W niedzielę 24 maja na terenie Krakowa mieszkańcy wzięli udział w referendum odwoławczym prezydenta oraz rady miasta. Aleksander Miszalski decyzją krakowian przestanie pełnić funkcję włodarza. Co jednak z radą miasta?
Mieszkańcy oddawali głosy przez cały dzień w 453 komisjach na terenie miasta. Lokale wyborcze były otwarte od godziny 7:00 do 21:00. Aby referendum było ważne, do urn musiała pójść odpowiednia liczba mieszkańców – zgodnie z przepisami co najmniej 3/5 liczby wyborców uczestniczących w wyborach danego organu. W przypadku referendum dotyczącego prezydenta próg wynosił 27 proc. uprawnionych do głosowania.
— Mieszkańcy Krakowa podjęli decyzję. Przyjmuję ją z szacunkiem. Dziękuję wszystkim Krakowiankom i Krakowianom za udział w referendum – zarówno tym, którzy mnie wspierali, jak i tym, którzy byli wobec mnie krytyczni. Demokracja samorządowa polega właśnie na tym, że to mieszkańcy mają ostatnie słowo.
— napisał Aleksander Miszalski.

Co z radą miasta?
Niedzielne referendum nie przyniosło jednak zmiany totalnej. Co prawda odwołanie prezydenta to jedna, duża korekta, nie mniej Rada Miasta Krakowa pozostanie w dotychczasowym składzie o czym poinformował urząd.
— W głosowaniu wzięło udział 29,97 proc. osób uprawnionych. Liczba oddanych ważnych kart nie przekroczyła ustawowego progu frekwencyjnego, w związku z czym referendum w tej sprawie jest nieważne.
— przekazał Urząd Miasta Krakowa.
W zaistniałej sytuacji w Krakowie odbędą się wybory uzupełniające jedynie na prezydenta miasta. W ramach przypomnienia w Radzie Miasta zasiada 43 radnych. Najwięcej stanowi klub Koalicji Obywatelskiej (20), następnie Prawo i Sprawiedliwość (12), Kraków dla Mieszkańców (6), Nowa Lewica (4) i jedna radna nienależąca do żadnego z klubów Aleksandra Owca.



















