopolski Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia, który oczekuje od Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego wyjaśnień w sprawie zgłaszanych wątpliwości.
150 kilometrów dziennie w obie strony w trudnych warunkach. Posłanka stawia pytania o przyczyny
Posłanka Daria Gosek-Popiołek skierowała interpelację do Ministerstwa Zdrowia, wskazując na sprzeczne komunikaty i potrzebę ustalenia, czy doszło do odmowy przyjęcia, czy zawiódł przepływ informacji i procedury. W pismie, wysłanym 13 stycznia do ministry zdrowia opisuje, że 12-letnia mieszkanka Limanowej po ciężkim zatruciu tlenkiem węgla w dniach 4–7 stycznia była codziennie przewożona karetką na trasie Limanowa–Kraków, aby skorzystać z terapii w komorze hiperbarycznej w Szpitalu im. Rydygiera. W interpelacji pada też szacunek skali transportów: ok. 150 km dziennie w obie strony, w trudnych warunkach pogodowych, w czasie śnieżyc. Jednocześnie posłanka przytacza dwie sprzeczne wersje: według doniesień medialnych krakowskie placówki miały odmówić przyjęcia dziecka, natomiast zgodnie z komunikatem Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie nie doszło do odmowy, bo formalny wniosek o przyjęcie nie wpłynął.
W związku z tym posłanka prosi resort o odpowiedź m.in. na następujące kwestie:
- Czy według wiedzy Ministerstwa Zdrowia rzeczywiście doszło do odmowy ze strony krakowskich szpitali, w tym szczególnie Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie?
- Jakie kroki podjął resort, aby wyjaśnić tę sytuację i zweryfikować rozbieżne relacje?
- Jakie procedury obowiązują, gdy pacjent pediatryczny w stanie zagrożenia życia wymaga terapii wysokospecjalistycznej (np. hiperbarycznej) w placówce bez oddziału dziecięcego, a najbliższy szpital o najwyższej referencyjności nie przejmuje pacjenta?
- Czy zawiódł system koordynacji miejsc szpitalnych w Małopolsce, skoro pacjentka wymagająca intensywnej opieki była zmuszona do wielokrotnych transportów w niebezpiecznych warunkach — i jeśli tak, to dlaczego oraz jak resort chce to naprawić?
- Jakie rozwiązania systemowe mogłyby wykluczyć ryzyko odmowy przyjęcia pacjenta w stanie krytycznym — oraz czy w Ministerstwie trwają prace w tym obszarze?
- Wreszcie: jak Ministerstwo zamierza zwiększyć bezpieczeństwo pacjentów z mniejszych ośrodków, którzy w nagłych sytuacjach są uzależnieni od wydolności dużych szpitali wojewódzkich?
Na tym etapie kluczowe pozostaje rozstrzygnięcie rozbieżności: Limanowa utrzymuje, że była próba przekazania pacjentki i brak zgody na przyjęcie, Prokocim – że doszło wyłącznie do konsultacji, bez formalnego wniosku o hospitalizację. Najważniejsze jest, aby wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość i ustalić procedury, bo choć ten przypadek skończył się szczęśliwie - dziewczynka trafiła tam, gdzie pomoc była odpowiednia i udało się ją uratować, w przyszłości mogą być podobne sytuacje, nie tylko w Limanowej. Krakowski szpital ze względu na swoje kompetencje: wyspecjalizowany personel i wyposażenie, jest właśnie miejscem w Małopolsce, które ma zapewnić opiekę w najcięższych przypadkach.
fot. Mateusz Łysik










![[13.01.2026] Prognoza pogody dla Małopolski. Są ostrzeżenia IMGW](https://cdn.glos24.pl/2026/01/Zimowy-Krak-w-z-widokiem-na-Wawel_w300.webp)








